Obserwatorzy

wtorek, 22 listopada 2016

Nastoletnia Miszka

Najświeższym nabytkiem Fundacji AST jest sunia "Miszka" z opisu wyglada że miała dobre życie o czym świadczy stan jej zdrowia jak na podeszły już nastoletni wiek. Trudno za bezdomność suni winić człowieka... gdyż jej Pani... przeczytajcie same:

Witamy na pokładzie nową podopieczną. Dziś trafiła do nas 14 letnia amstaffka Miszka, której właścicielka trafiła do hospicjum. Sunia - REWELACJA - piękna, stabilna, całkiem zdrowa na swój wiek. Domowa, łagodna. SZUKAMY DLA NIEJ STAŁEGO DOMU! Awaryjnie sunia trafiła do DT do Marty. <3 Dziękujemy za emergency akcję oddziałowi Trójmiasto! Jesteście kochane dziewczyny! <3

źródło




Cóż możemy powiedzieć o Miszy? To wspaniała suczka, możemy o niej pisać w samych superlatywach. Domowa, czyściutka, bez problemu zostająca sama w domu. Grzeczna, przyjazna, bardzo zrównoważona. Do wszystkich się cieszy, jest delikatna względem dzieci (w DT mieszka z 5 i 8 latkami). Misza jest bardzo wpatrzona w człowieka, uważna, słuchająca co się do niej mówi. Zna podstawowe komendy. Przy mądrym przewodniku dogada się z psem, choć całe życie była jedynaczką i chyba właśnie taki dom nam się dla niej marzy. Spokojny, cichy, wrażliwy.
Żal nam jej ogromnie, dlatego też szukamy dla niej wyjątkowego domu, takiego, który doceni trud włożony w jej wychowanie przez poprzednich właścicieli, który utuli do snu i powie "dobranoc". Szukamy mądrej i ciepłej osoby, która da Miszy spokój i stabilizację. Szukamy przewodnika, który zadba o nią, gdy zdrowie przestanie dopisywać. To naprawdę szlachetna sunia, która w obliczu tej całej tragedii zasłużyła na wszystko co najlepsze.



W sprawie adopcji:

tel 661 665 695 

lub mail: adopcje@fundacja-ast.pl

52 komentarze:

  1. To jest wrecz przerazajaco smutne. Mam nadzieje ze szybko znajdzie dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może zostanie w tymczasie na stałe kto wie:)

      Usuń
  2. Bardzo smutna historia, łzy się cisną do oczu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie to wszystko przykre. Strasznie współczuję Miszy. Wiem, jak pieski się przywiązują do właścicieli. Jeśli jej Pani była dla niej dobra, troskliwa, opiekowała się ją to to musiał być wielki cios, że Misza nagle została sama. Smutna historia.
    Pozdrawiam. Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się że historia smutna, ale sunie nie została sama...

      Usuń
  4. Zawsze jest przykro jak się czyta takie historie :(
    mikrouszkodzeniaa.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, ale uważam że nie powinno sie zamykać oczu na takie sytuacje

      Usuń
  5. Myślę, że znajdzie szybko dobry dom! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że szybko znajdzie dom.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za jak najszybsze znalezienie domu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudak ;) zawsze miałam psa teraz mam kota który nie toleruje wogole psów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że Miszka znajdzie swojego człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale piękna :) Zawsze serce się kraja w takich przypadkach...gdybym mogła to bym wszystkie zwierzaki przygarnęła :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie podobają mi się psy tej rasy, tym bardziej bałabym się takiego trzymać w domu - i ja wiem, że to zalezy od wychowania, jednak jak pies jest nauczony co do właściciela to na "starość" może zmienić swoje zachowanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja boję się psów z tych groźniejszych ras, chociaż wiadomo - może zostały wychowane dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolejna smutna i przerażająca historia. Psinka cudowna i ma takie kochające spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. great post as usual :)
    Kisses :)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  15. jeju ale fajny piesek, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda psinki , zastanawiam się czy jej poprzednia właścicielka nie miała rodziny aby ktoś się przygarnął sunie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmmm... podejrzewam że nie wylądowałaby w fundacji

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!