Obserwatorzy

poniedziałek, 16 listopada 2015

luźne przemyślenia

Szczerze powiedziawszy to żałuję że pojechałam na ten pogrzeb. Może nie powinnam tak pisać – bo to nie poprawne. Niepoprawne jest mówienie prawdy, tego co się widzi i czuje, co naprawdę się myśli. Nie, nie chodzi mi o ciocię… naprawdę bardzo mi przykro. Ok. miało być szczerze. Odkąd pamiętam ciocia chciała umrzeć… mówiła o śmierci, miała czarny humor momentami, ale wyczuwałam za nim idące pragnienie odejścia z tego świata: pisała swoje nekrologi które zamieszczała za szybą, mówiła o ostatniej podróży karawanem, noszeniu na rękach… jak bardzo trzeba cierpieć by tak bardzo pragnąć śmierci. Ciocia miała cukrzyce, ale także domyślam się sporo innych chorób o których zapewne nigdy się nie dowiem. Żartowałyśmy z ciocią że  ma tyle leków iż jest farmaceutką. Ciocia dała się lubić jej dom był często odwiedzany przez rodzinę która często przyjeżdżała z daleka… przychodzili także sąsiedzi… można by rzecz o nich iż sa pół domownikamiJ. Nierzadko biesiadowano przy suto zastawionym stole. Z jednej strony ciocia mówiła o skromnym życiu oszczędnym, o braku środków na leki, o biedzie… a z strony drugiej pamiętam te uczty… nie, nie byłam gościem w tym domu zbyt często… ostatnio właściwie nocowałam, przyczyną jedyną był problem z połączeniem. Pogrzeby… wypada się pożegnać… a z drugiej ta krępacja przy nadużywaniu gościnności… teraz już nie te czasy gdzie się gościło bo skąd na to wszystko brać… jak tu przyjmować zaproszenie od kogoś kto mówi o tym że brak mu na leki…
Tę całą firmę pogrzebową mogłabym śmiało fuszerkową nazwać… bo tak beznadziejnie ciocie zrobili… powinni się postarać przecież pieniądze biorą spore… jeszcze to feralne spóźnienie… za grosz taktu… dobra mało być szczerze, przyznaje może we mnie dalej nie ma zgody na to że odeszła… że już nie zadzwoni… że sobie w ten wyjątkowy specyficzny sposób nie pożartujemy. Tego żartu nie zrozumie nikt, to właśnie łączy ludzi. Z drugiej strony myślę o tym jak bardzo chciała odejść, jak bardzo musiała cierpieć by latami wprost czekać na ten moment. Od lat mała wszystko dopięte na ostatni guzik: miejsce na cmentarzu, ubrania uszykowane… wszystko gotowe…
Ciocia nie pracowała zawodowo nigdy. Dość młodo zaszła w ciąże: dwoje dzieci gospodarstwo, mąż pracujący… alkoholik. Zmarł kilka lat temu… niedawno zmarł jej ojciec… tyle ludzi odeszło, i tak co kilka lat ktoś…
Syn ma dobrze prosperującą firmę zatrudnia znajomych rodzinę… samych facetów. Taka specyfika. Ma rodzinę: tą samą żonę od kilkunastu lat, nastoletnia latorośl.
Córka cioci Judyta zajmuje się domem ma dwoje dzieci (16 i 20 lat)… jej mąż pracuje w firmie szwagra. I tak od lat.
Duży dom pustoszeje, tyle ludzi odeszło… mieszka w nim Judyta z mężem i dziećmi. wracając do mojego niezadowolenia z przyjazdu tam…. Otóż Judyta wypomniała że miała ciężkie życie że ciągle musiała usługiwać że ciągle goście czekali a ona musiała usługiwać i że my nie wiemy co to znaczy, nie wiemy co to znaczy być córką alkoholika… kurcze! Ja prawie w ogóle nie przyjmowałam dość licznych zaproszeń właśnie w obawie przed wypominkami, awanturami… rozumiem że to trudny dla niej moment ale my też cierpimy… Judyta ma takie zwyczaje. W takiej atmosferze nawet kulturne: „smacznego” brzmi…
Ksiądz powiedział że pięknym prezentem dla zmarłej będzie komunia w jej intencji. Nie wnikam to kwestia osobista, kwestia wiary, sumienia, nie mnie oceniać. Ale… gdy tak licznie przekazują sobie znak pokoju, gdy tak ochoczo gnają po opłatek… a po kilku dosłownie godzinach są awantury, wypominki, jest agresja, pretensje i żale… najgorsze wypominanie tego czegoś sprzed lat… czegoś za co padły przeprosiny… co więcej można zrobić? Ile razy można przepraszać?
Czy aby na pewno Judyta wszystko wie? Często zazdroszcząc komuś nie mamy pojęcia o wielu rzeczach, czasem ktoś cierpi w środku i nie ma ochoty się licytować kto miał gorzej… każdy jest inny, niczyje życie nie jest usłane jedynie różami każdy tak czy inaczej doznaje przykrości…radości… to jest po prostu życie. Mogłabym zazdrościć koleżance przystojnego męża który dobrze zarabia… ona nie pracuje… mogłabym zazdrościć jej rodziny…. Ale za jej uśmiechem kryje się ból osoby chorej poważnie chorej. Hej! Jak brać to w pakiecie! Ciężko zazdrościć takiego stanu zdrowia ale pieniążków wielu zazdrości.

