Obserwatorzy

niedziela, 18 maja 2014

Autoterapeutycznie III

By skorzystać z Internetu musiałam udać się do innego miasta… pieniądze na przejazd, w knajpie też choćby najtańsza rzecz ma swoją cenę…
Dzwonił Smugler… płakał, nad sytuacją, mówił, że rodzina się zrzuci na jakiś kąt do wynajęcia, mówił, że tęskni, chciał się spotkać. Nie wiem czy się spotkam. Czuję się mega samotna, płakać się chce. W domu zimno fizycznie, emocjonalnie… kiedyś w jakimś tekście Marylin Mansona było że w piekle jest tak zimno… czyżby coś podobnego przeżył?
Mojej mamie przeszkadza wszystko: podobno korzystała z jakiegoś prawnika, szkoda że nie poszłyśmy razem skoro informacje które mi przekazała dotyczą mojej osoby. Właściwie sprzętu AGD… szczególnie pralki i lodówki. Otóż kilka lat temu mama Adama wzięła je na kredyt jako prezent na nowe mieszkanie dla mnie i Adama. Podsunęłam pomysł, poprosiłam by ubezpieczyli kredyt, ot tak po prostu – kwota nie duża a zawsze asekuracja. Tak też się stało. Kredyt został ubezpieczony na wypadek śmierci kredytobiorcy czyli mamy Adama. Nie długo potem zmarł Adam, - 30.XII jego mama niedługo po pogrzebie jedynego syna. Zmarła 8.I. dokładnie w urodziny mojej koleżanki…
Moja mama od tego prawnika co ponoć była dowiedziała się kto „to ruszy” ten będzie pociągany do zapłaty za ten sprzęt, dla tego darła się na mnie bym wszystko zostawiła tam.
Ale jak to zostawić? I co?! Planuję sprzedać używany sprzęt, i  tym samym zdobyć jakiekolwiek środki…- moja mama jest przeciwna, uważa że wszystko powinnam zostawić.
Siostra najmłodsza śmieje się że: „podobno tam rzeczy nie miałaś, tylko torebkę”. Nie mam pojęcia skąd takie wnioski. Wszak wiadomo że ktoś kto mieszka musi mieć w tym miejscu swoje osobiste rzeczy: ręczniki, bieliznę, czymś się myć, oprać, jeść, gotować… i tak dalej…
      Dzwonił Robercik z informacją, że mieszkanie zostało opróżnione, a wszystkie nasze rzeczy przewiezione na jakiś „socjal”. Co to jest i gdzie to nie mam pojęcia. W każdym razie miasto w którym się owo miejsce mieści jest oddalone ode mnie o jakieś nie wiem może ze 30 kilometrów? Mówię mojej mamie szczerze jak wygląda sytuacja by nie darła się znowu na mnie, i nie miała pretensji że jej nie poinformowałam. Ja informować muszę najlepiej o wszystkim, jednak ona mówi wybiórczo, a na większość rzeczowych pytań odpowiada „nie wiem” albo milczeniem. I weź się dogadaj. Co to jest ten socjal? Czy przypadkiem nei jest tak, że za każdą dobę przechowania się płaci?!
Rozmawiałam z prawnikiem na temat tego działania spółdzielni ale chyba mnie olał bo miał sprawdzić coś i oddzwonić do mnie. No i? nic. Telefonów też nie odbiera. Jestem tak wściekła, że to przechodzi pojęcie ludzkie! Kupa, masa problemów…
Dobrze, że mi koleżanka dobrze doradziła bym dopilnowała sprawy z Internetem. Fascynujące: jeśli chciałam wziąć umowę na siebie nie miałam problemów, ale żeby zrezygnować oj to fiu fiu…
Pojęcia nie mam co jeszcze pisać… jak ktoś ma może jakieś rady coś może wyjaśnić będę wdzięczna. Gubię się w tym wszystkim ciężko mi poskładać pewne rzeczy tym bardziej, że jestem prawie bez kasy… hehhh. Płacić? Poczekać? Co robić w pierwszej kolejności? Z mamą naprawdę ciężko mi się dogadać… mimo że pyta jak może mi pomóc. Wyczuwam dobrą wolę. Ale żeby to było takie proste?

