Obserwatorzy

niedziela, 7 kwietnia 2013

Restauracja & Klub Atlantis


Wybraliśmy się z Rodziaczkiem na wycieczkę. Zapakowałam kawałek świeżo upieczonego, jeszcze ciepłego ciasta, ubrałam się wzięłam pieska i pojechaliśmy, najpierw w odwiedziny do koleżanki, potem do jednej z knajpek w Sopocie, w której kiedyś bywałam bardzo często. Nawet właścicielka obsługująca wie co znaczy gdy powiem, że zamawiam to co zawsze. Ale tym razem zamówiłam coś innego . Dla mnie rosół z makaronem, piesek pije wodę. Skończyłam, i udałam się do Atlantisa. Pamiętacie?
Kiedyś pisałam o Wielorybie. Wieloryba zamknęli.
Pewnego dnia dostałam maila z informacją, że zmienił się właściciel, nazwa lokalu… postanowiłam to sprawdzić. I sprawdziłam.
Tak wygląda od zewnątrz:


Można sprawdzić menu przechodząc:



Jednak warto wejść, do środka.


Miejsce niebanalne niemalże magiczne, ciekawe bardzo intrygujące, już tak naprawdę od zewnątrz. Otrzymałam pozwolenie na wejście z psem. Knajpa przyjazna psom? Super! Gdyby mieli jeszcze w ofercie danie dla psa hihi, to już w ogóle byłby kosmos! Czasem właściciel nie chce zostawiać psa samego, więc jeśli miejsce jest przyjazne dla czworonogów to super sprawa! Z resztą w tej poprzedniej knajpie gdzie byłam stałym bywalcem tam też widywałam psy.
Miła, młodziutka kelnerka nawet zaproponowała miseczkę z wodą dla pieska, jednak Rodziaczek był napojony w poprzednim miejscu. Ale plus dla obsługi!
Wchodzimy dalej:



Nawet piesek był zainteresowany:) 


Ahhhh ten stolik, który wybrałam, to stolik przy którym siadałam nie raz, oj miło było bardzo... tak kącik wygląda z zewnątrz, dla tych którzy zamierzają się tam udać podpowiem, że kącik nazywa się "Maroko". 


Polecam "Maroko" zakochanym... jest bardzo przytulne, ciepłe, intymne


Tak, to chyba z kamasutry zaiste...
Dostałam menu


Taki widok miał piesek, który też coś podziwiał:



Nie mogłam się zdecydować. Mój wybór padł na serniczek, w międzyczasie poszłam zwiedzać oto co uchwyciłam:


To ta sama ściana z mapami, może tu bardziej widać:


Jak wcześniej wspominałam każdy kawałek ściany czy sufitu jest ciekawie zagospodarowany...


Tymczasem dostałam zamówienie:


Może tu będzie lepiej widać:


Listek świeżej mięty dobrze pasował do ciastka. Nie tylko estetycznie...
Z ciastkiem, szybko poszło, może trochę za szybko, bo był bardzo smaczny, z prawdziwego twarogu z nutką wanilii. 


Nie mogło się obyć bez wizyty w toalecie...
W damskiej męskie akty, w męskiej damskie..
Jednak nie o nich...


Brakowało mi kursu włoskiego. Nie wiem, może były i inne języki, ja kojarzę włoski. Pan robił zakupy na straganie Pani mówiła po Polsku.
Ajjj Rodziaczek przy całym swoim pięknie nie lubi chyba pozować... Modeling to chyba nie dla niego, a szkoda.



Ahhh i przyszedł czas opuszczenia tego miłego miejsca, gdyż jeszcze jedna sprawa czekała do "załatwienia".


No idziemy idziemy, chodź opornie nam to idzie....


Po prawej bar po lewej na ścianie ciekawe rzeźby. 


Nie doszukałam się niestety jednego pamiętnego z tacą...


Poszliśmy się za serniczek rozliczyć. 9,- nam wyszło...



Zagadaliśmy się z miłą kelnerką...



No ależ jak ciężko wyjść z tak fajnego i miłego miejsca. Zwłaszcza w taką pogodę nieciekawą.


