piątek, 22 grudnia 2017

Akcja Blogerki dla Blogerki - Pomagamy wygrać walkę z Rakiem

Ani z bloga wszystko-smaczne.pl chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, każdego dnia raczy nas widokami smakowitości rozmaitych. Dobre jedzenie jest częścią jej życia więc dzieli się każdego dnia receptem na smaczne danie które nie nadwyręży za bardzo budżetu. Ania ma tylko męża Sławka a on ma ją...


A teraz głos oddam Ani, zapraszam:


"Mój Mąż jest chory, bardzo chory...
Ma guza mózgu – glejak Astrocytoma anaplastica w III stopniu złośliwości.
Jest po dwóch operacjach ( 2008 i 2012 rok ), radioterapii i chemioterapii skojarzonej.
Po drugiej operacji i zakończonym cyklu radio i chemioterapii mieliśmy spokój – jeśli tak to można
określić.
Przez pięć lat kontrolne badania zawsze dawały ten sam wynik – brak wznowy.
Tak było aż do października...
Kolejne kontrolne badanie, oczekiwanie na wynik i chociaż towarzyszył nam niepokój to mieliśmy
nadzieję, że i tym razem wszystko będzie tak jak chcemy, ale tak nie było.
Odebrane wyniki badań, a tam coś czego panicznie bałam się przed każdym badaniem i nigdy nie
chciałam zobaczyć – podejrzenie wznowy.
Łudziłam się, że przecież podejrzenie to jeszcze nie wznowa, że wcale nie musi tak być, że to nie musi
oznaczać najgorszego.
Pilnie skonsultowaliśmy wyniki z neurochirurgiem, który operował Sławka 5 lat temu i niestety lekarz po
dokładnym przejrzeniu płyt z rezonansu magnetycznego potwierdził nasze obawy – jest wznowa, a
dodatkowo guz jest umiejscowiony tak, że operacja jest wykluczona.
Istnieje zbyt duże ryzyko afazji i niedowładów.
Następnym krokiem była konsultacja z onkologiem, tutaj także nie było dla nas dobrych wieści.
Sławek dostanie tylko chemię, bo na radioterapię się nie kwalifikuje – zbyt duże ryzyko uszkodzenia
tkanek okalających guza.
Mój Mąż dostał zapisaną chemię – Temodal w 5 cyklach.
Chemioterapia jest jedyną metodą leczenia jaka jest w Polsce dla nas dostępna, innych opcji nie ma, nie w
tym przypadku.
Chemia... przy odrobinie szczęścia spowolni odrastanie guza, spowolni, ale nie zatrzyma i to tylko, gdy to
szczęście dopisze.
Lekarze nie są w stanie nam powiedzieć jak długo Sławek będzie żył, ani w jakim stanie będzie gdy
chemioterapia się zakończy, jak bardzo go wyniszczy, wycieńczy organizm.
Chemia to odwlekanie tego co nieuniknione, o ile...tego nikt nie jest w stanie nam powiedzieć – miesiąc,
rok, może troszkę dłużej.
To nie tak ma wyglądać, nie tak ma się kończyć życie, nie teraz, jeszcze nie.
Nawet nie jestem w stanie ubrać w słowa i opisać jak czuje się człowiek, który dowiaduje się, że śmierć
może nadejść w każdej chwili, że nie ma ratunku, że nie da się nic zrobić.
Słyszysz te słowa, trzymasz dłoń ukochanej osoby i nie wierzysz.
To nie może być prawda!
Przecież stoi obok, przecież kilka minut wcześniej żartował, że to na pewno się da zoperować i wszystko
będzie dobrze, przecież takie rzeczy dzieją się innym, a nie Tobie.
Przez kilka pierwszych dni funkcjonowałam jak w transie, nie chciałam przyjąć tego do wiadomości,
zablokowałam się i wypierałam to o czym mówili lekarze.
Nie jest łatwo dowiedzieć się i zaakceptować, że osoba którą kocha się ponad wszystko wkrótce odejdzie,
że to może być ostatni miesiąc, może kilka miesięcy, może rok.
W końcu trzeba było się otrząsnąć, zebrać myśli i działać, bo czas ucieka, działa na naszą niekorzyść.
Kilka dni spędziłam dzwoniąc do najróżniejszych klinik i szpitali w Polsce i nic, żadnej nadziei.
Kilka nocy spędziłam na szukaniu najróżniejszych informacji o nieoperacyjnych, złośliwych guzach
mózgu w sieci.
Przeszukałam wiele różnych forum, przeczytałam wiele różnych wątków, ale znalazłam, udało się.
Jest nadzieja!
Klinika protonoterapii w Monachium ( RPTC ), która nawet nieoperacyjne, złośliwe guzy mózgu leczy
wiązkami protona i co najważniejsze nie uszkadzając zdrowych tkanek wokół guza.
Napisałam, wysłałam pełną dokumentację i po kilku dniach otrzymałam decyzję lekarzy.
Poinformowano nas, że terapia protonami w przypadku Sławka jest jak najbardziej wskazana i oni się jej

