Obserwatorzy

środa, 24 września 2014

Męskie spotkania

Problem stary jak świat! Jesteście ze sobą jakiś czas, mieszkacie wspólnie lub spotykacie się. Nie istotne. Wszystko, lub prawie wszystko było by wspaniale gdyby nie jeden problem: jego koledzy...
Kiedyś spędzaliście wspólnie wiele czasu, a teraz (od jakiegoś czasu) czujesz się zepchnięta na boczny tor! Przecież było fajnie, i byłoby gdyby nie jego wyjścia… - myślisz…
Poczucie przynależności do samczego stadka jest bardzo istotne dla każdego przedstawiciela płci brzydkiej.
Wspominasz miłe chwile, przyjemny, najbardziej emocjonujący etap jakim jest początek relacji… wówczas spędzaliście bardzo dużo czasu, poznawaliście się. Teraz gdy znacie się lepiej on pragnie spędzić trochę czasu z kolegami.. zapewne mającymi mu za złe że ich zaniedbał gdyż poświęcił ten czas Tobie. Na pocieszenie napiszę że pewnie od koleżków usłyszy dogryzanie na przykład że jest pantoflarzem… nie dla tego że go nie lubią, a po prostu stęsknili się za nim i mają mu za złe nieobecność… złośliwości to także sposób wyrażenia sympatii.
A co jeśli kumpel Dominik u którego odbywa się domówka naprawdę jest seksowną Dominiką? No cóż… tego Ci nie mogę zagwarantować… tu kłania się zaufanie, które albo się ma albo i nie.
Zazdrość to odrębny temat. Wróćmy do spotkań: cóż oni takiego mogą robić we własnym gronie… oczywiście nie można wykluczyć pobytu w lokalu ze striptizem, ale zanim zabawisz się w Sherlocka Holmesa



przypomnę o zaufaniu? Masz? Czy nie? Hej! On prawdopodobnie siedzi z koleżkami, żartuje, śmieje się w swobodnej pozbawionej cenzury atmosferze lecą kawałki których nie chciałabyś usłyszeć! Panowie mają swoje sprawy i kto powiedział że nie plotkują?
Twoja akceptacja jego wyjść i zaufanie wyjdą na dobre Waszej relacji. Będzie dumny że ma taką wyrozumiałą dziewczynę.
Akceptacja jego wyjść to jedno a co jeśli on większość czasu spędza z nimi? Lub co gorsza jeśli on spotyka się z Tobą w jednym celu? Tu musisz sama odpowiedzieć sobie na pytanie czy odpowiada Ci tego rodzaju znajomość. Nie ma tu dobrych i złych odpowiedzi; sama musisz ocenić, ustalić swoje za i przeciw aby to Tobie było najlepiej.
Jeśli po całym wieczorze w męskim gronie on wraca do Ciebie i nie napotyka u Ciebie dezaprobaty Wasza relacja układa się bardziej gładko. Takie sytuacje są milsze dla Was obojga.

Przesłuchanie jakim go poddasz będzie dla niego sygnałem że mu nie ufasz.


A co to za związek bez zaufania?

42 komentarze:

  1. Na szczęście na imprezy czy do znajomych chodzimy razem. Choć czasami zdarza się, że on wyjdzie pogadać z kolegą, bo ma problemy, ale nie zdarza się to często. Zresztą mój za bardzo nie ma czasu na takie wyjścia, bo ma za dużo roboty :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez 37 lat NIGDY nie wyszedł z kumplami! Pantoflarz?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na razie przez 11, ale też jeszcze nigdy :) Ale i ja nie wychodzę do koleżanek... po prostu jesteśmy razem i robimy wszystko razem :)

      Usuń
  3. Mój związek jest na odległość na razie więc nie mogę nie ufać ani mieć z tym jakiś problem :D. To podstawa mojego związku. A jeśli już się widzimy to że znajomymi wychodzimy razem. Nawet jeśli jestem sama wśród chłopaków :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój na szczęście sam nie wychodzi, a jak już ma na to ochotę to zabiera mnie ze sobą :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy kobiety nie postepuja dokladnie tak samo, kiedy leca na swoje babskie spotkania? Zaufanie musi byc obopolne, albo czas sie rozstac. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Synowa bywa na babskich spotkaniach i jest dobrze.
      Wzajemne zaufanie i nie dawanie żadnych powodów do zachwiania tegoż.
      Nie można kogoś wiązać do siebie bo wtedy przychodzi chęć na zerwanie takich"wiązań":)

      Usuń
    2. Aniu z tego co ja obserwuję to częściej oni się spotykają, niż kobiety które często mają zbyt wiele obowiązków;/

      Usuń
    3. Orka: kiedyś miałam bardzo zazdrosnego jegomościa, po czasie okazało się że sam skakał na bok. A mnie to kontrolować, no cóż taki typ....

