środa, 7 listopada 2018

Nie daj sie oszukać! Jak nas naciągają sprzedawcy: top +11 sposobów stosowanych w handlu by wyciągnąć od Ciebie więcej pieniędzy!

Wychodzisz z zakupów szybko bo czas goni mimo że pośpiech nie jest najlepszym doradcą to życie pędzi do przodu, sporo spraw do załatwienia więc płyniemy z prądem życia. Temat oszustw sprzedawców miałam poruszyć już dawno ale umykał mi on aż do wczoraj.... pod poprzednim postem chętnie dzieliłyście sie swoimi doświadczeniami więc pomyślałam że połączymy przyjemne rozmowy z wymianą doświadczeń dzięki czemu a nóż widelec uda nam się uratować ciężko zarobione złotówki, bo to my decydujemy świadomie na co idą nasze pieniądze. O potędze pieniądza nikogo nie trzeba przekonywać, warto pamiętać że największe nawet sumy można podzielić na małe kawałeczki.....a my zostajemy z pytaniem: "gdzie sie podziały te pieniądze". Ja tak miałam wychodząc z ryneczku liczyłam, liczyłam i dojść nie mogłam czemu tak dużo w końcu wszystko człowiek człowiek starał sie nie drogie kupić...


Temat oszczędzania to temat poruszany przez naszą miłą Aneczkę, o zarządzaniu finansami pisała też Draqilka specjalistka:) To tematy które czyta się w miarę przyjemnie, czytałyśmy a jak nie to zapraszam:)
Idąc na rynek chcemy kupić dobre rzeczy, nie drogo. Lubimy kupować "u gospodarza" i nie ulega tutaj wątpliwości że nabywane tam masełko, mleczko czy mięsko różni się od "marketowego", jasne płacimy więcej ze świadomością że jest to lepsza jakość, jasne i to jest kwestią dyskusyjną. Koleżanka opowiadała jak dowiedziała się że pewien gospodarz robi masełko w... pralce.... to już nie tknie takiego "nie sklepowego".
Robimy zakupy w rożnych sklepach i nie ważne czy robimy je w sklepie stacjonarnym, dyskoncie czy na zwykłym rynku możemy paść ofiarą oszustwa. Rozumiem czynnik ludzki, w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i zdarza nam się.... ale jeśli sytuacja powtarza sie często i w dodatku zawsze ma miejsce w jedną stronę czyli  na naszą niekorzyść  to pozwala podejrzewać że jest coś nie tak. W sobotę namierzyłam dwie sytuacje od nich zacznę zestawienie sztuczek sprzedawców.... temat rzeka będący świetnym tematem na książkę, kiedyś takie programy oglądałam i wiem że sposobów nie da się opisać w jednym poście, ja spróbuję niektóre tu przytoczyć znalezione w sieci, przez Was podsunięte i te które sama zauważyłam, wszystko by ocalić jak najwięcej złotówek których nigdy za wiele. A jak ktoś ma ochotę zawsze może coś miłego sobie kupić, pojechać lub wspomóc na przykład zwierzaki zamiast praktyk nieuczciwych sprzedawców.



1) Zakupy w markecie czy dyskoncie są o tyle bezpieczniejsze że kasjerka rozliczana z kasy będzie miała mniejszy interes by nas oszukać, tym bardziej że kamery rejestrują jej pracę, a czujna ochrona czuwa nad bezpieczeństwem. 


