Obserwatorzy

poniedziałek, 27 maja 2013

Człowiek katował psa. Psu grozi dożywocie. - znalezione w ogłoszeniach

przeciw światu
miał tylko dwie szczęki
dwie szczęki uzbrojone w zęby
to mało

bo gdzie filozofia bytu
gdzie teologia
gdzie wiara w białość

on wierzył tylko w ręce człowieka
przynoszące pożywienie
a czasem śmierć

H. Poświatowska

Brutus należy do tych psów, które zostały stworzone do pracy z człowiekiem: uważny, czujny, mądry, skupiony na przewodniku. Za swojego pana bez wahania poszedłby w ogień, oddałby za niego życie. Niestety Brutus już od dawna nie miał pana. Jego pani zmarła, a on trafił w ręce kata.

Życie Brutusa przez ostatnie dwa lata to przerażające pasmo cierpienia. Był bity, kopany, głodzony. Żeby nie mógł się bronić, przywiązywano go do kaloryfera. Buciorami wybito mu zęby. W końcu ktoś ulitował się nad wyjącym z bólu stworzeniem. Znęcanie się zgłoszono na policję. Panu założono sprawę w sądzie. Pies trafił do schroniska.

Na początku myśleliśmy, że Brutusowi nie uda się pomóc. Ze wszystkich uczuć pozostał tylko strach. Na widok człowieka przerażony rzucał się na kraty. Nie chciał gryźć. Nauczono go jednak, że żeby przeżyć, musi się bronić. Robił wszystko, żeby nas wystraszyć. Jego doświadczenie podpowiadało mu, że z człowiekiem do boksu wejdzie ból.

A jednak szlachetna natura zwierzęcia przeznaczonego do współpracy zwyciężyła. Brutus powoli nabiera wiary, zaczyna nam ufać. Prosi o spacery, pozwala sobie założyć kaganiec. Chce być głaskany.

Sprawa człowieka, który się nad nim znęcał rozgrywa się w sądzie. A Brutus?
Został skazany na dożywocie bez rozprawy.

Pies jest już stary i schorowany. Ma 11 lat. Kiedyś był piękny. Starość i lata cierpienia odebrały mu dumną postawę. Sierść zmatowiała, oczy zaszły bielmem. Po dawnym Brutusie został wrak.

Takie zwierzęta jak Brutus nie potrafią żyć, gdy nie mają dla kogo. W schronisku powoli gasną. Czy przed śmiercią zdąży jeszcze zaznać ludzkiej miłości? Będzie mu dane wyjść na spacer przy nodze ukochanego pana?


Brutus nie należy do łatwych psów. Dramatyczne przeżycia wywarły piętno na jego psychice. Nie jest niebezpieczny, ale jeśli poczuje się przyparty do muru, może ugryźć. Szukamy dla niego domu bez małych dzieci. Najlepiej z ogrodem, żeby mógł zamieszkać w kojcu zanim zaufa nowemu opiekunowi.

Brutus urodził się dobrym, mądrym, łagodnym psem. Został potwornie skrzywdzony przez człowieka. Tak bardzo chcielibyśmy, żeby ostatnie dni jego życia były spokojne i radosne.

Brutusowi nie zostało dużo czasu. Boimy się, że nie zdążymy znaleźć kogoś, kto wynagrodzi mu przeżyty ból.

Kontakt w sprawie adopcji:
Schronisko OTOZ Animals "Ciapkowo" w Gdyni
tel. 58 622 25 52
pn. - pt.: 11.00 - 17.00
sb.: 11.00 - 16.00
nd.: 11.00 - 15.00
ciapkowo@neostrada.pl

Zima nadszarpnęła zdrowiem Brutusa. Staruszek ma problemy ze stawami. Osoby, które chciałyby mu pomóc, ale nie mają warunków, żeby zabrać go do domu, prosimy o prezent w postaci wzmacniającego stawy preparatu Doppelherz activ na stawy. Wszystkim osobom wielkiego serca w imieniu Brutusa serdecznie dziękujemy!

żródło
fot. z ogłoszenia. Pies przebywa w schronisku w Gdyni. Ruszyło mnie to ogłoszenie, więc zamieściłam. Może dzięki temu świat dla tego psa stanie się lepszy... może szczęście się do niego uśmiechnie....
więcej fotek, w ogłoszeniu. Kliknij link z napisem źródło, nad zdjęciem)

10 komentarzy:

  1. to jest przerażające.
    Takich ludzi powinno spotykać dokładnie to co sami uczynili. Długotrwałe rozłożone w czasie katownie.
    oko za oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w praktyce pewnie będzie tak, że dostanie zawiasy... a pies póki ktoś się nad nim nei zlituje, będzie w schronisku.
      Jest psem "po przejściach", starym, czarnym a to utrudnia adopcje... Jednak nie traćmy nadziei może i do niego uśmiechnie sie los!

      Usuń
  2. Straszne, mam nadzieję ,
    że taki los jaki zgotował Brutusowi tego człowieka również spotka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak krzywda w los się wciela i w krąg skrzywdzonych wpycha krzywdziciela - dobry cytat mi się nasunął, kiedyś go przeczytałam na stronie fundacji AST

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. W tamtym roku myśliwy zastrzelił mi małą młodą suczkę.
    Wniosłam sprawę do sondu, zrobiłam sekcję u lekarza weterynarii. Sprawca był znany z imienia i nazwiska.
    Tłumaczył się że moja kaja stwarzała zagrożenie dla leśnej zwierzyny!!! Piesek nie sięgał nawet do kolan i nie miał roku :(
    Nie wierzę już w sprawiedliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę bardzo przykre, współczuję Ci... straszne...
      Mi Pan weterynarz tak uśpił kota, że do dziś czasem mam flash backi... Po prostu za bardzo chciałam by wyzdrowiał.... ;(

      Usuń
  5. Czarno widze mozliwosci adopcyjne, ale czasem cuda sie zdarzaja. Wielka szkoda, ze polskie prawo nie bazuje na biblijnym "oko za oko", ten facet (bo trudno nazwac go czlowiekiem) powinien byc tak samo skatowany, jak ten nieszczesny pies i na koniec wyladowac w przytulku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak a my tymczasem roztrząsamy jak straszne są psy i pogryzienia. Myslimy jak zabezpieczyć się przed zębami... Jak widać "ludzie" doskonale sobie radzą by uniknąć pogryzienia...
      Widzę że to więcej psów jest krzywdzonych, i katowanych niż pogryzień...

      Usuń
  6. kodeks hammurabiego byłby tu jak znalazł! to bydlę nie człowiek powinno cierpieć tak samo jak pies!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!