Obserwatorzy

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Szybką poradę proszę.

Na rozmowie byłam. Przyjechałam na miejsce, dzwonię do Pani z którą byłam umówiona i jak było uzgodnione dzwonię na komórkę na konkretny numer, a ona że pięknie, ślicznie i w ogóle. Ja nie rozumiem i słucham co mówi…. Okazało się że Pani z agencji w ogóle nie orientowała się, że miała umówione spotkanie ze mną. Na dodatek jest zupełnie w innej firmie i miejscu. Poinformowała mnie że zadzwoni po kogoś kto do mnie zejdzie. Poczułam się dziwnie… czekając…
Rozmowa polegała na przedstawieniu warunków: umowa zlecenie, 10 brutto za godzinę, + prowizja, jak się podoba to na szkolenie jak nie to nie. Poszłam na szkolenie. Szkoleniowcem okazał się X. przywitał mnie: „cześć, cześć”, amnezji niestety nie miał, poznał pamiętał. Pytał o powód rozstania ale sensem jego wypowiedzi była bardziej pretensja że młodzi ludzie lekceważą sobie prace. Ja starałam się bardzo przytoczyłam osiągnięcie jak po jego „coahingu” czy jak tam się to pisze; awansowałam do pierwszej trójki, czy tam dziesiątki nie pamiętam. Można? można.
Ja pamiętam że tam był burdel, bez ładu i składu, bywało że ludzie przychodzili do pracy i odsyłani z kwitkiem byli bo stanowisk brak. A to wszystko bo zwykli nazwijmy ich: „władni” mieć to kaprys: bum! Zatrudniamy ludzi, zatrudniamy… no ale stanowiska pracy….? W dłuższej perspektywie stwierdzali, że ludzi za dużo mają, stanowisk brak to trzeba zwalniać co też czynili. Tak wyglądało gdy ja tam 6 lat temu pracowałam, umowa o pracę była, a za zarobione pieniądze było miło bo tam robiąc na pół etatu, z prowizją dostawałam tyle że na cały etat tyle kasy w innym miejscu bym nie dostała. Taka prawda.
X rozprawiał o przekrętach i kryminalnych historiach ludzi oraz potrzebie utworzenia listy „czarnych owiec”. Dwóch chłopaków podobno siedzi w więzieniu. Nie rozumiem. Tyle maglowało się na rozmaite tematy związane z prawem, ustawami nawet w egzaminach kończących szkolenie były pytania…. Widocznie mamona przyświeciła im wszystko. Z resztą ileż tej „forsy” tam „zyskali”...
Jako że szkolenia są od 9 do 15, dziś nie miałam problemu ale jutro i kolejne trzy dni mam być w innym mieście i kontynuować to co robiłam wcześniej, - to są pojedyncze dni. Tam choćbym miesiąc przepracowała to będzie lepiej niż pojedyncze dni… w dwóch miejscach na raz być nie zdołam, zadzwoniłam więc do tamtej agencji i sprawami rodzinnymi usiłowałam usprawiedliwić absencję jutrzejszą a on mi że 48 godzin, a ja że rodzinna sprawa, a on mi że zaświadczenie albo kara umowna – 150 pln. To więcej niż do tej pory zarobiłam w tej firmie. A lekko nie było. Płakać mi się chce… nie mam pojęcia co zrobić. Tu nie mam po opóźniać bo szkolenia trwają, będzie egzamin, który muszę zdać. Materiału mało nie jest.

Co zrobić?!                           


12 komentarzy:

  1. Jesli masz 100% pewnosci, ze do tej nowej Cie po szkoleniu przyjma, to nie ma sie co zastanawiac, ale jezeli nie, to trzymaj, co juz masz. Czy jestes pewna, ze ten X nie wykreci Ci jakiegos numeru?
    Trudno jest na odleglosc doradzac, Ty powinnas wiedziec najlepiej, bo bylas tam i widzialas, znasz fakty i okolicznosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam zawsze mogę wrócić. Co do pracy z X to myślę że teraz mniejsze szanse by robił mi pod górkę. Sytuacje się zmieniają. Co i jak ewoluowało tam, jak sobie poradzę nie wiem. Tylko jak usprawiedliwić ten dzień? Co to za zaświadczenie dostarczyć im?!
      Toć przecież nie z nowej pracy...

      Usuń
    2. Według mnie to zaświadczenie chcą pewnie jakieś chorobowe. Masz znajomego lekarza, który by Ci wypisał na te kilka dni? Miałabyś na wszelki wypadek usprawiedliwienie.
      Jak w tamtej firmie nie zarobiłaś jeszcze 150 zł... To chyba trzeba spróbować z czymś nowym.
      Spróbuj załatwić zaświadczenie, skontaktuj się jeszcze z nimi.
      Co do szkoleń. Właśnie jestem ciekawa jak z tą pracą po nich. Przyjmą Cię na 100% jeśli dobrze zdasz ten egzamin?

      Usuń
    3. wiesz ludzie nie walą tłumnie ani w jedno ani w drugie miejsce - narzekają że ludzi nie ma, że nie przychodzą, ale prawda taka że ludzi trzeba szanować. Stąd wynika że ani tam ani tu nie szanują...płacą grosze wymagania mają spore...
      Wiesz wszystko w praniu wychodzi... podstawa mała, wizji różowych brak ale trzeba spróbować choć miesiąc by sie przekonać...jednym ciągiem to i tak lepiej niż dorywczo...

      Usuń
    4. Jasne, że lepiej. I co w takim razie? Decydujesz się na kurs i zdawanie egzaminu?

      Usuń
  2. Przeczytałam cały post i sama rozkładam ręce :) Trzymam kciuki :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!