Jak nie kasjerka rozliczana każdego dnia to kto? A no sam sklep a właściwie "system" tak on winien, to on.... czy aby na pewno jest on tak wadliwy "przypadkowo" skoro pomyłki są tak częste że to już swego rodzaju norma... no i jak zawsze system myli sie na naszą niekorzyść przez co płacimy więcej. Podczas gdy niezbyt uważna osoba która zasugerowała się ceną na półce zastanawia się gdzie podziały się pieniądze i "jakie to wszystko drogie" sklep notuje większe przychody ze sprzedaży... pozostaje tu pytanie: jak wiele osób pamięta poszczególne ceny każdej z zakupionych rzeczy, tym bardziej że do dużego sklepu wybieramy się raczej po większe zakupy. Po odejściu od kasy nie ma za wiele ławeczek by usiąść i spokojnie sie zastanowić... spotkałam sie ze stwierdzeniem że w markecie ludzie są jak woda, mają przepływać alejkami wstępując do sklepów, czyli: "kupiłeś to spływaj", że tak ponuro zażartuję. A no nie do końca tak jest. Nie wiem czy wiecie że zgodnie z prawem cena na półce sklepowej/na produkcie jest wiążąca a zasłanianie nieuczciwych praktyk systemem czy innymi bzdurami by odmówić sprzedaży za umówioną na sklepie cenę jest zwykłym łamaniem prawa. Klient ma prawo żądać by za tą cenę na półce ten produkt mu sprzedano.
Kreatywność sprzedawców mnie zaskakuje.... w sobotę robiłam zakupy w Auchan.... zależało mi na herbacie.... cena około 6 pln za smaczną herbatkę Basilur jest kusząca więc włożyłam do koszyka. Nauczona doświadczeniem poszłam pod czytnik który potwierdził zasadność szczególnej ostrożności podczas zakupów w Auchan... 9,39 jakoś tak wygląda cena... wróciłam do półki z której wzięłam opakowanie i okazało się ze etykietka była, jasne ale małymi literkami dojrzałam że cena była i owszem za inny produkt.... no konia z rzędem komu będzie sie chciało za każdym razem sprawdzać etykietki, kody każdego produktu a na koniec latać pod czytnik. Kuriozum.
Ja kiedyś przeprowadziłam eksperyment; śledziowy że tak go nazwę. Miałam w zwyczaju kupować gotowe śledzie pewnej marki której nazwy nie pamiętam ale wyroby i owszem, chętnie kupię je jeszcze nie raz. Pewnego dnia ucieszyłam się że jest promocja (w markecie francuskiej sieci z ptaszkiem w logo ;} przy kasie oczywiście przekonałam się co to za okazja... właściwa dla tej sieci.... pamiętam wróciłam się na sklep i pod czytnikiem sprawdziłam wszystkie opakowania każdego z kilku rodzajów. Opakowań nie było tak wiele a wniosek jeden: ta promocja to ściema! Żadne z opakowań nie było promocyjne a cena była normalna. Po co kłamać? A no dla pieniędzy bo a nóż się uda. 
Robiąc zakupy w Tesco na stoisku ceny były wyeksponowane, a gdzie haczyk? A no część należności była za kilo, część za 100g. Czy to uczciwe? Moim zdaniem nie.... praktyka jest perfidna bo kto z klientów będzie za każdym razem pytał czy akurat ten produkt wyceniony jest za 100g czy za kilo.... taka informacja powinna być na etykietce. 
Temat sklepów wielkopowierzchniowych to kolejny temat rzeka.... a post miał być ogólnie, więc kontynuujemy

2) Waga stoi w takim miejscu że nie do końca wszystko jest widoczne; rzecz jasna z perspektywy klienta... bo sprzedawca widzi dobrze.... a stąd już nie daleka droga do oszustwa... znajoma opowiadała że normalną praktyką było "przytrzymanie ręką" podczas ważenia. Gdy na wadze był produkt ekspedientka naciskała wagę by wskazywała wyższą wartość niż wskazywałaby gdyby na maszynie był tylko produkt, czy produkty ważone. W efekcie klient płacił więcej cześć trafiała do kasy a "górka" do kieszeni nieuczciwej sprzedawczyni.
W niefajnej sytuacji znalazła się nasza Aneczka:



3) Płacisz tyle na ile wyglądasz. Pan na swoim kramiku nie ma cen... o to na ile wycenia każdą rzecz trzeba pytać... jaka więc gwarancja że oferta dla innego klienta nie będzie wyglądała inaczej?!


