Obserwatorzy

środa, 15 maja 2013

Dziś już na poważnie. Poważnym zaprawdę tematem jest praca.


Uwierzcie mi, że żadne zajęcie nie dało mi tyle radości i satysfakcji co opieka nad zwierzętami. Pracując dla pracodawcy czy to prywaciarza czy ogromnej sieci międzynarodowej o pochwałach człowiek poważyć jedynie może. Wizja zwolnienia nieprzyjemna atmosfera to jest to co najczęściej Polski pracodawca funduje rodakowi.
Sylwia od dłuższego czasu naciskała bym zadzwoniła w odpowiedzi na ogłoszenie. Nie byłam zainteresowana kontaktem z tą panią:
1)      Jest ogromna rotacja, taka, że dziewczyny rezygnują po dwóch godzinach
2)      Sylwia musiała czekać na rozmowę pół godziny, mimo, że była umówiona na konkretną godzinę.
Przypomniała mi się moja „dobra znajoma” u której pracowałam. Jako, że byłam młodziutka, i była to moja pierwsza praca to muszę przyznać, że twardą szkołę otrzymałam. Praca na czarno. 4pln za godzinę i jeszcze musiałam dojeżdżać godzinę w jedną stronę, więc i bilet to było kilka moich dniówek. Kilka delikatnie mówiąc. Bo szefowa miała „furtkę” a była to odpowiedzialność materialna. A że byłam, podobnie jak każda z jej poprzednich pracownic osobą albo wysoce nieuczciwą, albo notorycznie się myliłam na kasie więc zawsze był niedobór. Szefowa zawsze remanent robiła sama, za plecami. Mimo, że tłumaczyłam że jak to?! To nie możliwe skoro liczę na kalkulatorze. Kalkulator się myli – słyszałam odpowiedź.
Płacze, pokazywanie torebki portfela nic nie dawało zawsze był niedobór. Powiedziałam, że w takim razie będę szukała nowej pracy, umówiłyśmy się na tygodniowe wypowiedzenie, jak ona znajdzie moją zastępcę a ja owe zajęcie. W między czasie sama zaczęłam pewne rzeczy podliczać, no i wyszło, że szefowa do skracania mojej pensji skora, tak bardzo, że odliczała zarówno to co sama odpisałam na końcu zeszytu jak i to co wyszło jej z „remanentu”. Dla przykładu klient płacił za określoną rzecz 5 pln, a ja za to samo 10. Dobra szefowa co nie? Siedziałam tam po 10 po 12 godzin „charytatywnie”. Szefowa „dobra znajoma” z czasem zaczęła chować papierosy, karty do telefonów, a moje „zwolnienie” to był „prezent świąteczny”. Mimo umówionego tygodnia szefowa przyszła szybciej pewnego wieczora, z informacją, że znalazła już na moje miejsce.
Nie zgadniecie ile dostałam w rozliczeniu. Całe 60 pln. Dobrze, że mi dopłacać nie kazała.
Nauczka na całe życie, więc gdy już widzę miejsce gdzie często pracownicy się zmieniają mniemam, że to nie pracownicy są nieudolni, to z pracodawcą jest coś nie tak… oczywiście są prace przejściowe zapchaj dziura pomiędzy jedną a drugą pracą, a nieświadomym wolontariatem w cieniu podejrzeń…
Wracając do Sylwii która naciskała na mnie, i w końcu zadzwoniłam
- dzień dobry dzwonię w sprawie ogłoszenia, czy jest to aktualne?
- ale o co chodzi?
- o ogłoszenie czy jest aktualne?
- skąd jesteś? – bardzo bezpośrednia kobieta naprawdę zadziwiła mnie… jeszcze ten ton potem ile masz lat, gdy odpowiedziałam usłyszałam to nie aktualne.
Jestem w szoku, że tak można się zachować… to już pracodawcę kompletnie nic nie obowiązuje?!
Oddzwoniłam do Sylwii z informacją, że żałuje iż dałam się namówić a rozmowę z tą kobietą, i jestem oburzona jej zachowaniem, w końcu osoba szukająca pracy zasługuje na szacunek z prostego faktu, że jest człowiekiem! Nie wystarczy?
W Polsce nie ma zwyczaju mówienia na ty. Jest Pan Pani, chodź to pomału zanika, bo w dużych firmach jest zwyczaj mówienia po imieniu na ty, ale nie dotyczy to osób z zewnątrz.
Forma oficjalna to wbrew pozorom ważna rzecz, której młodzi często nie widzą, gdyż jak mi mądry starszy Pan powiedział „od ty do ty gnoju jest jeden krok”!


12 komentarzy:

  1. To nie wina pracodawcow, tylko nieuregulowanego prawa pracy. Gdyby ono funkcjonowalo tak, jak np. tutaj, zaden pracodawca nie odwazylby sie postepowac podobnie z pracownikami, bo natychmiast wyladowalby przed sadem pracy i zostal skazany na gruba grzywna, ktora kazalaby mu sie na przyszlosc zastanowic, zanim potraktowalby pracownika jak niewolnika.
    To wina panstwa, a pracodawcy jedynie wykorzystuja luki prawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że to kwestia indywidualna. Na zasadzie jeden ukradnie drugi nie. Na kontakt z tyloma pracodawcami ta baba wczoraj sprawiła, że mnie zamurowało. Jak ktoś jest chamem to nic nie pomoże.
      Po za tym ta osoba bazuje na osobach młodych które nie znają życia, nie wiedzą jak być powinno, bo to na przykład pierwsza praca, a potem uraz do prywaciarzy. W końcu ja pracowałam u "dobrej znajomej"...
      Polacy to szczególny naród, który zmuszony był kombinować...
      "kto kombinuje ten żyje" bo ani prawo ani żaden urząd za człowiekiem w tym kraju nie stanie!

      Usuń
  2. ...to właśnie to śmieszne prawo pracy pozwala pracodawcy traktować pracownika jak niewolnika i poniżać go i okradać go na każdym kroku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmmm wiesz jest coś takiego jak moralność. Sumienie, każdy niby ma swoje, to jest to co jednemu nie pozwala, a inny to zagłusza.

      Usuń
    2. o tak, traktowanie pracownika jak niewolnika to teraz norma ;/

      Usuń
  3. To okropne,
    ale ja też mam dziwne wrażenie ,że pracodawcy schamieli...
    Prawo prawem , ale kulturalnym zawsze można być.

    OdpowiedzUsuń
  4. tesciowa chce psa ze schroniska i okazalo sie jak tam dzwonila ze wobego tego ze jest z innej gminy musialaby zaplacic 80zl za psa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie w różnych azylach jest inaczej:) jeśli chce tego uniknąć są prywatne ogłoszenia są fundacje pomocy psom...
      Pamiętam, że Ty lubisz beagle nie wiem czy teściowa też. Może się skontaktować z fundacją pomocy psom tej rasy oto namiar:

      http://beaglewpotrzebie.pl/?q=node/5

      adopcja jest darmowa. Przed chwilą dzwoniłam do fundacji rozmawiałam, więc informacje są pierwszej świeżości.
      pozdrawiam

      Usuń
    2. tak znam tą stronę jednak tesciowa woli yorki:(

      Usuń
    3. no to fundacja ratująca yorki...

      Usuń
  5. pracodawcy dyktują warunki przy okazji łupiąc pracownika. teraz bardzo często pracownik = niewolnik.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam takiej fundacji w poznaniu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!