sobota, 23 maja 2026

O jaśniepanie



Miałam wczoraj napisać ale zrobię to teraz. Relacja z jaśniepanem była burzliwa, udało mu się mnie zdenerwować jak nikomu innemu w ciągu mojego, nie tak krótkiego pobytu na tym łez padole. Nie odzywałam się on dzwonił i pisał. Może moja naiwność, a może desperacja popchnęła ku temu by dać szansę. A może jest to proces niekiedy bolesnego docierania się. Podobnie jak na początku dopasowują się niekiedy buty skórzane, co na bywa przykre to po dotarciu robią się tak wygodne że ciężko z nich zrezygnować. 

Mężczyzna jest jaki jest i nie ma co przy nim majstrować. Im szybciej to kobieta zrozumie, tym lepiej dla niej i dla niego...” Maria Czubaszek


Postanowiłam zaryzykować i trochę popracować nad relacją. Może mam staroświeckie myślenie, jednak do najmłodszych już sie nie zaliczam. Ponoć kropla drąży skałę więc tym bardziej kładę nacisk na mówienie jeszcze ładniejszym językiem, mówić ciszej... i tak uparcie i systematycznie, ciągle - po prostu taka komunikacja. Systematyczność wyrabia nawyk więc mówimy do siebie ładniej, ciszej. Czasem on już woli poprzednie słownictwo, ale ja dalej swoje i tak mam nadzieje będzie lepiej. Ciągam go do teatru a on nie protestuje, właściwie moglibyśmy wcześniej iść jednak co zrobić gdy repertuar rozczarowuje? No nic sie nie zrobi. W sobotę byliśmy na spektaklu: "Nora", jest to obraz związku małżeńskiego, relacji międzyludzkich: Nora nie pracuje, w ich życiu wiele zależy od jej męża który lepiej by nie dowiedział się o tajemnicach żony. Po widowisku spacerowaliśmy po starówce, to był cudowny czas... pięknie... 



 usiłowałam dowiedzieć się czegoś więcej o wrażeniach. Usłyszałam że mu sie podobało i chętnie pójdzie na kolejny spektakl który wybiorę... czyżby... jakby spełnienie marzeń o kimś kto zechce ze mną zasiadać na widowni. Zdałam sobie później sprawę jak wielkim prezentem jest obecność jaśniepana, możliwość spacerowania pod rękę.... w pewnym momencie aż prawie podskoczyłam i krzyknęłabym z zachwytu, ale starając sie ukryć rozpierające mnie emocje powiedziałam z zachwytem że chodzę prawie jak zdrowy człowiek. Podczas wspólnego czasu, aktywności, mózgi synchronizują się  





Jak wiecie ja kocham ceramikę... A ta miseczka mi sie mega spodobała....nie wykluczone że była by moja gdyby nie pora...
No właśnie pora była późna...


Co dobre mija tak niesamowicie szybko, nad ranem około trzeciej wylądowaliśmy w mieszkaniu jego brata (wyjechał do pracy gdzieś do Norwegii), było... cóż mogę powiedzieć no docieramy się. Słyszałam mnóstwo komplementów, zapewnienia że mnie kocha, chce być ze mną układać sobie życie, to jest miłe bardzo. Jednak bywają zgrzyty, nieporozumienia... wspomniałam że chciałam być w relacji w której drugiej sobie bardziej zależy na mnie. Słyszałam że jestem w takiej, to miłe. W poniedziałkowe popołudnie każde pojechało do siebie. Wiem niestety że w kwestii tego zależenia na sobie może z czasem być różnie, no ale jak na razie dalej często rozmawiamy, często. 

Kropla drąży skałę. A może Maria Czubaszek ma racje?! W środę był mały spacer i kawiarnia. Ja zamówiłam ciacho i lody (współudzi@ł w zbro5ni) a on kawe i wodę.


Śmiać mi sie chciało (chyba z bezsilności) gdy jasniepan wyciągnął swój napój i sukcesywnie dolewał go do swojej szklanki. "Progres" bo był dyskretny, teraz jest zdania że to ok skoro nikt nie widzi. hehhhhh... ma swoje wady, ale ta jego opiekuńczość mnie momentami rozczula. Pomaga w chodzeniu, pyta o potrzeby, sam oferuje...
Mam dwa zaproszenia od niego jedno znów do brata, jest plan: zamiast zamawiać pizzę robimy obiad. Menu ustalone: rosół, pieczone ziemniaczki i kurczak. Pierwsze danie ogarnia on, drugie danie ja. Pomysł narodził się gdy zobaczyłam rachunek za pizze i dwa sosy. 
89 pln za pszenne pieczywo z serem i sosem z dostawą pod drzwi  to wygodne rozwiązanie tym bardziej że nie trzeba zmywać. Pytanie ale czy to jedzenie zdrowe ? Zdecydowanie zbyt kosztowne. Za 89 pln można kupić lepsze dla zdrówka produkty.
Niestety okazało się że grafik nie pozwoli na realizację planów. Drugie zaproszenie wiąże się z tym przed czym konsekwentnie uciekam. Ja. On chce żebym poznała jego rodzinę: mamę, braci... Ja zwyczajnie się boję. Zaproszenie na rodzinne spotkanie to dla mnie już na samą myśl stres.... Rodzicielki poprzedników należały do tych trudnych person. Tutaj z tego co wiem ojciec i brat są alkoholikami. Jego mama jest w separacji, żeby sprawy ewentualne spadkowe jej nie pominęły. 
Jaśniepan dzwoni, pisze, dostaje dużo zapewnień o miłości, że mu zależy... A ja jakoś w to nie wierzę do końca, tyle razy sie zawiodłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!