piątek, 3 listopada 2017

Green Asia - maska w płachcie wzmacniająca naczynka, redukująca stany zapalne - duża ilość esencji, optymalne nawilżenie - recenzja

Jesień, zima to dla mojej naczyniowej cery duże wyzwanie: suchość, pieczenie i ból bardzo dają sie we znaki. Nauczona doświadczeniem poszukuję coraz to nowych produktów które pomogą mi przetrwać ten wyjątkowo przykry okres. Buzia moja woła ukojenia i nawilżenia, drogeryjne produkty średnio sie sprawdzały, a temat traktowany po macoszemu niestety. Szkoda bo jest na rynku luka którą warto było by zapełnić.
Bardzo się ucieszyłam gdy od Green Asia otrzymałam między innymi maseczkę do cery naczynkowej. 
Przygotowanie do testów polegało na znalezieniu momentu gdy moja cera wołała będzie ukojenia i nawilżenia, odstawiłam więc pewne produkty i po pewnym czasie moja cera była gotowa do testowania:


Opis ze strony:

DLA PERFEKCYJNEJ CERY - WZMACNIA NACZYNKA - ZAPEWNIA OPTYMALNE NAWILŻENIE - REDUKUJE STANY ZAPALNE - DUŻA ILOŚĆ ESENCJI, 38 ML
Maska ta przywraca równowagę wodną w skórze. Sprawi, że skóra będzie optymalnie nawilżona, elastyczna, gładka i lśniąca. Uczyni skórę silną i delikatną zarazem. Zrównoważy odcień skóry. Wzmocni naczynka krwionośne. Odkryje na nowo piękno Twojej skóry. Idealna dla cery suchej i przesuszonej, naczynkowej i z tendencjami do powstawiania stanów zapalnych.
Sposób użycia: Po umyciu twarzy wodą, nałóż maskę na twarz i ciesz się relaksującym odpoczynkiem przez 15-20 minut, następnie usuń maskę. Pozostałość esencji na skórze delikatnie wklep dla zwiększenia efektu.
Zawartość esencji: 38 ml w saszetce

DLA PERFEKCYJNEJ CERY - WZMACNIA NACZYNKA - ZAPEWNIA OPTYMALNE NAWILŻENIE - REDUKUJE STANY ZAPALNE - DUŻA ILOŚĆ ESENCJI, 38 ML
Maska ta przywraca równowagę wodną w skórze. Sprawi, że skóra będzie optymalnie nawilżona, elastyczna, gładka i lśniąca. Uczyni skórę silną i delikatną zarazem. Zrównoważy odcień skóry. Wzmocni naczynka krwionośne. Odkryje na nowo piękno Twojej skóry. Idealna dla cery suchej i przesuszonej, naczynkowej i z tendencjami do powstawiania stanów zapalnych.
Sposób użycia: Po umyciu twarzy wodą, nałóż maskę na twarz i ciesz się relaksującym odpoczynkiem przez 15-20 minut, następnie usuń maskę. Pozostałość esencji na skórze delikatnie wklep dla zwiększenia efektu.
Zawartość esencji: 38 ml w saszetce

INGREDIENTS: WATER, GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, TREHALOSEVACCINIUM ANGUSTFOLIUM FRUIT EXTRACTSNAIL SECRETION FILTRATEGLYCYRRHIZA GLABRATA ROOT EXTRACTCAMELLIA SINENSIS FLOWER EXTRACTGINKGO BILOBA LEAF EXTRACTCERAMIDE 3PEPTIDE T., BETAINE, TRIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE, ALLANTOIN, XANTHAN GUM, SODIUM HYALURONATE, PHENOXYETHANOL, FRAGRANCE
źródło


Maska jest naprawdę dobrze nasączona:


Płachta składa się z dwóch warstw, jednej "materiałowej" stosowanej w płachtach oraz drugiej jakby folii która jest dość sztywna i maska odstaje:


Moja opinia:

