sobota, 8 grudnia 2018

Dariusz. Może tuż obok?,

Może tuż obok? - seria opowiadań, autentycznych historii w których czasem zmieniam imiona, pomijam lub zmieniam pewne szczegóły mogące ułatwić identyfikacje spraw i zdarzeń. 

Stary autobus PKS dźwięcznie aczkolwiek dość płynnie wszedł w zakręt, z daleka widać że pojazd najlepsze lata ma już za sobą, jednak służy dalej. Autokar wyszedł na prostą i sunie do przodu....
Starszy znudzony kierowca ubrany w sweterek w jodełkę wiezie jednego pasażera.
Na samym końcu rzędów siedzeń śpi dość szczupły dojrzały mężczyzna, ubrany jest w kurtkę skórzaną i czarne dżinsy, chrapie.... krótkie byle jak pofarbowane włosy mają nieco tuszować wiek zniszczonego życiem mężczyzny.... głębokie zmarszczki i brak uzębienia to coś co chciałby zmienić... zdarza mu sie kupować maseczki na promocjach, jednak mimo iż cudów nie robią w jakiś sposób pomagają mu poprawić lekko nastrój.
Mężczyzna budzi sie, otwiera oczy, wypatruje łapczywie za oknem.... czegoś szuka w tej spowitej mgłą rzeczywistości.... po chwili lekki zawód odbija sie na jego twarzy. Sięga do kieszeni spodni, wyjmuje stary srebrny odrapany telefon z klapką, sprawdza godzinę.... jeszcze trochę....
Śmierdzący, głośny pojazd posuwa sie naprzód.... mężczyzna przykłada głowę do oparcia i usiłuje zmrużyć oko.
Autokar zatrzymał sie na przystanku, mężczyzna z niecierpliwością rozgląda widocznie na coś czeka. Wsiadły jakieś kobiety, widać ubrane w różnokolorowe kurtki z nałożonymi na głowy kapturami, jedna pani miała na głowie czapkę z dużym puszystym pomponem. Autokar rusza dźwięcznie pokonując kolejne odległości.....
Mężczyzna spokojnie nakłada czarną czapkę na głowę, dopina skórzaną kurtkę. Oczy Dariusza nabierają koloru, blasku, na ustach pojawia sie szeroki uśmiech radość manifestuje sie na twarzy...
Wysiada z autokaru, na przystanku zatrzymuje sie, reklamówkę stawia ostrożnie na drewnianej ławeczce, z kieszeni kurtki wyciąga paczkę papierosów, wyciąga jednego po czym odpala zapalniczką, zaciąga się..... z kieszeni spodni wyciąga stary telefon, otwiera klapkę i pisze pośpiesznie sms, gdy posyła krótką zwięzłą wiadomość zamyka telefon, chowa go do spodni. Gdy dopalił papierosa bierze i siatkę w dłoń.
Okolica sprawia wrażenie wymarłego miasteczka.... po prawej stronie las, po drugiej rząd zamkniętych lokali i sklepów..... za nimi ciągnie sie rząd pozamykanych stoisk, lokali i sklepów.... jak okiem sięgnąć nie ma żywego ducha... autokar znika gdzieś w oddali, następuje całkowita cisza... Mężczyzna pośpiesznie podąża przed siebie z uśmiechem na ustach. Cisza i pustka w około. Mgła spowija tajemniczą rzeczywistość dookoła.
Mężczyzna dochodzi do ogromnego nowego budynku, biała elewacja, dach pokryty czerwoną dachówką, szybko przechodzi chodniczkiem.... mija samochód, i donice z kwiatami. W środku pensjonatu czeka na niego właścicielka.
Dzień dobry – wita go z lekkim uśmiechem zdejmując czarne robocze, lateksowe rękawiczki, podając mu dłoń
Dzień dobry – odpowiada Darek z szerokim uśmiechem.
Do kiedy będziesz? - pyta kobieta
  • do poniedziałku – odpowiada, wręczając kobiecie banknoty.
  • 213 pokój, tam gdzie ostatnio – podając mężczyźnie klucz, szybko dodaje – nie zmieniałam Panu pościeli wszystko tak samo zostało.
  • Dziękuję.
  • Będę w poniedziałek tak koło 15.
Kobieta chowa pieniądze do kieszeni, mężczyzna idzie do pokoju. Zamyka za sobą drzwi, z siatki wyjmuje dużą szklaną butelkę z białym wermutem, stawia ją na stole, następnie wyciąga mięso, jaja chowa do lodówki.
Wychodzi z pokoju zaklucza go, idzie długim korytarzem do wyjścia, w ostatnim momencie zawraca.... udaje sie do kuchni sprawdzić czy olej, sól.... jeszcze są, zostały. Z lekkim uśmiechem opuszcza pomieszczenie.... wychodzi z pensjonatu, zaklucza drzwi....
Odpala papierosa i niczym lokomotywa parowa ciągnie na przód dymiąc.... pusta spowita mgłą ulica... żadnych ludzi, aut....schodzi do sklepu, w nim sprzedawczyni w bląd farbowanych włosach z odrostami, ubrana w fartuch plotkuje ze zgarbioną starowinką w jasnym płaszczu, na głowie ma mocherowy beret.
Mężczyzna bez słowa wszedł do samoobsługowego sklepu, podszedł do części z warzywami i owocami, wziął siatkę nałożył ziemniaków, w osobną pomidora, małą paprykę i kilka pieczarek. Do koszyka włożył także małą kawę. Bez słowa uiścił należność za zakupy i milcząco opuścił sklep.
Będąc już w pokoju odpalił telewizor... głośna muzyka to coś co zawsze lubił, nie potrafi żyć bez muzyki... nalał sobie do szklanki alkoholu wziął mięso i poszedł do kuchni..... muzyka w kuchni umilała przyprawianie i dalszą część przygotowania posiłku, oczywiście z przerwami na papierosy... na które to wychodził przed budynek. Sam w takiej przestrzeni czuje sie najlepiej...
Żałował jedynie że nie ma nikogo bliskiego na tyle by uprawiać seks bez pieniędzy. Ograniczone środki nie pozwalały mu na żaden wariant.