Teraz nic nie jest proste. Choćby szukanie pracy: przeszłam się po najbliższych miejscach. By szukać dalej potrzebne są środki finansowe, najlepszy byłby Internet, ale na to czekam i czekam… ograniczona też jestem do dwóch par spodni, na górę mam wybór, gorzej z dołem… same problemy…


Natalia dzwoni żali się na Wodzireja, że to miał, że tamto… nie spełnione obietnice bolą ją. Dzięki Tomkowi staram się nie mieć wymagań wobec innych. Zwłaszcza mamy. Staram się nie liczyć na zrozumienie…  głową muru nie przebiję! Łatwiej zrozumieć niż wykonać…
Spotkałam się kilka razy ze smuglerem dostałam od niego słodycze, posiedzieliśmy na plaży, pogadaliśmy, miło ale wieje małolactwem. Mówił że policja też go szuka. Pewnie za alimenty. Mówił że miał pieniądze na wynajem, ale Wodzirej z grubym go okradli. Komórkę też mu zabrali. Nocował w tygodniu u brata Heńka, tego co się czuje kobietą prosił by mówić do niego Villa.
Teraz na weekend szmugler nie ma co się pokazywać bo brat Bogdan z żoną żyć mu nie dają. Mino że mieszkają tam z mamą, nie z Villą która ma swój powiedzmy domek. Dałam Robercikowi pomysł zakupu biletu całodobowego. Przynajmniej będzie miał ciepło. Był plan byśmy razem jeździli ale doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Po co ma wydawać pieniądze na bilet dla mnie skoro ja mam gdzie spać. Co innego gdyby był jakiś tani nocleg, o co z resztą jak o wszystko ciężko. Idealnie by było gdyby udało się nająć jakiś kąt dzięki pomocy rodziny Robercika, ale czy to kiedyś nastąpi? Może jakaś praca z mieszkaniem, kiedyś widziałam takie ogłoszenia.
Z moją mamą strasznie ciężko, boje się że zrobię cokolwiek co spowoduje awanturę. Sztuką jest uniknąć awantury, to przypomina chodzenie po polu minowym… Zdaję sobie sprawę, że aktualna sytuacja dla każdego bez wyjątku jest trudna i stresująca, ale po co  dokładać?!

Muszę jakoś przeforsować możliwość bym mogła się psem, kotem opiekować w domu. Jeśli ktoś będzie chciał bym jego psa wyprowadzała to też nie ma problemu. Chodzi mi o zdobycie jak najszybciej środków. Wiadomo, że z pracą może potrwać: zanim znajdę, zanim zapracuję, zanim dostanę. Nie, nie chodzi o to że ja nie chcę podjąć pracy, ale patrzę realnie jak to wygląda. 

32 komentarze:

  1. Oj Kochana, wysyłam Ci wirtualne uściski, na prawdę! Trudno mi się to czytało, strasznie mi przykro, że przechodzsz przez tak trudny okres w swoim życiu, ale wierzę, że się polepszy :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że najgorsze za Tobą i teraz będzie tylko lepiej. Nie poddawaj się :*.

    OdpowiedzUsuń
  3. Filizanko, Tobie nie wolno wybrzydzac i znajdowac zadnych wymowek przed podjeciem pracy. Ja rozumiem, ze pieniadze potrzebne sa natychmiast, ale czekanie az znajdzie sie pies do wyprowadzania, tez nic nie da. Zawsze mozna poprosic pracodawce, zeby placil na biezaco, bo jestes w wyjatkowej sytuacji. Ponadto praca w knajpie to napiwki, ktore wystarcza na pokrycie biezacych wydatkow. Mozna poszukac domow do sprzatania, tam tez placa od razu.
    Powinnas tez robic wszystko, zeby nawiazac z matka lepsze relacje. Usciskaj ja, powiedz, ze jestes bardzo wdzieczna, ze przyjela Cie do siebie, bo naprawde wcale nie musiala. Ty tez nie masz najlatwiejszego charakteru, trzeba sie przemoc, ugiac, okazac matce serce i wdziecznosc, pomoc w domu, a nie uciekac na plaze, czy jezdzic autobusami. Pamietaj, ze do momentu, kiedy nie staniesz na nogi, jestes od niej zalezna. Rob wiec wszystko, zeby ten okres przejsciowy byl dla Was obu w miare przyjemny do przetrwania. Badz serdeczna dla osoby, ktora uchronila Cie przed bezdomnoscia, a Ty na razie tylko na nia narzekasz.
    Nie moge Cie doprawdy zrozumiec w tej kwestii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią.

      Usuń
    2. Popieram Anno Twoją wypowiedź! :)

      Usuń
    3. Widzę, że nie potrzebnie pisałam o domu i mamie. Miałam nadzieje, że uzyskam jakąś odpowiedź, podpowiedź na przykład co z rzeczami jak je odzyskać.
      O szukaniu pracy, pomaganiu w domu wiem - to truizmy. Nie mogę ciągle skupiać się na mamie. Staram się poskładać, co też nei jest dla mnie łatwe, mam masę problemów. Pisząc o psach to chyba też popełniłam błąd: chodziło mi o to żeby nie było sytuacji że ktoś poprosi mnie o opiekę a ja będę zmuszona zrezygnować, i nie ważne czy to będzie pies, sprzątanie czy cokolwiek! Właśnie dla tego że nei wybrzydzam rozglądam się za możliwościami. Nie mogę skupiać się jedynie na mamie, no cóż, nie potrzebnie o niej pisałam bo widzę że wszystkie skupiłyście się jedynie na niej, i szukaniu pracy, nie nie twierdzę, że to nie ważne, ale mam wiele spraw, o których napisałam w poście, które nie mam pojęcia jak ugryźć...

