piątek, 10 lipca 2026

Filmowo + sentymentalnie

 



Czasem, gdy tak mocno boli dusza można powspominać to co było dobre, jakoś tak sentymentalnie mi sie zrobiło bo przypomniało mi się jak rok temu poznałam Ł@. A jednak wspominam miło wspólne spacery po lesie, nasze pierwsze spotkanie. Pamiętam: to był początek lipca, niedziela... skąpany w słońcu plac przed szpitalem, zaparkowane nieliczne auta. Nagle pojawił się.... czułam tyle emocji, nadzieje że nie będę sama bo o czym miałam rozmawiać z osobami na oddziale? Ł@ był nieśmiały, to niesamowite że tak śliczny mężczyzna siedział bokiem, ręce i nogi skrzyżowane, głowa zwieszona w dół. W przychodni przyszpitalnej oświetlenie było wyłączone, jedyne światło jakie wpadało to przez otwarte drzwi. Panował półmrok. Siedziałam przodem do jego prawego profilu, mówiłam, nie pamiętam co starając się ocieplić (oswoić) to jakże piękne stworzenie. Czyżby był nieświadomy swojej urody, tego jak bardzo mi sie podoba? Z trudem wyciągnęłam go na pierwszy spacer, próbował mnie pocałować, bezskutecznie. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, ale było tak beztrosko, nieskrępowanie. Las, piękna słoneczna pogoda i wspólny czas...Pamiętam jak mnie podniósł, wystraszyłam się, a on tego że krzyknęłam bo sie nie spodziewałam stracić grunt pod stopami. 
Było słonecznie, spontanicznie, pamiętam koniki, szkoda że nie można było ich pogłaskać...


Czułam że to lovebombing, bombardowanie miłością: upominki, za każdym razem jak sie widzieliśmy dostawałam smakołyki. Najbardziej ucieszył sękacz, miał dla mnie takie wyjątkowe znaczenie...


po spotkaniu dzwonił do mnie co było uciążliwe... pisał że chce ze mną być, mieszkać co było dziwne. Częste rozmowy telefoniczne i brak przestrzeni. Gdy nie odbierałam zarzucał mi nielojalność, pisał że go zdradzam. Ciężko mu było zrozumieć że np skoro jestem w szpitalu to jest cisza nocna i nie mogę rozmawiać bo inni chcą spać. Czytałam że lovebmbing to manipulacja której celem jest szybkie zdobycie kontroli i uzależnienie emocjonalne drugiej osoby. Na początku mi schlebiało że tak atrakcyjny dla mnie równolatek taką uwagę mi poświęca. Jeszcze długo nie mogłam uwierzyć że jesteśmy ze sobą tak blisko. Cierpiałam widząc że nie je, wpychałam mu niemalże na siłę źródła białka, dawałam witaminy... gdy miał zakrzepicę w stawie skokowym walczyłam by poszedł do lekarza, tak byłam z nim w gabinecie, zaciągnęłam do apteki by zrealizował receptę, ahhh jak ja to przeżywałam. 
Było sporo momentów bliskości, zwłaszcza ten wyjątkowy po burzy, słoneczne promienie przebijały sie przez liście, krople deszczu. Jednocześnie natura ale ta niezwykłość... organoleptyczna uczta wśród drzew: światło, zapach, widok zieleni, drzew... i tylko my. Trochę żałowałam że nie zrobiłam zdjęć tych miejsc... niesamowite jak wyjątkowych rzeczy można doświadczyć zupełnie za darmo. Ł@ był towarzyszem codzienności. Tęsknota zakłamuje traktując wspomnienia mocno mocno wybiórczo. 
Chcemy pamiętać to co cieszyło i było sporo dobrego, bombardowanie miłością ma swoje dobre strony gdy w porę zakończy sie znajomość nie pozwalając na przejście do kolejnych jakże destrukcyjnych faz znajomości. Ja obiecywałam sobie zakończenie wraz z wyjściem ze szpitala. Jednak jak kto pamięta nie potrafiliśmy zrezygnować. Dziwi mnie to jak bardzo nie wierzył w to jak bardzo mi sie podoba, mimo werbalnych i niewerbalnych komplementów.... Właśnie z Ł@ przeżyłam sporo pierwszych razów... po udarze pierwsza bliskość, wymarzony spacer w deszczu za którym tęskniłam leżąc przykuta do łóżka na szpitalnym korytarzu po udarze. Marzeniem było iść usiąść na toalecie zamiast wstrzymywać bo głupio prosić o basen by załatwić się gdy ludzie przechodzą. Cudnie że mogłam iść na spacer, ach jak przyjemnie gdy krople deszczu spadały... dźwięk, klimat i jeszcze tak śliczny towarzysz... pierwszy raz po chorobie spacerowałam pod rękę z Ł@ po plaży w Karwii, bałam się jak to będzie przez moje problemy z równowagą, i było fajnie! No dziś to już historia. Czasem zastanawiam się co u niego? Czy żyje? Jak zdrowie, wiem że mu tego brakowało.... 


