środa, 10 czerwca 2026

Obietnice jaśniepana

 Kiedyś sie mawiało: "u mnie słowo droższe od pieniędzy", dziś mam wrażenie że powiedzenie odeszło do lamusa, a wartość słowa się zdewaluowała. Dziś o obietnicach jaśniepana i realizacji, czyli jak to wyszło... Pomijam tu celowo kawiarnie z początkowej fazy znajomości,jeśli tak to można ująć. Będzie to post w większości zakupowy, choć będą tu nie tylko materialne sprawy. Czy jest to wpis o zawiedzionych nadziejach? Zapraszam do dalszej części. 


1) Majtki, on sam z siebie zaproponował zakup. Jednak niestety na obietnicach sie skończyło, stety niestety. Kilka par kupiłam sobie ja. Zapewne kupię sobie kolejne sama. Ponoć są panowie którzy lubią kupować swojej kobiecie bieliznę, ale ja na takiego nie trafiłam. Jaśniepan lubi obiecywać, a jego słowo nie wiele warte. 


2) Stanik, cielisty. Poprosiłam o biustonosz cielisty by pod białą bluzką nie prześwitywał, obiecywał, obiecywał aż w końcu sama sobie kupiłam. Kilka. 


3) Spacer w deszczu, nic nie kosztuje, daje wiele korzyści: klimat, zapach, dźwięk. Ruch sam w sobie. Jaśniepan obawiał sie o swoje obuwie i zdrowie że się przeziębi. Poszłam sama, było super, moje buty mają się dobrze (nie chodziłam po kałużach). Zdrowotnie nie ucierpiałam a w ręcz przeciwnie! Spacer w deszczu wśród zieleni to jedna z większych przyjemności! 


4) wyraził chęć zakupu paletki cieni, ale zaprotestowałam mówiąc że kupię sobie sama i tak też zrobiłam. 



5) On myśli albo i nie, sama nie wiem. Może myśli że jak kobieta idzie do lekarza na NFZ to w aptece nic nie płaci. Jak próbowałam go wyprowadzić z błędu że skoro wizyta jest w ramach składek to jednak i w aptece trzeba płacić, zapytał czy może pokryć koszty. Okazało się że pytania nie oznaczają tego co chęci. Na zdjęciu przykładowe produkty. 



6) Mówił że chce mi kupić czerwoną szminkę, to kupiłam sobie sama, szukałam i znalazłam, ta z Max Factor pachnie pięknie, słodko.... aż dla przyjemności zdarza mi się ją powąchać. 


7) Teatr, to sobie sama pójdę. Kwestia czasu, miałam iść na czarną komedię: "Arszenik i stare koronki". Ponoć super sie można uśmiać, ale wybrałam się w inne miejsce, o tym napiszę niedługo. 

8) Wrocław, no to tu nie będzie szybkiej realizacji, niestety. Powiedział że pojedziemy gdzie będziesz chciała, nie uważam żeby dolnośląskie było jakimś wielkim problemem, on sie zgodził potem wycofywał, raz wspomniał że Wrocław to z@dupie. Z tego co pamiętam to piękne miasto, które chciałabym ponownie odwiedzić. 
9) Sera do twarzy, dostałam, mam. Herbatki też.  


10) Łańcuszek z wisiorkiem. Dostałam, czasem noszę.


