Obserwatorzy

czwartek, 4 czerwca 2015

Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku to nie ty. Samochód jakim jeździsz, to też nie jesteś ty. Ani zawartość twojego portfela. Ani nawet twoje pieprzone portki. Chuck Palahniuk – Fight Club

Słoneczny poranek jest obietnicą cudnego dnia… Jak każdego ranka Blanka wchodzi do obskurnej kamienicy, jednak uprzednio musi przejść przez dość niebezpieczne przejście dla pieszych; dosłownie dziki zachód! Kierowcy jeżdżą jak chcą, nie przejmując się niczym! Niejednokrotnie Blanka była świadkiem sytuacji gdzie było o włos od tragedii… i nie ważne dorosły czy dziecko! Największe wrażenie wzbudził w niej widok czerwonego auta hamującego z piskiem opon przed dziecięcym wózkiem…
Obskurna, śmierdząca klatka schodowa,



drewniane skrzypiące schody, ruchoma balustrada… odrapane ściany… ciągnące się dalej przez ciemny brudny korytarz – nie, to nie jest scenariusz z horroru… to realia…
Dużym metalowym kluczem dziewczyna otwiera biuro – ufffff…. Czuje ulgę jakby kamień spadł jej z serca, lecz lekkie spięcie nie opuszcza jej…
      Gdy została przyjęta na staż miała mieszane uczucia, rozmawiała z Panią Józefina: kobieta około pięćdziesiątki, z brakami w przednim uzębieniu, niedbale ubraną, której ciężko było sie wysłowić, co próbowała nadrobić głośniejszym tonem. Cecylia około trzydziestoletnia korpulentna trzydziestolatka, raczej milcząca, z lubością nosi bluzki z dekoltem.   Gdy okazało sie że Blanka zostaje jako sekretarka, cieszyła się pozytywnym wynikiem rozmowy, ale poczuła się dziwnie widząc jak Józefina z Cecylią szeptały sobie coś na ucho… nie do końca pewnie się czuła, gdyż nie przywykła do takiego zachowania. Zastanawiała się czy powód dla którego jej poprzedniczka odeszła to coś co i dla niej będzie nie do zniesienia?!
      Tego ranka jak to zwykle bywa była sama w biurze, gdyż jako pierwsza je otwiera. Podeszła do biurka by włączyć komputer, patrzy, i pierwsze co pomyślała to:  wyłączony monitor? Jednak usiłowanie włączenia okazało się bezskuteczne, ani komputer, ani monitor nie dały się uruchomić. Włączyła światło i jest. Co się stało? W tem zadzwonił telefon:
- dzień dobry Pani Blanko, nikt Pani nie nęka? Wszystko dobrze? Bo miałem kilka telefonów ludzie skarzyli się że nie wysłała Pani tych maili, które miała Pani wysłać z samego rana…
- Panie Bogdanie, mam tylko jeden problem: komputera nie mogę włączyć… światło się pali jak włączam ale komputera uruchomić nie mogę. Nie wiem co się stało? Przecież zawsze było wszystko włączone, czyżby jakieś spięcie?
- a to z pewnością Pani Józefina wyłączyła prąd… proszę wyjść na klatkę tam jest taka skrzynka….
Dzięki poradom Pana Bogdana dziewczyna mogła uruchomić urządzenia i nadrobić zaległości…
Jako że zbliżał się dzień wysłania listy obecności Blanka poszła na pocztę, gdy wróciła zastała Cecylie która nie raczyła odpowiedzieć jej „dzień dobry”. No i tak siedziały w milczeniu każda robiąc swoje. Gdy przyszła Pani Józefina też nie odezwała się lecz chłodno omiotła wzrokiem cały sekretariat. Po chwili zaczęła się awantura, jakim prawem Blanka śmiała wyjść
- rozumiem, ale… - i tu przerwała jej Cecylia..
- chciałam dokończyć