      Usuń
    4. Mysle, ze powinnas przestac uzalac sie nad soba, jakkolwiek Twoja sytuacja nieciekawie wyglada. Chyba wiedzialas wczesniej o czekajacej Cie eksmisji, dlaczego wiec nie zapakowalas w pore swoich rzeczy osobistych? Trudno wymagac od ekipy eksmitujacej, zeby jeszcze pakowala Twoje manatki. Musisz zwrocic sie do wynajemcy, gdzie zostaly przewiezione rzeczy z mieszkania i jak najszybciej je stamtad odebrac. Przeciez nie mozesz od nas wymagac, zebysmy wiedzialy, co sie z nimi stalo. Musisz zorganizowac sobie kogos z samochodem i przewiezc je do mamy, zanim zostana rozkradzione.
      Nikt Ci nie kaze koncentrowac sie na mamie, ale jakis serdeczny gest z Twojej strony, podziekowanie i wdziecznosc, na pewno jej sie nalezy, szczera rozmowa moze wiele zdzialac. Ty jestes do niej tak wrogo nastawiona i bez woli pojednania, ze dziwie sie w ogole, dlaczego do niej poszlas.
      Na Twoim miejscu zaprzestalabym na razie psiego hoteliku, bo nie masz wlasnego lokum, i rozejrzalabym sie za inna praca. W poniedzialek od rana zajmij sie odzyskaniem swoich rzeczy, a po poludniu rusz na spacer od knajpy do knajpy z pytaniem o wolna posade. Siedzac w domu nic nie znajdziesz, a kiedy wlasciciel Cie zobaczy, od razu moze ocenic, czy Cie przyjmie.
      Czego od nas oczekujesz? Przeciez czesciowo sama zawinilas obecnej sytuacji i to Ty musisz ja rozwiazac. My mozemy Cie jedynie dopingowac na odleglosc i ewentualnie wskazac bledy, ktorych sama nie dostrzegasz.
      Uwierz mi, naprawde bardzo Ci wspolczuje, ale coz wiecej moge?

      Usuń
    5. Ale czy ja się użalam?! Owszem pisze że mi ciężko, bo tak jest. Szukam rozwiązań także pisząc na blogu o tym, to źle?! W końcu zawsze jakaś szansa na to że ktoś coś podpowie.
      Co do eksmisji radziłam się prawników i powiedzieli że nie mogą bez sądu, bez nakazu wyrzucić mnie, a jednak to zrobili bezprawnie. Z czego nawet ten facet sie śmiał, że wpłacą odszkodowanie bo spółdzielnia jest bogata....
      Problem polega na tym, że nie mam nikogo z autem kto mógłby mi pomóc. Mieszkanie było Adama, i tam też są jego rzeczy. Nie mam pojęcia jak sprawę ugryźć...

      Usuń
  4. Witaj!
    Jednym słowem masz przechlapane. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło.
    Pozdrawiam i kciuki trzymam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  5. filiżanko, mam nieco inne zdanie niż poprzedniczki. mama mamą, ale nie to jest teraz najważniejsze. dziś niedziela, nic nie zdziałasz, ale jutro dowiedz sie nie wiem, w gminie, na policji w mopsie gdzie jest ten socjal i jakie są tam warunki składowania, czy się płaci. wiem, że praca jest najważniejsza, ale jej z dnia na dzień nie znajdziesz. najpierw zajmij się swoimi rzeczami, sprawdź jak je odzyskać.
    życzę ci powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję za zrozumienie, mam ochotę wysłać Ci jakiś piękny bukiet kwiatów za zrozumienie!
      Stale myślę o tych rzeczach bo nie mam w czym chodzić a wiadomo że aby podjąć pracę trzeba jakoś wyglądać, mieć na przebranie, nie mówię o ręczniku czy kosmetykach (szampon, żel pod prysznic, kremy w końcu to moje rzeczy! I musze je odzyskać.). Naprawdę ciężko mi się poskładać.... Dostałam namiar do człowieka z organizacji zajmującej się pomocą, napisałam, czekam na odpowiedź.
      Szukanie pracy, relacja z mamą o to też staram się dbać, ale masz racje, są ważniejsze rzeczy. Pracę ciężko znaleźć odrazu tym bardziej mając ograniczony dostęp do internetu, dlatego nie mogę zamykać sie na możliwości dające pieniądze i tu nie ważne czy to sprzątanie czy opieka nad psem. Choć opieka nad psem najlepsza bo pieniądze sa od razu! A co do pracodawców bywa różnie. Oni nie przejmują się moimi problemami, mają swoje, a na moje miejsce innych, więc prośby pracownika są jak najgorzej widziane.
      Jeszcze raz dziękuję za zrozumienie.