Komunie przyjmują by poczuć się lepiej? Bo to łatwiejsze niż praca nad sobą, uczciwe przyjrzenie się sobie. Potem awantury… zaciekłość, brak przebaczenia w ręcz niechęć i obnoszenie się z pielęgnowanymi przez lata urazami.


30 komentarzy:

  1. Nie ma domu bez ulomu, a przyslowia, jak wiadomo, sa madroscia narodow.
    Zaczac trzeba od siebie, pozniej miec pretensje do innych. Tyle, ze stokrotnie latwiej zauwazyc slomke wcudzym oku, a przegapic belke we wlasnym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzinne scysje... Znam to z autopsji.

    OdpowiedzUsuń
  3. ech nic to jak to się mówi z rodziną najlepiej na zdjęciach się wychodzi....

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam, chyba w każdej rodzinie są takie sprawy, co do wiary, to mentalność katolików to porażka .

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawdą jest, że w cudze buty nie ma co wchodzić.
    Pożegnałaś ciocię i to się liczy. Nic poza tym, tak myslę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż takie jest życie, ludzie są różni i nic nie poradzisz na to.
    Ważne, by samemu czuć się w swojej skórze dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja rodzina skreśliła mnie z listy rodzinnej jak się rozwiodłam z pierwszym mężem, bo przecież katolik musi do śmierci i koniec. A rodzina mego obecnego męża jest dla nas tak naprawdę na papierze, bo zazdroszczą że mamy pieniądze, a skąd je mamy a jak to robię że nie pracuję i mam! Nikt nie zadał sobie tyle trudu żeby pomyśleć jak bardzo trzeba być chorym żeby mając 40 lat musieć przestać pracować i być na świadczeniu ZUS. Ale pomijam to milczeniem, nie utrzymujemy kontaktu i nauczyłam się z tym żyć. Moja rodzina to mąż, syn i 4 psy. Taka mam rodzinę . A reszta ..... żal by wspominać..... oczywiście wszyscy katolicy.... nie mam nic do religii ale jak widzę że ksiądz może być gejem albo pedofilem a rozwodnicy nie mogą przyjąć komunii tylko komunię duchową to mnie coś ściska wewnątrz, Może dożyję dni, że coś tam w Rzymie zmienią i moja pozycja jako katolika odzyska równowagę . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ta cała obłuda właśnie niesamowicie odstręcza od tych ludzi... religia daje poczucie prawości, że są tacy dobrzy prawi bo Bóg wybaczy.... więc często nie przejmują sie zbytnio drugim człowiekiem bo Bóg najważniejszy...
      Współczuję choroby.... co do zazdrości to jeszcze słyszałam by nie zazdrościć bo sie tego nigdy nie będzie miało:)

      Usuń
  8. Ja od pewnego czasu wyznaję pogląd, że rodzina jest tą, którą sobie sami stworzymy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, I ta stara prawda się potwierdza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie rozumiem po co ludzie wypominają sobie jakieś stare żale... przecież lepiej albo skreślić taką osobę ze swojego życia albo pojednać się z nią, a nie ciągle najeżdżać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że jest pewien typ ludzi którzy nie potrafią inaczej funkcjonować... przeprosiny nie przyjęte.... a do komunii idzie.... złożyć "piękny dar" komunii świętokradzkiej,,,,,

      Usuń
  11. Niestety tak to często bywa, przykre jak rodzina się tak zachowuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zawsze powtarzam, że z rodziną to dobrze tylko na zdjęciu...
    Pogrzeb to szacunek dla zmarłego, więc jeśli to rodzina to idę.
    Ale jeśli już idzie o jakieś imprezy rodzinne, szczególnie te gdzie ma być więcej ludzi, unikam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu kwestia lokalizacyjna komplikuje pole manewru... w takiej sytuacji no niestety w trosce o siebie najlepiej unikać nawet pogrzebów... zapalić ot świeczkę podumać i koniec...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!