- zamknij się! – wydarła się Cecylia
- nie życzę sobie takich odzywek – powiedziała Blanka spokojnie
- stul pysk! Jesteś tu tylko stażystką – stul ryj -  darła się Cecylia waląc pięściami w biurko
Blanka nie za bardzo wiedziała co zrobić, była zdezorientowana, nigdy nie spotkała się z podobnym zachowaniem…
- wychodzę
- wypierdalaaaaajjjjjjj- darła się Cecylia
Jak wyjdę mogę sobie jeszcze problemów większych narobić, miejsca odbywania stażu mi raczej nie zmienią… chyba nie mam wyjścia…
Postanowiła zadzwonić do Pani Alicji - opiekunki stażu, i opowiedzieć co się stało. Pani Alicja nie była zaskoczona tym co usłyszała przez telefon, spokojnie obiecała że w przeciągu pół godziny pojawi się w biurze.
Gdy Pani Alicja się pojawiła, zachowywała się jakby nigdy nic, spokojnie rozpoczynała temat nadchodzących wakacji, pięknej pogody…. Wszystko mówiła baaardzo uspokajającym tonem. W pewnym momencie Blanka nawiązała do zaistniałej sytuacji… wie Pani, pierwszy raz spotykam się z takim zachowaniem, wiele rozumiem ale Cecylia ma ewidentnie problem, powinna jakieś leki uspokajające brać skoro nie panuje nad sobą…
- no tak, wszyscy widzą ten problem tylko nie ona… dobrze, porozmawiamy na ten temat…
No i usiadły Alicja po jednej stronie z Blanką, po drugiej Cecylia z Józefiną i się zaczęło…
Blanka powiedziała że takie traktowanie jest, niedopuszczalne, i wskazuje że jest problem.
Józefina wytykała jaka to stażystka leniwa, że maili nie wysłała i szacunku do pracy nie ma… i jak tak może oskarżać Cecylię… te bujdy to wyssane z palca dziwiła się Józefina… Cecylia jako dyplomowany pedagog zarzucała Blance brak wykształcenia pedagogicznego, nie wytrzymała i zaczęła biegać po biurze krzycząc że tak się nie da pracować, groziła że już więcej do pracy nie przyjdzie!
Pani Alicja stwierdziła ze stoickim spokojem że czuje się jak w telewizyjnym show. Cecylia darła się że jest miła, bardzo mila i że Blanka nawet nie wie na co ją stać! Co ma dodatkowo potwierdzać fakt iż wiele osób sie jej boi. 
Józefina zwróciła jej uwagę, że nie jest to powód do dumy… na co Cecylia usiadła z powrotem na swoim miejscu.
- bo widzisz Blanko, Cecylia zastosowała do ciebie taką metodę jak się stosuje do dzieci – Józefina mówiła patrząc z góry wytykając palcem rozmówczynię…
- przepraszam może brak mi pedagogicznego wykształcenia, ale pewna jestem że takie zachowanie nie powinno mieć miejsca
- ja tak sobie myślę że gdy tylko pojawi się Pani psycholog to w tedy sobie porozmawiamy wspólnie.
Od tego dnia Blanka siedziała cicho w ogóle ograniczając się do minimum… jasnym stało się dla niej dlaczego poprzedniczka przestała przychodzić w to miejsce…
Na stronie internetowej tej organizacji pozarządowej piszą jej autorzy iż członkowie tej fundacji pracują za darmo, z potrzeby serca, mają misje…
Pewnego dnia gdy Józefina opowiadała o początkach Blanka zapytała czy Pani Aurora też jest wolontariuszką?
- jak to! – Józefina walnęła pięścią w biurko, Pani Aurora jest założycielką, dyrektorem! Dlaczego niby miałaby pracować za darmo!
- młody zawsze zdziwiony, jak by to Arkady określił - pomyślała Blanka…
