Obserwatorzy

sobota, 28 września 2013

Toksyczne związki – unikający bliskości.

Najczęściej są nimi Panowie będący w romantycznych związkach. Bywa na odwrót, ale i także homoseksualne związki bywają toksyczne. Toksyczna relacja może dotyczyć wszelakich relacji.

Gdy myślę o unikającym bliskości zwłaszcza w kontekście dzieciństwa przychodzi mi na myśl postać heroicznego chłopca z filmu: „kochankowie mojej mamy”. Owładnięta nałogami, nieporadna matka i syn, dziecko. Na jego głowie synka było wszystko… odpowiedzialny do bólu młody człowiek, za bardzo… zbyt wiele dźwigał na swoich barkach, nie jeden dorosły by nie podołał. Film ciężki, może nieco przerysowany (zwłaszcza scena jak Krysia idzie do szkoły w szlafroku…). Polecam film. Jak ktoś nie widział zapraszam:


Dzieciństwo nauczyło go, że im większa bliskość tym więcej cierpienia. Późniejsze związki z nałogowcami kochania tylko potwierdzają te tezy. Rodzic unikającego bliskości oczekiwał pomocy. Jako dziecko unikający bliskości czuł się opuszczony. Tego uczucia się boi to najczęściej nieuświadomiony lęk. Samotność popycha go do wiązania się w związki, jednocześnie nie wie jak budować bliskość, bo niby skąd miał się nauczyć?
Oboje czują lęk zarówno przed zbliżeniem jak i porzuceniem, tylko nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Nałogowiec kochania boi się porzucenia i nieświadomie zbliżenia, dlatego nie świadomie wybiera partnerów unikających bliskości; ci zaś odwrotnie świadomie boją się zbliżenia a nie świadomie porzucenia.
Gdy się spotkają stoją na krawędziach, bezpiecznie zaspokajając potrzeby partnera unikając wchłonięcia, i wykorzystania.
Partner unika bliskości gdyż czuje silny lęk przed wykorzystaniem, opanowaniem przez czyjąś wizje, rzeczywistość, egzystencje…  dlatego woli oddawać się swoim nałogom po za związkiem, oraz rekompensować sobie poczucie osamotnienia i potrzebę bliskości. By nie dać się omotać posługują  się metodami utrzymywania dystansu.
Jako rodzice unikający bliskości są skryci, wolą dyrygować innymi ze swojej zamkniętej pozycji gdzie ukrywają swoje uczucia i emocje. Także ból osamotnienia i porzucenia wyniesione z dzieciństwa.
Gdy trafia na nałogowca kochania momentalnie, choć nieświadomie wyczuwa jego lęk przed porzuceniem; i właśnie to go pociąga! Lęk przed porzuceniem jest w tej relacji narzędziem manipulacji! Częściej w rękach unikającego bliskości.
Unikający bliskości chce by przeżycia w związku były jak naj mniej intensywne. Większa intensywność przeraża go, kojarząc się z wykorzystaniem i przytłoczeniem. Unika zbliżenia przez koncentrowanie się na czymś po za związkiem. Często jest to nałóg: zabiera czas, pomaga leczyć swoje bóle…
Porzuca nałogowca kochania będąc dla niego nie dostępna. Poczucie wolności daje  unikającemu bliskości, zaangażowania w życie. Nijakość intensywności przeżyć w związku dobija nałogowca kochania, potęgując poczucie porzucenia.
Cdn…

12 komentarzy:

  1. Jak człowiek często cierpiał to się zamyka na uczucie, bo wie że kolejnej porażki może nie wytrzymać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby chce czegoś uniknąć, a w rezultacie przyciąga cierpienie...

      Usuń
  2. przepraszam ale nie wiele zrozumiałam- chyba psychologia nie jest moją mocną stroną :-/

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie filmy muszę oglądnąć jak znajdę czas;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam teraz książkę "Kochankowie mojej mamy". Niestety, ale w życiu też częśto zdarzają się tacy ludzie i takie związki - wyniszczające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam taki związek może być w każdej relacji. Jak książka?

      Usuń
  5. Zawsze toksyczne zwiazki klada sie cieniem na dalsze zycie. Trzeba w sobie znalezc duzo sily i samozaparcia, zeby strzasnac z grzbietu balast. Nie zawsze sie to, niestety, udaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powiedziałabym, że dzieciństwo odbija się gorzko aż się pewnych spraw nie uporządkuje. Rodzic (e) naśmiecili a dziecko musi posprzątać te śmieci co dostało za wyprawkę.

      Usuń
  6. Rozdanie kosmetyczne u mnie! Zapraszam :)
    http://youbeautiful-kosmetycznefantazje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!