Idę sobie z tymczasowo moim retriverkiem: pies szczęśliwy,
wychodzi na długie spacerki, właściciele mieszkają pod lasem więc pies, nie
jest skazany na podwórko. Wiem, że jest socjalizowany z innymi psami. Zdrowi właściciele,
zdrowy pies. Nie jest psem przejawiającym jakiekolwiek formy agresji czy
dominacji. W kontaktach z innymi psami bardzo grzeczny: podejdzie, przywita się
jeśli pies ma ochotę na bójkę Amigo odchodzi, jestem pewna że nigdy by nie
sprowokował żadnego psa, on unika takich sytuacji: po prostu odchodzi.
Wracamy sobie z długiego spaceru, idziemy ulicą przy której są domki jednorodzinne, i
ich psy „rodzinne”. Przysięgam, to co widziałam zszokowało mnie! Ale o tym
zaraz…
Idziemy ulicą, upał, chce się pić oby do domu… z za płotów
szaleją „psy rodzinne”. Boże ileż w nich agresji… każdy jeden wylazłby ze skóry
byle dopaść rozszarpać w swoim obłędzie, szaleństwie. Ale to nie wszystko…
blisko ogrodzenia zatrzymuje się Amigo, patrzy i nie może uwierzyć, że tak
bliska, że prawie identyczna z nim rasa… a właściwie przedstawiciel: czarny
labrador pędzi w jego stronę z obłędem w oczach… czyż to nie jest straszne?
Amigo podnosi łapkę przednią by dać wyraz zdziwieniu i niepewności…. Dlaczego? Skąd
ta agresja? Przecież ja tu tylko przechodzę…- zapewne pomyślał.
Idziemy dalej ogrodzenie tak zabezpieczone, że głowa
kundelka swobodnie w dowolnym miejscu wydostaje się na się na ulice. Czy przechodzi
tędy dziecko stanie za blisko płotu? Czy komuś spadną klucze pies może zatopić
swe kły…
Idziemy dalej… tragedia! Nigdy w życiu czegoś takiego nie
widziałam… zatkało mnie… mogłam zdjęcia zrobić… labrador biszkoptowy dopada
dzielący ulicę z „jego” posesją płot i gryzie…
Brawo! Róbcie sobie listy psów agresywnych, które w
konsekwencji przy małej mózgu inwencji staną się długie jak wiele jest ras. W końcu
każdy pies ma kły!
Proponuje zrobić listę debili i odbierać takie psy
zwichrowane! Przypadek może zadecydować, że taki pies znajdzie się poza bramką,
i nieszczęście gotowe! Miałam taką sytuacje: furtka nie domknięta Polska
rodzina grilluje, kundel wypada na ulice z zamiarem pogryzienia! Doborze, że
miałam psa który mnie obronił. Bo zanim Polska Rodzina od „świętej kiełbasy” by
nabożnie odeszła mogłoby być naprawdę nie ciekawie… potem piski krzyki dysputy,
jak to co to… przecież kiełbasa im świat przysłania. Rozumiem dysputy po tym
jak już zabiorą swojego „pupila” do siebie…
Masakra jak zwichrowane są te psy… labrador… taka fajna
rasa, to co zobaczyłam toż to szok dla mnie był. Wiem, tym wpisem świata nie
zmienię, nie poruszę nawet szarych komórek ludzi, którzy z racji tego, że są
właścicielami psów odpowiadają za nie. Przykro mi. Rozpaczam nad tym, że musi
stać się tragedia głośna w mediach napędzająca lawinę chorej histerii, by
cokolwiek się ruszyło. Kundelki z za płotu chyba zawsze będą stanowiły
niebezpieczeństwo!
Ja tez mam psa,w prawdzie suczkę-owczarka długowłosego,i mam podobny problem czasami to aż strach wyjść z psem bo te psy z zagrodzeń a zwłaszcza te małe nie dają jej spokojnie przejść ulicą;/ całe szczęscie mój pies jest bardziej opanowany niż ja;)
OdpowiedzUsuńOwczarki fajne psy:)
Usuń...takie przypadki dobrze mi są znane. Pies agresywny a brama i furtka na oścież i jeszcze później awantura jak człowiek się broni...
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem człowiek powinien w takiej sytuacji bronić się za wszelką cenę. Myślałam o zakupie gazu...
Usuń...mamy odwet na ,,polemikę" Panterki...? he, he..?
OdpowiedzUsuńA moje zdanie jest takie:
Takie zachowania psów za ogrodzeniem to rzecz normalna. Na mój prosty babski rozum związane jest to z obroną swojego terytorium. I rasa nie ma tu nic do rzeczy. Większość psiaków widząc innego psa (zwłaszcza obcego) w pobliżu swojego terenu, pewnie tak będzie własnie reagować - ,,zbliża się intruz więc trzeba pokazać kto tu rządzi".
