Obserwatorzy

środa, 13 lipca 2016

Rodo wracaj szybko.



Pancia zadzwoniła wczoraj z zapytaniem czy mogą dziś psa odebrać, ale gdy poinformowałam że pies chory leczony weterynaryjne - zapowiedziała przyjazd w ciągu pół godziny. Przyjechali oboje. Wręczyłam dokumentacje.
Mówiłam co powiedział lekarz że zalecił biopsje, i dowiedziałam się że pies ma nowotwór, pytałam czy złośliwy czy nie – nie wiadomo… Pani powiedziała by Rodziaka z daleka od suk trzymać. Czyżby na tym miało polegać całe leczenie?!!! Lekarza ich nie znam osobiście ale jego ojca i owszem a wspomnienia z nim traumatyczne, jako że nie daleko jabłko od jabłoni pada to i z synem tego Pana do czynienia mieć niekoniecznie chcę. No ale cóż… jeśli taka była by wola właścicieli niechaj i tak będzie, klient nasz Pan. Powiedziałam że brak kagańca utrudnia mi poruszanie sie komunikacją miejską, w odpowiedzi usłyszałam zapewnienia że Rodo nigdy sie nie rzuciłby, a ja na to że naprawdę nie chce sie z ludźmi użerać a auta nie mam.
Pani powiedziała że gdyby zaszła potrzeba kase na taxi mi przeleje gdybym miała problem z dotarciem do ich wybranej lecznicy… no właśnie… żeby przelać to musiałaby wiedzieć…a z kontaktem to ta sytuacja mnie nie zaskoczyła.
Co do nie odbierania telefonów… twierdzą że nie mieli takiej informacji że dzwoniłam. Gdy powiedziałam że Pani miała wyłączony a Pan nie odbierał a dzwoniłam dwa razy to się dowiedziałam że ponoć w domu zostawił. Nie moja sprawa. Jednak uważam że kontakt musi być! Ja do nich na pewno nie dzwonię na ploty, staram się w ogóle nie dzwonić.  Jednak sytuacja z wetem to jest ta okoliczność kiedy kontakt być musi.
Lekarz u którego byłam zachował się bardzo profesjonalnie przekazując całą dokumentacje, powiedział że jeśli Państwo będą chcieli oczywiście mogą z nim porozmawiać. Szczerze powiedziawszy nie jedną lecznicę odwiedziłam i takiej opieki to ze świecą szukać: gdzie lekarz porozmawia, wytłumaczy, pocieszy... wręczy dokumenty podpisane, z pieczątkami... Taka dokumentacja, z płytkami dająca możliwość wglądu to uważam jest świetną wizytówką przychodni.
Zadowoleni nie byli, bardziej złość na tę sytuacje no ale mnie miło nie było… stresu sporo, nerwów. A co dalej? Na to już nie mam wpływu decyzje podejmuje kto inny.
                                                               


Pies wygląda dobrze – stwierdzili. No wygląda, zachowuje się to jedno  ale jest to zasługa sporej ilości serca, leków i troski… bo w sobotę tak dobrze nie było...                

44 komentarze:

  1. Trochę dziwnie się zachowali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak na nich dobrze... bałam sie że będzie gorzej.

      Usuń
  2. Syla ma rację... Zdrówka dla pupila :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, ze chociaz nie dziamgali na za duze wydatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i bez awantur czy pyskówek...
      Dziwne tłumaczenie ż eimformacji nie było na telefonie jak dzwoniłam i sygnał był czyli informacja być musiała. CZasem jak telefon wyłączony to z powiadomieniem bywa różnie.

      Usuń
  4. Najważniejsze, żeby piesiu szybko wyzdrowiał, czego mu bardzo życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wiadomo co z nim i czy wyzdrowieje

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. drapu drapu i gili gili po brzuszku!

      Usuń
    2. no on nie za bardzo lubi drapanie za uszkiem... on taki niedotykalski raczej..

      Usuń
    3. po brzuszku też niekoniecznie, woli piłeczkę, szarpaczek... taki to terierek

      Usuń
  6. Najważniejsze, by z psem było wszystko dobrze i żeby nowotwór okazał się niezłośliwy

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj dla Psiaka dużo zdrówka, niech wraca do formy. A sytuacja faktycznie dziwna. Pozdrawiam, Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smutno mi że piesek sie źle czuł mam nadzieje że już nie będzie takich sytuacji, że będzie sie jak najlepiej czuł

      Usuń
  8. trzymam kciuki za pieska :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwni są Ci ludzie!
    Oby jak najmniej psiaków wpadało w takie ręce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że nie jest tak najgorzej... choć mogłoby być lepiej.

      Usuń
  10. Biedaczek... Zdrowia mu życzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehhh Bidulek :( Mój pies na początku czerwca zdechł, miał 16 lat ... Oby piesek czuł się dobrze ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby piesek jak najszybciej wrócił do formy. A Tobie życzę spokoju i mniej stresu. W końcu Bogu ducha winna jesteś w tej sytuacji, ech.
    Trzymaj się.
    Dodaję Twojego bloga do obserwowanych.
    Pozdrawiam i ściskam!
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tymi telefonami to porażka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i te wiarygodne tłumaczenie... w końcu to ich interes...a nie moje widzimisie.

      Usuń
  14. wierzę, że będzie dobrze z psiakiem:* Uszy do góry:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. interesting post...thx for sharing! xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Ręce opadają. Na pewno nawet z nim do weta nie pojadą jak mają takie nastawienie. Biedny psiak :( takich właścicieli to odciąć od wszelkiej służby zdrowia, aptek i niech sobie radzą. Zdani sami na siebie :/ aż się we mnie gotuje!
    Trzymaj się Rodo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem co zrobią to ich pies ich decyzja na którą ja nie mam najmniejszego wpływu

      Usuń
  17. Rodo wracaj do zdrowia, żebyś mógł cieszyć się spacerami i zabawą. Biedak :( Co za ludzie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!