Obserwatorzy

piątek, 10 maja 2013

Dla kogo pies bojowy?


Zastanawiam się czy istnieje grupa psów o których krąży tyle opinii co o bulowatych? Począwszy od mitów i baśni – te na ogół są negatywne. Aż po pozytywne. Obie opinie mają tendencje skrajne. Na przykład mity o szczękościsku, i baśniowe historie wzmacniane doniesieniami którymi media bombardują. I nikt później nie wnika, w kulisy zdarzenia to znaczy, że na przykład ktoś po pijaku bawił się w pogromcę zwierząt etc. Prawda jest też taka, że zwierze też czasem ma prawo mieć gorszy dzień i zwyczajnie zaszyć się w cień, i mieć spokój. Ale kogo to obchodzi? Nie prawdaż? Liczy się tylko to, że ugryzł.
Nikomu nie przyjdzie do głowy, że zawinił drugi koniec smyczy… który na przykład pokłady energii psiej mógł przekierowywać w agresje, gdyż chciał by pies leczył jego kompleksy.
A nie taki właściciel jest właścicielem nadającym się by mieć takiegoż pieska. Cechy które powinien posiadać kandydat na właściciela:
- wiedza znajomość psich zachowań specyfiki danej rasy…
- dobrze, jeśli wcześniej zetknie się z rasą by nie mieć wątpliwości
- powinna być to osoba aktywna, władająca ilością czasu by zapewnić pieskowi rozładowanie energii
- poświęcać psu czas na treningi, ćwiczenia. Taki piesek to czasochłonne hobby.
Prawda jest taka: zmęczony pies to szczęśliwy pies!
Ale zdarzają się i tacy zakompleksieni którym potrzebny jest pies by tuszował to.  A to już dobrze nie wróży. Bo piękno psa to nie jest jego agresja skierowana przeciwko istotom żywym.
Pies doskonale zdaje sobie wprawę z tego kto naprawdę jest jego właścicielem. Bublowate szybko się uczą. Są mądre….
jako psy użytkowe nie mają znaczenia (z wyłączeniem walk, na szczęście zabronionych). Jako psy stróżujące, żadna z tych ras w naszych warunkach klimatycznych się nie sprawdza (nawet rosły rottweiler miałby kłopot z bieganiem całą noc przy 30 stopniach mrozu, a co dopiero mówić np. o amstaffie w wysokim śniegu) – tę rolę znacznie lepiej spełni owczarek niemiecki, który ma solidne futro i wygląd również wzbudzający respekt. Poza tym – do stróżowania nie jest potrzebna większa pobudliwość, wystarczy naturalny instynkt ochrony własnego terytorium. Agresywny pies może przestraszyć amatora, ale fachowy napastnik łatwo sobie z nim poradzi, prowokując do ataku.
              Jako psy obronne również nie maja większego zastosowania, ze względu na wysoki stopień pobudliwości. A polskie prawo bardzo nie lubi, jeżeli ofiara zrobi zbytnią krzywdę napastnikowi, przekraczając granice obrony koniecznej. Więc jeśli pies nie jest ratlerkiem, tylko np. amstaffem i – nie daj Boże – po szkoleniu, to na widok bandziora lepiej od razu zamknąć go gdzieś na cztery spusty, bo jakby tak zaatakował (a jeszcze szarpnął porządnie, zamiast dać klapsa łapą), to właściciel resztę życia spędzi za kratami.
„Do niedawna o psach bojowych w Polsce prawie nikt nie słyszał. Hodowane były przez garstkę zapaleńców, którzy wiedzieli, jak z nimi postępować i nie było mowy o wypadkach. Dopiero wraz z rozwinięciem podziemia walk psów i złej sławy, rozpoczęła się moda na te rasy i zwiększanie zagrożenia. (Nie da się ukryć – w niefrasobliwych rękach pobudliwy pies to prawdziwa bomba zegarowa. A jeśli ktoś przypadkowo lub celowo budzi w takim psie wypracowane na przestrzeni pokoleń zachowania agresywne a nie potrafi bądź nie chce ich kontrolować, może doczekać się prawdziwego psychopaty). Ustawa ,,kagańcowa’’ nic tu nie zmieniła. Jedynie wprowadzenie wysokich kar i nawiązek dla właścicieli agresywnych psów spowodowałoby, że co niektórzy zaczęliby się zastanawiać, czy przyjemność z posiadania ,,postrachu dzielnicy’’ jest warta ponoszonych kosztów; a może jednak labrador lub dalmatyńczyk? Tym sposobem na ulicach zrobiłoby się spokojniej, zaś sympatycy ras ,,wyjątkowych’’ mogliby w spokoju hołubić swoje żywe buldożery, budować strony internetowe, pokazujące światu urodę ich byczogłowych pupilków i urządzać konkursy literackie na najbardziej ,,duszoszczypatielnyje’’ deklaracje miłosne pod adresem rasy.”