4) Lód i piana to zarobek barmana.... w lokalu można spotkać się z sytuacjami w których zapłacimy więcej niż mamy w planie. Ator w swoim filmiku 




wymienia między innymi:

a)  Radzi by nie dać sobie odebrać karty po złożeniu zamówienia. Są lokale które mają dwa rodzaje kart.... najpierw kelner podaje te z niższymi cenami po przyjęciu zamówienia zabiera menu a gdy przychodzi do płacenia jest wielkie zaskoczenie... a jakby ktoś miał wątpliwości to nie ma sprawy: pokazują kartę drugiego rodzaju gdzie wszystko sie zgadza... i układa pod kątem rachunku bo nie z ceną zawartą w karcie z której osoba zamawiała. Są taż karty z których łatwo podmienić odpowiednie kartki i już: klient wychodzi na idiotę. 
Na szczęście nigdy nie doświadczyłam takiej sytuacji a jedną kartę zawsze mam na stoliku na wypadek jakbym chciała coś domówić. 

b) Cena dania obiadowego bywa że zależy od wagi mięska rybki czy na co tam mamy smaka. W tym momencie haczyk może tkwić w: 
- w menu mogli podać cenę za sztukę a przy płaceniu okazuje się że to byłą cena za 100g.... 
- ja dodam że słyszałam gdzieś że oszukują na... panierce zajmującej większość część potrawy przez co w większości za nią płacimy a rybki czy mięska jest mniej...

5) Wydawanie pieniędzy: za łakocie wyszło mi jakieś 13 złotych płaciłam stówą więc pan powinien wydać 87 złotych... o ręki dostałam 83.... Pan myślał że nie zauważę... cztery złote miał w dłoni... przypadek? 
Na gorącym uczynku nieuczciwego sprzedawcę przyłapała Draqilka:


6) Wspólne zakupy.... kupowaliśmy przyprawy on zapłacił 4,- i gdzieś poszedł dalej. Ja wybrałam jeszcze jedną też za dwójkę. Sprzedawca chciał 6 złotych, od razu zawołałam towarzysza... zrobiłam to bardzo pewnie, już zirytowana.... szybko straganiarz sobie przypomniał że należność została skasowana. Zapłaciłam dwa złote i poszliśmy. Jaki wniosek z tego? Najlepiej płacić odliczonymi kwotami i nie dokupować;)


7) Wiesz że papier jest ciężki? Naprawdę jest.... wiedzą o tym sprzedawcy.... Kupowałam jakąś małą kiełbaskę czy kabanosika - Pani najpierw zawinęła drobną rzecz w sporą ilość papieru a następnie położyła na wadze. Przypadek? Nie sądzę. Innym odpowiednikiem są papierowe szare solidne torebki takiego typu jak do jajek na sztuki, czasem w warzywniakach są.... kupowałam kilka cukierków Pan najpierw wrzucił do takiej torebki a potem na wagę. Wyjaśniłam że nie musi pakować mi do torebki bo te kilka cukierków wrzucę sobie do kieszeni... był mega zdziwiony. Ekologia to jedna sprawa a fakt że mogli starować wagę, czyli odliczyć wagę opakowania od całkowitej wagi towaru albo warząc osobno albo włożyć na wagę pokazującą ujemną wartość równą gramaturze opakowania. 

8) Widziałam filmiki i zdjęcia w których to produkty "swojskości" nabierały poprzez ściągniecie etykietki producenta....  Nieuczciwy handlarz kupuje w "markeciaku" za 5 złotych dżem, zrywa etykietkę tak by klient sie nie zorientował, na zakrętce zwykle jest logo producenta więc dla pewności nakleja cenę i voilà: klient sie nie domyśli, no chyba że w domu po otwarciu

9) Kiedyś z koleżanką chodziłyśmy na takie minitargi... ona kupowała garmaż od pewnej Pani na stoisku.... do momentu aż całkiem przypadkiem zobaczyłyśmy jak ukradkiem Pani bezczelnie wyjada zawartość z eksponowanych pudełeczek. Fuj! 

10) Kolega podpowiedział mi: zakupy przez internet: kupujesz coś a przychodzi inny produkt, sprzedawca wypiera się, bywa że produkt był nie zgodny z opisem. 

11) Jak w lokalach oszukują dając dużo panierki, ryba mrożona to w większości zamrożona woda - żaliła mi się koleżanka z warszawy która bardzo lubi rybkę ale w sklepie głónie mrożona... po roztopieniu sporo wody a rybki tyle co kot napłakał. W przemyśle mięsnym, nie wiem na którym etapie w każdym razie "ostrzykują" wodą z solą nie tylko szynki w procesie produkcyjnym ale także... mięso.... tak... mamy ładny kawałek mięsa a podczas obróbki termicznej okazuje się że wody dużo na patelni a mięsko się "skurczyło".