Po posiłku, gdy naczynia były już na suszarce wrócił do pokoju, słuchał głośno muzyki zapewne zabijającej samotność, pije wino a od czasu do czasu wychodzi na papierosy palone na balkonie.
W nocy śniły mu się obie żony... z jednego odszedł, właściwie sam nie wie dla czego.... kres drugiego małżeństwa oznaczyła śmierć córki.... zagraniczne wyjazdy zarobkowe nigdy nie wpływały dobrze na związek... "małżeństwo jest jak ogród, trzeba o nie dbać". Dariusz w swoim życiu nie dbał o zbyt wiele, mimo rozlicznych talentów predyscynujących go do tego by osiągnąć sukces..... to na skutek braku starań nie odniósł go. Minęły lata odkąd opuścił i drugą żonę, towarzyszy mu do teraz żal.... gorycz że lepiej niż on poradziła sobie ze śmiercią maleństwa. Dariusza trawią wspomnienia z pogrzebu, zazdrość i złość że reszta rodziny uporała sie z żałobą. Długi sen to coś czego trzeba Dariuszowi, zmęczenie sprawia że budzi sie w nocy paląc kolejne papierosy.
W poniedziałek opuszcza pensjonat... czuje smutek, żal, złość i przygnębienie że to już koniec ze trzeba wrócić do rzeczywistości, trudnej i nie łatwej.
Gdy PKS zatrzymał się na końcowym przystanku zaczęli wysiadać ludzie, Dariusz jako ostatni. Jeszcze na przystanku odpalił papierosa, sprawdził godzinę w telefonie i powędrował do piekarni.
Pił kawę, rozmawiając z bratem gdy ludzie zaczęli schodzić się na nockę.... krojenie chleba, mielenie na bułkę tartą i sortowanie pieczywa.....
Spał w piekarni na styropianie.... ale co to za sen.... szedł do czytelni "na internet" i słuchał wystąpień z programów typu talent show... przed zamknięciem szedł do galerii handlowej zmrużyć dyskretnie oko przed nocką.... za całe 60 złotych. Szef płaci tygodniówki, a praca na czarno więc komornik za alimenty nie zabierze. W pracy każdy pracuje na czarno, za grosze, każdy pije bo jak tu na trzeźwo...
Za dnia są takimi samymi ludźmi stanowiącymi część społeczeństwa. Dni tygodnia schodzą Dariuszowi leniwie na spaniu.... mimo że szef obiecał łóżko polowe tygodniami sie nie kwapi by spełnić obietnicę, nie mówiąc już o tej o podwyżce.
Polowe łóżko i "dyszka" podwyżki za nockę to ostateczna "dobroć" szefa. Oczywiście przypomnień i rozmów było nie mało.
Nastała upragniona sobota.... jedna jedyna noc w tygodniu którą Dariusz mógł normalnie przespać, za uciułane pieniądze wynajął pokój na jedną noc, jak co tydzień. Jak zawsze wermut i ćwiartki kurczaka z ziemniakami, kawa i wino.... mała namiastka normalności...
Cały kolejny tydzień na nocki, sen w piwnicy na polowym łóżku w piwnicy piekarni, internet w czytelni i drzemka w galerii...
Tęsknota za pensjonatem, miejscem, klimatem przywiodła Dariusza w kolejny weekend. Postanowił zostać noc dłużej... jak uprzednio do poniedziałku.... lecz tym razem nie było żadnego święta, Dariusz opuścił pracę i stracił posadę.
Brat wspomógł Dariusza nie wielką kwotą która starczyła mu na kilka noclegów..... grudzień, zimno gdzie tu sie podziać... Postanowił zwrócić się do MOPSu o pomoc o skierowanie do noclegowni dla bezdomnych. Łatwo nie było ale udało się... na miesiąc. Tak, noclegownie to podmioty świadczące usługi... miejsce na łóżku nie zależnie czy na gore czy na dole plus dwa posiłki dziennie wycenione jest na 32 złote. Nie istotne kto płaci, kasa musi sie zgadzać, jednak kasa to nie wszystko, jest regulamin zakładający całkowitą trzeźwość. Osoba która jest pod wpływem narkotyków lub alkomat wykaże spożycie nie ma prawa przebywać na terenie ośrodka.