10 komentarzy:

  1. Też mam psa bojowego DC
    i normalnie powinno być wydawane pozwolenie na posiadanie takiego psa.
    Poza Polską w niektórych krajach są one już zabronione i słusznie,
    chociaż to piękne rasy,
    a psy jak zwykle nie są winne ,
    że używa się ich w niewłaściwy sposób.
    Moja jest łagodna jak baranek
    i była używana do pilnowania terenu
    i straszenia ale tylko wyglądem :-)))
    Wystarczyło ,że tylko się pokazała
    i był koniec dyskusji z nieproszonym gościem.
    Teraz jest już na zasłużonej emeryturze :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle, ze wymog dobrego przygotowania i rzetelnej wiedzy na temat psow, dotyczy nie tylko bullowatych, dotyczy absolutnie kazdej rasy. Jest potrzebne rowniez po to, zeby sfrustrowane pancie nie nosily w torebkach i nie ubieraly w koronki malych ras, czyniac je substytutem dziecka, czy laleczki. Bo york to tez w koncu pies, a nie kukielka. Poznac wiec nalezy kazdego psa i od poczatku wiedziec, czego psu do szczescia potrzeba. Bo i york nie lubi pijanych, tyle ze on nie zabije, a jego ugryzienie wzbudzic moze jedynie usmiech lub niewielka irytacje.
    Nawet minipies potrzebuje sie wybiegac, potrzebuje generalnie wszystkiego tego, co ast. Dlaczego wiec maltretuje sie dumna psia dusze w malenkim cialku robieniem z niego idioty w przebraniu?
    Wszystko, co piszesz na temat astow i tego, ze hodowla ich wymknela sie spod wszelkiej kontroli, to znana wszystkim prawda, tyle tylko, ze najczesciej wlascicielami psow bojowych zostaja wlasnie dresy, szkolac te psy lub ich mieszanki na zagrazajaca zyciu bron i postrachy dzielnicy. To ludzie, ktorzy najczesciej nie maja pojecia o wlasciwym ukladaniu psow, a bullowaty lub mieszanka ma sluzyc wylacznie do podniesienia wlasnego ego. Tego typu pies w ich rekach to prawie jak odbezpieczony pistolet.
    Nie mozesz zaprzeczyc, ze kraje zachodnie prowadza wlasciwa psia polityke, ze wlasciciele psow nie sa bardziej odpowiedzialni od tych w Polsce. Swiadczy o tym niewielka ilosc psow w schroniskach, zwyczajowa kastracja zwierzat, zapobiegajaca niekontrolowanemu rozrodowi, karne placenie podatkow, ubezpieczanie pupili i sprzatanie po nich. A jednak pewne rasy sa na zachodzie, jesli nie zupelnie zabronione, to obwarowane wieloma ograniczeniami lub wiekszymi podatkami. I nie bez przyczyny. A wiec mozna poradzic sobie z zapobieganiem nieszczesciom, zanim sie wydarza. Statystycznie rzecz biorac, bullowate najczesciej trafiaja w zle rece, sa zle prowadzone i zarabiaja na zla opinie. Tylko wiec calkowity ich zakaz moglby sytuacje uzdrowic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kiedyś miałam jamnika, może nie pochodził z psów bojowych ale i tak był bojowy. Potrafił pół dnia ujadać pod drzewem, na którym siedział sobie kot... :))
    Pozdrowionka cieplutkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jamniki to w koncu psy mysliwskie, musza byc ostre. W rankingu pogryzien jamniki trzymaja sie poczatku listy.

      Usuń
  4. ...i tak wszystkiemu winien jest właściciel i jego bezmózgowie, a cierpi zwierzak..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewniam że są mądrzy i odpowiedzialni właściciele:)

      Usuń
    2. ...nie mówię, że nie ma ale z ludźmi to różnie bywa...

      Usuń
  5. dobrym wyjściem mogłoby być opracowanie testów psychologicznych dla przyszłych właścicieli i wymaganie ich. Zbyt wielu ludzi kupuje ttb i inne molosy, a koniec końców sytuacja ich przerasta i komuś dzieje się krzywda. Choć z drugiej strony źle prowadzona hodowla psów rasowych dziś doprowadza do sytuacji kiedy labradory czy goldeny rzucają się swoim właścicielom do gardła i to jest smutny widok...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako zakochana w bullach uważam, że powinny być porządne i mąde przepisy odnośnie konkretnych ras, ale również psów ogólnie. jakas baza danych osób, którym oddanie psa jest zabronione tez by się przydała (do wglądu dla schronisk, fundacji i zarejestrowanych hodowców np).
    Ostatnio byliśmy na spacerze w Karvinie i byłam zachwycona widokiem młodej dziewczyny i jej 3 psów (2 yorki i kundelek), które puszczone luzem ujadały na swoją pańcię, żeby w koNcu rzuciła tego badyla do wody :D No widok cudny, jak te zadbane yorki sie pakują do stawu, pływają, biegają za frisbee. I nie odstępują swojej pani na krok. Bądź, co bądź York to terrier... całkiem jak amstaff.
    Ja się wcale nie dziwię, że taki noszony w torebce York jest nadpobudliwy. Idzie człowiek ulicą i potem ci taka mała, niewyżyta raszpla skacze do kostek, bo właściciel pomylił psa z chomikiem czy maskotką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam do przeczytania notki następnej:)

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!