Obserwatorzy

poniedziałek, 7 stycznia 2013

"Kłopot z życiem po­lega na tym, że nie ma okaz­ji go przećwiczyć i od ra­zu ro­bi się to na poważnie." - Terry Pratchett


Wczoraj widziałam na fb fotkę Bartosza (moja  pierwsza miłość, tak wielka że mnie teraz na ulicy nie poznaje…), z żoną i… dzieckiem. To on ma dziecko? Szok. Nie zrozumcie mnie źle jasne, że ma prawo i takie tam. Jednak ja mam co najmniej mieszane uczucia. Dlaczego?
Po pierwsze Bartosz leczy się psychiatrycznie, ma rentę właśnie na problemy psychiczne. Ma również inne schorzenia które może „przekazać dziecku”.
Dwa z tego co pamiętam mama Bartka jest kobietą mocno zaburzoną, kiedyś mi ktoś o niej powiedział: „kawał kurwy z tej pani teściowej, więc ogólnie dom jest dysfunkcyjny. „katolicka szanująca się rodzina” co niedziele do kościoła autkiem, a bijatyki takie że nie raz ktoś lądował w szpitalu… nie wiem czy Bartosz czy jego matka, nie widziałam ale jedno z nich wywaliło psa przez okno, z czwartego piętra. Skoro ktoś do tego jest zdolny to jaka gwarancja, że nie zrobi tego samego z dzieckiem? Co za rodzinka… masakra…
Jaki przykład ojca? Jaka babcia… szok.
Pamiętacie nowelę Elizy Orzeszkowej pt: „Dobra Pani”. Taką samą cechę ma Bartosz. Chcę giereczkę, więc mu mamcia kupi, albo synek sam sobie z rentuni kupi… synek chce pieska, rodzice kupili mu pieska, a że piesek się znudził rodzice mieli obowiązek. Wiecie, dziecko to nie jest gierka czy nawet piesek, to mały człowiek który może ciężko pokutować za coś czemu nie jest winien, bo przychodząc na świat nie mamy wyboru kto mama kto tata, jaki dom stworzą… jeśli ktoś ma podejście niczym Pani Ewelina Krzycka, to uważam, że dzieci mieć nie powinien, ani zwierząt.
Eliza mówi, że wszystko ok. jeśli bierze leki… hmmm z tego co pamiętam Bartosz lubił wypić nie zważając na leki, w dodatku jego inne schorzenia może odziedziczyć dziecko, w końcu dziedzictwo domu rodzinnego także nie wróży najlepiej.
Dlaczego mnie to rusza? Może dlatego, że sama borykam się z bagażem jako Dorosła Osoba z Rodziny Dysfunkcyjnej, w skrócie DDD i wiem jak to jest. Oczywiście nie umniejszam bo ludzie się zmieniają, zwiększają świadomość poprzez czytanie, prace nad sobą... Chodź w przypadku Bartosza to szczerze wątpię, ale daj im Boże! Chodź żal mi dziecka, reszta to ich sprawa.


6 komentarzy:

  1. To straszne, co piszesz, ale z drugiej strony co robic? Kastrowac psychicznie chorych?
    Trudny orzech do zgryzienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz Bartoszek będzie chciał to będzie się mnożył i krzywdził kolejne osoby (dzieci, ich matki) ale cóż... nie mam na to wpływu...

      Usuń
  2. Jedyne to trzymać się z daleka od takich osób...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pierdoły !

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem DDA. Notkę znalazłem przypadkowo. Czytam, czytam... Myślałem, że przeczytam coś, co mnie pocieszy, coś, co poruszy. A tu... Jedyna refleksja na koniec (przepraszam za przekleństwo, ale tylko taka forma odda mój przekaz w pełni) to: Po chuj się wtrącasz?

    Nie ma prawa mieć rodziny? Nie ma prawa ułożyć sobie życia? Co, ja też jestem do odstrzału, bo jestem DDA? Zajmij się sobą, zamiast drążyć nad sytuacją innych. To takie trochę jak stara przekupa ze straganu...

    Pozdrawiam, życzę dużo szczęścia. Poprzeglądam jeszcze bloga. Wszystkiego dobrego!
    Tomek

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!