Obserwatorzy

niedziela, 27 stycznia 2013

Ojej! Ciemno, nic nie widzę? Spokojnie, ten Wieloryb to nie jakaś pospolita cysterna z tranem, to stwór mityczny, magiczny i jedyny w swoim rodzaju! Kiedy Twój wzrok przywyknie do podwodnych świateł, w jego przytulnym brzuchu poczujesz się bezpieczny niczym niezwyciężony król mórz. Wieloryb zanurzy się wraz z Tobą pod powierzchnię czasu. Tu nie dzwonią telefony, nie ma pilnych spraw, tajemnicze kobiety rozwijają królewskie bandery, a atrakcyjni mężczyźni sączą oryginalne drinki, przygotowując się do abordażu. – opis ze strony (adres podany w źródle)


Chciałam Was zaprosić do knajpy ale nie wiadomo czy istnieje, na oficjalnej stronie znalazłam informacje:
Z przykrością informujemy, że z dniem 01.12.2011 Klub Wieloryb zakończył działalność. Wszystkim naszym Gościom i Partnerom serdecznie dziękujemy za 11 - letnią obecność i współpracę z nami.
Pozdrawiamy serdecznie / personel i właściciele Klubu Wieloryb.
P.S. W miejscu, gdzie istniał Klub Wieloryb powstała restauracja orientalna.
Hmmmm szkoda, ale popisać mogę. A więc zaczynam:
Jeśli kiedyś będziecie w Sopocie, warto było także wybrać się do osobliwego lokalu usytuowanego na „podjeździe”. Miejscowi będą na pewno wiedzieli gdzie to jest. Trafić łatwo od „Mąciaka” – pieszczotliwa nazwa ulicy Bochaterów Monte Cassino ciągnącej się aż do mola. Jednak idąc w przeciwnym kierunku, jakby na kolejkę cały czas prosto, następnie skręcić  za restauracją „Ti voli” 


Następnie przejść pod mostem tak jak jadą samochody:


Wieloryb z zewnątrz wygląda tak:


Dlaczego Was tu dziś zapraszam? Bo to bardzo wyjątkowe miejsce ze względu na wystrój oj dużo by tu opisywać, zobaczcie sami….














Oczywiście najlepszy nawet fotograf nie odda pełni klimatu miejsca. Zwłaszcza gdy przyjdzie się ze znajomymi… fajne mam wspomnienia z tym miejscem, które z racji wystroju uważam za magiczne, i niesamowite. Niemalże baśniowe, nie mam pojęcia kto to projektował, ale z pewnością był to pasjonat, gdyż każdy niemalże szczegół jest dopracowany, w ręcz „udziwniony”. By to zobaczyć naprawdę warto odwiedzić to miejsce.
Nie wiem jakie jedzenie tam serwowali bo nie jadłam, z tego co pamiętam to chyba lody kiedyś zamawiałam, a tak to jakieś drinki. Co mnie przyciągało? Magiczny klimat…
Ahaaaa…. Zapomniała bym o niezwykłej toalecie. Cóż w niej innego i niepowtarzalnego? Otóż to, że podczas pobytu w tym miejscu można nauczyć się… języka. Tak, tak leci kurs ja akurat pamiętam włoski, i jakieś warzywa….,
No cóż szkoda, że miejsca nie ma co tam jest naprawdę nie wiadomo.... 






8 komentarzy:

  1. Bardzo w tym Wielorybie... podwodnie. W rzeczy samej ciekawe miejsce.
    Pewnie jednak nierentowne, skoro je zamkneli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne...! Ciekawe, czy pachnie w nim wodorostami... ? :D. Dobrze, że zdjęcia się zachowały i wspomnienia... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, takie czasy...człowiek nie zdąży się obejrzeć a w miejscu sklepu...bank, znikają miejsca dla nas ważne...ale znajdujemy inne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miejsce było! Wystrój fantastyczny jak dla mnie. Szkoda, że zamknięte. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Rzeczywiście wnętrze wieloryba kapitalne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda Wieloryba. Bardzo był klimatyczny. Pozwiedzam sobie u Ciebie do tyłu jak czas pozwoli:) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
  7. no proszę, takie klimatyczne miejsce i zysku nie przynosiło. po prostu podwodny świat!
    miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!