Obserwatorzy

wtorek, 24 lutego 2015

Historia Dagmary IV


On mówił że pracuje jednak zbyt dużo czasu siedział w domu… dług za mieszkanie rósł… Dagmara poszła znów do MOPSu… dostała 250 złotych.. urzędniczka prześmiewczo zapytała co zrobi z taką ilością pieniędzy. Dziewczyna miała łzy w oczach gdy wyszła z budynku. Na szczęście udało się jej dostać pracę dorywczą, pieniądze chowała w schowku. Pewnego dnia gdy chciała iść do spółdzielni by zapłacić zauważyła że brakuje 100 pln. Liczyła kilkukrotnie, za każdym razem wynik był ten sam. Czuła się rozbita…
Gdy Andrzej wrócił chciała rozpocząć temat jednak on pokazał jej jakieś dokumenty w języku norweskim, obiecał zabrać dziewczynę ze sobą… opowiadał że ma znajomych którzy pomogą dadzą pracę,  dach nad głową, pomogą na początek…
Andrzej wyjeżdżał za granice do pracy, lecz żaden z wyjazdów nie doszedł do skutku… Dagmara od czasu do czasu dorabiała dorywczo jednak to co dostawała to były grosze… z Andrzejem alkoholikiem źle, bez niego – szkoda gadać. Koleżanka załatwiła Dagmarze pracę w urzędzie na zastępstwo niestety grosze jakie zarabiała na niewiele starczały. Na święta dostała bon pięćdziesięciozłotowy, schowała go na czarną godzinę. Jednak praca się skończyła, jak to każde zastępstwo i dziewczyna znowu została bez pracy… pieniądze stopniały szybko, tym szybciej wsiąknęły w łatanie dziur…
Tego dnia Andrzej poszedł gdzieś, w sprawie pracy… głodna dziewczyna zdecydowała się sięgnąć po bon. Jakaż to gorycz zalała ją gdy schowek okazał się pusty… długo nie mogła dojść do siebie…
Ale najgorsze było przed nią… gdyż mieszkanie które zajmowali okazało się być bardziej zadłużone niż myślała… bo oto wujek oprócz alkoholu był hazardzistą… a to drogi nałóg… a że szczęścia nie miał to i mieszkanie stracił…
Dagmara była załamana leżała na łóżku a łzy leciały jej same…
Andrzej wrócił… śmierdział alkoholem był brudny… Dagmarze było wszystko jedno… jedzenie które przyniósł, dzięki temu mogła się posilić i dalej chodzić za pracą. Dodatkowe pracki jakie podejmowała nie starczały na czynsz…
Andrzej widząc co się święci zaproponował dziewczynie by jej wierzę zanieść do jego brata który może kupiłby sprzęt. Zgodziła się. Widząc że kasy nie przybywa zadzwoniła do kupca i wyjaśniła, przyznała się że nie ma papierów na wierzę gdyż dostała ją w prezencie.
W końcu dziewczynę eksmitowano w mieszkania, Andrzeja nie było… ulotnił się… być może część rzeczy ukradł…


źródło: fragment ksiązki "Kobiety, które kochają za bardzo"
 Autor: Norwood Robin

20 komentarzy:

  1. Baaardzo naiwna. Mnie jakby pieniadze zginely ze schowka to majac takiego wspollokatora to poszukalabym innego schowka, ale raczej nie zostawialabym nic cennego a szczegolnie pieniedzy w domu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Naiwność... i pewnego rodzaju nieporadność.
    Ale i tak nie przestaje mnie fascynować fakt, jak to osobie tak biednej, która musi daleko do pracy dojeżdżać i na nic nie ma, wystarcza jednak na spotkania i picie czegoś tam w lokalu... pracuję ponad 20 lat, dostaję regularną pensję i jakoś mnie na lokale nie stać...
    W ogóle jak czytam i obserwuję takich ludzi (a mam wielu dość blisko), przeraża mnie ich ciągła niefrasobliwość... mnie w całym życiu nie było stać na dziecko - bo nasze dwie pensje wystarczają na rachunki, dojazdy, jedzenie, opał... ubranie kupujemy w lumpeksie. A ludzi, którzy nie pracowali nigdy i są wiecznie na zasiłku (czyli to ja ich utrzymuję!) stać na urodzenie 14 dzieci! Bo dostaną wszystko - opał, jedzenie, mają zapłacony czynsz przez MOPS... ten kraj nie jest dla uczciwych :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nie jestem w temacie , ale przynajmniej to przeczytam :-)
    Pozdrawiam po przerwie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej gdzie się teraz Dagmara podzieje..........

    OdpowiedzUsuń
  5. nieźle strasznie smutna i ciężka ta Twoja powieść

    OdpowiedzUsuń
  6. Masakra . Są ludzie toksyczne którzy ciągną druga osobę na dno. Aż przykro było to czytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. naiwność tak bardzo w życiu nam towarzyszy, aż przykro ;/
    Dzięki Tobie przeczytałam mały fragmencik książki, na co dzień ich nie czytam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Trudna sprawa z tymi pieniędzmi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Naiwna oj naiwna, aż przykro. Jeszcze w takiej trudnej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
  10. Znalazła się w podbramkowej sytuacji :/ ciekawe co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masakra, ten wujek Andrzej to bardziej szkodził niż pomagał. Paranoja. Ja na jej miejscu dawno bym się od niego wyniosła. A w ogóle jak z jej wykształceniem? Czekam na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
  12. :) historia Dagmary nie dla mnie.
    Jeśli czegoś mi brakuje w twoim blogu, to etykiet. Znaczy, nie mądrze się, tylko tak po prostu pomyślałam o etykietach, bo mnóstwo masz postów o różnej tematyce. Moja opinia jest zupełnie prywatna i puszczona ot tak po prostu w eter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja się pod nią też podpiszę :)

      Usuń
    2. A to lekko nie jest, pewnie nadała by się etykieta "recenzje kosmetyków" i in. takie :) Najpierw trzeba przejrzeć całe to zagłębie postów a jest ich pewnie mnóstwo :)

      Usuń
    3. Więc, gdy się wcześniej nie etykietowało, to praca na jakiś czas :).

      Usuń
  13. smutne jest to, ze są takie nieudolne kobiety, które pozwolą pijakowi na wszystko. byle był....

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzeba walczyć o szczęście a nie tkwić w takich relacjach, nie można się ciągle usprawiedliwiać - nasze życie zależy od nas samych. Dagmara wydaje się zbyt nieporadna życiowa i o ile niczego nie zmieni jej życie będzie cały czas tak wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  15. woow.. nawet bym nie pomyślała że z wujka takie ziółko..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!