Obserwatorzy

czwartek, 3 grudnia 2015

Czerwony Pająk


Właśnie wróciłam do domu, byłyśmy z koleżanką w kinie na filmie pt: „Czerwony Pająk” w reżyserii Marcina Koszałki. Polski thriller z 2015 roku zawiódł zarówno mnie jak i koleżankę, ale o tym za chwile. Może zaczniemy od opisu:

„Wstrząsająca historia PRL-owskiego seryjnego mordercy polującego na ofiary w latach 60. XX wieku. Scenariusz został zainspirowany miejskimi legendami Krakowa. Jedna opowiada całkowicie fikcyjną historię o Lucjanie Staniaku zwanym Czerwonym Pająkiem, druga to autentyczny życiorys jedynego znanego światowej kryminalistyce seryjnego mordercy – nastolatka: Karola Kota, który jako „Wampir z Krakowa” stał się prawdziwą gwiazdą mediów pod koniec lat 60.” źródło opisu


Rzecz dzieje się w Krakowie, wiem bo znam historie Karola Kota i mieszkałam w Krakowie… moja koleżanka w ogóle nie zorientowała się w jakim mieście rozgrywała się akcja… atmosferę można było oddać, historia sama w sobie ma ogromny potencjał… a co zobaczyłyśmy? Klimat ciągnący się jak flaki z olejem jednostajny cokolwiek by się nie działo…
Najbardziej emocjonujące były moje wyobrażenia… oczekiwania, które zostały zawiedzione. Oczekiwałam klimatu Krakowa…. Dreszczy, napięcia, niepokoju, pewnej nieprzewidywalności, zagadek… których w "Czerwonym Pająku"szukać na próżno…
Gdybym nie wiedziała że jest to historia inspirowana Karolem Kotem nie powiedziałabym że to ta sama postać….nawet wyglądem nie przypomina pierwowzoru…
Kadr z filmu:

 Karol Kot:


zachowaniem….- ot taki tam po prostu dorosły facet, ale nie uczeń technikum…. Jakiś tam sportowiec który odnosi lokalne sukcesy. Wywiady udziela… gdzie ta zwyczajność niezwyczajna? Czy widz naprawdę musi widzieć człowieka sukcesu, najlepiej z rodziny inteligenckiej elity?
Dlaczego morderca, bohater filmowy nie może być na pozór zwykłą osobą?!  Czemu musi być to od razu człowiek sukcesu? Karol był uczniem technikum… w filmie kreowany jest na nie wiem kogo? Przecz był to chłopak… którego historia w ogóle nie pokrywa się z filmem….ani klimatu… nie czułam żadnego napięcia charakterystycznego dla gatunku… film rzec by można: nijaki od początku do końca… podobieństwo do pierwowzoru – chyba żadne. Gdzie ta psychoza? Przecież „Wampir w Krakowa” to miejska legenda…. Jaka musiała być psychoza skoro po wykonanym wyroku śmierci ponoć „widywano” mordercę… hehhhh….
Jesteśmy z koleżanką bardzo zawiedzione…


Jak nie lubię Małgorzaty Foremniak tak tutaj bardzo mi sie podobała, mało jej było ale dobrze zwłaszcza zagrała rewelacyjnie scenę widzenia z synem w więzieniu... nie powiedziała werbalnie nic, a jednak wiele...



Widział ktoś ten film?

34 komentarze:

  1. Nie oglądałam tego filmu, ale widzę, ze niewiele straciłam :( Za to mogę polecić Ci Posłańca -zaskoczył mnie i to bardzo na plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to w ogóle nie lubię polskich filmów i prędzej dałabym się ogolić na łyso niż płacić za bilet do kina na polski film. Dawno nasi nie nakręcili dobrego filmu i to się szybko nie zmieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety ciężko trafić na dobry film rodzimej produkcji.... k*** jaki potencjał ma ta historia.... kurcze.... jak można było to spaprać....hehhhh...

      Usuń
    2. Ha- a ja uwielbiam polskie filmy. Popatrzcie dziewczyny na Kolskiego - jest klimat, jest mądrość, jest to cos, co magnetyzuje widza.

      Usuń
  3. Miałam obejrzeć ten film, ale najpierw jak nigdy tego nie robiłam, poczytałam recenzje. Twoja opinia wskazuje, że się nic nie pomyliłam, to nie jest dobra propozycja.
    Oglądam dużo polskich filmów, praktycznie każdy jaki wyszedł, do tego tytułu jednak nie mogę się przekonać, specjalnie do kina szła nie będę, może kiedyś mi wpadnie przy okazji w domowych pieleszach.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam filmu ale tematyka zacna może obejrzę w weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam zapowiedź jak byłam z lubym na Marsjaninie - nie zaciekawił mnie, znaczy ucieszyła mnie informacja że będzie film o "naszym wampirze" ale trailer mnie rozczarował. Był nijaki, pusty, jak widać pierwsze wrażenie miałam słuszne. Szkoda że cię film rozczarował, chyba nie ma niczego gorszego w filmie... no moża beznadziejną grą w dobrym filmie ale wiesz o co mi chodzi.
    W sumie to tylko raz wyszłam z filmu, kilka razy zdarzyło mi się totalny kicz ale wyszłam tylko raz, ale podejrzewam że ten film mógłbybyć drugi.
    Szkoda, bo potencjał ta historia ma ogromny.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki na jedno kopyto, to było nijakie.... a wprowadzanie postaci fikcyjnej było bardzo niemądrym rozwiązaniem....

      Usuń
  6. Nawet nie słyszałam wcześniej o tym filmie, ale teraz przynajmniej wiem, że nie muszę spieszyć się z jego oglądaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie sądziłam, że jest tak słaby. Raczej nie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja za polskimi to nie przepadam to nie obejrzę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam obrazy rodzimej produkcji które mi sie spodobały:)

      Usuń
  9. niestety jeszcze chyba żadnego polskiego thrillera nie obejrzałam

    OdpowiedzUsuń
  10. Na polski film to bym do kina nie poszła ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o tym filmie, ale chyba nawet nie warto go oglądać, skoro nic tam się nie dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem czy nic sie nie dzieje.... no dzieje sie ale zawiodłam sie na całej linii

      Usuń
  12. Nie słyszałam o tym filmie, zupełnie jak poprzedniczka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam i nie widziałam nigdzie o nim:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam ani nie widziałam ale lubię takie klimaty :]

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też nie przepadam za polskimi filmami. Są strasznie słabe wg mnie :( Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziwi mnie dlaczego zrobili z niego niewiadomo kogo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie.... może chcieli nadrobić nieudolność...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!