Obserwatorzy

piątek, 28 sierpnia 2026

Co u Ciebie? Co u mnie?

  Może chcesz podzielić sie czymś? To jest miejsce i czas na napisanie w komentarzu tego co Ci w duszy gra:)



Byłam u psycholog, z tego co pisze jest certyfikowaną psychoterapeutką psychodynamiczną z piętnastoletnim doświadczeniem  w poradniach i w placówkach oświatowych. Kolejna psychodynamiczna specjalista która odmówiła mi pomocy. Ciekawa jestem czy gdybym poszła do niej prywatnie czy jej stanowisko w mojej sprawie było by inne. Plusem poradni w której byłam jest to że zanim wpiszą w kolejkę jest konsultacja ze specjalistką. Czas oczekiwania jak sie powiedziałam to półtora roku. Warto zauważyć że w tym czasie sytuacja osoby potrzebującej  może sie zmienić. Jest mi ogromnie przykro.  Zastanawia mnie czy terapeutka będzie brała pieniądze za "terapię". Kiedyś miałam podobną sytuacje że zostałam odrzucona, czekałam w kolejce do innej. Mijał czas, rejestratorki kłamały że czekam w kolejce. Gdy w końcu jak poszłam osobiście, w odpowiedzi na pytanie usłyszałam stare kłamstwo o tym że czekam w kolejce. Mówię że to już lata, co sie okazało? Specjalistka (też psychodynamiczna) napisała że przerwałam terapię. Jaka to terapia skoro były tylko trzy spotkania. Tak pięć lat "czekałam" w kolejce na NFZ. 



30 komentarzy:

  1. Pomoc psychologiczna niestety ciągle tak trudno dostępna...
    Myślami i nie tylko dzielę się zwykle na swoim blogu, zapraszam!
    Uściski ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są OIKi (Ośrodki Interwencji Kryzysowej) gdzie ta pomoc jest bardzo szybka, ale jej jakość, no różnie z tym wsparciem bywa.

      Usuń
  2. Przez półtora roku można nawet zapomnieć, że się gdzieś człowiek zapisał w kolejkę. W ogóle te terminy do specjalistów, do specjalistycznych badań czy zabiegów są absurdalne. Nie korzystałam nigdy z porady psychologa czy terapii, ale wyobrazić sobie mogę, że takie oczekiwanie dodatkowo przysparza stresu. Wobec niewydolności całej polskiej służby zdrowia i urzędowej indolencji narasta bezsilność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Można zapomnieć dlatego w pewnej przychodni wymyślili że raz w miesiącu trzeba potwierdzić że sie czeka na spotkania ze specjalistką.

      Usuń
  3. Półtora roku czekania na wizytę ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu nie będzie żadnych wizyt bo zdaniem opisanej specjalistki lepsze nic niż raz w tygodniu za 1,5 roku.

      Usuń
  4. Szczerze współczuję... :( Prywatne wizyty są okropnie drogie, pewnie ze 300zł, albo i więcej... A i tak nie mamy gwarancji, że trafimy na odpowiedniego specjalistę!
    U mnie dzisiaj spokojnie. Mam akurat wolny dzień i właśnie zastanawiam się powoli nad obiadem :) Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo byłam wyczerpana. Dopiero dziś czuję, że wypoczywam, a tu praktycznie koniec urlopu haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prywatna wizyta to jeszcze nie tak źle ale biorąc pod uwagę że na jednym spotkaniu sie nie skończy... najpierw konsultacje, potem jak będzie proces szedł co przekłada się na ilość spotkań to bardzo kosztowna sprawa.... Też fakt że nie każdy specjalista jest uczciwy może zwodzić że pracujemy nad jakimś tematem a tylko patrzeć na zegarek kiedy klient skończy i tak proces przedłużać maksymalnie.
      Współczuję wyczerpania, życzę dużo dobrej energii

      Usuń
  5. Ah te kolejki na NFZ, półtora roku czekania to już absurd.
    U mnie dziś dzień jak co dzień w sumie, córka śpi, ja piszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1,5 roku to nie tak źle... są miejsca gdzie dłużej sie czeka. Wczoraj pytałam na oddział rehabilitacyjny by sie dostać, powiedziano mi że jak nie nagły, poszpitalny przypadek to 7 lat! Szok!

      Usuń
  6. Brak słów na to jak to wszystko u nas wygląda. :/

    OdpowiedzUsuń
  7. 1,5 roku to rzeczywiście długo.

