Obserwatorzy

środa, 1 października 2014

Z materiałów DDA/DDD – Problem

Wiele z nas odkryło, że mamy sporo wspólnych cech, które s wynikiem dorastania w alkoholowym lub w inny sposób dysfunkcyjnym otoczeniu domowym.
W wyniku tego czujemy się wyizolowani, a także zakłopotani w towarzystwie innych osób, a szczególnie tych które mają nad nami władzę lub przewagę. Aby się ochronić staliśmy się ludźmi którzy ustępują i zadowalają innych nawet kosztem utraty w tym procesie własnej tożsamości. Równocześnie jednak odczuwamy każdą osobistą krytykę jako zagrożenie. W wielu przypadkach sami staliśmy się alkoholikami, poślubiliśmy (związaliśmy się z) osobę uzależnioną od alkoholu lub mamy oba problemy równocześnie. Jeśli uniknęliśmy tego, dotyczy nas problem innych uzależnień lub dysfunkcji, takich jak pracoholizm. To wszystko wiąże się z naszą chorą potrzebą zaniedbania i opuszczenia samych siebie.
Prowadziliśmy nasze życie z pozycji ofiary. Mając nadmiernie rozwinięte poczucie odpowiedzialności, woleliśmy skupiać się na innych niż na sobie. Odczuwaliśmy poczucie winy, gdy próbowaliśmy uwierzyć i zaufać sobie, częściej pozostawialiśmy prawo do oceniania nas innym. Popadliśmy w bierność pozwalając aby inni przejęli inicjatywę. Nabyliśmy cech osobowości zależnej przerażonej możliwością odrzucenia. Byliśmy gotowi zrobić prawie wszystko aby podtrzymać utrzymać określoną relację i tego odrzucenia uniknąć. Wciąż wybieraliśmy związki które nie dawały nam poczucia bezpieczeństwa, ponieważ były one podobne do naszych dziecięcych relacji z alkoholowymi lub dysfunkcyjnymi rodzicami.
Te objawy rodzinnej choroby alkoholowej lub innej dysfunkcji uczyniły nas współofiarami, takimi które przyjmują cechy tej choroby nawet bez doświadczania kiedykolwiek potrzeby napicia się alkoholu. Nauczyliśmy się ukrywać nasze uczucia jako dzieci i trzymać je pogrzebane jako dorośli. W rezultacie tych doświadczeń często myliliśmy mołość z litością, mając skłonność do kochania tych, których mogliśmy ratować z zagrożenia.
Postępując w autodestrukcji, staliśmy się uzależnieni od przeżywania lęku i niepokoju we wszystkich naszych sprawach, wybierając ciągły niepokój zamiast relacji nad którymi da się pracować.


To jest opis, a nie oskarżenie.

ciąg dalszy jutro.

A Teraz radość moja wielka bo oto:


http://klubkotajasna8.blogspot.com/2014/10/oficjalne-wyniki-pomaranczowy.html#comment-form

Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Bardzo zależało mi i jest! Cieszę się przeogromnie i Jeszcze raz dziękuję! Wiedziałam że w Was moje Drogie czytelniczki jest moc!


36 komentarzy:

  1. Ja na szczęście mam dobrą, kochającą rodzinę... Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Fakt, są gorsze momenty, u wszystkich są, ale to oni mnie wspierają i są przy mnie nawet gdy zawodzą przyjaciele.
    Ech, przykro mi, że nie wszyscy wychowuję się w dobrych domach lub gdzieś jest duży problem... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykre to że tak wiele dzieci cierpi z powodu rodziców a niestety traumy rzutują na dorosłe życie. Ale trzeba nad tym intensywnie pracować i z terapeutą i samodzielnie. Przychodzi moment zrozumienia,często wybaczenia i symbolicznie rozpoczęcie nowego życia z czystą kartą.Nie wolno się poddać i tłumaczyć niepowodzeń złym dzieciństwem.Jeśli nie podejmie się walki człowiek wraca do punktu wyjścia,niszczy go depresja i nałogi. Znam wielu którzy zawalczyli o siebie,mimo złej przeszłości żyją szczęśliwie i są spełnieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wolno - trzeba przeszłość odkreślić grubą kreską, wybaczyć (nawet, jak się nie rozumie) i żyć jakby od nowa budując swoje wartości prawie od zera.. ale taka postawa daje nam szansę na normalne życie i rozwój:)
      Sprawdzone empirycznie;)

      Usuń
    2. Dzieci a także dorosłych ludzi z deficytami, którym gdy życie sie wali muszą kopać w przeszłości by sprostować coś na co wpływu nie mieli. Dopiero wówczas można rozpoczynać na nowo.

      Usuń
  3. Gratuluje wygranej! :)
    Jestem tego samego zdania, co Miriam. Trzeba przestac rozpamietywac i szukac winnych, a wziac sie za siebie i pracowac nad wlasnym zyciem, bo czas nie czeka, przemija szybciej niz bysmy chcieli i kiedys moze byc za pozno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! :) Też bym się mogłam tłumaczyć, że skoro wychowywałam się bez ojca, to mam utrudnione relacje z mężczyznami...

      Usuń
    2. Pewne rzeczy to nie kwestia rozpamiętywania, lecz przepracowania.