Niezależnie od pory roku, dnia.... kontrole są wyrywkowe. Gdy Dariusz zamierza popić wynajmuje pokój i tam oddaje sie drugiemu nałogowi. Papierosy sponsoruje brat. Samotny sześćdziesięciolatek mieszka w dwupokojowym domku, dałby schronienie Darkowi ale reszta rodziny i problemy jakie ma sam ze sobą mu na to nie pozwalają. Pomaga jak może mimo że sam nie radzi sobie ze swoimi problemami. Ciężko oszacować które są trudniejsze w końcu każdy ma swoją wytrzymałość i wrażliwość.... to z czym jedna osoba sobie nie poradzi nie koniecznie będzie tym nie do zniesienia dla innego człowieka. Nie ma co roztrząsać.
Polska jest bogatym krajem przyjmujemy chętnie "ubogacaczy kulturowych" a swoich potrzebujących mamy nadmiar. Nocowanie na dworcu też nie jest rozwiązaniem .... ochrona w nocy sprawdza czy aby na pewno na terenie znajdują się podróżni oczekujący na pociąg. Wyjątkiem jest chyba temperatura -10°C. Bezdomność to też duży problem społeczny od którego odwracamy wzrok. W okolicach świat ludzie gromadzą spore zapasy żywności których część po świętach często oddają do ośrodków dla bezdomnych. A co z ludźmi którzy nie mają emerytury, renty z których ośrodek może potrącić.... a "miłościwe panie z MOPSu" nie dadzą pomocy.... część osób jeździ pociągami, część za alkohol chroni sie na melinach, strychach, klatkach schodowych.... każdy orze jak może. A co z osobami bez środków do życia, bez nadziei... od których każdy odwraca wzrok....? Część z nich bezimiennych zamarza.... ujętych  w statystykach...
Wiele z działań służb tego chorego kraju to fasada.... w Nowym filmiku klik twórcy kanału: "Jak to ogarnąć? Jacek jedzie do domu samotnej matki, z młodą matką która zdecydowała się odejść od tyrana i oprawcy zabierając małe dziecko. Konsultacja psychologiczna, kilka godzin musieli na decyzje musieli czekać.... po tym dowiedziała się że pomocy nie otrzyma żadnej. Dlaczego? Bo rejonizacja...a w miejscu w którym znajdują się "klientki" z terenu zamieszkania Agnieszki pracuje bliska osoba mężczyzny od którego odeszła kobieta która boi się że przez to oprawca dowie sie gdzie kobiety przebywają. Tak, absurd. Znieczulica i regulaminy ponad wszystko. Regulaminem i paragrafem można zasłonić się odwracając sie od matki z dzieckiem.... kazać jej z dzieckiem na ręku wyjść z budynku na deszcz, na zimno.... ponoć nawet nie poczęstowali jej kubkiem z herbatą.... mało tego jeszcze pretensje były....
Odbiegłam od opowiadania o Dariuszu który z powyższym filmikiem nic nie ma wspólnego.... Skończy sie miesiąc, skończy sie rok.... być może "wychowawca" w środku dla bezdomnych w którym przebywa Darek za zgoda samego zainteresowanego pomoże mu od strony administracyjnej ogarnąć temat dalszego pobytu w ośrodku.... Darek nie pije alkoholu, jest trzeźwy ale nie rezygnuje z papierosów, szuka pracy - wiadomo na czarno. Twierdzi że nic nie jest dłużny ani żonie ani dzieciom. Małżonka pracuje, swego czasu gdy jeździł za granice przywoził spore kwoty, dzięki niemu mieszka teraz w ładnym zadbanym domu z ogrodem. Darek zazdrości żonie że "sie ustawiła"pracuje (jak byli razem nie pracowała) dostaje z Funduszu Alimentacyjnego na dzieci, podczas gdy on ma problemy.
    Na przystanek podjechał autokar, mężczyzna ochoczo wszedł do środka kupując bilet u kierowcy a następnie usiadł na samym końcu rzędów siedzeń....
Stary śmierdzący pojazd głośno zmierza do celu.... ta sama miejscowość, pensjonat, właścicielka, pieniądze, sklep.... alkohol, głośna muzyka....kuchnia posiłek, łóżko....

