Obserwatorzy

piątek, 6 stycznia 2017

"Nie skos­tnieć, ale nie sflaczeć, trwać na pos­te­run­ku, ale nie stać na miej­scu, być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być jed­nos­tron­nym, ale nie mieć dwóch twarzy, trud­na rzecz!" Stanisław Jerzy Lec

Powitaliśmy Nowy Rok, jedni imprezowo inni mniej, jedni balowali inni siedzieli w domu... Na niebie bogato gościły rozmaite efekty świetlne, kształtne, kolorowe... nie było by nic w tym złego gdyby nie między innymi zwierzęta które przeszły koszmar... a inne nie przeżyły tej nocy tej nocy...


Na tej samej stronie co grafikę znalazłam opis który pozwolę sobie przytoczyć: "Mimo wielu apeli, mimo wielu próśb, mimo wielu informacji na temat tego, jak bardzo zwierzęta boją się huku petard, ludziom wydaje się, że są ważniejsi, że ich zabawa jest priorytetem... Jogi i Rokers nie przeżyły tegorocznej "szampańskiej zabawy". Na skutek stresu wywołanego hukami i błyskami odeszły bezpowrotnie nie doczekawszy nowego domu... Czujemy wielki żal i smutek... Mimo to, życzymy wszystkim w tym Nowym Roku wszystkiego najlepszego a przede wszystkim więcej empatii." źródło

Pamiętacie pisałam kiedyś o pewnej rodzinie Ch - Pan Domu 31.XII już za dnia był wcięty... jego sprawa? No nie zupełnie bo jak ktoś jeździ większym autem jeszcze przejeżdża koło przedszkola to tak już nie zupełnie jego biznes...
Państwo Ch mieszkają pod lasem... a naparzali w tę noc... oczywiście oni baaaardzo kochają zwierzęta.... sami mają koty i psy...
Uważam że powinna jeździć Straż Miejska i za fajerwerki karać powinna surowo... a może jest na to paragraf? Skoro psa puścić w lesie nie wolno bo straszy zwierzynę to co dopiero pirotechniczna sesja pełna hałasu świetlnych efektów a na koniec smród i śmieci które "zrobią" -  co takie zwierzęta leśne zwłaszcza muszą przeżywać?!
Ale są i zwierzęta domowe...na podwórkach... oraz takie których właściciele do domu zapraszają gdyż czworonogi są częścią rodziny... czasem wybywają gdzieś na odludzie gdzie jest szansa że nie strzelają, są też środki uspokajające... rozmaite...
   Kolejnym dopełnieniem, - bardziej aktualnym - są ogłoszenia oraz zabiegi właścicieli w celu znalezienia pupila który przerażony i zdezorientowany uciekł... ale pytanie: czy sie znajdzie" Bo póki go nie zobaczymy... - stać sie mogło wszystko - dalej fajerwerki są ważniejsze i radość jaką dają skoro z tej zabawy jest tyle nieszczęść i cierpienia?
    Nie wiem jak u Ciebie ale u nas spadł śnieg a temperatury raczej niskie...


warto zaprosić zwierzaka do domu jak ktoś trzyma na dworze może sie przyda taka porada:


Nie chcę krytykować wymądrzać się... stąd duża czytelna grafika może przemówi... treści nie adresuję do nikogo konkretnie; nie zaglądam nikomu do domu ani w podwórko... ale natykam się ogłoszenia: zamarzają nie tylko ludzie ale i zwierzęta... bywa że na łańcuchach....  wiadomości różne które dyktują mi konieczność upowszechniania takich informacji - to tematy ważne społecznie które trzeba maglować wciąż: im więcej sie będzie mówiło, pisało udostępniało to może w końcu coś się zacznie dziać: jedni wiedzą inni się dowiedzą a są i tacy co (niestety) nie zrozumieją bez konsekwencji prawnych... choć mam nadzieje że takich jest najmniej.
Miłego dnia kochane :***

48 komentarzy:

