Obserwatorzy

środa, 13 marca 2013

Nie trze­ba lek­ce­ważyć drob­nostek, bo od nich za­leży dos­ko­nałość, która nie jest drobnostką. - Michał Anioł


Był pan z elektrowni spisywać licznik. Powiedział, że mamy wyjątkowo małe zużycie prądu. No, tak oszczędzam jak się da: suszarki nie używam, chyba że wyjątkowo potrzebuję, odkurzacza nie mamy, radia ani TV też zero. Nawet lodówkę mam wyłączoną, jedzenie mamy na balkonie póki zimno…?
Praktycznie chodzi tylko laptop, modem do neta i światło odpalone na jedną żarówkę. Czasem ładuje się komórki ale co to pożera. Naturalnie, pranie robimy w pralce ale gdy się full nazbiera. Naprawdę rzadko używam mikrofali nie wiem czy nie rzadziej niż raz w miesiącu. Nie wiem czy bardziej mogę oszczędzić? Do niedawna używałam tostera, ale jakoś przestaliśmy robić tosty. Nawet na noc wszystko wyłączam… pilnuję jak się da.
Byliśmy dziś z Rodziaczkiem na spacerku. Powędrowaliśmy sobie na stawy rybne. Zakupiłam jedną rybkę, a w drodze powrotnej zrobiłam kilka fotek Rodziaczkowi:





Pewnie zrobiłabym ich więcej i ładniejszych gdyby to nie było komórką… a po za tym gdyby smycz była dłuższa…
Rodziaczek uwielbia wspólne spacerki, gdy „całym stadkiem” gdzieś ruszamy.
Te stawy rybne to bardzo fajna rzecz! Nie dość że o połowę taniej niż w sklepie to jeszcze świeżutka rybka. Pan łowi rybę można wybrać która, czy które, płacisz i wychodzisz. Przed świętami mają mieć wędzone, już mi ślinka cieknie bo uwielbiam rybkę  :D. W ogóle tam musi być pięknie jak jest ładna pogoda, słońce świeci, taki spacerek to sama przyjemność. Szkoda, że nie dowiedziałam się o nich wcześniej bo bym wcześniej chodziła.
Moja małżonka, kuchmistrzyni pierwsza klasa rybkę zrobiła. Jam dała dwie wytyczne: olej po paprykowym antipasti, oraz czosnek koniecznie! W przyprawianiu miała dowolność, na życzenie pewnie zdradzi czego użyła. Marynowana rybka była z godzinkę:


Może wygląda mało apetycznie, ale cóż zrobić jak się nie chciała do naczynia zmieścić...
Potem wstawiona do piekarnika, i upieczona. Mmmmmm…. Pycha! Mniami!!!!! Ucałowałam żonę gdyż dawnom czegoś tak pysznego nie jadła….


Potem ja zrobiłam babkę cytrynową, ale o tym kiedy indziej. Muszę zobaczyć jak wyszła, bo jeszcze gorrrąca w piekarniku jest. Pachnie ładnie:D


6 komentarzy:

  1. Podziwu godna oszczednosc pradu! My takze staramy sie zuzywac jak najmniej, wszedzie zarowki oszczedne, na noc wylaczamy wszystkie stand by, bo tez ciagna te kilka euro w skali rocznej. Gotowac jednak musimy, a mamy kuchenke na prad.
    Dobrego dnia, Filizanko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei za wszystkimi w domu muszę prąd gasić, a mąż ledwie oczęta otworzy, już włącza TV i tak cały dzień on gra. Ogląda nie ogląda, ale gra....
    Także oszczędności prądu w mym domu, prawie zero!!
    Kuchenkę też mam na prąd, a dużo się w niej piecze.
    A taka świeża rybka, to bez porównania z tą ze sklepu. o 100 razy jest lepsza.

    Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...a ja nie wyłączam czujki, sprawdzałem kilka miesięcy i żadnej obniżki rachunku. Za to notorycznie chodzę i gaszę światło, mikrofali nie mamy, czajnik bezprzewodowy schowany. Nawet komp ostatnio mało włączam, tylko tyle że router 24h włączony. Twoja oszczędność godna podziwu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oszczędność godna podziwu,
    ale masz rację ,
    po co wydawać jak nie trzeba.
    Niech Ci ten nawyk zostanie na całe życie.
    Lubię rybkę , ale nie mam gdzie dostać taką świeżą...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!