Obserwatorzy

piątek, 19 czerwca 2015

Top 10! Gorrrąca dziesiatka! „Uwielbiam” takie sytuacje:

Może i się czepiam, być może przewrażliwiona jestem ale niektóre sytuacje podnoszą mi ciśnienie, i to bardzo skutecznie:

1) Idę krokiem szybszym do pracy, na konkretną godzinę… a tu na środku drogi stoi sobie ktoś lub grupka ludzi i jako te święte krowy należy z szacunkiem ominąć… jakby nie mogli stanąć z boku, nie! Muszą na środku drogi taranować przejście…

2) Idę schodami w dół wmieszana w tłum ludzi i nagle osoba przede mną zatrzymuje się, lub co gorsza wraca się idąc pod prąd….

3) Ulotkarze… wiem praca ciężka nie przyjemna… ale jeśli ja się spieszę, ręce mam zajęte to gdzie ja mam wziąć gazetkę czy czym tam chce mnie obdarować….

4) palacze… rozumiem że chce zaspokoić głód nikotynowy i niech to sobie robi ale dlaczego ja mam to wdychać? Idzie przede mną a za nim ciągnie się jego „perfuma”.
E papieros uznany jest za ten niegroźny, akceptowany, rozumiem radość dumę, wolność beztroskę i całą resztę emocji towarzyszących palaczowi e papierosa: oto teraz może sobie spokojnie w miejscu publicznym zapalić ale dlaczego do cholery dmuchać tym na ludzi…
5) ja szczęście mam wyjątkowe objawia się ono tym że gdy chcę gdzieś trafić i skazana jestem na łaskę lub niełaskę przechodniów w kwestii wskazania mi drogi do obranego przeze mnie celu… no szczęście moje objawia się tym że zaczepiana przeze mnie osoba albo nie wie, albo zwyczajnie jest „nie stąd”….. najgorsze gdy się spieszę…. Dobrze że są mapy! I street viev które to pomagają mi unikać „ukochanych” sytuacji
6) sytuacje rozmaite z psami. Szacunek wzajemny to coś czego odczuwa się bolesny deficyt. Każdy ma swoją przestrzeń której naruszać nie należy, to samo tyczy się zwierząt! Tego matka winna uczyć swą latorośl, no ale po co zawracać sobie głowę bzdetami, wszak to właściciel jest odpowiedzialny za swoje zwierze i cokolwiek się stanie i tak jego wina będzie! Po co pytać o pozwolenie? pies może i właściciela ma, to jest odpowiedzialność za niego; ale prawo zaczepiania ma każdy… wszak to pies tylko!
7) kundelki latające luzem. Nie ma! Nie ma zrozumienia i akceptacji tego! Pies ma być pod nadzorem właściciela, nie ma latania luzem, jak nie potrafi upilnować psa niech go po prostu nie bierze skoro nie potrafi być odpowiedzialnym!


8) „ale on(ona) nic nie zrobi” zapewnia właściciel (mam tu na myśli osobę spacerującą z psem)– usprawiedliwia swego pupila – kurde a może mój pies zrobi?! Toć przecież lepiej znam swojego psa niż obca osoba i moje zdanie powinno być szanowane, wymaga tego kultura. Może mój pies jest podczas szkolenia, leczenia…
9) komunikacja miejska: usiłuję wysiąść z autobusu ale nie mogę bo już pchają się do środka… rozumiem że miejsce siedzące to gra warta świeczki no ale łatwiej będzie o nie „zawalczyć” gdy część ludzi wysiądzie

10) „jak można stanąć na środku i nie przesunąć się ani trochę” – podniosła głos oburzona pasażerka autobusu, nie znam sytuacji, ale zakładam że kobita chciała wysiąść jednak osoba zagradzająca jej drogę stojąc przy otwartych drzwiach skutecznie to uniemożliwiała.

62 komentarze:

  1. Niestety znam niektóre sytuacje i też ich nie znoszę...

    OdpowiedzUsuń
  2. E- papierosy są podobno równie szkodliwe jak zwykłe. Co do komunikacji miejskiej, to całe szczęście omija mnie ta przyjemność, mam przystanek tak daleko, że pozostaje mi tylko auto:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj sytuacje na drodze to osobny temat, zapewne mega emocjonujący...

      Usuń
  3. Mnie epapierosy az tak nie denerwuja, gorzej z tymi zwyklymi :/ nienawidze, nienawidze, nienawidze:<

    OdpowiedzUsuń
  4. "Kocham" większość tych sytuacji

    OdpowiedzUsuń
  5. He he. Numer jeden to moj hit! O palaczach nie wspomne. Moj szef wciaz chodzi z papierosem. Szczegolnie "lubie" gdy wchodzi do mojego pokoju, gdzie obstawieni jestesmy sprzętem specjalistycznym, nie mamy otwieranych okiem tylko klime i w bonusie - absolutny zakaz palenia... A pan stoi mi nad głowa, dmucha dymem i strzepuje peta na podłogę. Wielbię to normalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D. Bardzo konkretne podsumowanie:). Jest jeden problem - z nas dwojga to on ma broń...