Praca w takiej atmosferze to nic przyjemnego, jednak gdy nikogo nie ma jest spokój i cisza, w tedy Blance pracuje się najlepiej. Jednak gdy Józefina z Cecylią są w jednym pomieszczeniu atmosfera robi się bardzo nieprzyjemna… traktują stażystkę jak powietrze, gdy Józefa częstuje ciastkami czy robi herbatę zawsze pomija Blankę… gdy dziewczyna obsługuje kogoś Józefa zawsze się wtrąca…swoim głośniejszym tonem i jak zawsze na każdego patrząc z góry.
Pewnego dnia gdy zostały same z Panią Alicją w biurze przełożona powiedziała Blance iż trudne zachowanie ze strony Pani Ziuty jest spowodowane najprawdopodobniej jej lekiem o stanowisko... o tyle o ile Cecylia jest asystentką księgowej i na tym co ona robi trzeba sie znać, o tyle to co robi Pani Ziuta to może robić każdy kto ma średnie, nawet niepełne wykształcenie...   
      Jeśli Blanka miałaby powiedzieć czego się na tym stażu nauczyła… no dobrze coś czego nauczyła się przydatnego z punktu widzenia przyszłego pracodawcy z czystym sumieniem może powiedzieć że niczego. Dawała z siebie ile mogła, starała sie jak mogła....
Pewnego dnia w biurze pojawiła się założycielka: Pani Aurora, z wahadełkiem i kartami, wypytała stażystkę kim jest, po jakiej szkole, gdzie mieszka, potem kolejno odwiedziły ją jakieś starsze Panie z którymi rozmowy odbyły się za zamkniętymi drzwiami… zadaniem Blanki było robić, i przynosić herbatkę lub kawę.
      Pewnego dnia Gdy Blanka szukała czegoś w Internecie dla Pani Alicji, podeszła Cecylia…. Szukała czegoś w biurku gdy zamknęła szufladę prostowała się i tuż nad uchem Blanki beknęła…
Psikusy w stylu wyłączania całkowicie głośników, czy innym razem ustawiania na full, to była codzienność…
Ziuta jest odpowiedzialna za zakupy, jednak wiecznie brakowało ręcznika papierowego, czasem nawet tego zwanego wartościowym - do wc...
Gdyby sąsiadka nie kupiła i postawiła mydła płynnego w łazience oraz płynu do naczyń wraz z gąbka do kompletu prawdopodobnie te dobra by sie nie pojawiły... jak kostka do wc czy domestos... których jak widać nikt nie stosował...
Ostatniego dnia Pani Alicja zapytała stażystkę czy jest tu ostatni dzień i wysłała ją do cukierni po ciasto. Niezręcznie było jej wydawać czyjeś pieniądze i w ogóle nie spodziewała się takiego akcentu, ale najbardziej interesowały ją by biurokratyczne kwestie zostały na ostatni guzik dopięte. Gdy już wszystko było na stole Blanka dopracowywała swoje dokumenty… Pani Alicja zapraszała kilkukrotnie gdy przyszła widziała że już współbiesiadnicy mają brudne talerze. Najwięcej do powiedzenia miała Ziuta, rozprawiała o swojej rodzinie… o swoich dzieciach: że jak jedno do szkoły prowadziła to już z następnym w ciąży była...
Blanka czuła się niezręcznie… „gdybym tylko miała te nieszczęsne podpisy, jakoś bym się stąd wywinęła” – pomyślała…
Ziuta gadała długo, biedna Blanka czuła się jak piąte koło u wozu… jak pretekst by najeść się cista… ale to już ostatnie moje chwile w tym miejscu – pocieszała się…
Gdy oddała już klucze, szczerbata Ziuta nie przestawała ględzić nawet gdy dziewczyna powiedziała  "do widzenia"  po prostu z kulturą chciała się pożegnać, przerwała Pani Alicja mówiąc że gdy tylko będą potrzebowali skontaktują się, Blanka podziękowała. Ziuta zlekceważyła Blankę...udając że jej nie ma. 