      Usuń
  4. Hm, zauważ jak szerokie spektrum ma ten opis. No i znam człowieka, który jest właśnie taki, bierny, chodzący pod ścianami ... a jego rodzina nie była dysfunkcyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Własnie o tym samym napisałam! Nie trzeba mieć dysfunkcyjnej rodziny... ci ze szczęśliwym dzieciństwem też często mają podobne życie...

      Usuń
    2. hmmmm.... skąd wiesz że nie była?

      Usuń
    3. Chcesz mi powiedzieć, że miara dysfunkcyjności rodziny jest to, że dziecko jest nieprzystosowane? :D
      W pytaniu, które zadałaś, jest głębokie pragnienie ucieczki od czystej biologii rzeczywistości.

      Usuń
  5. Fajnie, że wygrałaś - cieszę się, że mój głos miał swój mały wkład.

    Opis. Tak, racja... ale nie do końca. Obserwuję (a robię to już dość długo) wiele dzieci z rodzin normalnych i szczęśliwych, ze wspaniałych warunków... i objawy, ich życie, są często takie same, jak to, o czym piszesz.... a często nawet gorsze :( I chociaż zastrzegasz, że to tylko opis, a nie oskarżenie, to ja odbieram to, jak pewne wytłumaczenie - "miałam źle, więc taka jestem"... a czym się wytłumaczą ci, u których było normalnie w dzieciństwie, a teraz jest jeszcze gorzej niż to, o czym piszesz? Na co zrzucą winę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Dziękuję za głos:) Nie każda rodzina dysfunkcyjna wygląda na taką z zewnątrz.

      Usuń
  6. Gratulacje !

    Jestem zwolenniczką nie oglądamia się na przeszłość.
    Ona już była nie zmienisz jej.
    Nigdy niczego w życiu nie osiągniesz zadając sobie ciągle pytanie dlaczego.
    Dlaczego to jest pytanie o przeszłość.

    W życiu należy zadawac sobie pytanie : Jak ?
    Jak zbudować sobie życie by było dobrze,
    jak kochac , jak bawić się, jak zarabiać pieniądze.
    Jak zmienić swoje życie , by być zadowolonym.

    Życie jest zbyt krótkie by żyć byle jak
    i zajmować się przeszłością.

    Nie zaglądam na blogi pornograficzne.
    Szkoda ,że zamieściłaś ten wpis pornograficzny.
    Byłam totalnie zaskoczona.
    Nie uznaję pornografii.
    Dla mnie to jest nie do przyjęcia.
    Poniżanie kobiety przez kobietę ?
    Jak chcesz być szanowana
    skoro sama siebie traktujesz jak zabawkę i przedmiot ?

    Nagrodę Ci wyślę z przyjemnością,
    bo zajmujesz się kosmetykami
    i bardzo dobrze Ci to wychodzi.
    Jeszcze raz gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się. Przeszłości nie da sie zmienić ale da przepracować i zmienić stosunek do niej. Ja wiem czy ten wpis to pornografia? Myślę, co też kiedyś pisałam że w dzisiejszych czasach sztuka, pornografia, reklama pojęcie jest bardzo labilne, a wszystko towarem na sprzedaż. Bardzo konsumpcyjne czasy, podejście...

      Usuń
    2. Ogromnie podobają mi się te słowa: "Życie jest zbyt krótkie by żyć byle jak
      i zajmować się przeszłością."
      Grzebanie w tym co było niepotrzebnie niszczy i zajmuje czas, który można poświęcić na aktualne przyjemności.
      trzeba żyć chwilą obecną, cieszyć się z małych przyjemności - np. wypicia filiżanki pyszne kawy rano, głaskania królików... to daje nam szczęśliwe życie.

      Usuń
  7. Myślę, że to co opisujesz dotyczy szerokiej części społeczeństwa i niekoniecznie tylko dorastających w rodzinach z takim problemem. Zdecydowanie większość ludzi ma problem z tym,żeby stanąć mocno na nogach być asertywnym i doceniać to co ma. Najczęściej niestety chcąc zdobyć zaufanie innych staramy się stanąć na rzędach żeby wszystkich zadowolić, zapominając o sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe co napisałaś, czasy wymuszają by człowiek wciąż zabiegał o coś w kółko i wciąż...

      Usuń
  8. W takim wypadku nie ma innego wyjścia, jak tylko sie za siebie wziąć i próbować wprowadzić zmiany. Nie zawsze się udaje, wiem to doskonale, ale próbować trzeba. A, że nie u każdego działa, to już inna bajka.

    Gratuluję wygranej Filiżanko :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy chce, a praca nad sobą, grzebanie to nic miłego...

      Usuń
  9. Bardzo się cieszę, że się udało się zdobyć pierwsze miejsce:)
    Gratuluję!

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam kiedyś książkę na ten temat i to nic przyjemnego..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem bardzo przewrazliwiona na ludzi którzy na ludzi naduzywajacych alkoholu, nie znoszę pijanych ludzi, a na imprezach rodzinnych jestem potworem bo zabraniam rodzicom pic, jedynie symbolicznie, a jak piją więcej to sie obrażam i wychodze :p moj dziadek pił sporo, był najkochanszym człowiekiem na świecie, ale mimo ze miał świetny biznes, rodzine itd to i tak pił bardzo często i do dzisiaj to pamiętam, zmarl parę lat temu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;/
      Co do picia czy nie picia to musi być decyzja podjęta przez samego pijącego.

      Usuń
  12. Gratuluję wygranej! Świetna fotka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!