Obserwatorzy

sobota, 23 lutego 2013

ciąg dalszy historii (znalezionej na forum)

Po tym jak suka została pogryziona, jej nastawienie do psów zaczęło stopniowo tak bardzo się pogarszać, że na ich widok (szczególnie małych) zaczęła rzucać się na smyczy z pianą na pysku i skowytem, jakby wstąpił w nią diabeł :roll: [Co dziwne, w dużym mieście nie sprawia takich problemów - chodzimy z nią w najbardziej zatłoczone miejsca Poznania i co najwyżej się napnie, zacznie szczekać, ale na komendę "idziemy" odpuszcza.] Ale teraz nienawidzi psów. Doszło do tego, że na spacery wychodziłam po zmroku, żeby nie natykać się na psy sąsiadów! Paranoja, ale stałam się więźniem własnego domu; często jestem sama i to na mnie spadają obowiązki dot.zwierząt a ja po prostu bałam się wychodzić, żeby nie ryzykować. Mimo różnych środków bezpieczeństwa i ostrożności i tak znów mieliśmy problem. Któregoś lata, wyszliśmy oboje na spacer z psami. Noc, ok.godz.1., jakieś 27 stopni temp. Stwierdziliśmy, że nie będą latały luzem żadne psy, więc ten jeden raz nasze szły tylko na smyczach, Niestety doszliśmy do grupy ludzi z mały psem, który wcześniej wiele razy doskakiwał do Tigi. Stanęliśmy z boku, żeby właścicielka złapała psa, ale babsko tylko wzruszyło ramionami, więc powoli ruszyliśmy w każdej chwili gotowi do reakcji, niestety ten mały głupi kundel ruszył z wrzaskiem w naszą stronę i podszedł o ten jeden krok za blisko. Mąż go szybko wyciągnął Tidze z pyska, ale właściciele uznali, że to wszystko nasza wina, bo "takie" psy, itd. i musimy zapłacić za jego leczenie. Wkurzeni odmówiliśmy, wiedząc oczywiście, że za chwilę sąsiadka przyjedzie do nas z policją. I znów przez wiele miesięcy słyszeliśmy za plecami pogróżki o truciu naszych psów, również od sąsiadki, która była baaaardzo oburzona, że gliniarze nie tylko nie dali nam mandatu, nie zmusili nas do zapłacenia za jej psa, ale jeszcze ją pouczyli, że ona zawiniła.Mieliśmy nadzieję, że po tej sytuacji Ci ograniczeni ludzie zrozumieją, że prawo dotyczy wszystkich, ale... głupie nadzieje! w zeszłym roku latem pies sąsiada goniąc naszego kota włazł na ogród (pod płotem, był nieco większy niż kot) i został zaatakowany przez moje psy. Oczywiście znów byliśmy pod ścianą, bo to nasza wina, że mamy "takie" psy! Nie zgłosiliśmy tego, choć grożono nam i naszym psom, a ja - ratując tego głupiego kundla zostałam przez niego pogryziona (mam blizny).Zmądrzeliśmy po ostatniej sytuacji, kiedy kolejny latający luzem pies ujadając pod naszą furtką (w obecności właściciela) tak rozjuszył Tigę, że ta głową wybiła jeden gruby, zbity długimi gwoździami szczebel furtki, przełożyła głowę i go pogryzła :( Zgłosiliśmy to policji. Zapłaciliśmy mandat i za leczenie, ale przez miesiąc czy dwa na ulicy nie było ani jednego psa luzem, bo jeździły co jakiś czas patrole i waliły mandaty, a jednego psa zabrało schronisko, bo kogoś ugryzł w łydkę i nikt się do niego nie przyznał.