No a oto jakie filmy udało mi sie zobaczyć


Zajadłość / Acrimony (2018)


reżyseria: Tyler Perry
scenariusz: Tyler Perry
produkcja: USA


Sprawy wydają się być proste, a jednak nie są. Melinda całe lata utrzymywała dom, siebie i męża Roberta którego wspierała w pracy nad wynalazkiem. Historie relacji poznajemy od końca czyli sprawy sądowej po której bohaterka trafia na terapie. Film w większości to zapis sesji, wspomnień kobiety z relacji z rodziną ale przede wszystkim z Robertem. Obraz klimatyczny, wzbogacony fajną muzyką....

Nostalgia Anioła/ The Lovely Bones (2009)


reżyseria: Peter Jackson 
scenariusz: Fran Walsh / Peter Jackson /
gatunek Dramat / Fantasy 
produkcja Nowa Zelandia / USA / Wielka Brytania


Mam jakieś takie wrażenie że pisałam o tym filmie ale jakoś nie znalazłam na blogu wzmianki o nim. Widziałam "Nostalgię Anioła" nie raz i za każdym razem wywołuje emocje. Historia morderstwa 14-letniej Susie Salmon   Z jednej strony tragiczny obraz obnażający najgorsze instynkty... z drugiej wizualne przedstawienie, efekty specjalne, takie jakieś ciepło bijące od samej głównej bohaterki jej emocje, tragedia rodziny i funkcjonowanie rodziny przed i po zniknięciu Susie. Mamy tutaj dwie rzeczywistości to co dzieje sie na ziemi czyli rodzina ale nie tylko... z drugiej mamy Susie w innej już rzeczywistości. "Nostalgia Anioła" to może nie jest najlepszy tytuł ale film naprawdę zacny! Jak nie lubię Fantasy tak tutaj ta część fajnie współgra powodując że oczy są wilgotne... Dobry film, świetnie zrobiony!

Zaczęłam oglądać film: "21 gramów / 21 Grams" z 2003 roku.
Jakoś tak to by było na tyle, miłego dnia!

10 komentarzy:

  1. Czasami fajnie jest powspomniać, ale nie można się w tych wspomnieniach zatracić. Oglądałam kiedyś "Nostalgię anioła" i ten film zrobił na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny, niezwykle dojrzały i poruszający wpis – idealnie ujęłaś w nim to, jak skomplikowane bywają ludzkie relacje i jak wielką mądrością jest potrafić docenić dobre chwile, zachowując jednocześnie pełną świadomość i realizm.
    Twoje wspomnienia z czasu po udarze, te chwile powrotu do sprawności i pierwsze spacery, mają w sobie ogromną siłę, a Twoja refleksja nad mechanizmem zakleszczenia w relacji i selektywnością pamięci to dowód na wielką samoświadomość i przepracowanie trudnych emocji. Czasem właśnie tak trzeba: przytulić tę sentymentalną tęsknotę za tym, co było piękne, zamknąć tamten rozdział z wdzięcznością za siłę, którą nam dał, i iść dalej z uniesioną głową.
    Filmy, o których piszesz, wspaniale rezonują z tym nastrojem, zwłaszcza „Nostalgia Anioła”, która tak jak Twój wpis, w niezwykły sposób łączy trudne, wręcz graniczne doświadczenia z subtelnym, wizualnym pięknem i ciepłem. Dziękuję Ci za te głębokie przemyślenia i filmowe polecenia, zostają w sercu na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  3. A teraz przypomnij sobie, dlaczego z nim zerwałaś. Czasami wraca się do miłych wspomnień, ale to jest tylko katowanie umysłu. Sama twórz piękne wspomnienia, nie szukaj na siłę, a miłość sama przyjdzie niekoniecznie z tego lumpowiska singli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że nie ma co żyć przeszłością. Warto mieć piękne wspomnienia, i czasami do nich wracać. Ale wracając do przeszłości, nie zapominaj o teraźniejszości. Wiem, że to trudne, ale czasem kiedy odpuszczamy, dzieją się piękne rzeczy. Może na jakiś czas warto porzucić te wszystkie apki i nieudane randki, a skupić na tym, by to lato miało jak najwięcej dobrych wspomnień? A nie tylko wspomnienia randek, mniej, bądź bardziej nieudanych? Bardzo trzymam za Ciebie kciuki. A z doświadczenia powiem, nie szukałam męża, sam się znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju jak dawno sękacza nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba najtrudniejsze są właśnie takie relacje, w których obok pięknych chwil pojawiają się rzeczy, które z czasem zaczynamy widzieć inaczej. Zastanawia mnie, czy wspomnienia zawsze muszą być trochę „zakłamane” przez tęsknotę, czy może czasem po prostu warto pozwolić sobie pamiętać dobre momenty bez poczucia, że przez to usprawiedliwiamy to, co było trudne? Te spacery, las, deszcz, takie zwykłe chwile brzmią jak coś, co naprawdę mogło zostać w sercu na długo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Opisałaś to tak plastycznie, że poczułam to słońce i zapach lasu. Smutno mi, że teraz boli Cię dusza, ale te dobre chwile są Twoje i nikt Ci ich nie zabierze

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że potrafimy zamykać takie wspomnienia i relacje. Często we wspomnieniach idealizujemy to co wtedy nie było takie różowe. Ale z drugiej strony warto pielęgnować dobre wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lovely Bones widziałam, kiedy był w kinach, zrobił na mnie wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie oglądałam tych filmów, stosunkowo mało czasu udaje mi się wygospodarować na taki typ relaksu, ale na oba chętnie zwrócę uwagę w sprzyjających okolicznościach.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!