No i chyba tyle. Wiem że jest to zaledwie niewielki wycinek sztuczek stosowanych by żerować na konsumentach. Sposobów na pewno jest więcej, śmiem twierdzić że "potrzeba" podsyca cwaniaków i tak powstają nowe szwindle... 

Spotkała Cię jakaś z powyższych sytuacji? A może dodasz coś od siebie? Podziel się proszę doświadczeniem dzięki czemu nastąpi między nami wymiana pozwalająca zatrzymać nasze ciężko zarobione pieniądze bliżej, buziaki:***

49 komentarzy:

  1. Aż strach pomyśleć jak to trzeba patrzeć na ręce, pilnować. Oszukują na każdym kroku i w każdym sklepie. Ostatnio 3 dni pod rząd kupiłam odświeżane pół chleba, o sklepie pod nosem nie wspomnę jak kroją na wadze, więc unikam kupowania tam czegokolwiek na wagę. W Piotrze i Pawle kilka razy próbowały skroić na gazecie, która w zależności czy z dodatkiem, czy bez kosztuje różnie. To tylko kilka przykładów, ale post dobry zrobiłaś. Czas otworzyć ludziom oczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie zawsze i nie wszędzie ale niestety czujność trzeba zachować.

      Usuń
  2. Niby nie nowości, ale trzeba o tym pamiętać i być czujnym podczas zakupów. Niedawno np. zamiast kapusty kiszonej babeczka mi policzyła za makrelę. A wiadomo, że cena cztery razy wyższa. Na szczęście zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Punkt 11, coś o tym wiem :( Wędliny i mięso ostrzykiwane są wodą, a kosztują krocie, no i ryby mrożone, które mają e sobie więcej wody niż samej ryby. Słyszałam również o tym, że w niektórych sklepach cena różni się od tej na półce, przy kasie nabijana jest ta wyższa. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja generalnie robię zakupy w Biedronce, najbardziej mi do niej po drodze.. i jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym za coś przepłaciła.Zwyczajnie sprawdzam, jak kupuję coś czego ceny nie jestem pewna. Nawet dziewczyny na kasie czasem zwracają uwagę, ze coś tam taniej a coś tam drożej. Z cenami na półkach to jest tak, że kliencie sami przestawiają, przekładają.. biorą, czytają i już na miejsce nie odłożone a potem krzyk, ze jak to. Także ten.. każdy kij ma dwa końce. Wiele razy widziałam, jak w marketach dzieci dla zabawy zamieniają ceny..

    Generalnie wszystko się sprowadza do ŚWIADOMYCH zakupów. Usiądź człowieku, zrób listę, sprawdź wcześniej ceny (w marketach można) i idź na zakupy... najlepiej bardzo rano, wtedy nie ma tłumów, spokojnie sobie wszystko kupisz i to trzy razy szybciej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze trzeba być czujnym, sprawdzać, czytać, pytać...

    OdpowiedzUsuń
  6. no takie czasy mamy że na każdym kroku trzeba uważać

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym wydawaniem to bardzo częsta praktyka. Spotkałam się już z tym kilkakrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż... kombinowanie sprzedawców to temat rzeka :/ Bardzo często spotykam się z inną ceną na półce, a inną w kasie. Kilka razy było tłumaczone, że właśnie dziś skończyła się promocja, a nie zdążyli zdjąć karteczki. Zdarzyło mi się też całkiem przez przypadek zorientować, że 2 pozycje na paragonie były wbite podwójnie. Nigdy nie sprawdzam paragonów ze zwykłego pośpiechu, ludzi zawsze dużo, trzeba usunąć się z wózkiem, nie ma kiedy sprawdzać. Raz tak z ciekawości zerknęłam siedząc już w aucie... i zamiast 1 chleba zapłaciłam za 2 i tak samo inny produkt, nie pamiętam już co. Na szprycowanie mięs, czy ryb nie mamy niestety wpływu... rzeczywistość :/
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W nabijanie podwójne to może bardziej błąd kasjerki niż celowe działanie ale z tymi etykietkami to powinni sprzedać po tej cenie co oferują. Takie prawo.

