Obserwatorzy

czwartek, 26 marca 2015

Historia jakich zapewne wiele...

Kasia i Tomek są małżeństwem. Kasia jest sekretarką Tomek kierowcą Tira., jako że często nie ma go w domu gospodarstwem zajmuj e się Kasia, to jej wypłata 1 500 złotych idzie na opłaty, jedzenie, jej mąż swoją wypłatę inwestuje, to niby wspólne pieniądze jednak w żadnym z dokumentów nie ma Ksi, wszystko (za wyjątkiem części domu) jest na Tomka. Kasia nie ma oszczędności  na swoje imię i nazwisko. Wszystko jest „wspólne”. Dom w którym mieszkają także jest wspólny… z teściami. Teściowej nie podoba się synowa, neguje jej pracę, zarobki, jest zdania że syn mógł trafić lepiej. Kasia zauważyła że jej biurko, toaletka, a nawet kosmetyczki są przeglądane. Kasia rozmawiała z teściową że nie życzy sobie szperania w jej osobistych rzeczach, zwłaszcza otwierania korespondencji. Niestety rozmowy nie przyniosły rezultatu, zaczęły się wyzwiska i podejrzenia że skoro tak jest to synowa ma coś do ukrycia! Nikt nie może do Kasi przyjść bo teściowa robi awanturę. Problemem jest także kot teściowej który sika znacząc teren nie tylko wokół domu ale  i w nim… żadne prośby, rozmowy nie przyniosły skutku.
Kasia zdecydowała się skorzystać z bezpłatnej pomocy prawnej którą oferuje „Centrum Wsparcia Kobiet”. Nieprzyjemne Panie na pytanie gdzie jest regulamin do akceptacji którego miała się zobowiązać pracownica podniosła głos mówiąc że na tablicy na korytarzu i wskazała palcem drzwi wyjściowe.
Prawniczka przyznała że Kasia jest ofiarą przemocy domowej, na początku poleciła także wizytę u terapeutki, psycholożki która to wzmocniłaby samoocenę Kasi. Pani mecenas  poleciła nagrywanie teściowej informując że jej nie pomoże i że musi sobie sama radzić: sama nagrać, sama zdobyć dobry dyktafon. Kasia powiedziała o agresywnych działaniach teściowej jak pewnego dnia mało jej ze schodów nie zepchnęła, poszła na policje gdzie powiedziano jej że nie zajmują się tego typu sprawami rodzinnymi i od tego jest sąd cywilny. Prawniczka zaczęła krzyczeć na petentkę że jest to sprawa karna a nie cywilna, i jeśli będzie się sytuacja powtarzała to wzywać policje. Kasia wspomniała że była taka sytuacja gdzie odmówili interwencji w odpowiedzi prawniczka kręciła oczami, ostatecznie odsyłając do przełożonych. Zapytała czy teściowa leczy się psychiatrycznie na co Kasia odpowiedziała iż z tego co wie teściowa chodziła do psychologa. Prawniczka znowu się uniosła: „pytałam o psychiatrę, nie wiem czy pani widzi różnice”.
Gdy Kasia zapytała o problem z kotem prawniczka odpowiedziała że to jest sprawa teściowej. Ten dom to jest naszawspółwłasność – poinformowała Kasia.
- „To musi być współ zgoda”. Na tym się rola prawnika kończy.
- a jeśli nie ma tej zgody?
- to co ja mam przyjść tego kota zabrać? - wie Pani co? Ja też mam kota też sika gdzie chce i jestem zadowolona. Proszę tu podpisać – podając kartę.

Cała „konsultacja” trwała może z 20 minut, Kasia poczuła się jak mięso armatnie, w tej całej machinie… jak ktoś kto jest tylko po to by się podpisać, by Pani prawnik mogła dostać pieniądze za „poradę”. Kasia szła ulicą… gdzieś brzmiały jej zdania wypowiadane przez prawniczkę: „my Pani nie pomożemy”, „musi Pani sama”. Pani prawnik poleciła Kasi jako ofierze przemocy domowej wizytę u pani terapeutki, jednak Kasia po tych doświadczeniach nie ma ochoty na jakikolwiek kontakt z tą instytucją.


36 komentarzy:

  1. Co za straszna baba z tej teściowej. Nic, tylko sałatka z diffenbachii rozwiązałaby sprawę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale i to nie było by najlepsze w skutkach dla naszej bohaterki

      Usuń
  2. Dlatego zawsze mowie, wszystko tylko nie mieszkanie z tesciami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mieszkanie wynająć zawsze się da, a we dwoje zawsze łatwiej. Gorzej jak oboje nie pracują i są młodzi, wtedy bym się w ślub nie bawiła...

