Obserwatorzy

piątek, 17 lutego 2017

Świeca czy wosk? - Czyli co lepiej kupić...


Moim zdaniem wyrazem największej miłości do zapachu jest zakup dużej świecy... wiąże się to z kosztem.... taka duża świeca to koszt około 120 złotych... na e-candlelove.pl często są promocje... na przykład duża świeca kosztuje 82 pln jest to sparkling snow... są często promocje... ale wciąż to jest 82 złote... jest TK Max gdzie dużą świece widziałam dziś chyba 74 pln o ile dobrze pamiętam...
Kwota nawet w promocji może dla jednaj osoby być odstraszająca dla innej  no właśnie każdy ma swoje priorytety... bo miłość do zapachu potrafi przezwyciężyć wiele... można przyoszczędzić można wiele... by dłuuugie godziny cieszyć się ukochanym zapachem:)
Zakup małej świecy to około 40 pln. Są pilary - mały pilar jest większy od małej świecy a cena podobna. Pilar mam ale jeszcze nie paliłam;) Paliłam swiece - aktualnie palę Sparkling Snow o której pisałam tu klik.


Czasem lubię sobie zapalić tą z Wood Wicka Perfect Pear (na pierwszym zdjęciu) czasem palę woski.
Palenie świecy optymalne wymaga zadaszenia, lub można nałożyć Illumę, są klosze co generuje kolejne koszta. Ja ograniczyłam sie do folii aluminiowej oraz owinięcia materiałem np ręczniczek. Jeśli ktoś ma ochotę, umiejętności może sobie zorganizować ubranko dla świecy. Cała zabawa sie opłaca by optymalnie długo cieszyć sie zapachem... Czas palenia dużej świecy producent ocenia na jakieś 110 - 150 godzin. Czas palenia pilarka małego to: 35 – 45 h. Czas palenia małej świecy: 25 – 40 h. Jak to w zakupach najbardziej opłacalna jest duża świeca. Zapach świecy dużej cieszy nas najintensywniej i najdłużej, nie miałam ale myślę że mniejsza świeca to zapach mniej intensywny.
Moc zapachu zależy od wielkości pomieszczenia (powierzchni, tego czy jest otwarte czy zamknięte), wybranego zapachu a także czułości nosa.
Wczoraj byłam w TK Maxie i widziałam takie ciekawe świece:


 Ciekawy pomysł umieścić święcę w butelce... jak z gaszeniem i odpalaniem.... to nie wiem ale wygląda ciekawie.


To chyba największa świeca jaką w życiu widziałam - naprawdę ogromna - nie wiem czy pachnie. Myślę że nie jest zbyt praktyczna...ale wygląda interesująco.