I nie zgodzę się z Tobą Filiżanko, że wszyscy właściciele tych psów za ogrodzeniem to zaraz debile i ludzie nieodpowiedzialni, bo ich zwierzaki takie zachowanie prezentują. Muszę stanąć po ich stronie, ponieważ uważam że nie masz racji. Miałam dobermankę, nie raz zresztą pisałam o tym u Ciebie. Był to pies (mimo rasy) baaaaaaaardzo łagodny, bardzo ułożony i niesamowicie posłuszny. Na spacerach mogłam chodzić z nią bez smyczy (choć zawsze miałam), mogłam zostawić ją pod naszym sklepikiem wolno- siedziała i czekała grzecznie nie zwracając uwagi na ludzi.
Ale to co wyprawiała będąc na podwórku, widząc kogoś obcego albo jakieś zwierze za ogrodzeniem - psa czy kota....przyprawiało mnie samą o dreszcze. Miałam wrażenie, że gdyby mogła rozszarpałaby delikwenta i zjadła. Oczywiście wystarczyła jedna komenda z mojej strony albo zwykłe ,,dzień dobry " powiedziane do przybysza i wiedziała, że już może przestać ,,bronić". Ale...Gdyby znalazła się za niedomkniętą bramką a mnie nie byłoby w pobliżu, rzeczywiście mogłaby się stać tragedia. Wtedy pewnie sama nazwałbym się debilką... Bo tu nie ma dyskusji- winien jest właściciel i jego błąd lub bezmyślność, a nie pies.
To jest ZWIERZE, które przede PRZEDE WSZYSTKIM kieruje się instynktem. Myśleć za nie musi człowiek.
Dlatego WSZYSCY właściciele powinni wykazywać się wyobraźnią, ale możliwość posiadania psa z grupy uznawanych za agresywne- powinna być ograniczona i obostrzona warunkami. Wtedy trafiałby być może do ludzi odpowiedzialnych, kochających ale świadomych jakim zagrożeniem mogą być dla otoczenia. Tymczasem mamy sporą grupę ludzi biorących takie psy WŁAŚNIE ze względu na to jaką krzywdę potrafią zrobić.
Pogryzienie to pogryzienie, ale inaczej wyglądają skutki pogryzienia przez ratlerka czy małego kundelka a inaczej wygląda i kończy się atak dużego, sinego psa.
obrona terytorium to nie atakowanie kogoś kto nie narusza jego granic. Pies rzucający się na ogrodzenie które gryzie, lub pies który goni swój ogon to zachowania zaburzeniowe. Tak nie zachowuje się zdrowe zwierze.
UsuńZgadzam się, że zwierze kieruje się instynktem dlatego od myślenia jest człowiek.
Doberman dla Ciebei jako dla właściciela ma być najukochańszym i najwierniejszym Twoim obrońcą, karnym i posłusznym (cecha psów policyjnych) jednak nieufnym wobec obcych.
Ty kontrolowałaś swojego psa, jednak mało kto kontroluje podwórkowca. Bo po co, przecież on nigdzie nie wychodzi, ma tylko domu pilnować... psu należy poświęcać czas na szkolenie, ćwiczenia, pieszczoty. Jeśli pies w amoku wystawia łeb za ogrodzenie by gryźć a kobieta na niego krzyczy wniebogłosy, drze się a pies ma ją w nosie, to to zdrowe nie jest. Najczęściej tacy ludzie nie dbają o psy, i ich zdrowie w tym także o szczepienia. Czy to jest mądre? Pozostawiam ocenie. Prawda jest taka, że żaden pies nie powinien gryźć, jeśli gryzie jest to sytuacja skrajna, chora.
Z psem niezrównoważonym trzeba koniecznie coś zrobić, czasem wystarczy moment, nie brakuje wiele, czysty przypadek... a po cholere?!
Jest dla mnie nieprawdopodobne jak można wychować psa żeby był agresywny. Nie znam osobiście żadnego takiego. No może pekińczyk mojej cioci mam czasem odpały, że nagle zaczyna szczekać i skakać wokół jakiegoś o wiele większego psa. Ale nie wiem skąd się to bierze, bo drugi pies cioci na widok innego psa kładzie się płasko na ziemi i czeka co się stanie... Nie lubiłam nigdy chodzić na spacery z moim psem jeżeli musiałam przechodzić najpierw przez osiedla. Bałam się innych psów, żeby mojemu nic nie zrobiły.
OdpowiedzUsuńPsie zachowania podwórkowców opisane w tym wpisie są wynikiem braku jakiegokolwiek wychowania. Ludzie nie poświęcają czasu takim psom to też wyrabia się w nich agresja.
UsuńPsy podobnie jak ludzie mają charaktery, cechy, często jest to kwestia rasy a czasem danego psa... Jeden np jest kłótliwym pieniaczem, który musi postawić na swoim a ktoś inny uległy i potulny...
Obcych psów unikam jak ognia, bo nigdy nic nie wiadomo:(
OdpowiedzUsuń:)
Usuń