Obserwatorzy

poniedziałek, 21 lipca 2014

when in rome, do as the romans do!

Jeśli wlazłeś między wrony kracz tak jak i one – tu jest Polska i tu są Polacy. Zapomniałam o tym usiłując znaleźć dom Maxiowi… bo w czym na dobrą sprawę mu pomogłam? Zaoferował się ktoś kto weźmie psa na dom tymczasowy? Ktoś zaproponował zrzutkę na hotelik? Nic po za biciem piany jak tak można...- sama jestem wstrząśnięta tą sytuacją.  Nie mam pretensji do nikogo po za pewną kobietą która zaczęła mi sądem wygrażać, policją… skoro „nie chcę po dobroci”…czyli tłumaczyłam że nie mam kontaktu z właścicielką, która jest za granicą. Przed wyjazdem poinformowała że znalazła psu dom, wiec zaprzestałam działań. Nie mam kontaktu i nie znam tym bardziej „ostatnich właścicieli” psa.
Wkurzyłam się powiedziałam zgodnie z prawdą co wiem: właścicielka prosiła bym szukała domu dla psa, wiec podjęłam działania by pomóc psu. Niestety nie wiele wiecej mogłam ale co było w mojej mocy zrobiłam. Na to kobieta że pies został wyrzucony jest poraniony i zakleszczony wkurzyłam się i zapytałam czy mnie podejrzewa, że ja go wyrzuciłam?! Co oczywiście było b niedorzeczne. Powiedziałam że skutecznie zniechęciła mnie do podejmowania jakichkolwiek działań związanych z pomocą psom. Kobieta zmieniła ton. Gdy zakończyłam rozmowę byłam przewściekła. Ale dalej mnie trzyma! Człowiek chce zrobić coś dobrego, robi ile może a tu dzwoni kobieta i wygraża mi się!!!
Tu jest Polska! Powinnam zrobić swoje, i głowy nie zawracać sobie jakimś psem! Bo po co mi problemy… ja nie myślałam o tym… zorganizowałam zabawę mającą szczytny cel. A po co! By dostać taki telefon… po co mi i na co to było!
Po co ta cała sytuacja? Komu to pomogło? Na pewno nie psu! Max siedzi w schronisku, jak na moje oko ma nie wielkie szanse na adopcje bo wymaga od właściciela wiele czasu. Tak czasu, i pracy… a tego luzie nie lubią…
Mi jest przykro zrobiłam co mogłam, wyszło jak wyszło. Boli mnie to!

Wydaje mi się że my Polacy za mało skupiamy się na konstruktywnej stronie sprawy: jak pomóc ofierze, wolimy bić pianę która nic nie zmienia. Podam przykład. Pamiętacie przypadek puppy doe? Pisałam kiedyś o tej skatowanej suni… są na FB dwie grupy, Polska proszę ostatni wpis z 16 lutego, to oferta salonu tatuażu:

 źródło
I amerykańska społeczność; wpis godzinę temu prośba o pomoc konkretnemu psu:


Wiem, że mój wpis nic nie zmieni… to żadna nowość, ale może ktoś zastanowi się… co dygnie… wątpię!
Na koniec zostawiam pytanie: czy warto pomagać?

10 komentarzy:

  1. Przyznam, że relacji nie bardzo rozumiem, o co tej kobiecie chodzi i po co dzwoniła :?.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciała dane których nie mam, bo nie znam właścicieli psa. Tym bardziej po co mi one skoro kobita wyjechała za granicę. A detektywem nei jestem by dochodzić kto to jest, i gdzie jest.
      Po za tym każdy może sobie zadzwonić i przedstawić się... a przetwarzanie danych osobowych to przestępstwo!

      Usuń
  2. Najgorsze, ze mialas dobre zamiary, a ktos Cie zawiudl a do tego te pretensje. Niestety tez mialam tego przyklad, ale chodzilo o cos innego. Chcialam pomoc, staralam sie i owszem pomoglam ale zamiast dziekuje otrzymalam "mile" slowa. I jak tu czlowiek ma sie starac i pomagac. Najbardziej boli mnie to, ze ja dostalam wygrana, a Max jest na drodze do przegranej... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochaniutka! Nie masz sobie nic do zarzucenia ciesz się nagrodą! Mam nadzieje, że dobrze służy! Wygrałaś poszczęściło Ci się, też pomogłaś w końcu zamieściłaś info na blogu...
      Sprawa Maxia nie jest łatwa...

      Usuń
  3. Oczywiscie, ze warto! Trzeba moze wiecej starania wlozyc w szukanie domu dla problematycznego psa, ale warto na pewno! Nie zniechecaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami tak bywa,że zrobisz wszystko a okoliczności takie,że nie da rady...
    Samo życie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto pomagać. Ja wierzę, że karma wraca. Psiak jest młody, najlepiej jakby wolontariuszki ze schroniska zrobiły mu wydarzenie na fb. Są też ludzie, którzy chcą pracować z psami. Może akurat ktoś się znajdzie.
    Bardzo mi przykro, że Maxowi tym razem się nie udało. Oby Ci ludzie pod których był opieką dostali to, na co zasługują.
    Nie poddawaj się. Warto i trzeba pomagać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wierzę że to co wysyłamy wraca...z większą siłą!

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!