11) Wsparcie, obecność. Dzwonił po x razy dziennie i wieczór, czasem to ja nie odbierałam bo nie miałam ochoty (ileż można), czasem rozmawiałam z inną osobą więc sie nie dodzwonił, ja nie oddzwaniałam. Potem pytał z kim gadałam bo było zajęte. W przychodni przed pobieraniem krwi był ze mną bo uprosiłam i akurat miał wolne, gdyby był po nocce bezpośrednio to by mi nie towarzyszył. Pamiętam to więc jak mówił że po nocce jedzie do kas biletowych sam po bilety do Wrocka to już wiedziałam że ściema. Czuć sie oszukiwaną i manipulowaną to nie jest nic fajnego. Pamiętam innym razem jak sie bardzo źle czułam jak głaskał po włosach i mówił jak bardzo mu mnie żal. Być godną pożałowania nic miłego, ale obecność bywa bardzo pomocna. Często przeżywałam trudne emocje, bardzo ciężko było bo on pewnych rzeczy nie widzi, bo on będzie decydował co ważne, poprawne, czy coś dobrze zrozumiałam, odebrałam. Relacja to dwie osoby a nie jedna która o wszystkim decyduje, nie da poczucia bezpieczeństwa: skoro coś ustalamy to sie tego trzymamy, nie rozumiał moich łez zawodu gdy dowiedziałam się że wycieczka na której mi zależało nie dojdzie do skutku. Pytał czemu płakałaś jak ci powiedziałem że nie ma biletów. Co miałam mówić? - kolejny raz że poczułam sie oszukana, zmanipulowana? Powiedziałam że bardzo mi zależało a on że nie jego wina że biletów nie było. Nie wspomniałam o tym że umawialiśmy się że razem pójdziemy, potem miała być kawiarnia. On spotykać sie chciał w domu, nie patrzył że sprawia przykrość, że przez takie traktowanie czuje do siebie wstręt, nienawiść do siebie samej.

12) Okulary przeciwsłoneczne sam obiecał, tego nie ma. Czy potrzebuję nowych? Stare dają radę jeszcze więc nie jest to jakaś pilna potrzeba.



13) Pomoc finansowa, nie prosiłam go o pieniądze żeby mi dał, staram się sama, oszczędnie na ile umiem. Sam nigdy nie zaoferował że mógłby podarować, nawet jak miałam imieniny, żadnego prezentu. Tylko życzenia.

14) Dla ciebie wszystko, czyli co konkretnie? Slogan za którym jak widać po podpunktach nie wiele wynika. 

15) Karnet na basen, dał pieniądze na zakup. Tego samego dnia z tej sumy opłaciłam taksówkę którą zamówił. Środków nie odzyskałam. 

Sporo z tych punktów to rzeczy materialne, może i ja jestem materialistką, jednak za każdym z tych punktów kryje się obietnica, większość to to czego nie dopełnił, czas był on mamił obietnicami, chciał decydować co ważne kreśląc ustalenia wspólne, więc gdzie tu partnerstwo?! Tu jest coś znacznie ważniejszego, fundamentalnego i kluczowego w każdej relacji: zaufanie, szacunek, słowność. 
Co to za relacja gdzie jest gorycz poczucia zawodu, braku bezpieczeństwa skoro nie można ufać ustaleniom, słowom...

Ktoś pod wcześniejszym postem napisał:

"Najlepsze są te przyjemności, które sprawiamy sobie same. Nie ma co w tej kwestii oglądać się na innych. Zwłaszcza, jeśli nie są tego warci. A w tym przypadku tak jest."

Czy ja sie z tym zgadzam? Nie do końca. Radość z brania i obdarowywania to coś więcej to dawanie i branie, to dzielenie sie radością z widoku przyjemnych emocji, trafiony prezent to dowód że ktoś bliski zadał sobie trud poznania i odpowiedzi na potrzeby, dzielenie sie zasobami, chęć uszczęśliwienia... to znacznie więcej niż słowa: "kocham cię, zawsze twój...", "jesteś dla mnie ważna", "jak mogę ci pomóc"... słowa za którymi nic nie idzie. Liczą się też czyny. Jasne, wiele z tych punktów sama zrealizowałam, ale czy to tak cieszy? Jest poczucie sprawczości za którym idzie autonomia ale i samotność a to w związku najgorsze. Oczywiście że są różne relacje i nikt nic nie musi, ale po co obiecywać? Niespełnione nadzieje bolą, brak zaufania, pogarda... tu zgadzam się że nie był wart. 
To by było na tyle, chyba. Starałam się być możliwie jak najbardziej obiektywna. 
Miłego dzionka!

