Obserwatorzy

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

***

Dzwoniła do mnie Pani z biura matrymonialnego. Tym razem nie towarzyszyły mi żadne z emocji jakie odczuwałam do tej pory: lęk, niepokój, podenerwowanie, czy obawa. Głos jej był miły, zadziwiające jak wiele może się zmienić... Normalnie nie do poznania… zapytała czy nie przeszkadza, i czy możemy porozmawiać…
Dzwoniła gdyż wczoraj skończyła mi się umowa i bardzo chciałaby ją przedłużyć. Zapewniała o swoich staraniach, o tym, że dała mi więcej spotkań niż za to co zapłaciłam, że przyszli nowi fajni  Panowie…
Powiedziałam, że z mojej strony nie ma chęci przedłużania współpracy. Na to ona, że mają fajną promocje 250 złotych za rok i 150 za pół, i dalej swoje… dobrze, że zadzwonił domofon więc zakończyłam rozmowę.
Pani z biura chyba nie do końca zrozumiała mnie i dzwoniła uparcie jeszcze trzy razy pod rząd. Po czym przyszedł sms: „proszę jeszcze się zastanowić i proszę dać mi odpowiedź są nowi panowie można się spotkać, obejrzeć i zadecydować. Warto ponieważ są fajni mężczyźni i naprawdę niedrogi koszt w porównaniu z innymi biurami jesteśmy najtańsi . pozdrawiam i czekam na odpowiedź z poważaniem<…>”
Nie wzięła pod uwagę tego, że na taką decyzję o przedłużeniu współpracy pracuje się cały rok. A wyglądało to tak:
Z Panią Anią spotkałam się jeden jedyny raz w życiu… przy podpisaniu umowy. Odkąd zaksięgowała należność ciężko było się do niej dodzwonić, nie mówiąc o spotkaniu czy przejrzeniu oferty.
Panowie z jej „biura” poznani zastanawiam się który był najgorszy… po długich przemyśleniach doszłam do wniosku, że było ich kilku. Dzięki usługom Pani Anny Trepczyk mam traumę, i jakiś lęk przed spotykaniem się z facetem po raz pierwszy. Nie wiem czy wiek czy przykre doświadczenia to sprawiły.
Rok się skończył. Nie poznałam nikogo! Niemalże wszystkie spotkania to niewypały. „Wspaniali mężczyźni” sobą nie reprezentują zbyt wiele. Co mogę powiedzieć? Nie polecam tego typu instytucji gdyż to zwykłe naciągactwo! Poznanie miłości życia w biurze to szczęście równe poznaniu w każdym innym miejscu, jasne zwiększa to szanse. Tę szansę porównałabym do losu na loterii, tak to  Boskie zrządzenie losu gdy dwie osoby się poznają.
Moment poczęcia dziecka jest cudem! Lecz nie wiele większym niż to, że dwoje ludzi odnalazło się na całe życie… to dopiero cud! Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Póki co nie zamierzam przedłużać umowy z biurem, ani w ogóle odzywać się do Pani Ani. Dałam jej wyraźną odpowiedź, jeśli nie zrozumiała jej problem! Ja już przez rok nie doszłam z nią do porozumienia, więc teraz tym bardziej – bo nie ma po co!



22 komentarze:

  1. Sluszna decyzja! Ja tez na Twoim miejscu nie przedluzalabym umowy z biurem i pania Ania na czele. To jakas kpina, dawanie Twoich danych bez pytania i podsylanie niewypalow. Sprobuj z tymi portalami randkowymi, poczatuj, rozejrzyj sie sama w sytuacji i sama wybieraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak jeszcze przekłamuje na swoja korzyść, że niby miałam więcej spotkań... skoro niestety na dobrą sprawę nie miałam żadnego gdzie ja z bazy sobie wybrałam bo niestety tylko raz było mi dane widzieć ofertę bo nie chciała się ze mną spotkać. Kiedyś Robercik udając klienta "przewiózł ją" w nasze okolice. Zamiast zadzwonić dać znać że jest pokazać ofertę miała tylko w głowie nowego klienta... kiedyś sama dzwoniłam i pisałam, że chcę sie spotkać ofertę zobaczyć to też okazało się nie możliwe...

      Usuń
  2. I bardzo dobrze postąpiłaś :) Hmmm moim zdaniem szukać nie powinnaś, sam przyjdzie i się odnajdzie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe teraz czy i jak będzie zabiegała. Wszak ciężko o klienta w tych czasach. Swoją drogą ciekawa jestem jaka statystyka przedłużeń współpracy z nią...

      Usuń
    2. Pewnie będzie dalej zabiegać o współprace dalszą, ale jak miała wcześniej klienta za nic to zapewne jej statystyki mogą być minimalne. Raczej przedłużą osoby które są mega mega zdesperowane...

      Usuń
    3. albo po prostu nie posługują się netem czy w ealu ciężko poznać.
      Wiesz, zanim zapisałam się do tego biura to sobie myślałam, że może są ludzie nie mający czasu na logowanie się na portalach i zwczajnie płacą by takie biuro zadbało o to żeby osoba przez nie poznana nie była kimś przypadkowym. Niestety szybko rzeczywistość pozbawiła mnie złudzeń...

      Usuń
    4. Obiecują cuda na kiju a nie potrafią porządnych kandydatów przedstawić. Masakra

      Usuń
    5. a może ich w ogóle nie ma ;(
      justro będzie taki obrazek nawiązujący...

      Usuń
  3. I dobrze :) Ja bym nie przedłużała :)

    Jak dobrze wiedzieć że do du*****y jest być singlem..

    Miałam ten problem ale teraz odrzucając swoją miłość ona czekała i wróciła i tak jest ze mną :) to jest cud ta "jedynosc" i za 2 tyg ślub :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram decyzję. Wydaje mi się, że w takich instytucjach rzadko spotykają się dwie osoby na całe życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam myślę, że przypadek jak w każdym innym miejscu.

      Usuń
  5. Polecam Ci fotkę. :) Tam poznałam swojego faceta, z którym jestem już prawie 5 lat. Miałam konto na sympatii i płaciłam miesięczne abonamenty ale fotka jest też ok.
    Umówiłam się z wysokim brunetem- tak opisywał się łukasz a zobaczyłam przeciętnego chłopaka, prawie łysego przez te zakola. Byłam w szoku i nie chciałam się z nim umawiać dalej ale tak jakoś wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląd jak widać to nie wszystko:) też miałam chłopka którego nie chciałam poznać i w ogóle sie spotykać a byliśmy przez pewien czas szczęśliwi razem. Ale to już mam nadzieje nie wróci.

      Usuń
  6. Ja teraz ogladam na e entertaintment czasem program o holly madison przepieknej kobiecie ktora byla z hefnerem długie lata i spodziewala sie oswiadczyn. Niestety nie doczekala sie, teraz spotkala nowego faceta - zwykły przecietniaczek aczkolwiek chyba jest bogaty. Wlasnie urodzilo im sie dziecko itd W sumie dobrze sie stało, czekalaby na tego dziadka wieki;P. Ja za biurami matrym, jakos nigdy nie byłam, balabym sie udostepnic swoje dane osobowe w ten sposob.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ale to już w ogóle nei moje realia... a po za tym nie mam Tv.

      Usuń
  7. przerażają mnie te obrazki :D Patologia dosłownie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście, wyjątkowo paskudne biuro...
    Świetne demotywatory :-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!