      Usuń
  9. Ludzie w ferworze zakupów często zapominają o tym, że mogą być okradani, dlatego bardzo fajnie, że o tym piszesz. 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Beata Skrzypczak7 listopada 2018 10:59

    Tylko my możemy o siebie zadbać, dlatego stosuję zawsze zasadę ograniczonego zaufania. Sprawdzam ceny dwukrotnie i staram się nie podejmować decyzji pod wpływem pośpiechu czy emocji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy wpis! Szkoda, że takie sytuacje tak często mają miejsce..

    OdpowiedzUsuń
  12. na co dzień nie zwracam uwagi na to ile wydaję w marketach i nie czuję się oszukiwana nawet jeśli dostanę w restauracji mniejsze danie niż te, na które liczyłam

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż normalnie można się zdenerwować. Niektórzy tylko czyhają, by coś zrobić, oszukać...

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.
    rzadko robię zakupy, a jeśli już, to w zaprzyjaźnionych sklepach. Jakoś nie daję się oszukać.
    Pozdrawiam i zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  15. Ludzie kombinują jak tylko mogą żeby dorobić się nieuczciwie kosztem innych, ale zdarzają się też wyjątki i mega uczciwość.
    Kupowałam jakiś czas temu coś w małym sklepiku, miałam zapłacić dwa zł, dałam pięć przez pomyłkę, podziękowałam i wyszłam. Dziewczyna mnie dogoniła i oddała 3 zł. Byłam w szoku.

    OdpowiedzUsuń
  16. 1. U mnie w mieście jest sklepik, w którym przy ladzie stoją "przecenione" rzeczy, które sprzedawczyni proponują... Tyle że jak robi się większe zakupy to dziwnym trafem rabat NIGDY nie zostaje doliczony ;) Także ja już nigdy nie robię tam zakupów. 2. Jak nie ma ceny, to zazwyczaj wychodzę, bo nienawidzę takiego pytania się o każdą rzecz, a np. sprzedawca zajęty/nieobecny/rozmawia przez telefon... 3. Ogólnie jak mój małżonek idzie na zakupy to zawsze go oszukają, bo nie patrzy na paragon, ja się staram "kłócić", czyli grzecznie zwrócić uwagę, że sorry, ale cena była inna ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać ten wpis. Można w nim znaleźć wiele cennych rad.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przykro mi to mówić, ale większość przytoczonych sytuacji pochodzi z małych, polskich sklepików. Jeśli polski sprzedawca nie nauczy się uczciwości, to ludzie będą wybierać zagraniczne markety. Również spotykam się z jawnym chamstwem na targach, straganach i małych sklepikach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe informacje, na najczęściej sprawdzam kwitek z kasy z tym co mam w koszyku :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż strach się bać.
    Świetny post, dzięki za wszystkie ostrzeżenia.
    Ja kiedys zapłaciłam za herbatę prawie tyle co za obiad. ;p;p;p Naprawdę. Herbata była jakaś specjalna/wyjątkowa/niespotykana/w dzbanuszku i w ogóle. A ja już bez karty po posiłku powiedziałam po prostu, że jeszcze poprosze o herbatkę. I pani mi przyniosła najdroższą jaka mieli w karcie. ;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Najlepiej żeby tego w ogóle nie było, a to się rozszerza i rozszerza, a ludzie i tak dają się nabrać, no niestety... dobry wpis całkiem pomocny:)
    Pozdrawiam Cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo pilnuję wydawania reszty, zadziwiające jak wiele osób nie potrafi liczyć, sprawdzam też zgodność ceny z półki z tą przy kasie, i tu dochodzi do wielu nadużyć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nieraz zdarzają się takie sytuacje. Niestety zawsze trzeba pilnować swojego, a przede wszystkim właśnie cen :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporo jest oszustów . Ale tez ludzie nie kalkulują dlaczego w jednym hipermarkecie jest drożej a w innym taniej. Na przykładzie soków . Ze studiów mam kolegę którego ojciec zajmował się produkcja soków. Od niego się dowiedziałam ze jeden z hipermarketów zażyczył sobie obniżeniem ceny kosztem dolanie do soków wody. I takich zagrywek jest więcej .

