Obserwatorzy

poniedziałek, 3 lutego 2014

Ludzie, którzy pragną się jeden nad drugim wywyższyć, przed sobą wzajem się poniżają. - Marek Aureliusz

Krążę już jakiś czas po blogoswerze i nie ukrywam lubię to. Wciągnięta jestem do tego stopnia że gdy zbudzę się w nocy w czeluści bólu… myślę by sprawdzić co dzieje się w światku blogspot. Co słychać w swiattodzungla.blogspot.com kto i co napisał pod moim wpisem… kto i co nowego zamieścił i tak odwraca to moją uwagę od bólu. Może ktoś powie że to uzależnienie czego kwestionowała nie będę bo jaki w tym sens? Uważam iż dobrze że jest coś co choć na chwilę skutecznie odwraca uwagę od bólu. Każdą pigułę naprawdę starałam się brać gdy już naprawdę bez niej… nie będę pisała o szczegółach które trochę mnie przeraziły po czym postanowiłam włączyć metody „alternatywne”. Skoro normalne nie działają! Gdy pierwszy raz wypiłam dwa browary poczułam jakby coś się odetkało! W końcu się rozluźniłam. Ah jak słodki sen był po tym… Kąpiele też pomagają. Jeszcze były nudności one najgorsze powodowały jadłowstręt a to na dłuższą metę dobra droga nie jest, zwłaszcza, że wykańcza. Koleżanka poradziła mi łakocie. Co prawda od rana tego dnia wizualizowałam swoją wizytę w pobliskim cukierniczym przybytku, ale nie skojarzyłam że tam może być mój ratunek.
Mój wybór padł na „rajską gruszkę” ciasteczko poprosiłam by jak najmniejsze było. Miało może z 80 gram aleś smak, aromat… nie ukrywam, że dziwne było przeżywanie tych przyjemności zważywszy uwagę na lęk przed zwrotem, co też na szczęście się nie stało. Bardzo lubię tą Panią z cukierni zawsze kilka zdań się zamieni – świetna babka! Dowiedziałam się iż jej synowa też ma kamienie - raz w tygodniu jedzie do szpitala na kroplówkę po czym ma tydzień spokoju, i tak w koło. Trwa to rok czasu.
W drodze powrotnej nabyłam Prince Polo Mleczne oraz cytrynową Łomżę – smaczna orzeźwiająca ale coś za coś – efekt nie ten. No cóż człek uczy się na błędach.
Póki co leki odstawiłam. Chcę doprowadzić do porządku to co przeraziło tak bardzo (pewnie nie jedna osoba domyśla się cóż to takiego). Dziś miałam efekt który to ucieszył mnie bardzo: zjadłam obiad! Ryż do tego kawałek mięska gotowanego z pokrojonym sparzonym pomidorkiem. Po czym Prince Polo kupione wczoraj. Wizyta w toalecie uradowała mnie bardzo – oj bardzo. Ufffff… nigdy nie myślałam że grubsza sprawa może mnie tak ucieszyć…

Zastanawiam się nad pewną metodą polecona mi. Otóż miałabym rozpuścić kamień pijąc co 6 godzin tak zwaną „cytro sodę”. Kwasek cytrynowy z sodą oczyszczoną 1:1. Ponoć smaczne. Przy moich 12mm miało by to trwać około 12 dni.
Na chwilę obecną czuje się niebo lepiej! Bóle dużo mniejsze, zdecydowanie rzadsze. Wczoraj obudziłam się tylko raz o 4. A nie po kilka razy na przykład po niecałej godzinie snu...


5 komentarzy:

  1. hm, zapewne współczucia nie oczekujesz, ale przykro mi, że się męczysz... ból jakowy, by nie był do tych przyjemnych życiowych spraw nie należy...
    Sposób, jak sposób, skoro nikogo, nie krzywdzi, a efekty przynosi, niech i będzie blogspot.com... ja bez bólu akurat stosuję;)

    pozdrawiam serdecznie, życząc zdrowia i wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesli bol chwilowo ustal, to znak, ze kamien sie przecisnal przez kolejne przewezenie ukladu moczowego, a to maly krok naprzod w procesie zdrowienia. Jak wczesniej pisalam, piwo i czekolada nie sa dobrym lekarstwem w diecie nerkowej, mimo pozornie dobrego dzialania. Mam nadzieje, ze nie bedziesz sie dlugo meczyc przed urodzeniem tego zlogu, bo wiem najlepiej, jak to strasznie boli.
    Zdrowka, Filizanko! :***

    OdpowiedzUsuń
  3. ...trzymam kciuki za rychły poród. Zdrowiej nam...

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że czujesz się lepiej..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, z tym rozpuszczaniem kamieni. Moja mam męczyła się z kamieniami w woreczku żółciowym. Bała się operacji, a ataki były coraz częstsze. W zasadzie nic nie mogła jeść. Pogotowie wzywaliśmy dość często, bo bólu nijak nie dało się uśmierzyć. Aż pewnego razu lekarz z pogotowia powiedział " A po co się pani tak męczy? " I podał nazwę leku bez recepty, który rozpuszcza kamienie. Od trzech lat jest spokój. Nie można było tak od razu?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!