Obserwatorzy

niedziela, 6 stycznia 2013

prawd jest wiele, rzeczywistość jedna.


Nie jestem stała klientką Fast foodów, ale od czasem, co tam… lubię kurczaka z KFC. No smakuje mi… co prawda przed ostatnio byłam tam jeszcze z… Adamem…
A ostatnio przedwczoraj. Więc widzicie często tam nie jadam, ale przed wczoraj pokusiliśmy się na… kubełek. Nie wiem co strzeliło mi do głowy by wydać około 55 złotych na kurczaka, - może fakt, że to nie ja stawiałam? Przecież w mięsnym dałabym część tego, ale panierka, smak i zapach… i… okrutna potrzeba picia… więc człowiek je bo dobre, jedzonko sprawia, że trzeba pić, więc proponują napoje gazowane (bardziej rozciągają żołądek a cukier napędza apetyt). Dlaczego? To proste by człowiek jadł coraz więcej. Gdy zaczynali na pewno nei mieli tak bogatej oferty, a teraz to i kawę i piwko (chyba jedyny fastfood gdzie można wypić piwo) a nawet ciastko. Wszystko by człowiek siedział jak najdłużej, jadł pił, i zostawiał jak najwięcej pieniędzy…
Wiecie co mnie uderzyło gdy wchodziłam do tego przybytku? Wcale nie zapach, wystrój, nie nie… tylko informacja, że obsługa mówi w języku angielskim – tylko po angielsku. Następną informacją był komunikat i śliskiej podłodze z charakterystycznym rysunkiem. W drodze powrotnej miałam przemyślenia na ten temat dlaczego nie mogli dać komunikatu w języku polskim i innych, bla bla bla. Ale potem przyszła refleksja jakoby anglojęzyczni byli głupsi od innych, którym ma jedynie charakterystyczny obrazek wystarczyć.


Nie powiem kilka dni balowaliśmy, do Robercika przyszedł koleżka… fajnie bo wspomógł finansowo, trochę a nawet więcej bo do tego postawił, troszkę…
Ale ma dziewczynę Natalie, ona jest z nim w ciąży. Ma około 20 lat, nie wiem na ile dziecko planowane, nie wnikam, też jakoś szczególnie w ich relacje bo to nie moja wina. Jednak ilekroć on tu przyjdzie Natalia wydzwania do niego bardzo często, kontroluje go kiedy będzie i w ogóle, w końcu wyłącza telefon/rozładowuje mu się. I spokój. On pije, bawi się w najlepsze, a ona po kilku dniach chodzi i szuka go. Boże! Jak ja ją dziś zobaczyłam jak mi się jej żal zrobiło… kobieta w ciąży chodzi, szuka swojego ukochanego, a on się zabawia… bez niej.
Robert powiedział że go nie ma, więc ja już nie musiałam się odzywać. Tatuś przyszły się zreflektował i z poczuciem winy za jakiś czas poszedł do swojej… ja mu poradziłam by jej chodź kwiatka czy co ona tam lubi jej kupił. On zdezorientowany przerażony jak do niej szedł.
Po co o tym piszę? A no chciałam porównać tego oto koleżkę, polaka z mailem jaki  dostałam od Sylwii. Otóż koleżanka chwaliła mi się, że dostała prezent od swojego byłego narzeczonego (rok temu pod koniec grudnia się rozstali) dostała od niego wisiorek kryształ svarovskiego i jakąś książkę z poezją. Włoch…
Sylwia pytała mnie jak mi się podoba, powiedziałam, że pasuje do niej bo delikatny. Po za tym uważam, że to bardzo ładnie że pomimo, że nie stanowią już pary on nie tyle kontaktuje się z nią, wspomaga finansowo, ale i przesyła prezenty.
Siostra Sylwii skwitowała to tak: iż mało na nią wydał… mnie trochę wmurowało…. Dlaczego facet na wydawać na swoją byłą… odpowiedziałam Sylwii porównując do polaków:
Widzisz, a polak to ci nawet cześć na ulicy nie powie… no i faktycznie… taka prawda… mamy podobne doświadczenia, nie wiedzieć czemu zakończenie związku równa się zakończeniem znajomości… smutne to…



5 komentarzy:

  1. Filizanko, razi mnie troche, ze Polak piszesz z malej litery, to brak szacunku do wlasnej narodowosci (Wloch napisalas z duzej). Byc moze niektorzy Polacy nie zasluguja na szacunek, co nie zmienia faktu, ze pozostaja Polakami.
    A tej Natalii moge jedynie wspolczuc glupoty, ze zwiazala sie z kims podobnym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wolności trzeba umieć korzystać...
    Wszystkie problemy związane z ciążą spadną na nią,
    bo o radościach to zapomnij...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedna dziewczyna, współczuję jej... co innego tam jak chodzą ze sobą i sex uprawiają a co innego jak już dziecko w drodze lub co gorsza na świecie. Tu już nie chodzi o nich. Bo to ich świadoma lub mniej decyzja, a dziecko? co ono winne

      Usuń
  3. Polacy. Polak to stan umysłu. Choć ja mam niezłe kontakty z byłym (jednym), jeden mi mówi cześć, jeden nie poznaje na ulicy. Myślę że to zależy od człowieka... Ale żeby coś od któregoś dostać? Matko. marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polak... no właśnie dlatego moja koleżanka się z nimi tylko "przyjaźni"... gorsze już tylko ruski i arabusy...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!