Obserwatorzy

poniedziałek, 14 lipca 2014

Jestem sama…



Nie mogę się pozbierać… samotność najgorsza jest w tłumie, najgorsza gdy jest ciężko… gdy przychodzi sprawdzian…
Gdy mam się z kimś liczyć, gdy im wygodniej mam mamę, mam dwie siostry. Ba! Nawet faceta mam!
Na dziś brat smuglera miał autem pomóc w transporcie. Błagałam i prosiłam, że jeśli to kłamstwo, kolejna niespełniona obietnica to żeby nie robił mi nadziei…
Rano nie odbierał telefonów… gdy powiedział: „nie mam dobrych wieści” zalała mnie gorycz… niby nagle bratu skrzynia nawaliła….
Pojechałam sama. Poprosiłam w administracji by wskazali gdzie są moje rzeczy:
- kosmetyki
- pledy wełniane
- blender…
- ekspres do kawy
- przyprawy
Powiedział mi że wszystko musi tam być w tych workach, że nikt nie wchodził do tego pomieszczenia tylko ja. Dziwne, bo mama moja tam była, szmugler był…
Poprosiłam skoro było komisyjnie pakowane, skoro są dokumenty i fotografie to poprosiłam o pokazanie. Zarządca wzruszył ramionami i powiedział że niczego nie musi mi pokazywać.
Potem się dowiedziałam, że niby po moich rzeczach robaki chodziły, że jak można mieć takie coś w domu!
Aha: dowiedziałam się jeszcze, że za każdym razem jak byłam dawał mi do podpisu dokument a ja powiedziałam że mu nic nie podpiszę. Zapytałam jak tak może kłamać! Przecież mam świadków że było inaczej – wzruszył ramionami…
Co się dało zapakowałam w taksówkę i pojechałam. Płakać mi się chce jak tak można człowieka okraść!
Wzięłam taksówkę, zapłaciłam przeczy przywiozłam, ciężkie wory błagałam i prosiłam o pomoc. Mama powiedziała że mi nie pomoże we wnoszeniu rzeczy, nie kiwnęła nawet palcem. Na nic zdały się moje prośby i błagania. Była nieugięta. Obiecała mi transport, właściwie ględziła by udać że mi pomaga, mówiła coś o jakiś znajomych, że pomogą, potem jak pytałam o konkret to powiedziała że mają swoje sprawy…
Pewnego dnia gdy jechałam po część rzeczy ja ze smuglerem przebieraliśmy rzeczy mama pojawiła się; w mimo mojej prośby: że skoro nie pomoże w sortowaniu, w transporcie to po co ma tam jechać?! Gdy ze szmuglerem działaliśmy w worach mama stała krzycząc gdzie są dokumenty, i żebym tylko dokumenty wzięła. Potem słyszałam jak mnie obgaduje do pracowników administracji jaka to ja zła i niedobra jestem! Po co mi te rzeczy. Boli mnie jej zachowanie…
Jestem wypluta, zmęczona, rozbita…
Co do brakujących rzeczy – wiem że szczęścia złodziejowi nie przyniosą. Boli mnie że tyle kosmetyków, pozłacany wisiorek vintage i wiele innych rzeczy zostało skradzionych…
Każdy pokazał mi plecy, nikt nie kiwnął palcem… o przepraszam! Taksówkarz pomógł w załadunku i rozładunku, za postój nie doliczył… obca osoba.

Płakać mi się chce. Siedzę i nie mam siły na nic, nawet płakać…


20 komentarzy:

  1. Sprawdza sie stare powiedzenie, ze jesli umiesz liczyc, licz tylko na siebie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana najlepiej liczyć na siebie ! Wtedy nigdy się nie zawiedziesz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zawsze tak się da dziewczyny, jesteśmy ludźmi, żyjemy stadnie i chcąc nie chcąc czasem się potrzebujemy;)

      Usuń
    2. Zgadza się, ale niestety nie zawsze tak się da! Pieguska ma racje.

      Usuń
  3. statre powiedzanie zawsze się spełniają

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tak już kilka razy. Moja rada? Umiesz liczyć, licz na siebie. Ja już kilka razy przejechałam się na rodzinie i przyjaciołach, dlatego teraz wiem, że na nikogo nie można liczyć.

    MSjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz nie zawsze sie tak da... Myślę że gdybym miała świadków być może nie było by aż tak tragicznie!

      Usuń
  5. bardzo to trudna umiejętność wybierać takich ludzi, którym można zaufać. co toza rodzina, co to za przyjaciele. ech....

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj wspólczuję...
    Nawet nie wiem co powiedzieć, przynajmniej wygadałaś się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehh... jakoś dalej nie mogę sie pozbierać...

      Usuń
  7. Ech, bardzo mi przykro, że nie masz żadnej bliskiej osoby, przyjaciółki/przyjaciela, która by pomogła :/.
    Nie rozumiem troszkę Twojej mamy... Ech. Trzymaj się i bądź silna. Wypłacz się raz, porządnie a potem wszystkim pokaż na co Cię stać! Wierzę w Ciebie :*.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasami życie kopie nas po tyłku, ale zobaczysz, że jeszcze się ułoży. Ja już od dawna nie liczę na innych, ludzie zawiedli mnie tyle razy, że już wszystko wolę robić sama niż się prosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nei zawsze nie wszystko da się.... nikt nie jest samotną wyspą samowystarczalną....

      Usuń
  9. kurde, ale mama?
    to naprawdę cios poniżej pasa... nosz cholera..
    Jednak tak myślę o Tobie... wiesz, jesteś bardzo silna i mega pozytywna w tym wszystkim... życie Cię kopie, a Ty nam o tym piszesz, komentujesz nasze blogi... kurcze ja to bym chyba zaryczana w kącie siedziała i nic...
    Ufam całym sercem, że to chwilowe doły... że podniesiesz się wreszcie z tego bagna, otoczysz tylko pozytywnymi, miłymi ludźmi... a nie hienami takimi...
    Nie może być inaczej, bo to co w świat wysyłasz prędzej czy później wraca, jak bumerang... smutno mi , że jest Ci źle... ale po deszczu, nawet długi, musi wreszcie wyjść słońce...

    trzymam kciuki
    :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!