podejmą.
Spadł mi kamień z serca, czyli jest szansa, jest nadzieja!
Lekarze powiedzieli, że trzeba się spieszyć, bo guz narasta, a to bezpośrednio zagraża życiu.
Nie ma na co czekać, sprawa jest pilna, więc wstępny termin został wyznaczony na połowę stycznia.
Zlecili wykonanie dodatkowego badania i wystawili kosztorys - terapia protonem jest w koszyku
świadczeń i może być refundowana za granicą, ale tylko I i II stopień złośliwości, Sławek ma III, więc o
refundacji nie ma mowy.
Kosztorys podciął nam skrzydła – 28700 euro + koszt utrzymania w Niemczech i wynajęcia pokoju na 6
tygodni, bo klinika leczy ambulatoryjnie i noclegu nie oferują, gigantyczna kwota, niewyobrażalna do
uzbierania bez pomocy innych.
Widziałam radość w oczach mojego Sławka, widziałam te iskierki i nadzieję kiedy poinformowałam go o
klinice, widziałam jak cieszył się kiedy poinformowano nas, że będą leczyć i widziałam jak ta nadzieja
uleciała, a iskierki gasły gdy powiedziałam ile wynosi koszt terapii.
Do 10 stycznia musimy przelać kwotę ponad 120 000 zł ( 28700 euro ) na konto kliniki, bez tego terapia
się nie odbędzie.
Dla nas i pewnie dla większości osób są to pieniądze niewyobrażalne.
Sami nie damy rady takiej sumy zdobyć...
Poprosiłam portal SIE POMAGA o pomoc, przesłałam potrzebne dokumenty potwierdzające chorobę,
zaświadczenie potwierdzające brak możliwości leczenia w kraju, a także kosztorys i dokumenty jakie
otrzymaliśmy z kliniki w Monachium. Wszystko zostało zweryfikowane i utworzono zbiórkę na leczenie
Sławka.
Proszę Was, proszę Was najbardziej jak tylko potrafię, pomóżcie mi uratować mojego Męża.
On jest dla mnie wszystkim...
Każda przekazana złotówka, każde udostępnienie – jest dla nas bardzo cenne i przybliża nas do wygranej
walki, walki nie o zdrowie, a o życie.
Sami nie damy rady, ale z Waszą pomocą jest to możliwe.
Proszę, nie pozwólcie aby to były ostatnie Święta mojego Sławka...

Podam linki do zbiórki i do mojego posta na blogu.
Prześlę Ci też to co napisałam.
https://www.siepomaga.pl/zycieslawka
http://wszystko-smaczne.pl/pomozesz

42 komentarze:

  1. Dziękuję :* Z Wami wierzę, że się uda :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Serce boli, jak się to czyta.
    Wierzę, że cała niezbędna suma, zostanie zebrana na czas i wszystko się ułoży tak, jak powinno.
    Jeśli można, ja również udostępnię u siebie tę treść; niech zasięg zwiększa się w jakikolwiek sposób, jeśli tylko to pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idzie dobrze mam też nadzieje że sie wszystko uda:) w blogerkach siła!

      Usuń
  3. Dziękuję kochana za udostępnienie ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co powiedzieć... smutna historia...
    Jest czas Bożego Narodzenia, czas radości, czas w którym dzieją się magiczne i niezwykłe rzeczy... dzieją się cuda... wierzę, że spełni się kolejny i uda się zebrać kwotę i pomóc Sławkowi ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspóczuję im, trzeba pomóc i wysupłać parę złotych...

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie przeczytałam u Krysi :(

    OdpowiedzUsuń
  7. to bardzo przykre. jesteśmy szczęśliwi i mamy wszystko dopóki zdrowie opisuje

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykro czytać takie rzeczy, zwłaszcza przed świętami. Wierzę, że się uda. Nie traćcie nadziei!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda temat przykry, ale też nie można przejść obojętnie

      Usuń
  9. Pomożemy! Przecież nie zostawimy Ani z tym samej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wieczorem ślę przelew! Wysłałam do kilku dziewczyn na instagramie, które mają wielu obserwatorów, może któraś zdecyduje się pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Udostępniłam na Stories, a wraz z nadejściem stycznia na pewno coś przeleję! Ogromnie mi jest przykro :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Wysłałam smsy, po wypłacie zrobię też przelew :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem można sobie odmówić przyjemności, bo ile ona jest warta w porównaniu do życia? Dobro wraca, warto pomagać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ja to wierzę że dobro wraca ze zwielokrotniona siłą

      Usuń
  14. Smutna historia, święta to idealny czas by pomyśleć o innych i pomóc

    OdpowiedzUsuń
  15. Uda się. Jestem pewna, że się uda!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję tylko, że uzbiera się potrzeba suma. Pomagajmy, jak tylko możemy!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana jesteś, że oddajesz miejsce Ani na swoim blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  18. aż nie wiem co napisać tak naprawdę. Mam głęboką nadzieję, że uda się uzbierać potrzebną sumę. Trzymam mocno kciuki żeby się udało <3

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!