Obserwatorzy

środa, 20 marca 2013

Każdy po­winien mieć ko­goś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiado­mo jak dziel­ny, cza­sami czu­je się bar­dzo samotny. - Ernest Hemingway


Siedzę sobie tak przed laptopem, popijam herbatką jedną z mojej kolekcji. W fotelu obok Smrodo zwinięty. Słucham piosenki, którą zaraziłam się na blogu http://4-udlaciebie.blogspot.com/ 

Wyglądam przez okno, te stare nieszczelne okna brrrrr… czasem gdy tak mocno wieje boje się by to szyby wytrzymały. Śnieg spadł i zawiódł nadzieję na cieplutką wiosnę. A to figla spłatał, a zarazem obudził nadzieję na piękne lato.
Gdy zimno Rodziak, męczy się biedaczysko na tych spacerach, będę mu musiała jakiś kubraczek zorganizować na próbę czy będzie nosił…
Wtem dzwoni telefon, to „amant” z wadą wymowy z biura matrymonialnego… skąd on ma mój numer?! Dzwoniła baba do mnie zachwalała pytała czy jestem zainteresowana poprosiłam o zdjęcia na maila, ona była na spotkaniu z tym gościem (tak to jedyna okazja kiedy można zobaczyć „ofertę”) zapewne przy podpisywaniu umowy. Podaje mi go do telefonu koleś ma taką wadę wymowy, że nie rozumiałam co do mnie mówi… na pytanie kogo szuka odpowiada mi czy może się ze mną spotkać.
Babie z „biura” powiedziałam, że nie jestem zainteresowana tym panem i zapytałam o tego Hiszpana.
Potem jeszcze raz do niej dzwoniłam z zapytaniem o Hiszpana, chciała mi wcisnąć tego z wadą wymowy. (Ale dlaczego ja mam na siłę się z kimś spotykać kto mi nie odpowiada!?) Powiedziałam, że jestem nie zainteresowana gdyż nie rozumiem co do mnie mówi po za tym jego poziom intelektualny mi nie odpowiada. Dowiedziałam się, że Roberto ma przyjechać na początku kwietnia. Też mi się wydaje dziwna oferta…
Stąd moje zdziwienie telefonem kogoś kim wyraziłam brak zainteresowania. Masakra. Napisałam do tej baby, że sobie nie życzę by rozdawała mój numer bez mojej wyraźnej zgody. Nie wiem czy ona z choinki się urwała, czy jest ograniczona w każdym razie napisała mi smsa:
„ Witam (…)ja teraz nie podawałam Pani numeru, podałam go wcześniej jak nie mogłam się do Pani dodzwonić, może dopiero teraz się odezwał, ale już z nim rozmawiałam i mówiłam, żeby do Pani nie dzwonił. Pozdrawiam”.
A mnie się wydawało że zawsze było tak, że aby podać kontakt do osoby x osobie y. to od osoby x trzeba uzyskać zgodę, gdyż ta może nie mieć ochoty na kontakt z osobą y.  Jestem zła na tą babę! Jak można brać pieniądze za coś takiego. Przecież na darmowym portalu mogę od razu zobaczyć zdjęcie rozmówcy, a przede wszystkim to ja decyduję komu daję dalszy kontakt. Naprawdę odradzam biura matrymonialne. Słyszałam, że droższe są lepsze, ja już się zraziłam i nie mam ochoty płacić za kolejne przykrości. Bo to już byłby z mojej strony masochizm. Zastanawiałam się nawet by po prostu jej powiedzieć, żeby już  do mnie nie dzwoniła, ale jedyne co mnie tam jeszcze trzyma to prawdopodobieństwo, że może jednak kogoś poznam. Ale to nie oznacza, że przedłużę umowę o kolejny rok, co to to nie!
Słyszałam, że powinnam „spuścić z tonu” zmniejszyć wymagania. To znaczy co? Mam się wiązać z pierwszym lepszym palantem, i oto mam efekt: Robercik przyjdzie do mnie naje się napije, czasem zdrzemnie się umyje i idzie dalej pić. Mi zostawi brudne rzeczy w pralce do prania. Wiem, że problem tkwił w tym, że to zawsze ja szanowałam innych pilnowałam ich granic, swojego taktu, że w tej całej mojej grzeczności nie było moich granic. Płakać mi się chce. „Piękna Polska Miłość” to nic więcej jak tylko słowa za którymi kryje się bezwzględne pasożytnictwo. Fajny, wartościowy facet jest zajęty. Ale czy w ogóle takowy istnieje? Mam podobnie jak ona, swoją drogą na swoim kanale umieszcza fajne filmiki na których fajnie opowiada, widziałam wszystkie, są tak fajne, że wszystkie bym tu wstawiła. Ale do rzeczy:


A dla takiego fajnego zajętego:


Nie chcę być samotna, wiele osób nie wie co to znaczy gdy chcę pogadać a nie mam z kim… fizycznie nie ma się do kogo odezwać.
I dalej zima, śnieg za oknem okna nieszczelne, stare… herbatka wypita może by tak spać iść…. Albo na forum przyjaciół amstaffów te cudeńka pooglądać.