      Usuń
  6. Ale mój Marcin nigdy nie wychodzi z kolegami :) On ich nawet nie ma - poza znajomymi z pracy... ale się z nimi nie spotyka, bo oni raczej czas przy piwku... Razem jedziemy do pracy, razem wracamy i potem razem spędzamy czas... w weekendy razem wyjeżdżamy albo pracujemy w ogródku. W ciągu ostatnich 3 miesięcy kolega pojawił się raz - przywiózł kupioną zamrażarkę... ale ja też do koleżanek nie wychodzę. Wystarcza nam nasze własne towarzystwo i to, co zawsze razem robimy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja chłopom nigdy nie broniłam wyłażenia z kumplami :D niech se idzie i uchleje i będzie szczęśliwszy;p

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie to tak wygląda że kolegów to ma w pracy. A jak juz nie pracuje to nie lata z kolegami tylko chodzi w gory co najciekawsze i dużo rzeczy tez robimy razem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaufanie ważna sprawa. Nie da się ukryć. Mój mąż ma jednego najlepszego kumpla, z którym znają się od zerówki i jeśli z kimś się spotyka, to z nim ( kolega mieszka w innym mieście). Bywało alkoholowo, ale od jakiegoś czasu wrócili oboje do uprawiania sportu, a nadmiar procentów nie sprzyja dobrym wynikom i dobrej formie ;)
    Ja też czasem wychodzę na spotkania z koleżankami. A większość wyjść i wyjazdów uskuteczniamy razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaufanie to podstawa. Miałam kiedyś bardzo zazdrosnego chłopaka... potem wydało się że sam zdradził;(

      Usuń
  10. Nie rozumiem takich samotnych wyjść...
    Jak się jest w związku to się dba o związek a nie o kolegów.
    Jak się z nimi przyjaźni to dlaczego ona ma przeszkadzać i w czym ?
    Jak się jest w małżenstwie to buduje się małżeństwo.
    I skad on ma tyle czasu , bu sobie tak wyjść?
    W dzisiejszych czasach praca zajmuje tyle czasu,
    że naprawdę każde wyjście trzeba planować.

    To znaczy ,że facet ma dość dziewczyny.
    Ładny mi związek...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż dzisiejsze konsumpcyjne podejście do życia nie uwzględnia takiego pojęcia jak dbanie o związek, wszak lepiej wymieniać na nowe to co stare się nie sprawdziło; a potem opowiadać jakie to kobiety są....
      W moich związkach to ja byłam tą której zależało na relacji, jak potem sie okazywało - nie potrzebnie.

      Usuń
  11. Heeej, wocilysmy po tygodniu, stesknione i...jak zwykle nie zawodzisz :)
    Oprocz milosci, przywiazania, zazdrosci czy jakiegos dziwnego zalu :"bo on wyszedl" musimy pamietac, ze kazdy z nas jest oprocz chlopakiem/narzeczon ym/mezem- przede wszystkim czlowiekiem. Odrebna jednostką. Fakt,,ze facet wyjdzie z kumplami nie oznacza, że juz nas nie kocha. Ale do zrozumienia tego,trzeba czasu... ;) I nic na sile. Swietny post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witajcie z powrotem! Cieszę się że podoba Wam sie u mnie:)) zapraszam do obserwacji mojego bloga:))
      Co do akceptacji wyjść to może być w wielu przypadkach trudne.

      Usuń
  12. jestem kompletnie pozbawiona tego kłopotu.. jak mój małż wyjdzie raz na rok to jest dobrze - jeszcze go wygnam;)
    No po prostu typowy domator... Mnie się jednak wydaje, że tu znowu złoty środek powinien być... A niech i się trochę spotykają, bo dokładnie tak, jak mówisz, po co słuchać zbereźnych dowcipów czy o setnym opowiadaniu o jakiejś bramce... Oni też się zazwyczaj nudzą, jak pierdyliardowy raz gadamy z kumpelą o fajnej szmince ;)

    no ale faktycznie, kiedy to się staje nagminne, trzeba się zastanowić...

    pozdrawiam Filiżanko
    :)

    haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam kiedyś takiego co to zawsze sam.... nigdy nigdzie mnie nei zabierał,nie zapoznawał, a jak sie dowiedziało moich uczuciach płakał i w ogóle.... no cóż..

      Usuń
  13. Związek trzeba pielęgnować ale i zostawiać wolną przestrzeń drugiej osobie. Jeżeli chce wyjść - proszę bardzo, ja też mam takie potrzeby. Najważniejsze jest zaufanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaufanie,to cnota którą tracić można wiele razy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie podoba mi się to określenie ''płeć brzydka'' i ''płeć piękna'' może to drugie ujdzie, ale nazywanie facetów płcią brzydką, wiem że tak się mówi ale to dla mnie jakoś nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja koleżanka tak ma, że co chwilę jak mąż tylko może to ucieka z domu do kumpli :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie miałam problemu z zazdrością o wyjścia z kolegami. Zresztą ostatnio prawie wcale nie wychodzi i to jest jego wybór. A zaufanie to absolutny fundament związku. Nie mogłabym być z kimś, kto nieustannie by mnie podejrzewał.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oczywiście, czasem można wyjść.. ale żeby znowu nie za często. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!