42 komentarze:

  1. To bardzo poruszający i niezwykle dojrzały wpis, w którym dotykasz sedna tego, czym powinna być prawdziwa relacja. Masz całkowitą rację, że w tym wszystkim wcale nie chodzi o same rzeczy materialne, ale o to, co one reprezentują – o szacunek do własnego słowa, uważność na potrzeby drugiej osoby i poczucie bezpieczeństwa. Najgorsza w związku jest właśnie ta samotność we dwoje, o której piszesz, gdy zamiast partnerstwa pojawia się konieczność radzenia sobie ze wszystkim samej, bo na słowie drugiej strony nie można polegać. Pięknie ujęłaś to, że prezenty i gesty to forma języka miłości oraz dowód na to, że ktoś zadał sobie trud, aby nas poznać i sprawić nam radość. Twoja niezależność i sprawczość są godne podziwu, ale w relacji każdy ma prawo oczekiwać czynów, a nie tylko pustych deklaracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacunek do siebie i świata to kluczowa sprawa, ale jak widać nie dla każdego. Uważność jest cenna i dbanie o drugą osobę ale nie każdy to potrafi. Samotność w związku jest okropna bo co to za związek gdzie nie można ufać wierzyć drugiej osobie?
      Jasniepan to niebezpieczny człowiek który mimo że wiedział bo mu przekazałam słowa mojej hematolog to zupełnie się tym nie przejął. Dla niego jego przyjemność jest ważniejsza niż moje zdrowie i życie, jego nie obchodzi drugi człowiek, mógł mi zrobić ogromną krzywdę. On widzi tylko siebie, przerzuca odpowiedzialność na drugą stronę. Wspominał że ja jestem za dobra dla ludzi i że dobrym być nie należy oraz że nic za darmo...to jego podejście z którym został i pewno wnosi w nowe relacje,bo wątpię by ten 45 latek się zmienił

      Usuń
  2. Zastanawiam się tylko, gdzie tu jest granica między „on taki jest” a zwykłym brakiem szacunku do drugiej osoby — bo dla mnie to się trochę rozjeżdża i nie wiem, czy da się to jeszcze „naprawić rozmową”, czy to już po prostu schemat, który będzie się kręcił dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest jaki jest i się nie zmieni, nie szanuje siebie i innych. Czy coś może na niego wpłynąć? Ponoć ludzie się nie zmieniają. Jeśli już to są to rzadkie przypadki. Tym mniejsza szansa że on ma 45 lat. Co do rozmowy to nie zamierzam się odzywać do kogoś do kogo nie ma sensu mówić

      Usuń
  3. Ja serio nie kumam po co Ty z nim jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm to dla mnie trudne do komentowania, bo mam inne podejście do wielu spraw, ale nie o mnie tu chodzi.
    Myślę, że zaangażowałaś się w tę znajomość i miało to być coś miłego, sympatycznego, a wyszło coś przykrego i rozczarowującego i to doskwiera najbardziej.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, każdy jest inny, czasem dobrze poczytać o innym punkcie widzenia danej sprawy. Dla mnie dane słowo jest ważne a wpis to takie rozliczenie co od kogo wyszło i jak to się podziało. Z panem nie dobraliśmy się, nie mamy kontaktu. Bywa

      Usuń
    2. No niestety, nie zawsze jest nam z kimś po drodze, ale jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Próbowałaś, dawałaś kolejne szansę, liczyłaś, że pan się ogarnie.
      Nie ogarnął się!

      Usuń
    3. Czasem nie chcemy widzieć...pamiętam słowa pewnej osoby: "on nie jest taki zły jak myślisz". Niestety okazał się ...

      Usuń
    4. To akurat prawda. Można nawet idealizować na własne potrzeby.
      Masz tę znajomość za sobą, a teraz przed Tobą tylko lepsze i tego życzę!

      Usuń
    5. Czasem czegoś człowiek tak bardzo chcę że nie chce widzieć, sam siebie okłamuje, zwodzi. No dlatego warto się dokształcać, a zdobyta wiedzą i refleksjami się tu dzielę. Czasem odświeżam sobie tematy...

      Usuń
    6. Na pewno chciałaś żeby to była relacja oparta na wzajemnym wsparciu, zaufaniu, prawdzie i bezinteresowności, bo tak sobie taką relację wyobrażasz, o takiej marzysz i taka faktycznie powinna być. To nie są wygórowane oczekiwania, tylko źle trafiłaś...