      Usuń
  3. Ma wlasne pieniadze, niech probuje sie usamodzielnic, wyprowadzic z domu. Nikt nie gwarantuje, ze bedzie latwo, ale tkwienie w tym toksycznym domu tez do niczego nie prowadzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. I sama jest sobie winna. "Widziały gały, co brały". Nie żal mi w ogóle kobiet, które rzucają się na pierwszego lepszego faceta tylko po to, żeby się dumnie żoną nazywać. Taka naiwna... to niby przed ślubem tego nie wiedziała? Nie wiedziała, gdzie będzie mieszkać? Z kim? Pierwszy raz teściową po ślubie zobaczyła? Myślała, że może się zmieni. Naiwna i głupia - tylko nie wiem, co bardziej.
    No, ale skoro musiała.... to teraz ma. Za naiwność się płaci. Ja czekałam ze związkiem do trzydziestki - za to teraz nie muszę ani gotować, ani sprzątać, wspólnie jeździmy, zwiedzamy, mam pełno czasu na swoje pasje... ale trzeba wybierać głową, a nie... inną częścią ciała.... jak zapewne uczyniła "biedna" Kasia, dla której priorytetem był ślub w wieku 19 lat, suknia "beza" i tłum gości na weselu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak powyżej :). Nie wiem z jakich powodów kobiety trąbią o tym "najważniejszym z dni", gdy tak naprawdę najważniejsze dni to te wszystkie, które przychodzą po weselu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze ten dzień jest najpiękniejszy ;) Kolejne już go nie przebiją, skoro ktoś sobie do głowy ten tekst wdrukował.
      A o pańciach w tym centrum - szkoda w ogóle gadać. Pomagają, ale chyba tylko sobie w zarobieniu kasy i znalezieniu pracy dla siebie, czy dodatkowych zajęć.

      Usuń
    2. a ja myślę że każdy dzień życia jest ważny ślub jest pewną zmianą udokumentowaną w życiu, coś sie kończy coś zaczyna.

      Usuń
    3. Lidia: tego nie słyszałam:)
      Co do Pań z instytucji to jest to smutny obraz jak działa "pomoc" jaką oferuje Państwo. Utarło sie że powszechne to niczyje że nie trzeba o to dbać że jak za darmo to boli gardło.... cel szczytny ale praktyka pokazuje że pod zacnym płaszczykiem kryje sie ostoja zrzeszająca miernoty i wielka ściema na ogół....
      Miałam kiedyś nauczyciela od prawa w liceum - nie nauczyciel lecz prawnik z wykształcenia i zawodu. Przychodził do szkoły na te kilka godzin w tygodniu. Rozmowa z nim to przyjemność, żarty najgłupsze sytuacje ale za to widza została. Widać człowiek pasjonat który nie musi ściemniać że kogoś wspiera, czy pomaga....

      Usuń
  6. Brak słów na teściową... moja na szczęście jest bardzo w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby coś się stało poważnego to instytucje by inaczej zareagowały, a wtedy byłoby gadanie "czemu nie zgłosiła się wcześniej". Na szczęście to tylko teściowa i kot, z którymi sobie "sama poradzi"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd ja to znam.... pełno rozmaitych historii. Życie pisze scenariusze rozmaite eskalujący konflikt domowy może mieć niebezpieczne skutki.

      Usuń
  8. Z autopsji wiem, że aby zmienić coś w swoim życiu, nie można liczyć na żadne instytucje czy to prawne czy też innego typu, trzeba mieć twardą d..., jeszcze silniejszy charakter i pomysł aby zawalczyć o siebie i swoje życie. Przemoc domowa wciąż jest traktowana po macoszemu, choć w najbliższym mi otoczeniu widzę, że jednak przepisy się zmieniają na korzyść ofiar, co daje zalążek na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, co do tej przemocy to bywa ona kartą przetargową oprawców którzy potrafią obmawiać... zastraszać, oskarżać a jak wiadomo łatwiej obmówić niż wgłębiać sie. Kolegi mojego z podstawówki rodzice: żona obmawiała męża... nie wiem co było powodem... ale tak sie nie robi...

      Usuń
  9. Tylko nie mieszkać z teściami! Szkoda, że mamy takie czasy i nie zawsze się tak da.

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutna historia...ale prawdziwa...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. wniosek taki lepiej sie nei hajtać i trzymać się od teściowych z daleka lol

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam taką historię w swojej rodzinie. Dokładnie moi rodzice i mamy teściowa. Ten sam model. Dobrze chociaż, że rodzice w porę się wybudowali i wyprowadzili. Taka sytuacja była do czasu aż ja i moi bracia dorośliśmy. Teraz bronimy mamy i nikt jej nie tknie...

    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie chcialabym mieszkać z teściową.. Straszna historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponoć zdarzają sie fajne teściowe

      Usuń
    2. Moja kuzynka mieszka 10 metrów od swojej teściowej i jest bardzo zadowolona. Taka teściowa to skarb :)

      Usuń
  14. To prawda mieszkanie z teściami straszna sprawa..choć ja do swoich nic nie mam. Współczuję osobom które muszą mieszkać..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!