Jednak mimo wszystko trzeba było podziękować, za dobrą miłą obsługę, niemalże niezauważalną  uprzejmą, bezszelestną ale gdy trzeba to jest! Oby tak dalej! Napiwek zostawiliśmy, i skierowaliśmy się do drzwi...


Ale ja tam jeszcze wrócę na gęsinę, czy rybną zupę... drinka, deser, owoce morza... gorącą czekoladę... możliwości naprawdę sporo jest. 
Atlantis jest miejscem wartym polecenia! Ciekawym, w które ktoś włożył serce, i chyba to nie była jedna osoba. Nie sposób pokazać wszystkiego, nie możliwe opisać słowami, tam trzeba po prostu wejść i zobaczyć. 
Każda wizyta w tym miejscu jest przeze mnie zapamiętana bardzo mile... Wrócę, więc na pewno!
No sprawa do załatwienia to zapalenie dwóch zniczy na grobie Adama i pewnego zakonnika, z którym się przyjaźniłam.
Do Adama nie dotarłam, gdyż śnieg i lód skutecznie zniechęciły mnie do wyprawy pod tą górę... jeszcze w dodatku leży w tak problematycznym i nie łatwym do dotarcia miejscu, że nawet mimo braku atmosferycznych przeszkód jest problem. 
Hehhhh...jak i za życia były problemy tak i po śmierci...
Do domu dotarłam późno, oj późno... Home sweet home!

12 komentarzy:

  1. Troche daleko mam, zeby na wlasne oczy obejrzec Atlantis, jednak Twoj fotoreportaz byl dla mnie dobrym przewodnikiem. Poczulam atmosfere tego miejsca, jakbym tam sama byla. Dobrze, ze nowi wlasciciele nie zmienili wystroju tego wyjatkowego wnetrza, bo czasem z checi ulepszenia i zmian wychodzi kicha.
    Czy Ty chcialas wejsc z psem na cmentarz? Wolno w ogole psom tam przebywac? Tu jest zakaz, nawet na smyczy, zeby przypadkiem nawet nie pozostawily po sobie sladu. I dobrze, bo sa miejsca, gdzie psy jednak nie powinny spacerowac.
    Dobrej nocy, Filizanko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to karalne, i czy można jednak widziałam nie raz na cmentarzu pieski...
      Ja psa zostawiłam przed, i zgadzam się, że nie wszędzie psy powinny mieć wstęp. Oczywiście knajpy przyjazne psom to jak najbardziej świadczy na plus:)

      Usuń
  2. Fajna wycieczka, podoba mi się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też... jak rodziaczek słodko spał....

      Usuń
  3. Lokal rzeczywiście świetny....Dla mnie takie miejsca to prawdziwa uczta dla oczu i duszy. Naprawdę ktoś bardzo się postarał żeby miejsce miało taki niesamowity klimat i wygląd.
    Bardzo mi się podoba, przypomina mi pewne miejsce w moim miasteczku, które niestety już zamknięto. Choć tematycznie zupełnie różne od Atlantisa,,,moja" Impresja miała coś z jego bajkowego klimatu.
    Bardzo mi szkoda tego miejsca,a nowy właściciel otworzył tam...salę z bilardem. A to już zupełnie nie moje klimaty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak to miejsce to prawdziwa uczta, nic tylko tam siedzieć. Nie wiem dlaczego poprzednim właścicielom się interes nie kręcił i byli zmuszeni do rezygnacji, takie wspaniałe miejsce! Jednak mam nadzieje, że teraz to magiczne miejsce będzie zadowalało nowych właścicieli i ich gości:)

      Usuń
  4. Miejsce wygląda bajecznie. Z tego co piszesz to warto się udać, szkod aże cała Polska nas dzieli :)) Fajnie, że wpuzczają psiaki bo z tym to bywa różnie,zwłaszcza kiedy chcemy wejść z większym.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. wprawdzie pewnie nie odwiedzę tego lokalu (sopot mi się źle kojarzy), ale lubię klimatyczne zdjęcia.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne miejsce i miło, że można wejść z psem. Nie znam jeszcze twojego bloga i myślałam, że Rodziaczek to rodziciel, czyli rodzic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lokal robi wrażenie :) Psiak cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podejrzewam, że w tym miejscu musiał być super klimat :)
    Cudowny piesek ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!