    OdpowiedzUsuń
  25. Z tymi dyskontami to ja też nie byłabym taka pewna... U mnie w Biedronce nie raz i nie dwa zdarzyło się, że pani kasjerka nabiła dany towar więcej razy. Czasami udaje się, że klient nie czyta paragonu - a w kasie zostają cenne złotówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja staram się kupowac na ryneczku i tam mowie np poprosze truskawek za 3 z bo niemam wiecej gotowki i to jest najbardziej uczciwe bo nie lubie jak prosze a pol kilo a ktos mowi - a moze zostac 650 gramow ? a moge byc grosik winna, itd a najczesciej niestety zdarza sie w lidlu mne oszukiwac na cenach juz chyba ze 3,4 razy sie upominalam i zawsze zwracano mi roznice, ale to wkurzajace dlatego tam juz nie chodze tylko w ostatecznosci

    OdpowiedzUsuń
  27. Niestety uczciwość odchodzi teraz w zapomnienie bo liczy się kasa :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też robię tak że jak jestem w jakimś większym sklepie na zakupach to zawsze sobie sprawdzam cenę na czytniku w dodatku obliczam sobie wszystko na telefonie ile mniej więcej wydam i zawsze sprawdzam paragon.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bsrdzo potrzebny wpis. Nawet nie pomyślałam żeby poprosić o ważenie np.cukierków bez opakowania.
    Jestem byłą sklepową sprzed lat 10.
    Było różnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo ciekawy i potrzebny wpis :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. trzeba mieć oczy szeroko otwarte. klaudia j

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetnie, że taki wpis powstał. Na pewno jest potrzebny. A ta kartka z wizerunkiem... Nie wiem czy się śmiać czy płakać :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Często słyszę, jak to wspaniale jest kupować na ryneczkach, kiedyś lubiłam, ale ostatnio nie mam pozytywnych doświadczeń. Najbardziej zapamiętałam zakupy od małżeństwa, które sprzedaje swoje warzywa. Kilka razy się nacięłam i przestałam kupować. Najbardziej zapamiętałam ogórki małosolne, które zabraliśmy w długą podróż samochodem, żeby było coś zdrowego do przegryzienia. Nie dałam rady zjeść chyba nawet jednego. Czułam tylko ocet. W Auchan też często mi się cena nie zgadza, dlatego często korzystam z czytnika.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeżeli chodzi o rybę mrożoną to niech zwróci uwagę na warstwę glazury lodowej podanej na opakowaniu, bo niektóre mają jej aż 30%... A producent pisząc o tym niestety nie oszukuje konsumenta ;/

    OdpowiedzUsuń
  35. Dokładnie tak!
    A Krzysiu (Ator) świetni też o tym opowiada... :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Oczywiście,że spotkałam mnie nie jedna taka sytuacja...
    Najbardziej jednak denerwuje mnie lód dodawany np do ryb
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Na ryneczku lokalne produkty haha z hurtowni lub giełdy( a tam są z całego świata) ;) Znajoma ma stragan i kliencki się pytają pani warzywka ... i co trzeba iść po rozum do głowy kiedy ona ma posadzić, pielęgnować i jeszcze zebrać jak cały dzień stoi i sprzedaje to tyle na temat ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Fajnie, że o tym piszesz. Ja już wiele razy złapałam kasjera na tym, że nabija na kasę dużo większą kwotę niż powinien :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja zawszę patrzę co mi wbijają na kasę i nieraz musiałam się upominać. Ogólnie, takich handlowych sztuczek chyba nie da się całkowicie uniknąć.

    OdpowiedzUsuń
  40. Z tymi cenami w Auchan to często tak jest, że nie ma komu na bieżąco cen wymieniać... Wiem co pisze pracowałam w handlu ponad 10 lat

    Co do listy to dopisałabym do listy truskawki sprzedawane na początku sezonu. Są to hiszpańskie truskawki, które są pakowane w plastikowych opakowaniach. A nasi sprzedawcy co robią? wysypują je z opakowań i sprzedają luzem... jako polskie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!