Obserwatorzy

czwartek, 1 sierpnia 2013

Faceci z odzysku

Coraz więcej małżeństw się rozpada, rozpadło a co za tym idzie wiele jest osób którzy mają za sobą nieudane małżeństwo. Liczba takich osób rośnie…
Kobiety i mężczyźni „z odzysku” wielu z nas zna takich a i coraz częściej można ich spotkać. Znamy, przyjaźnimy się, ale czy warto wchodzić w związek z kimś kto się nie sprawdził?
Ludzie się zmieniają, wszak mogło im zwyczajnie nie wyjść… ale ważne jest by poznać powód dlaczego… a prawda jest taka, że wina nigdy nie leży po jednej stronie w 100%...
Kiedyś mi h@ powiedziała, że ex mąż jej powiedział przy niedzielnym obiedzie, że „człowiek to tylko chuć”. Nie ukrywam, że jest to niesmaczne przy obiedzie przy córce… ale mało kto zapyta o kontekst. Ja wnioskuję, że pewnie chciał się odgryźć za te całe lata gdy ona zdewociała urządzała mu awantury, kłócili się gdyż ona nie akceptowała i modliła o jego nawrócenie. On pewnie chciał mieć normalną żonę – mniemam.
Plusem na pewno będzie fakt, że Pan jest „wychowany” na przykład wie gdzie wkłada się skarpetki, że na noc się do domu wraca, ale co jeśli poprzysiągł sobie, że na nowej to się odegra i jak był grzeczny tam to tutaj dopiero pokaże na co go stać? Wiadome jest, że po ślubie się ludzie zmieniają…
Minusem jest to, że zostawia za sobą jakieś życie: dzieci. To taki jakby pomost pomiędzy tym co jest a tym co było, w końcu nie można być byłym ojcem, a to jak kto do tego podchodzi oj wiele mówi o człowieku. Jak dzieci traktuje byłą żonę, jak się o niej wyraża…
Słuchając tego co i jak mówi wiele wniosków można wysnuć. Warto przyjrzeć się ich wzajemnym relacjom, gdyż nie wykluczone, że kiedyś i ten związek się zakończy.
Sporej dojrzałości wymaga utrzymywanie pozytywnych, no może poprawnych relacji z ex i to także nie jest bez znaczenia.
Na koniec przytoczę wypowiedź pewnej forumowiczki netkobiety.pl:

„(…) Miałam faceta z odzysku. Był w wieloletnim związku, co prawda nigdy nie wzięli ślubu, ale mają razem dziecko. Byliśmy ze sobą trzy lata. Na początku było pięknie. Też mówił, że tamta kobieta była zła, męczyła go zazdrością, rzucała sprzętami domowymi za to że gdzieś wyszedł. I wiecie co jak zaślepienie minęło, zaczęłam rozumieć dlaczego ona to robiła. Że to nie ona była zła tylko on doprowadzał do takich emocji, m.in. swoim nocnym znikaniem na noc, że człowiek nie potrafił sobie z tym poradzić. Poza tym przy wszelkich kłótniach on się zamykał z córą w pokoju i strugał idealnego tatusia a ja siedziałam w drugim sama. Wiele w tym związku wytrzymałam. Myślałam sobie, że to może przez tą babę tak się wypaczył. Ale to nieprawda. Na to nie ma reguły, ale przeważnie za rozstanie winę ponoszą dwie osoby. Ja po męczarniach uwolniłam się od swojego byłego. Nadal nie potrafię się po tym wydarzeniu pozbierać i bardzo bym chciała w momencie, w którym go spotkałam pójść w inną stronę. Za to nie można skreślać ludzi. Długo podczas związku męczył mnie o spotkanie Pan, który był klientem firmy w której pracuję. Spodobałam mu się, a miał do mnie firmowy kontakt. Nie zgadzałam się bo kogo miałam, ale chwile po rozstaniu uległam, żeby nie być z tym wszystkim sama. Okazało się, że Pan jest właśnie w trakcie rozwodu po zdradzie żony, Ma małego synka, którego nawet poznałam. Wczoraj musiałam zakończyć naszą znajomość mimo iż wierzę ze ten człowiek był zupełnie inny od poprzedniego. Próbował mnie dowartościować na każdym kroku, chciał mnie zabierać ze sobą w podróże. Ale nie potrafię zaufać. I nie potrafię się pozbierać po poprzedniej traumie. Wniosek jest taki, że jak facet ma przeszłość to trzeba mieć oczy i uszy otwarte. Bo jest 50% szans że to była jego wina, a lepiej dojść do tego na początku co zdradę żony mogło spowodować. Może była cały czas sama? bo mąż notorycznie wyjeżdżał w delegacje? Może nie interesował się domem? upewnić się trzeba.”


foto z neta.

29 komentarzy:

  1. W pewnym wieku każdy jest z odzysku. Zawsze jest trudno. Jak się ma nieopierzonego zaraz po mamusi też nie jest najłatwiej..

