Obserwatorzy

sobota, 9 lutego 2013

Wezwali policjanta, aby powstrzymał "agresywnego psa". Wrócił z nowym przyjacielem


Wezwali policjanta, aby powstrzymał "agresywnego psa". Wrócił z nowym przyjacielem

Policjant z Baltimore - Dan Waskiewicz - dostał informację, że po mieście grasuje "agresywny pies", który podobno ugania się za dziećmi. Na szczęście dla czworonoga, mężczyzna okazał się być dobrym gliną.

Po przyjechaniu na miejsce Waskiewicz zauważył, że pies sprawia wrażenie przerażonego. Podszedł do niego spokojnie, zaczął go uspokajać i napoił wodą. Gdy pitbull poczuł się bezpiecznie, zaczął lizać policjanta po spodniach i momentalnie spotulniał.

Widząc, że pies nie stanowi zagrożenia, policjanci wzięli go ze sobą do radiowozu i zaczęli zastanawiać się co zrobić dalej. Początkowo chcieli go zabrać do schroniska, ale ostatecznie Dan zdecydował, że przygarnie psa do swojego domu.

Jako że do tej pory nikt nie zgłosił się po zaginionego psa, pitbull nadal mieszka z Waskiewiczem. Policjant nazwał go Bo (to samo imię nosi portugalski pies wodny należący do Baracka Obamy). Wygląda na to, że mężczyzna znalazł sobie przyjaciela na całe życie.


9 komentarzy:

  1. Cos mi ten policjant z nazwiska na Polaka wyglada. Gora nasi!
    Dobrze, ze pitbull trafil na prawdziwego przyjaciela zwierzat, znajacego sie na zachowaniu psow. Ktos mniej kumaty moglby go od razu zastrzelic.
    Wzruszajaca historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak znam tamten przypadek. Historia warta upowszechnienia

      Usuń
  2. Wzruszająca historia tylko ja boję się takiej rasy pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna historia....szkoda, że są i takie : niedawno oglądałam reportaż o tym, jak to członek koła łowieckiego postrzelił psa. Wszyscy we wsi wiedzą kto to zrobił....ale facet jest bezkarny. Panowie myśliwi ani myślą o wykluczeniu sprawcy ze swego grona.

    OdpowiedzUsuń
  4. ...bo to nie zwierze jest złe tylko człowiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee tam... człowiek zły. Tym razem okazał się dobry, dzięki czemu historia zakończyła sie happy endem. oby więcej takich! Wszystko dzięki zrozumieniu.
      pozdrawiam

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!