      Usuń
    2. A to tak - jak najbardziej :D

      Usuń
  6. Mnie chyba najbardziej wkurzyłaby sytuacja z autobusem tzn. problem przy wysiadaniu z niego, nie cierpię zatłoczonych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie lubię, gdy ktoś koło mnie pali. Nie dosyć, że nie znoszę zapachu dymu tytoniowego, to jeszcze potem śmierdzą mi nim ubrania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam to, szczególnie tarasowanie chodników, łażenie lewą stroną, angole cholerne i śnięte krowy .... chyba jakaś plaga w tym temacie się zrobiła.
    Chłop mój ostatnimi czasy lezie, albo rowerkiem powolutku jedzie za plecami takich zawalidróg i bezczelnie podsłuchuje, o czym rozmawiają he,he.... Ja też tak robię, a że najczęściej chodzę w cichych butach, to szok jest większy :))) Okropna jestem, wiem ;) ale ręce mi opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kompletnie nie rozumiem tego czatowania na środku? Może jakie hinduskie bydlęce korzenie sie odzywają faktycznie...

      Usuń
  9. kiedyś mnie bardzo irytowały taki sytuacje, ale teraz mam na nie zlew i nie denerwuję się przez nie niepotrzebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jednynkę uwielniam najbardziej,szczególnie jak spieszę się do pracy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już myślałam że tylko ja taka czepialska jestem...

      Usuń
  11. palaczom obok mnie mówię NIE. ble i fuj..

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na szczęście nie mam w pobliżu siebie osób palących, oprócz... mojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja z tego wszystkiego nie znoszę palaczy i zawsze głośno wyrażam swoje antynikotynowe poglądy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nie znoszę tych wszystkich sytuacji... no może poza ulotkami. Sama nigdy tak nie pracowałam ale wiem jaka to niewdzięczna praca z opowiadań znajomych dlatego zawsze choćby nie wiem co biorę te ulotki, bo najnormalniej w świecie szkoda mi tych ludzi, którzy na zimnie stoją, muszą się uśmiechać i znosić często niekulturalne odpowiedzi od ludzi, którym je wciskają. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ale czasem naprawdę nie mam jak wziąć ani czasu....

      Usuń
  15. A mnie wkurzają dzieciaki, takie 5, 6 letnie, które tymi malutkimi rowerkami zapieprzają całym chodnikiem i jeżdżą ludziom po palcach a matki (Jak już jakaś się trafi, bo zazwyczaj dziatwa luzem lata) się zachwycają, jak to ładnie dziecko po palcach przejechało komuś! Noż, kurczę, plac zabaw mają niech tam szaleją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strach pomyśleć co to wyrośnie z tak lekko bezstresowo wychowanych.....

      Usuń
    2. Będę rozjeżdzać ludzi samochodami...

      Usuń
  16. Palacze! Tego nie cierpię najmocniej. Idzie sobie taki przed Tobą dmucha Ci pół drogi fają i jeszcze peta wyrzuci za siebie :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się :) Ja najbardziej się wkurzam jadąc autem.. Chętnie przepuszczam ludzi na pasach, ale z doświadczenia wiem, że starsze babcie szybciej idą przez ulicę i jeszcze podziękują, a matki z wózkami wloką się jak święte krowy, naprawdę bez przesady... Albo grupka rowerzystów obok siebie i myśl jak ich wyminiesz, bo się nie posuną; pies, który wybiegnie na środek ulicy i nie ruszy się ani w jedną ani w drugą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na temat świata widzianego z za kółka to dopiero można listę zrobić...

      Usuń
  18. Zgadzam się. Tez nie lubię jak ktoś pali przy mnie papierosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie też tacy ludzie denerwują. Myślą, że są sami na ulicy.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pod większością mogłabym się podpisać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Większość sytuacji i mi się przytrafia i też je "uwielbiam" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. I jeszcze jak tarasują drogę albo staną na środku w alejce w sklepie... to nic że nie ma jak przejść, ale wózek i stanie na środku alejki żeby oglądać półki są ważniejsze. A co do palaczy na ulicy- dlatego nigdy nie palę idąc ulicą, bo zwyczajnie może to komuś przeszkadzać :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bez wątpienia większość przedstawionych przez Ciebie sytuacji doprowadza mnie do szewskiej pasji. Powtarzałam to wielokrotnie i powtarzać będę, że gdyby każdy z nas wykazywałby odrobinę dobrej woli wszystkim nam żyłoby się lepiej, ale niestety marne szanse aby tak było. Z ludzką mentalnością.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ulotkarze to nic w porównaniu z telefonicznymi naciągaczami, milion razy można mówić ''nie, dziękuję, nie jestem zainteresowany''. W końcu niegrzecznie się rozłączał, bo ile razy mogę to powtarzać gdy wmawiają mi, że nie, że ja na pewno potrzebuję ich usług.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to są blokady, swego czasu podawałam tu kody by ograniczyć tego typu kontakty. Rozmowę w każdym momencie można ukrócić:))

      Usuń
  25. Bardzo dużo sytuacji (jak nie wszystkie) jest mi bardzo dobrze znana i równie mocno mnie irytuje.

    OdpowiedzUsuń
  26. Palacze dmuchający prosto w twarz... Ahh też to uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!