Obserwatorzy

sobota, 17 maja 2014

Auto terapeutycznie II

Dzwoniłam do brata smuglera powiedział że nie ma czasu. Po rozmowie z koleżanką zdecydowałam iść do mamy Roberta. Akurat wychodził synunio od mamuni. Potraktował mnie jak obcą osobę. Puściły mi nerwy! Rodo cieszył się do niego a on udawał że go nie zna… tłumaczył, że nie wiedział co powiedzieć, że ze spółdzielni wcale nie chcieli gadać… Wróciliśmy do jego mamy. Początkowo nie chciała mnie wpuścić – pierwszy raz się widziałyśmy. To było przykre… dziwne że nie mam szczęścia ani do facetów ani teściowych… ostatecznie Robercik wziął psa i mnie za rękę i weszliśmy. Płakałam, mówił żebym przestała nie mogłam… mama Roberta mówiła że moja mama na pewno mnie przyjmie… dała mi paczkę chusteczek a synkowi pieniądze.
Gdy wyszliśmy smugler powiedział że musi iść jakieś pieniądze załatwić – ale sam. Miał coś załatwić.
Wiedziałam że na nic nie mogę liczyć. Zadzwoniłam do koleżanki, rozmowa pomaga mi. Ale nie zmienia sytuacji…
Gdy już naprawdę nie miałam wyjścia zadzwoniłam do mamy. Nie oczekiwałam że mi oszczędzi. Żądała bym wróciła do domu, powiedziałam że jestem z Rodo. Zgodziła się.
Ja jednak nie chciałam wracać – włóczyłam się po mieście zastanawiając co zrobić?! Kupiłam psu karmę…chodziłam myśląc…. Chyba za dużo wrażeń…a ile jeszcze przede mną. Zwłaszcza tych u mamy chciałam uniknąć…
Poszłam z Rodo do knajpy gdzie można z sieci bezprzewodowej korzystać. Dobrze że zgodzili się bym z psem weszła. Napisałam maila do dostawcy że rezygnuję z Internetu, by już nie naliczali za usługi z których nie korzystam. W sumie fajna sprawa! Umowa na czas nie określony w każdej chwili można zawiesić, czy zrezygnować bez konsekwencji. Dla tego byli przynajmniej dla mnie bezkonkurencyjni.
Napisałam informacje na blogu, że znikam... Nie miałam sił ani czasu na wyjaśnienia.
Mieszkanie u mamy ma to dobre i złe strony. Doceniam że mnie przyjęła, tym bardziej z Rodziakiem. Daje jeść, mam gdzie spać. Tyle. Sielanki nie ma: ataki na mnie, na Rodo, roszczenia, żale z całego życia do teraz. Wszystko jest problemem: pies, ja wielkim nieszczęściem. Przykro mi tym bardziej.
Specjalistki do których m. dzwoni radzą jej by nie ponosiła konsekwencji moich niepowodzeń życiowych, utwierdzą ja w przekonaniu, że jej należy się ode mnie wszystko niezależnie od okoliczności bo ona jest mamą a ja dorosłą córką. Gdybym ja poszła (co kiedyś uczyniłam) krzykiem i histerią reagowały na prośbę pomocy. Twierdzą że mam wspaniałych rodziców i absolutnie są przekonane że to rodzice są gotowi do pomocy
Mój dom – mamy zdaniem - jestem jak mam płacić. Ale żeby dostać klucz to już nie. Żeby kogoś zaprosić, opiekować się psem kotem to nie! Tłumaczyłam że z opieki są od razu pieniądze którymi mogę opłacić telefon który mam na abonament, mama stwierdziła że to głupie pieniądze. Jak pieniądze mogą być głupie?! Jeśli są to dobrze, nie ma jest źle.
Prosiłam błagałam mama widzi same wady. Podejrzewam że kuło by ją w oczy to że choćby w najmniejszym stopniu ma ograniczone pole kontroli nade mną. Ah i córeczki które nie pracują bo nie muszą. A ja muszę.
Internet w domu jest na mamę ale mimo że zepsuty od dłuższego czasu nikt z tym nic nie robi. A płacić i tak mama musi. Zastanawiam się nad wzięciem Internetu na siebie, ale bez sensu jest w kryzysowej sytuacji brać dodatkowe zobowiązania na siebie. Tym bardziej, że już mam telefon na abonament… tak jak mamie tłumaczyłam zanim znajdę prace zanim dostanę pieniądze mija czas… a faktury trzeba płacić skrupulatnie…
      

22 komentarze:

  1. Sprobuj spojrzec na to z bardziej optymistycznej strony. Jednak matka Cie przyjela pod dach, choc wcale nie musiala po tylu latach. Poszukaj moze pracy gdzies w kanjpie, przeciez zaczyna sie sezon nad morzem i na pewno pracownicy sa potrzebni. Nie ma co krecic nosem, byle sie zalapac, byle choc na telefon zarobic i mamie dac na koszty. Potem zacznij rozgladac sie za lepsza praca, moze sie uda nawet wyjechac, ale na wyjazd tez trzeba miec troche grosza.
    Trzymaj sie, Filizanko!
    Acha, Smugler sie nie popisal podtrzymywaniem Cie na duchu w sytuacji kryzysowej. Nieladnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szukaniu pracy wiem, temat mi nie jest obcy, uwierz mi. Zanim dostanę pracę, zanim wypłacą mi pieniądze mija czas - kolej rzeczy. Nie mogę siedzieć z założonymi rękami...

      Usuń
  2. Smugler dał dupy:/ Dobrze chociaż, że masz dach nad głową i Rodo obok :) Trzymaj się i głowa do góry!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodo został odebrany następnego dnia. Jestem sama jak palec w doipie!

      Usuń
  3. Trzymaj się. Ważne, że jest gdzie mieszkać i masz ze sobą psiaka. Nie poddawaj się. Musisz dać radę! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak.... hehhhh... kompletnie nie odnajduję się w zaistniałej sytuacji.... Rodo został we wtorek odebrany...

      Usuń
  4. Strasznie Ci współczuję :( Nie wiedziałam, że tyle przeszłaś w życiu. Niestety, często jest tak, że nie możemy liczyć na ludzi, którzy wydawali nam się na prawdę bliscy - też sie o tym przekonałam.
    Jestem przekonana, że Ci się ułoży! Szukaj pracy gdziekolwiek! Na pewno coś znajdziesz :* I nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehhhh... ciąg dalszy historii napisalam i wrzucę ją. Ze smuglerem sie dziś widziałam.

      Usuń
  5. Co za życie, współczuję Ci, ale nie poddawaj się.
    Czasami jest gorzej, ale kiedyś musi być lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj!
    Mógłbym posłużyć się cytatem z klasyka: sorry, ale takie jest życie.
    Mimo wszystko współczuję i kciuki trzymam za lepsze jutro.
    pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  7. jest mi bardzo przykro czytać o \twoim nieszczęściu Filiżanko... Koniecznie trzeba znaleźć jakąkolwiek pracę, ale to wiesz i choć trudno Ci teraz w to uwierzyć, bo burzy zawsze jest słońce...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. współczuję Ci, ale nie poddawaj się.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam nadzieję, że to wspomnienia są a nie obecna chwila.

    OdpowiedzUsuń
  10. ...no Smugler myślałem, że zareagujesz inaczej, ale widać żeś jeszcze dziecko. Filiżanko nie załamuj się, zaciśnij zęby i przetrzymaj te kilka dni. Szukaj w pracy bo sezon blisko więc może coś z zamieszkaniem się znajdzie. Trzymam kciuki...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!