      Usuń
    2. filiżanko, moja synowa przez lata prowadziła w warszawie firmę zajmującą sie sprzątąniem. wiem, jak trudno o dobrego, dokładnego pracownika czy pracownicę. alkohol - to główna przyczyna płynności kadr. miesiąc pracy, wypłata i żegnam. wreszcie zrezygnowała, bo miała podpisane kontrakty a pracownicy robili ją w bambuko. a może rozwiesiłabyś ogłoszenia? w sklepach i marketach są specjalne witryny. na przystankach autobusowych. na psa to nie wiem czy twoja mam sie zgodzi, skoro to taka jędza....

      Usuń
    3. ja nie palę nie piję, ale: mieszkam w toksycznym domu, który ma wpływ na mnie, jestem tego świadoma. Żywię nadzieje, że coś tam się zmienia i nie będzie generowania problemów jakie pamiętam z dawnych lat. Sytuacja ciężka ale muszę otwierać się na możliwosci zamiast tracić czas i energię na próbę dialogu. Oczywiście na ile to możliwe staram się dawać ile mogę (prace domowe) ale i chronić siebie: gdy mama zagląda mi w komputer co robię informuję że to są moje sprawy prywatne do których mam jako dorosła osoba prawo.Mama wygrażała się że będzie wszystko czytać i że jej jacyś ludzie pomogą.
      Mówiła, że korzystała z prawnika ja że szkoda, że i mi nie umożliwiła zaczerpnięcia informacji, jestem zdezorientowana i boję się późniejszych problemów, i kolejnych awantur...- których jak ognia staram się uniknąć!

      Usuń
  6. i jeszcze mam pytanie: jesteś zameldowana u mamy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to żadna łaska, że cię przyjęła. ona dobrze wie, ze to jej obowiązek, skoro jesteś zameldowana. niech ci nikt nie wmówi, że łaskę ci zrobiła.
      bo nie zrobiła. takie jest polskie prawo i choć często działa na niekorzyść, to w twoim przypadku jest akurat odwrotnie. trzymaj się, nie daj się i nie daj sie temu krętaczowi robercikowi. ja wiem, że możesz sie do niego wyżalic, ale jego kłamstwa są pisane wielkimi literami.
      i pamiętaj: w domu, w którym teraz jesteś, jesteś u siebie!

      Usuń
    2. Wiem o tym, dziękuję za zrozumienie:) Mimo wszystko nie mogę ciągle skupiać sie na mamie, muszę poukładać siebie: chodze na spacery, spotykam się z Robercikiem, słucham o jego wyjazdach, chęci podjęcia pracy. On się nigdy nie zmieni, sam wybrał, może nie potrafi inaczej... ja muszę patrzeć na siebie z nim mogę zaspokoić głód kontaktów interpersonalnych, przytulić się zyskać choćby namiastkę normalności której mi tak brakuje. Co do tego że jestem u siebie wiem! Moja mama ma pretensje że jako właścicielka nie płacę podatku od gruntu, żali się że jest z tym sama, mimo że właścicieli jest kilku, więc uważam że tym bardziej mama nei robi mi wielkiej łaski, na chwilę obecną muszę zadbać o siebie, gdyż dopiero potem mogę coś dać. Nie mogę zamykać się na jakiekolwiek sposoby zarobku z opieką nad psem włącznie! Dlaczego nie skoro jestem u siebie!? Knajpa sklep czy kolejne call center cokolwiek. Przecież gdy pracowałam nie zamykałam się z opieką nad zwierzętami, bo to zawsze coś dodatkowego, i zawsze do przodu!

      Usuń
  7. Och nie zazdroszczę sytuacji. Najgorzej, że w naszym Państwie tak ciężko uzyskać konkretną odpowiedź.
    Trzymam kciuki byś jak najszybciej znalazła stabilizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla tego powołano tą organizację mniemam, zobaczymy czy i co odpisze...

      Usuń
    2. a nie masz tam telefonu? może byłoby szybciej?

      Usuń
    3. mam ale nei odbierają, w poniedziałek spróbuję po raz kolejny zadzwonić, napisałam też wiadomość na FB.

      Usuń
  8. Oj współczuję... oby wszystko się ułożyło, jak najlepiej

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz musi być tylko lepiej! Smutna ta historia...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!