Najwygodniejszy i najtańszy zdaniem moim jest wosk który już za około 8 złotych możemy kupić podobnie jak w przypadku świecy intensywność zależy od: zapachu, wielkości pomieszczenia (czy jest otwarte, zamknięte - drzwi, okno) oraz czułości nosa. Wosk jest najtańszy i najwygodniejszy: żadnych zadaszeń, ubranek, żadnego przycinania knota po prostu wrzucasz do kominka i pachnie... a jak przestanie to wymieniasz i tyle. Wosk pachnie intensywnie ale znacznie krócej niż świeca jednak cena... za jedną dużą świece mamy około 10 wosków.... nie przywiązujemy sie do zapachu a możemy cieszyć sie różnorodnością, ba! Można nawet mieszać woski - tu ogranicza nas jedynie nasza kreatywność:) Tutaj my decydujemy ile danego wosku włożymy do kominka... powyższy wosk z Kringla "Oak & Fig" jest dla mnie bardzo intensywny dla tego dzielę na połowę jedną część na jakie podzielony jest wosk. Tarte z YC nie są podzielone sypią się na mniejsze kuleczki.. Oczywiście do wosku musimy mieć kominek (ja mam od azjatów za 5 pln), oraz podgrzewacze (ja kupuje jak wiecie w Biedronce, Lidlu czy ostatnio w Pepco bo za 30 sztuk płacę 3,99. Jasne są miejsca gdzie zapewne można taniej uświadczyć podgrzewacze ale ja patrze też na to gdzie mi zwyczajnei po drodze.
Z ciekawostek dowiedziałam sie wczoraj że jak są specjalne norzyce do przycinania knota w świecach - oj wygodne ponoć bo specjalnie do tego profilowane - firmowe kosztują okolo 40 pln a w Ikei noname (?) kilka złociszy, ponoć na aliexpress klik można kupić. Jak z jakością - nie mam doświadczenia, po prostu piszę co wiem.
   W przypadku wosku nie interesują nas żadne "baseniki" toteż niczego nie owijamy nie czynimy zadaszeń a czas palenia nie ma tu większego znaczenia. Jedyne co to wymiana podgrzewacza (można kupić kominek na prąd - tu nie potrzebujemy świeczki) czy wosku - ja to robię ręcznikiem papierowym lub chusteczką. Płynny wosk z łatwością wchłania się w papier, można też podważać zastygnięty już wosk, albo usunąć go gdy jest jeszcze plastyczny - (już nie płynny a jeszcze nie twardy) ja czasem to robię pozostałością po podgrzewaczu wypalonym.
   Są też samplery, daylighty i pilary - nie paliłam wiec tu się nie wypowiem. Za jakiś czas będzie recenzja pilarka ale póki nie mam zdania tematu nie podejmuję. Jedyne co mogę powiedzieć na ten temat to to że mały pilar jest większy od małej świecy a w porównywalnej cenie, mnie osobiście bardziej podoba sie wizualnie pilarek choć to oczywiście kwestia gustu.
   Woski i świece to coś co kocham od lat jak wiecie... wypaliłam trochę wosków, za jakiś czas wypalę świece... temat wosków mogę rozwijać, temat świec też.
A Ty co byś wybrała mając do dyspozycji powiedzmy 100 złotych - ok 10 wosków, dwa pilarki, samplerki, daylighty czy jedną dużą świece?
Masz swoje ulubione zapachy? Zapraszam do dzielenia sie doświadczeniami i ulubieńcami zapachowymi:) ja mam swoich troszkę a Ty?

100 komentarzy:

  1. Za 100 złotych wzięłabym dużą świecę "misia" i kilka wosków;) chyba te nowości co weszły z Yankee (mięta, lipa i coś tam).
    Ta świeca w butelce z apteką mi się kojarzy oryginalny bajer. Co do kominka na prąd to właśnie myślałam o takim bo nic nie trzeba wymieniać wygodniejszy...tylko brak tego płomienia świeczki.... coś za coś...
    Nie wiedziałam że Ikea ma tańsze nożyce do świec ja tam podgrzewacze kupuje bo najtaniej wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja własnie odkąd odnalazłam te woski od YC i że można mieć kominek i palić sobie poprosiłam swojego Szymcia aby mi takowy kupił. Od tametj pory świece mnie zachwycaja, a te woski- Bajka! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi to obojętne, byle ładnie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Woski ładnie pachną i są tanie, a to duży plus. świece ładnie pachną, ale są drogie, a to minus, no ale klimatu świeczki taki kominek z woskiem w pełni nie oddaje. Używam jedno i drugie w zależności od sytuacji. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woski są tańsze od świec zdecydowanie:) ale świeca pachnie dłużej

      Usuń
  5. Świece lubię palić wieczorami. A woski w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam :) Nie skupiałam się na różnicach!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze jest nad tym ciężki wybór, nie ukrywam, ze koszt 100 zł mnie troszkę odstrasza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak ktoś pokocha zapach... są też promocje...

      Usuń
  8. Taka świeca oprócz zapachu jest też świetną dekoracją :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z Wood Wicka bardzo mi sie wizualnie podoba <3

      Usuń
  9. ja tam się nei znam;p co kto lubi to niech kupuje;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Idę dziś do CH może w końcu skuszę się na jakąś świeczkę :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Koszt dużej świecy jest zbyt wysoki - wolę wosk :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do świec i wosków, to początkowo byłam za tym, by kupować woski w celu poznania zapachu, ale już nie raz nacięłam się, że woski różnią się zapachem od świecy. Ostatnio sporadycznie sięgam po woski, jeśli inwestuję to wolę kupić świecę, choćby małą.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam wszelakie świeczki i świeczuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam woski, i chętnie ich używam;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ulubieńców zapachowych nie mam, palę przeważnie woski, ale świece też się zdarzają:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam kilka dużych świec (Yankee, Kringle, Village, itp.), ale z większości nie jestem zadowolona. Zapach inny niż w wosku, zazwyczaj sporo słabszy, czuć w zapachu palony knot i parafinę albo jak w przypadku Yankee trzeba się nakombinować, żeby się równo paliła. Zdecydowanie wolę woski - czysty, mocny zapach i brak problemów z paleniem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Woski i samplery wypalam namiętnie, a świece namiętnie kolekcjonuję :D ot taki mały bzik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. samplerka nigdy nie miałam i chyba bym nie chciała - wolę wosk