      Usuń
  5. Nawwet trudno to skomentować. Szkoda czasu na taką relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez czasami nie wiem co napisac...

      Usuń
    2. Oczywiście że szkoda czasu więc to przeszłość a wpis to takie podsumowanie

      Usuń
  6. Arszenik i stare korony są fenomenalne- jak bd miała okazję wybierz się! Ja dalej nie ogarniam po co Ty z nim jesteś? Pozostaje mieć nadzieję że chociaż w łóżku jest dobry- taki żarcik. Bo skoro łamie obietnicę, dane słowo to po co się męczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam że ten spektakl jest super i chętnie na to się wybiorę. Co do tego pana to ja nie mam z nim kontaktu, to już historia. Wpis to taka retrospekcja obietnic, tak dla siebie sobie robiłam, prawda że swoich słów nie szanował jak widać po punktach

      Usuń
  7. Serio masz zamiar w to dalej brnąć? Komentujący mają rację, ale pewnie wolisz do reszty zajechać swoją psychikę. Według mnie, to ani minuty dłużej, bo to strata czasu, chyba że lubisz takie huśtawki emocjonalne. Mowią że miłość przechodzi jak sraczka, ale tego się nawet miłością nie da nazwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z nim nie mam kontaktu, post dotyczy realizowanych obietnic, taka retrospekcja co dostałam a co dałam sobie sama. Oczywiście że to nie miłość tu są wspomnienia.

      Usuń
    2. Jeśli naprawdę chciałby Tobie coś kupić, zamiast obiecywać, robiłby to bez zbędnego gadania. Tu nawet szkoda czasu na wspominki.

      Usuń
    3. To prawda, część punktów to coś co dostałam i mam.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie zostawiać linków!!!

      Usuń
    2. To rzeczywiście niezbyt miło, jak ktoś się reklamuje na czyimś blogu…

      Usuń
    3. Zwłaszcza gdy persona nie reaguje na prośby

      Usuń
  9. Myślę, że przyjemności są większe, jeśli się z kimś nimi dzielimy

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, z tego podsumowania wynika, że decyzja była słuszna i tą ciszę lepiej będzie utrzymać.. Zgadzam się, że takie obietnice bez pokrycia są bardzo przykre. Lepiej jest dostać spontaniczny prezent niż puste słowa, ale co zrobić, nie jesteśmy w stanie "prześwietlić" człowieka i od razu wiedzieć jaki jest. Myślę, że już wystarczająco dużo czasu i serca poświęciłaś na tą znajomość.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda że nie spełnione nadzieje bolą, z tym że on działał z premedytacją...on widział tylko swój interes.

      Usuń
    2. To tym bardziej nie ma do czego wracać i iść do przodu. To nie jest łatwe ani przyjemne, ale warto :))

      Usuń
  11. Raz czy dwa można byłoby jeszcze wybaczyć takie niespełnione obietnice. Jednak jaśniepan, o którym mówisz zdecydowanie przekroczył jakiekolwiek granice przyzwoitości i zdecydowanie sobie zasłużył na odejście w niepamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie: "jasniepan" (koniecznie z małych liter) doskonale do niego pasuje. Prawda że trzeba było wcześniej się pożegnać z nim

      Usuń
    2. To określenie wiele o nim mówi. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Warto poświęcać temu panu cały wpis? Skup się na sobie i swoich przyjemnościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie zrobiłam napisałam o przyjemnościach

      Usuń
    2. Czyli Twoje rozkładanie relacji z tym panem na czynniki pierwsze to przyjemność?

      Usuń
    3. Post to lista rzeczy które mi sprawiły przyjemność, a analiza relacji to...

      Usuń
  13. Jak widać on lubił dużo mówić i dużo obiecywać już to zapala czerwoną lampkę. Dobrze że to już przeszłość. Chociaż rozumiem Twoją potrzebę bliskości i emocji związanych z obdarowywania siebie nawzajem czy robienia sobie małych przyjemności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem po co kłamać, obiecywać... potrzebę bliskości mają chyba wszystkie żywe istoty.

      Usuń
  14. Szkoda czasu na taką relacje. Nienawidzę, jak ktoś dużo obiecuje i z tego się nie wywiązuje

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!