Gdy szła obskurnym korytarzem miała mieszane uczucia, jednak przepełniała ją radość i nadzieja że następne miejsce będzie lepsze…

26 komentarzy:

  1. Do takich Ziut i Cecylii trzeba miec podejscie, oczekiwanie od nich bezwarunkowej sympatii, kiedy czuja sie zagrozone utrata cieplych stolkow, to za wiele. Ja tam w roznych biurach pracowalam, z roznymi Ziutami mialam do czynienia, ale zawsze jakos sie dogadywalysmy, a nawet w koncu polubilysmy, bo w kazdej Ziucie widzialam nie jedze, ale czlowieka i Ziuty to w koncu docenialy. Bo kazda z nas, predzej czy pozniej awansuje w zyciu na Ziute i bedzie wylewac swoje frustracje na kolejne stazystki. Ot, zycie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Ciekawe: może napisz coś więcej o tym podejściu? No tak darmowe wycieczki zagraniczne co kilka miesięcy to nie w kij dmuchał... no ale dlaczego tak poniżać.... chce kolejną dziewczynę wystraszyć? Przecież wiele rzeczy które Ziuta robiła rzutowały negatywnie na odbiór przez osoby zewnętrzne całej instytucji...

      Usuń
  2. Co za historia. Co najgorsze to może być prawdziwa . Niestety na stażu jest się nikim. Oni wiedzą że jest się tylko na chwilę a staż trzeba ukończyć. Ja na moim stażu 15 lat temu chodziłam robić zakupy paniom z biura. Poza tym wykonywałam wiele więcej pracy niż stali pracownicy. Na szczęście atmosfera, poza małymi wyjątkami była przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko jest sie człowiekiem i pewne normy obowiązują, opisane sytuacje to nie wielki urywek z tego co Blanka miała....

      Usuń
  3. Niestety tacy ludzie trafiają sie i to dosyć gęsto. Taka Józefina była moją szefową gdy jako młoda dziewczyna, tuż po studiach podjęłam prace. Co ja przez nią przeszłam. I nie tylko ja. Ludzie nie wytrzymywali i odchodzili. Ja miałam dziecko i potrzebowałam pracy. Wytrwałam. Wytrwałam do dnia, kiedy tą jędze zrzucili ze stanowiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że poprzednia stażystka nie była jedyną która tam nie wytrzymała...

      Usuń
  4. ech u mnie można powiedzieć była męska wersja Józefiny czyli Józefin... Aż przyszła kryska i odszedł sam od nas .

    OdpowiedzUsuń
  5. pare razy szlam taka kamienica korytarzem wchodze do mieszkania a tam luksusy wiec roznie bywa

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie przerażają takie obskurne kamienice. Zawsze wyczuwam w nich niebezpieczeństwo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko ja bym tam nawet chwili nie wytrzymała z takimi ludźmi :P i do tego w takim miejscu... Współczuję tej Blance

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i na to Ziuta liczy... odstrasza chroniąc swój stołek...

      Usuń
  8. Wiem coś na temat pracy w biurze i faktycznie jeśli w 1 biurze siedzi wiecej 2-3 osoby, a 2 są "dobrane" to jest obłęd i choćby się na rzesach stawalo to nic nie zrobimy :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Straszna historia i współczucia ogromne dla Blanki, że musiała tego doświadczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przed nią i po niej też dziewczyny nie mają wesoło..

      Usuń
    2. Dokładnie... Chciałabym, żeby coś się zmieniło.

      Usuń
    3. te sytuacje tworzą ludzie a oni sie raczej nie zmieniają..

      Usuń
  10. Ja to bym nie miała cierpliwości do takich ludzi i pewnie bym zrezygnowała za nim w złości, którejś coś nagadała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brrr, iść nocą w tej kamienicy bez światła... aż dreszcz mnie przeszedł. Bywa, że tak podchodzą do stażystów... wielcy wyżej postawieni przy korycie ;/ "Chamstwo w państwie"

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś bardzo bym się zmartwiła taką sytuacją a dzisiaj chyba zaczęłabym się śmiać w głos z głupoty owych kobiet ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!