Przyznam że bardzo podoba mi się grafika sasztki, jest taka ładna i soczysta. W środku płachta jest dobrze nasączona, jest aż ciężka od zawartości która na szczęście nie spływa. Kształtem niechętnie dopasowuje się w stu procentach do moich. Nie wiem po co te dwie warstwy, no ale spoko.
Zapach jest bardzo delikatny i musiałam się wwąchać by poczuć cokolwiek, i nie był to zapach który pokochałam czy znienawidziłam, był mi obojętny.
Płachtę nałożyłam zgodnie z zaleceniem na umytą samą wodą buzię - dziwne uczucie tak samą wodą; no ale skoro test wymaga to siła wyższa:)  na osuszoną ręcznikiem buzie nałożyłam płachtę przyjemne uczucie chłodzące poczułam. Maska trzyma sie na miejscu mimo nie do końca reformowalnej materii wierzchniej z której została wykonana. Ja wzięłam się na sposób i po przemieszaniu w kuchni potrawy poszłam do pokoju sie położyć co wpłynęło pozytywnie na dopasowanie się maski - niezawodna grawitacja;)
Po jakiś 20 minutach usunęłam płachtę i umyłam wodą buzię. Cóż powiedzieć mogę po jednym razie: buzia wygładzona, nawilżenie takie 4 na 5 bardziej powierzchniowe niż dogłębne. Ja jestem po trzydziestce a moja cera jest w kierunku suchej.
Ciężko mi określić jak ten produkt poradziłby sobie z podrażnioną promieniami słonecznymi cerą - podejrzewam że mogła by dać bardzo przyjemne uczucie za sprawą chłodku jakie daje, a obfitość cieczy starczy z powodzeniem także na inne części ciała. Spokojnie. Chyba.
Mi po zdjęciu maski zostało jeszcze sporo specyfiku którym mogłam uraczyć skórę na innych częściach ciała.
Cera moja była przede wszystkim rozjaśniona,a jej blask jasności bardzo mnie zaskoczył. Czy policzki były ukojone? W jakimś stopniu tak ale wskazywałabym bardziej na rozjaśnienie, wyrównanie kolorytu, wygładzenie.
Mimo że fajerwerków nie zauważyłam to stwierdzam że jest to całkiem spoko produkt, oceniłabym go spokojnie na ocenę dobrą.
Nie zapchał, krzywdy nie zrobił. Zdziałać mógłby więcej - bardziej dogłębne nawilżenie, większe ukojenie.
Czy ja wrócę? Może latem:)
Maskę można nabyć greenasia.eu i kosztuje ona równe 10,00 co nie jest jakąś szczególnie wygórowaną ceną.

Za możliwość przetestowania dziękuję:

66 komentarzy:

  1. Zabawnie i trochę strasznie wygląda ta maseczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nigdy nie miałam takiej maski.

    OdpowiedzUsuń
  3. Great review!
    This the mask looks veri interesting ��

    OdpowiedzUsuń
  4. A może odrywa się tę wierzchnią warstwę od maski? Czasem tak jest :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ piękna maseczka! No, no - aż miło się patrzy, bo ja lubię te płachty :D
    Koniecznie bym ją chciała zdobyć.
    Człowiek tak śmiesznie wygląda ;)
    Pozdrawiam piątkowo :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się zawsze zastanawiam ile takich maseczek trzeba zużyć by osiągnąć 100% zapewnień producenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzmacnianie to proces, jakaś seria... ile konkretnie to sprawa indywidualna

      Usuń
  7. Lubię maski w płachtach, ale tej nie znam. Ja wybieram nawilżające :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta folia to taka wierzchnia ochrona maseczki, która sie ściąga po nałożeniu płatu. Też mam miseczkę i dziś ją wypróbuję 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tego co pamiętam to tam sztywną część się ściąga i nakłada tylko tą część materiału :P Ogólnie ja bardzo lubię takie maseczki zazwyczaj dobrze mi służą. A tej jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam maski w płachcie!
    Ale tej folii chyba nie powinnaś nakładać na twarz, to warstwa zabezpieczająca dla maseczki

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie miałam takiej maseczki w płachcie, aż muszę kiedyś spróbować:D
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja azjatyckie maseczki bardzo lubię, ładnie nawilżają skórę, muszę wypróbować także tej :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie: https://smilingshrimp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Za 10 zł to ja bym jednak żądała czegoś więcej... ale co ja tam wiem o maseczkach. Prawie ich nie używam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak za tak nawilżoną płachtę t nie jest źle dla później od nas urodzonych może to być naprawdę super opcja.

      Usuń
  14. Nie lubię takich maseczek w płachcie, zawsze są za duże jak dla mnie i spadają mi co mnie denerwuje

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi wystarcza krem... i cera ma się dobrze :D ps. zabawne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam azjatyckie maski. Dają zdrowego kopa skórze.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe jak by się sprawdziła w ekstremalnych warunkach, kiedy słońce zaszkodzi albo mroz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się że w extremalnych warunkach zwłaszcza dla wcześniej urodzonej persony mógłby nie wystarczyć, ale coś na pewno da - tak myślę

      Usuń
  18. Ciekawa propozycja, ale wygląda groźnie ;) Zresztą, w której maseczce wygląda się pięknie? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie ta maseczka czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tą folię chyba powinnaś zdjąć ;) Maska wydaje się być ciekawa, ja z płacht korzystam bardzo często. Taka chwila relaksu tylko dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ojaaa, nigdy nie miałam takiej maski :D

    OdpowiedzUsuń
  22. O, borówek, czy tam inny jagód! :D Recenzja świetna, maska wydaje się być nawet w porządku, może nawet kiedyś przetestuję ją na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  23. wonderful review dear, thanks for sharing, xo

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie widziałam takiej maski z tą zewnętrzną częścią. Może to po to, żeby tak szybko płachta nie wysychała. Lubię maski w płachcie, ale praktycznie wszystkie mają dla mnie takie same działanie.

    OdpowiedzUsuń
  25. szkoda, że tak dziwnie odstaje, lubię maski w płachtach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie bez tej wierzchniej części jest bardziej flexi:)

      Usuń
  26. Ja lubię chyba wszystkie kosmetyki ze śluzem ślimaka :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeśli się nie mylę, to tą sztywną warstwę się zdejmuje i wyrzuca, zdaje się, że ma tylko tą delikatna maseczkę chronić, a na twarzy jest zbędna.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!