Obserwatorzy

niedziela, 14 lipca 2013

Druga strona medalu czyli Polacy w NL - kolejna odsłona. Historia znaleziona w sieci

Dostaje telefon od siostry cioci, w sumie żadna rodzina, ale coś tam ma związek z moją ciocią wiec czuje się dziwnie zobowiązana pomóc. Kobieta płacze przez telefon, że jej ciężko, że nie ma pieniędzy, czy nie znajdę pracy dla jej synka, chłopak co prawda jest w maturalnej klasie ale nie szkodzi, przerwie szkole i przyjedzie zarobić dla rodziny. Zaczyna się dyskusja czy aby on powinien ot, tak sobie ostatni rok przerwać, ona; oczywiście. I tak zatrudniam pracownika w wieku 18 lat, przez mamę. Przyjeżdża, wesoły młody chłopak, od razu opowiada o problemach w domu, mówi po angielsku bardzo dobrze, że rzucił szkołę nie żałuje. Wszystko jest w porządku chodzi do pracy. Dzwoni mama żeby iść skontrolować jak się synkowi żyje. Pojechałam, ale go nie zastałam w domu (potem się okazało, że koledzy z pokoju schowali go w szafie żebym go nie widziała). Po krótkim czasie dostaje telefon z miejsca pracy ze... mam odebrać tego chłopaka, bo się upalił. Okazało się że mały ma problemy z narkotykami, w Polsce mama nie radziła sobie z nim bo ciągle gdzieś się szlajał i wpadła na pomysł, że mi go podeśle (to nic, że do kraju gdzie marihuana jest legalna!). I co mogłam zrobić w takiej sytuacji? Oczywiście, że został z miejsca zwolniony! Pozwoliłam mu przekimać dwie noce bo na weekend inni pracownicy zjeżdżali do Polski i on się miał z nimi zabrać. Potem rozmawiałam z pozostałymi chłopakami, dlaczego nie powiedzieli że tak się z nim działo, a oni ze swój swojego nie wyda. Wtedy pierwszy raz poczułam się jak burżuj, bo nie byłam ,,swój" a byłam ta zła z „drugiej strony”. Dalej zaczęły się problemy o pieniądze; ,,jak to możliwe, że ja zarabiam mniej jak pozostali?" - mimo iż stawka była wcześniej ustalona i z nim, i o dziwo, z jego mamą! Kolego masz 18 lat twoja taryfa w tym zakładzie nie równa się tej pana Kazika który ma lat 48. Prawdopodobnie znowu był uwalony, wziął gotówkę nawyzywał mnie od q...wy i tyle co go widziałam. Z ciotką już nie rozmawiam, ona nie rozmawia z siostrą syn dalej gdzieś się włóczy.


Źródło


Tak przy okazji to mi się przypomniało, stare jak świat, ale tutaj pasuje:


8 komentarzy:

  1. Upalił się i go zwolnili - proza życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masakra, lepiej czasami nie pomagać, niestety chłopak raczej dobrze nie wróży na przyszłość..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie nie pomagać... - szeroki temat.

      Usuń
  3. Cóż i tak się go nie zmieni , narkotyki dość dokładnie niszczą człowieka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko po co go wysyłać tam gdzie są one łatwiej dostępne?!

      Usuń
  4. Z rodzina, ze tak powiem, najlepiej na zdjeciu...
    Mnie sie rodzina chciala wprosic na zamieszkanie i znalezienie pracy. Grzecznie odmowilam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!