    Dlaczego nie chciała Cię ta psychoterapeutka przyjąć?
    Wiadomo, czasami może uznać, że nie pasuje jej temat czy problem, nie czuje się kwalifikowana do tego, albo nie ma ochoty.
    Ciekawe, jak to było w Twoim przypadku?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapamiętałam to zdjęcie z poniedziałkowego wpisu, bo jest bardzo wymowne w swoim przekazie i niestety prawdziwe.
    Terminy abstrakcyjne, a specjaliści też pozostawiają wiele do życzenia
    (prywatnie nie lepiej). Ilość dopisków przed nazwiskiem wcale nie gwarantuje jakości. Nie wiem tylko skąd w tych ludziach tyle zarozumialstwa i arogancji. Czasami mam wrażenie, że to specjalny przedmiot na studiach.
    A system sypie się coraz bardziej, nie ma pomysłu ale też odwagi, żeby odwrócić ten trend.
    Pozostaje życzyć zdrowia, siły i cierpliwości 😘🍀

    OdpowiedzUsuń
  9. To bardzo trudne i obciążające doświadczenie, gdy po raz kolejny zderzasz się z odmową i brakiem wsparcia w miejscu, które powinno pomagać. Systemowe terminy i sytuacje, w których czujesz się odrzucona lub wprowadzona w błąd, naturalnie budzą ogromny smutek i bezsilność. Przykro mi, że musiałaś przez to przejść. To ważne, że otwarcie o tym piszesz i dajesz sobie przestrzeń na te emocje. Mam szczerą nadzieję, że trafisz w końcu na specjalistę, przy którym poczujesz się bezpiecznie, wysłuchana i naprawdę zaopiekowana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, od pewnego czasu, gdy naprawdę potrzebuję, idę prywatnie, czasami korzystam z programów profilaktycznych.
    USG, rezonans, tomograf, normalnie czekasz długo, prywatnie od razu.
    A co to znaczy, że odmówiła Ci pomocy?

    OdpowiedzUsuń
  11. Nasza ochrona zdrowia leży i kwiczy, dostać się gdziekolwiek graniczy z cudem, a jak już się jakoś uda, to jeszcze spotyka się z niezbyt empatycznym podejściem co dodatkowo stresuje. Ja czekam na urlop, a w międzyczasie chodzę do dentysty na kanałowe :(
    Trzymaj się! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Niektórzy nie powinni leczyć ludzi. Na prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Najgłośniej gra mi teraz w duszy myśl o zaczynającym się w poniedziałek urlopie i ta piękna melodia zagłusza wszystkie myśli. I jutro mam zamiar spać do oporu 😃. Jeśli masz możliwości to może faktycznie lepiej ( i szybciej ) będzie umówić się na wizytę prywatnie?
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  14. Polska tzw. "służba zdrowia" to jedna wielka tragedia. Napisałam jakiś czas temu, post zatytułowany "Sparta +"

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszyscy mówią, że w Polsce tak się zmieniło na lepsze. Ale niestety służba zdrowia to jakiś koszmar... Czas jest bezcenny!
    Czego mogłabym Ci życzyć w tej sytuacji?

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG pięć lat? I to się nazywa psychoterapia???? Zupełnie nie maja współczucia i podejścia do człowieka....

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, przykro się to czyta… 😔 Półtora roku oczekiwania na pomoc to już samo w sobie jest trudne, a pięć lat „czekania”, żeby na końcu dowiedzieć się czegoś takiego, brzmi naprawdę absurdalnie. Człowiek przecież zgłasza się do specjalisty właśnie wtedy, kiedy tej pomocy potrzebuje, a nie za kilka lat. Mam nadzieję, że mimo tych doświadczeń trafisz w końcu na właściwą osobę, która po prostu Cię wysłucha i potraktuje poważnie. ❤️ Trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś o tym czekaniu wiem, niestety... A prywatnie czasem już na drugi dzień. Wątpię, aby to sie kiedyś zmieniło

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiedziałam, że kolejki są aż tak długie. Pewnie zależy to też od miasta. W dużych jest na pewno łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  20. To prawda, psycholog i psychiatra powinien być dostępny tak jak lekarz rodzinny. Tu chodzi o nasze życie. Jak słusznie ktoś przede mną zauważył, nie każdy ma predyspozycje do leczenia naszych dusz i umysłów. Może narobić więcej szkody niż pożytku. Niestety znam to z osobistego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety pomoc psychologiczna od lat leży.

    OdpowiedzUsuń
  22. Co więcej dodać? Najpierw trzeba znaleźć właściwego specjalistę, którego się akceptuje, a potem pomyśleć ile jestem w stanie zapłacić. Prywatnie, skoro czas nagli.. Wiedza zdobywana ,,pobocznie,, trochę pomaga, tak jak ,,omówienie problemu,, Dostępne czy proponowane rozwiązania trzeba przetestować samemu, na sobie...W jakim stopniu człowiek chce sam sobie pomóc- oto jest pytanie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!