Obserwatorzy

piątek, 28 czerwca 2013

Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły…

Rok szkolny skończony, świadectwa odebrane, krótko mówiąc wakacje! Ale wróćmy jeszcze do zakończenia roku szkolnego, a dokładniej do prezentów dla nauczycieli…
Co dziś dostają nauczyciele:
- wszystko – pisze jedna z nauczycielek formowych - oczywiście zależy od rodziców czy potrafią sie zorganizować i najczęściej jest tak że wychowawca dostaje prezent "zbiorczy" od całej klasy, z tym że zazwyczaj wychowawcy trzecich i szóstych klas dostają bardziej wartościowe prezenty (ale spokojnie, raczej nie są to plazmy :P) ponieważ kończą trzyletnia prace z dana klasa. Przykładowe prezenty dla wychowawców:
- kosz: wino, słodycze, kawa, ewentualnie owoce
- bon do empiku/perfumerii/sklepu z biżuteria o wartości 200-350
- wieczne pióro
- torebka- voucher do teatru
- voucher na zabieg Spa (zabieg, nie weekendowy pobyt)Biorąc pod uwagę fakt ze klasy najczęściej liczą 20-30 uczniów, wiec jest to koszt max. 10zl od dziecka. Jeśli chodzi o nauczycieli którzy nie są wychowawcami to z mojego punktu widzenia mogę napisać, że wole dostać piękny bukiet kwiatów od całej klasy niż pojedyncze róże, no ale wiadomo ze różnie to bywa, oprócz tego są tez czekoladki.
Inna belferka pisze -  ja po oddaniu 3 klasy gim dostałam piękny wisiorek na rzemyku, który przypomina mi o "moich" dzieciach, to miłe, nikt tego nie oczekuje , ale czasem jest przykro jak człowiek po godzinach siedzi (za darmo oczywiście) uczy (w moim przypadku angielski) a rodzic nawet nie da kwiatka dziecku, przykre…
Inna osoba się odzywa: " siedzenie po godzinach i to za darmo" sorry, ale idąc na nauczyciela wiedziałyście o tym a po drugie jak ja siedzę w biurze po godzinach a czasem i w weekendy to tez mi nikt nie płaci.
No właśnie jak to z tą „wdzięcznością”? Jest mnóstwo zawodów, niemalże w każdej branży są nadgodziny, ludzie siedzą pracują, a za swoją pracę otrzymują jedynie jakieś nadzieje, wizje… czasem jedynie podtrzymania posady. Owy kwiatek którego tak nie docenia autorka powyższej wypowiedzi to czasem czyjeś wyrzeczenie, a czasem po prostu nie ma pieniędzy by dać na składkę czy na kwiatka. Przecież cała reszta zawodów nie oczekuje dodatkowej gratyfikacji… tym bardziej, że nadchodzą czasy jak mawiał Adam: „niedługo będzie tak, że pracownik który upomina się o swoje pieniądze za pracę będzie źle widziany”. Nauczyciel otrzymuje swoje wynagrodzenie, nie zawsze za dobrze wykonaną pracę… jak wszędzie: są wspaniali nauczyciele – sama pamiętam nie mogłam się doczekać ich lekcji… nie zawsze dlatego, że pasjonował mnie przedmiot to jednak wiedzę chłonęłam jak gąbka, ba! Nawet po lekcji się rozmawiało. A po latach miło wspomina, i też co nieco pamięta. Ale są i tacy co nie wiadomo dlaczego, zapewne Boskim losu zrządzeniem się pojawili…
A napiwki w knajpie? Ktoś inny się odzywa: Masz rację. Nauczyciele dostają za to pieniądze i jest to ich obowiązek. I na pewno się nie oczekują za to żadnych prezentów. A dlaczego dajesz napiwki?? A spróbuj nie dać napiwku w restauracji, szczególnie tej z wyższej półki lub za granicą. Albo w taksówce w NY.

Mimo, że nie ma przymusu to jednak nauczycielowi będzie miło dostać prezent, ale to od nas: naszej zasobności i decyzji zależy co i czy cokolwiek chcemy ofiarować.


14 komentarzy:

  1. Ja mam mamę nauczycielkę, więc patrzę na to z trochę innej perspektywy ;)
    Mówi się, że nauczyciele mają taką wspaniałą pracę, bo mają tyle wolnego...a to nieprawda. Co prawda szkoła jest zamknięta przez 2 miesiące, ale tylko dla uczniów. Nauczyciele mają w tym czasie jakieś rady pedagogiczne, milion papierków do wypełnienia-więc wcale nie jest tak lekko. I szczerze mówiąc- wolałabym po godzinach siedzieć w biurze nad papierami niż z bandą rozwrzeszczanych dzieci -.- Ja tam lubię zakończenia roku, mama zawsze mi odpala kilka czekoladek XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że rola zawodowa to indywidualna sprawa. Kiedyś miałam praktyki w szkole, nie nie jest to miejsce dla mnie...

      Usuń
  2. oj dawno dawno temu skończyłam średnią.

    OdpowiedzUsuń
  3. mialam byc nauczycielem ale nie polecam nikomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda nie każdy ma powołanie... chociaż są i tacy co bardzo chwalą sobie to zajęcie

      Usuń
    2. po praktykach, kiedy stracilam calkiem głos stwierdzilam ze nigdy wiecej

      Usuń
  4. Przyjelo sie dawac kwiaty, za moich czasow bylo to calkiem normalne. Natomiast prezenty uwazam za niewlasciwe, to przesadzona nowa moda, nie powinno sie ich dawac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...kwiaty tak, prezenty nie. Znowu nowobogaccy coś wymyślili...

      Usuń
  5. Ja zawsze kupowałam nauczycielom jakieś czekoladki, czy kawy jeśli na to zasłużyli :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Aj te prezenty, u mnie ostatnio nawet Pani w dziekanacie kwiaty kupowaliśmy po obronie na studiach, co dla mnie w sumie było lekką przesadą... I dla kilku osób też, ale nie my decydowaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!