12 komentarzy:

  1. Filizanko, nie znajdzesz swojej drugiej polowki siedzac w domu i korzystajac z uslug biura. Nie tedy droga. Musisz wyjsc do ludzi, na przyklad wychodzac z psem, mzesz spotkac drugiego psiarza. Albo wybierz sie z jakas kolezanka na dyskoteke.
    Powinnas bywac w miejscach, gdzie kreca sie ludzie okolo Twojego wieku.
    Sprobuj na portalach randkowych, gadu-gadu, czy czyms podobnym. Pogrzeb w ogloszeniach, wielu cudzoziemcow szuka zony z Polski. Tu trzeba jednak byc ostroznym, zeby nie wyladowac w jakims przybytku uciech.
    Moge spytac, ile masz lat? Wydaje mi sie, ze jestes jeszcze bardzo mloda i na pewno ktos wkroczy na Twoja droge.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chodzę z psem, jak jest możliwość, robimy sobie nawet wycieczki. W piątek byłam na koncercie, więc nei siedzę cały czas w domu. Dyskotek nie lubię.
      Portale randkowe... no właśnie na portalu pozałam polaków mieszkających za granicą... niby fajni zapraszali mnie na święta za granice. Hmmmm przecież wyraźnie napisałam, że szukam partnera. Jak napisałam żeby do Polski przyjechał to, że nie jest w stanie firmy zostawić na kilka dni... mam jechać do obcego dziada do domu... szkoda słów.
      Tak też sie spotykałam z ogłoszeń - najczęściej nei przychodzili, nawet smsa nie raczyli napisać...

      Usuń
  2. Bardzo dobrze to pantera ujęła.
    Wyjdź z domu.
    To jest autentyczny skan z portalu randkowego ?
    Pewnie ,w regulaminie jest ,że nie wolno tego robić...
    Kopiować i zamieszczać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja wychodzę z domu. Nie wiem czy to autentyk z portalu, a tym bardziej jakiego, więc ciężko mi się wypowiedzieć na temat regulaminu. Obrazek znalazłam w sieci i tu podałam jako przykład, jakąś prawdę wycinek. Sama mogę poświadczyć, bo Robercik mi pokazywał jak klikał z pewną mężatką a ona do niego ni z gruszki ni z pietruszki o sexie...

      Usuń
  3. To "biuro", to jakaś kaszana!!!!!
    Pantera ma rację, wyjdź do ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gorzej, dlatego opublikuję w necie recenzje gdzie sie da! Żeby przestrzec ludzi.
      Chociaż pewnie nie jedna jestem niezadowolona z jej "biura" widmo...

      Usuń
  4. ...to nie prawda, że z facetami jest tak samo jak z miejscami parkingowymi, te dobre już zajęte a wolne to tylko dla inwalidów. TRZEBA WYJŚĆ DO LUDZI.

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam się -trzeba wyjść na świat:)*

    OdpowiedzUsuń
  6. dziękuję, że dodałaś link do mojego bloga postaram się odwdzięczyć. Czwarta część opowiadania będzie dedykowana specjalnie dla Ciebie już napisana, potrzebuję tylko jeszcze grafiki i...
    dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łoj dziękuję... jestem zaszczycona... nie wiem czemże zasłużyłam sobie na taki zaszczyt....

      Usuń
  7. filiżanko, co to za biuro? zero profesjonalizmu! czytałam ten post juz w nocy,ale nie chciałam komentować na gorąco.
    nie wiem na jakich portalach randkowych ty byłaś, przecież zamieszcza się swoje oczekiwania a na zaczepki mozna puscić oczko. to wszystko.
    juz ci kiedyś pisałam, że mojego męża poznałam właśnie na portalu wiele lat temu. jesteśmy bardzo szczęśliwi.
    i wiem, ze nie tylko ja tak zrobiłam.
    inne nasze blogowe koleżanki też.
    wypisz się z tego biura, bo to nie jest biuro, tylko jedno wielkie nieszczęście.
    posłuchaj naszych rad, bo naprawdę radzimy ci ze szczerego serca.
    uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny mają rację,odpuść sobie to biuro.
    Wysłałam Ci meila.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!