      Usuń
  18. Ty mi lepiej powiedz, co ja mam zrobić, żeby mnie głowa nie bolała od zapachu świec/wosków. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety brak mi takiej wiedzy.... na opakowaniu świec znalazłam informacje w różnych językach - między innymi naszym - że może powodować reakcje alergiczne....

      Usuń
  19. ja dopiero zaczynam moją przygodę ze świecami ;D I ostatnio kupiłam dwie wielkie ♥ W prawdzie w Niemieckim TK MAXXie i wyniosło mnie to niewiele w stosunku do polskiej ceny, ale łatwiej się w Euro płaci ;D tak nie boli hehe :D Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie wersje upolowałaś? Zadowolona jesteś?

      Usuń
  20. Ostatnimi czasy jestem zakochana w świecach właśnie, więc pewnie to na nie bym się skusiła. Ale czasem jest też czas, gdzie tylko woski do mnie przemawiają. Zależy od nastroju, zapachów. Pozdrowionka! :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze takiego spojrzenia na ten temat nie widziałem - ciekawa wiedza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja osobiście wybieram woski. Lubie mieć z czego wybierać i codziennie odpalić inny zapach. Najbardziej lubię woski yankee.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja np nigdy nie miałam takiej wielkiej świecy :) co nie twierdzę że nie chciałabym mieć ale ponad 100 to za dużo jak dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  24. I've tried only Yankee Candle's waxes.

    Kisses

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdecydowanie swiece. A co do zapachow, zdecydowanie jakies orzeźwiające, lekkie. Od wiekszosci mnie mdli, wanilia itp. odpada :((

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię świece więc zdecydowałabym się na nie :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Słyszałam o takich nożycach. Ja obcinam knot zwykłymi. Najczęściej decyduje sie na woski

    OdpowiedzUsuń
  28. Wolę woski, bo po pierwsze - szkoda mi kasy na jedną świeczkę za ok. stówkę, a po drugie - lubię często zmieniać zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja podobnie, ale świece maja swój urok :)

      Usuń
  29. Ja niestety nie reaguję dobrze na świece. Moja córka nieraz pali u siebie w pokoju. Ja uciekam wtedy bo nawet jeśli zapach mi się podoba mam jakieś reakcje alergiczne. W gardle drapie albo głowa boli.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wosków ani świec nie używam. Za to perfumy od czasu do czasu tak.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie używam, ale woski wydają się lepszym rozwiązaniem ;).

    OdpowiedzUsuń
  32. Chyba skuszę się na wosk bo nie próbowałam nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja lubię zmiany, więc fajnie mieć więcej wosków o różnych zapachach do wyboru;) Choć świece są bardziej klimatyczne, wiec 1 odpowiedzi nie ma;p

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja lubię woski :)
    Obserwuję :)
    http://niemoznamiecwzyciuwszystkiego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja uwielbiam wszelkie pachnidła :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam woski i ich piękne zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja ze względu na brak miejsca i to, że moich chłopaków jest wszędzie pełno wybrałabym wielką świecę ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zapach zapachem, ale taka świeca to ekstra dekoracja.

    OdpowiedzUsuń
  39. Lovely post dear! Have a great weekend! xx

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja lubię wszystko co pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Odpowiedzi
    1. No mała nie jest bo to ponad pół kilo:) ile przyjemności:)

      Usuń
  42. U mnie zdecydowanie świece przeważają, lubię, kiedy wieczorową porą cienie zmieniają kształty na ścianach, a z zapachów cytrusowe najbardziej mi odpowiadają. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja mam woski jaki i świecie i wolę palić woski ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Czasem lubię odpalić sobie Yankee Candle, ale raczej kupuję woski - są tanie i pachną dość wyraziście. Musiałby jakiś naprawdę mocno przypaść mi do gustu, by zamiast 10 różnych zapachów kupić jedną świecę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!