34 komentarze:

  1. Straszne to jak życie potrafi być okrutne. Nie zawsze musi iść po naszej myśli...

    OdpowiedzUsuń
  2. Okropne. Życie nie jest sprawiedliwe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Często nie wiemy, co kryje się za takim człowiekiem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że sami do końca nie wiemy co w nas drzemie, a co dopiero w innych.

      Usuń
  4. Życie nie jest sprawiedliwe.I chyba w żadnym państwie nie ma idealnych rozwiązań :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym się zgodziła z Cherry Belle...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie jest lekko ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Hello, thanks for the information.

    OdpowiedzUsuń
  8. no tak na czarno zeby nie bylo ze ma kase Żal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy orze jak może.... niby komornik potrafi zabrać 100%.... nie znam sie.

      Usuń
  9. Masakra ;/. W dodatku dość często wychodzi ze instytucje które miały pomagać tego nie robią albo widza problem za późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety za często :/ Teraz gdy odbywa się jarmark we Wro to strasznie dużo osób potrzebujących gromadzi się na obrzeżach i proszą o pieniądze, jedzenie. Szkoda, że tak trudno rozróżnić potrzebującego od oszusta w tym wszystkim :/

      Usuń
  10. Witam.
    W życiu bywa różnie, kwadratowo i podłużnie.
    Pozdrawiam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  11. Podpisuje się do osób na mną. Nie wiem co dodać..
    Pozdrawiam, Weronika ♥
    pasjeweroniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo, to opowiadanie. Myślałam, że recenzja książki po tym jej zaczęłam czytać. 😅
    Zdawać by się mogło, że takich starych autobusów już nie ma, ale zdarzasię niezwykle rzadko taki zobaczyć na drodze.
    Mówi się, że życie jest niesprawiedliwe, ale to by oznaczało, iż jest takie dla wszystkich, co nie jest prawdą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak to mowia: nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Przykre to wszystko.Piekne opowiadanie,chociaż bardzo smutne

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiło mnie w momencie gdy chował ,,jaja do lodówki". :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Smutne, ze tak właśnie wygląda rzeczywistość wielu ludzi :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Smutne, że życie potrafi tak wyglądać :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Może i życie nie jest sprawiedliwe... Ale I Dariusz mogły je wziąć za rogi i ogarnąć, ale nie chce...

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety
    życie czasem na s nie oszczędza

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!