W tej chwili jest tak: mamy dwumetrowy gładki mur i furtkę z całych paneli bez klamki, wszędzie tabliczki, brakuje tylko drutu kolczastego; psy prawie nie wychodzą już na spacery w ciągu dnia w tygodniu, bo wtedy jestem najczęściej sama. W weekend musimy wywozić je gdzieś daleko, żeby mogły się wybiegać. Ja boję się wychodzić z psami, ponieważ patrole przestały jeździć (bo nie dzwonimy po nich), więc psy znów latają :( Dodatkowo, musimy wciąż i wciąż wkładać wysiłek, żeby pracować na Tigi agresją, na dzień dzisiejszy na szczęscie reaguje na komendę "idziemy", ale tylko wtedy kiedy pies mija nas na bezpieczną odległość. No i wiadomo jaka to "przyjemność" - spacer na którym cały czas trzeba się pilnować, odwracać, patrzeć czy nie idzie ktoś z psem, włazić w krzaki bo chodnik za wąski :roll:Do czego zmierzam: weźcie przykład z naszej sytuacji, nie dajcie sobie wmówić, że macie mniej praw niż inni tylko dlatego, że komuś nie podoba się wasz pies. I nie wahajcie się od razu dzwonić po policję, żeby za jakiś czas nie obróciło się to przeciwko wam. Gdybyśmy dzwonili po patrol na początku, sąsiedzi by nas nienawidzili, ale my nie bylibyśmy sterroryzowani strachem i mielibyśmy w ręku dowód dla tych ludzi, że nie są tacy bezkarni a ich psy co to nigdy-nic-nie-robią też są niebezpieczne. Agresja to agresja, bez względu na rasę.


15 komentarzy:

  1. Zgadzam się , agresja to agresja bez względu na rasę.

    OdpowiedzUsuń
  2. I bez względu na gatunek:)
    Ludzie są beznadziejni. Przez siedemnaście lat miałam agresywnego psa. Nie dało się go ułożyć.Przybłąkał się do nas jak miał około roku i około trzech miesięcy życia samopas, zatem był dobrze zaprawiony w bojach. I ja też doszłam do wprawy po pewnym czasie, bo mimo wszelkich środków ostrożności z naszej strony, ludzie, jak pisałam wyżej, są beznadziejni:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smutne to, że ludzie są tacy. Nadzieja jest jakaś, że to coś tam się zmieni, ale póki co jak wspomniałaś, ludzie s beznadziejni

      Usuń
  3. Agresja psów to straszna idą na całość.Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko pieknie, jest jednak niewielka roznica miedzy agresywnym ciapkiem, ktory w najgorszym razie uszczupli nasza lydke z kawalka miesa i nie zagryzie na smierc innego psa, a amstafem, ktory moze zabic nie tylko psa, ale i czlowieka. Wiesniaki wychodza z tego, slusznego skadinad zalozenia, i nie wytlumaczysz, ze jest inaczej ani nie zmienisz ich mentalnosci.
    Skonczy sie predzej czy pozniej otruciem psow. I po co bylo porywac sie akurat na amstafy? Bo modne? Mozna bylo sobie sprawic kundla ze schroniska, bylby spokoj.
    Wina chlopow lezy w niepilnowaniu swoich kundli, wina miastowych to branie na wies psow niebezpiecznych, powinni liczyc sie z konsekwencjami.

    OdpowiedzUsuń
  5. A miłość do rasy? Czy to to samo co moda? Masz, kochasz mieszkasz w mieście, i nie jesteś w stanie przewidzieć pewnych rzeczy. Takich jak przeprowadzka w sąsiedztwo ograniczonych ludzi. Przecież to ich wina, że na swój obraz i podobieństwo mają takie psy. Jaka w tym wina bohaterki historii?! Kundel z azylu jest jedyną słuszną rasą? Przecież to totalitaryzm, a Polska to wolny kraj. Tak mi się wydawało.