    OdpowiedzUsuń
  2. Faceci z odzysku to i kobiety z odzysku również, dziwne dla mnie to stwierdzenie. Każdy ponosi powinien uczyć się na swoich błędach i wyjaśniać daną sytuację gdy coś nie pasuje. I nie doprowadzać do tego gdy ma się dziecko kłócić się i awantury. Jestem zdania że faceta trzeba umieć sobie wychować. Bo skoro tego nie zrobimy? To będzie robił co chce. Skoro raz zdradził to i będzie zdradzał dalej.
    Są rzeczy których ciężko się odzwyczaić, ale skoro kogoś się kocha i ufa to łatwiej jest usiąść i pogadać niż doprowadzać do rozstania.
    Lepiej mieć słodko i miło niż kłótnie i pewne podejrzenia ;)
    Bynajmniej ja tak mam i się cieszę.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam, że młodziutka jesteś... nie wszystko jest takie łatwe...

      Usuń
    2. Czy ja wiem czy młodziutka dwadzieścia parę się ma

      Usuń
    3. Okey ;)
      Ale więcej przeżyłam niż nie jedna dwudziestko paro latka ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. ależ ja niczego nie kwestionuję... po za tym można być starym i głupim... bo sie nie potrafi na błędach uczyć... a można być młodym, mądrym dojrzalszym niż ten wcześniej urodzony:)

      Usuń
    5. Dokładnie masz rację ;) Wiem że niczego nie kwestionujesz, po prostu napisałam. Niektórzy nie potrafią uczyć się wg na błędach i to jest straszne. Gdyż zamiast być mądrzejszym po swoich błędach nic się nie nauczyli. ja się nauczyłam że za granicą pracodawcą polskim nie należy ufać. Bynajmniej pół Polski zwiedziłam i trochę świat dzięki temu i wnioski swoje wyciągnęłam.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    6. to smutne, że zamiast sobie pomagać Polacy kopią dołki pod sobą. A ten cały brak wzajemnej sympatii nie sprawia, że stajemy się bardziej lubiani przez inne narodowości. wręcz przeciwnie...

      Usuń
    7. Prawda, przekonałam się sama na własnej skórze... I więcej u Polaka pracować za granicą nie będę bo to najgorsi pracodawcy jacy mogą być.

      Usuń
    8. to bardzo smutne... nawet w TV mówili, że Polacy uczą się języków by unikać rodaków...
      Nawet anglistka mówiła, że za granicą unika Polaków...

      Usuń
    9. Prawda z tym się zgodzę że tak jest, chodź zdarzy się z 15% Polaków mieszkających za granicą który pomogą ;) Ale reszta by zabiła swojego i do tego wielkie mniemanie i życie na dodatkach od państwa. A w Polsce czego to oni nie osiągnęli ...

      Usuń
  3. ja jestem z odzysku. mój mąż jest z odzysku. nigdy ani jednym złym słowem nie określiliśmy naszych poprzednich partnerów, choc pewnie do przegadania byłoby dużo. po prostu: w poprzednich związkach nam się nie ułożyło - w tym jest wspaniale. i nie ma do czego wracać. i nie ważne czyja to była wina. teraz nie ważne, bo kiedyś....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludziom w związkach czasami się nie udaje, nie dlatego że piją biją i zdradzają..tylko dlatego, że nie pasują do siebie. Trafiają na odpowiednich ludzi i wiodą szczęśliwie życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak. Ale prawdę mówiąc bywa różnie mi kiedyś matematyczka powiedziała w życiu spotykamy różnych ludzi: jedni są na chwilę, drudzy na dłużej jeszcze inni na całe życie.

      Usuń
  5. Dobrze, że mam wspaniałego mężczyznę przy boku ;D

    www.kraina-kosmetykow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. rewelacyjny blog! obserwujemy? luyyyza.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe co mój byly husband opowiada o mnie:) pewnie ze bylam zła i niedobra, a tego ze mnie zdradzil to pewnie nie wspomina nikomu bo i po co. Żal mi tylko takiej kobiety która z nim bedzie lub już jest, że nie zna całej prawdy o nim. Ale to już nie moja sprawa, kazdy musi sam poznać drugiego:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to kwestia czasu... póki pozna... Dlatego napisałam by mieć uszy i oczy otwarte:)
      Swoja drogą szkoda, że nie ma jakiegoś "certyfikatu" mogłoby ułatwić sprawę...a tak poważnie to niestety trzeba mieć oczy i uszy otwarte dobrze też mieć kogoś mądrego bo w euforii sporo może umknąć...

      Usuń
  8. strasznie mądrze piszesz... pozdrawiam i ściskam

    OdpowiedzUsuń
  9. To co piszesz jest naprawdę warte uwagi, szczególnie że to jest sytuacja bardzo powszechna w dzisiejszych czasach. Zgadzam się też z Tobą, że wina zawsze leży po dwóch stronach. Często w różnym stopniu, ale zawsze po dwóch.
    W moim przypadku można powiedzieć, że widzę tą sytuację od drugiej strony- w sensie dziecka. Jednak tutaj życie mimo wszystko dobrze się potoczyło i przyniosło szczęśliwe zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) jeszcze napiszę o powiązanej tematyce:) w sumie to będzie kontynuacja cyklu:)

      Usuń
  10. To, ze się komuś nie powiodło nie znaczy, że jest do niczego. Nie ma gwarancji, że ktoś z nie odzysku będzie lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, ale różni są ludzie i sytuacje.

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!