    OdpowiedzUsuń
  6. A taki kundelek wolny, który ugryzie mówisz nic nie zrobi. A jaką masz gwarancje, ze był szczepiony i odrobaczony?! A z tego co wiem "gratisów" do tego "nic" może być sporo...na przykład wścieklizna. To rzeczywiście nic nigdy. Niby teraz jest przymus szczepień, ale zapanuj nad "kilkoma" psami wolno biegającymi. Koleżanka mi mówiła, że u niej psy czują kiedy wet przyjeżdża wówczas znikają. A uwierz mi chłop który ma wiele na głowie nie będzie sobie tym za bardzo głowy zawracał. O tym się nie mówi. Oczywiście do momentu gdzie jakaś niewinna ofiara...
    A poza tym to że nawet szczepiony kundelek ugryzie nie znaczy, że nie "obdaruje", bo naprawdę szczepionka tylko jego chroni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Agresja psów musi być zawsze brana pod uwagę... mieliśmy kiedyś psa, duży, puchaty, stary pies. Nie widział, nie słyszał, miał tylko węch podobno, ale i w to wątpię. Kiedy moja siostra miała może 3-4 lata, kopnęła piłkę w stronę jego budy. Poszła po nią, a on znienacka ugryzł ją w głowę. Na skórze już nie ma śladu, ale wtedy był krzyk i płacz, bo wygryzł jej potężną garsc włosów z kawałkami skóry. Skalp prawie. Dobrze że już minęło 15 lat prawie i tego nie widać...
    A taki miły pies był. Dobrze że na łańcuchu i dziecko uciekło...

    A i mnie pies sąsiada, taki mały 'jebik' raz użarł. Miałam tylko niewielkie ranki i potęzny siniak. Tak znienacka.

    Od tych wydarzeń mam awersję do psów, nie boję się ich, ale zawsze podchodzę z dystansem. Człowiek ma rozum, a pies jedynie instynkt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybacz ale niektóre z postaci, właściwie wszyscy wyłączając głównych bohaterów są to ludzie ograniczeni...

      Usuń
  8. ...jak człowiek ma miękkie serce, to musi mieć twardą d...

    ...a może psychologa do psa wynająć...

    ...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa historia... I bardzo smutna..
    Co jest smutne? Ludzie. Ograniczeni to po prostu mało powiedziane.
    Nie żebym mówiła, że wszyscy. Ale niestety... Wydaje mi się, że namnożyło ich się trochę w ostatnim czasie.
    Aż się człowiek za głowę chwyta czasami...
    Pozdrawiam Eko.

    OdpowiedzUsuń
  10. przestraszyl mnie twoj blog dzia a konkretnie ta twarz ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie można przewidzieć każdej sytuacji,tak jak zachowania czy reakcji psa.
    To są zwierzęta! To właściciel musi myśleć.
    Za wszystkie takie wypadki odpowiedzialni są ludzie.
    I faktem jest,że na wsi psy biegają sobie wolno a właściciele nic sobie z tego nie robią.
    Wiem, bo na wsi mieszkam. Psy mam zamknięte w ogrodzeniu a sąsiedzi - jeden piesek biega wolno (bo mały i nikomu nic nie zrobi) a drugiego trzymają na łańcuchu, nigdy nie jest wyprowadzany, ogrodzenia nie mają i zdarza się, że się zerwie i zwieje, a nie jest łagodny...Jak zresztą ma być nie agresywny kiedy całe życie stoi uwiązany i cała opieka nad nim sprowadza się do zapewnienia mu pożywienia... Też bym była agresywna gdyby mnie ktoś tak traktował.
    Na wsi kiedyś wszystkie psy były na łańcuchach, na noc były ,,spuszczane,, żeby się wybiegały. Rano głodne grzecznie wracały do gospodarstw. U nas też tak było,( całe dzieciństwo spędziłam na wsi).Pewnie było niebezpiecznie w związku z tym , ale kto się kiedyś tym przejmował? Ale wiecie co? Nie przypominam sobie też żadnego przypadku żeby psy kogoś pogryzły. Nie twierdzę, że to co było było dobre. Absolutnie. Teraz mamy inne czasy, psów nie ubyło, zamiast łańcuchów pojawiły się boksy i dobrze. Są właściciele którzy dbają o wyprowadzanie psów. Ale większość, szczególnie starszych osób nie zawraca sobie głowy spacerami.
    Biegające wolno psiaki to jedno, ale groźne są naprawdę te które nigdy nie są wyprowadzane, stojące tygodniami przywiązane do budy. Zostawione same sobie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!