  1. Serce mi się kraja .... na prawdę :( Moja Mamusia tak zawsze się denerwuję i dostaję leki dla swojego psa, a jest w domu. Nie mogę sobie wyobrazić co czują te bezdombe zwierzaki. Tragedia! Z tym mrozem to tak samo. Dzisiaj Moja Mama z Babcią znalazły kolejnego psa leżącego w mrozie. Oczywiście wzieły biedaka do domu Babci. Biedak Mały :( Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawa ogromne dla mamy i babci! Oby ktoś szukał psa i wypłacił solidne znaleźne :***

      Usuń
    2. Wystawione już na facebooku oby znalazł sie właściciel, albo jeszcze lepiej gdyby znalazł nowy Kochający dom <3 https://www.facebook.com/events/1133849626731413/
      Ponad 4 lata temu Moja Mamcia widziała psa w ogrodzie czyimś. Biedak był na mrozie i nikt się nim nie przejmował. Na drugi Dzień Moja Mamusia po prostu poszła i wzieła tego psa i do dzisiaj Brylek jest z Babcia niezwykle szczęśliwy hihi :)

      Usuń
    3. Ale fajny piesek, szkoda że mało zdjęć... dodajcie więcej ich może ktoś rozpozna...

      Usuń
    4. Piesia Właściciel się znalazł i był przeszczęśliwy ! Piesio uciekł z domu za suczką . Właściciel tak uradowany, że Babci czekoladę poszedł kupić hihi :)

      Usuń
    5. super! Bardzo sie ciesze że i znaleźne jest:)

      Usuń
  2. No cóż.
    Fajerwerki były są i będą i tego nikt nie zmieni.
    Pozostaje nam podawać zwierzakom środki uspokajające i tyle...

    Mój na szczęście nie boi się strzałów ani błysków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SYla, Można to zmienić jak tylko się chce. Mieszkam w Irlandii i tutaj Fajerwerki są surowo zabronione.I co? Jak się chce to się da zrobić. Swojemu zwierzaczkowi można dać tabletki uspakające, ale co z resztą bezdomnych ! ???

      Usuń
  3. Moje psy całym rokiem są na dworze, jednak gdy temperatura zbliża się do 0, to psunki idą do piwnicy i tam szaleją, ale za to kot ma wygodę, bo zamiast w piwnicy, śpi sobie na kanapie w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię pokazy fajerwerków ale moja poprzednia psinka bała się panicznie, bez wspomagaczy weterynaryjnych się nie obyło. Chciałabym znaleźć jakiś złoty środek, by pogodzić wystrzaly ze strachem zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajerwerki ciche których nie słychać ale i nie widać;) okiem zwierza

      Usuń
  5. Ja nie wiem jak w takie mrozy można zostawiać psa na dworze. Przecież im też jest zimno! U mnie zarówno psy jak i kot nawet nie chcą z domu nosków wyściubiać.
    A co do strzelania w Sylwestra, nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak psy się boją... To straszne... Moje pomimo, że siedziały w domu i tak się bały...
    Pozdrawiam. Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż niestety nie każdy ma w sobie empatię...

      Usuń
  6. Te fajerwerki w Sylwestra to faktycznie przesada.Nie dość, że niektórzy tracą przy tym ręce to i zwierzęta się stresują.Ja opiekuję sie kotką sąsiadki, gdy wychodzi do pracy wyrzuca ją na dwór bez miseczki wody lub jedzenia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwierzęta cierpią całkowcie bezbronne i bezradne zdezorientowane czasem tracą życie przez głupotę....
      Nie rozumiem osób pokroju Twojej sąsiadki... z resztą sama znam taką osobę tyle że ma kocóra nastolatka...

      Usuń
  7. My w Sylwestra zostaliśmy z naszymi zwierzakami i siedziały z nami w domu. Żadnych petard, nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sprawa z fajerwerkami chyba nigdy się nie zmieni...Zwłaszcza, że niektórzy już długo przed Sylwestrem strzelają :(

    OdpowiedzUsuń
  9. mój pies panicznie boi się huku petard, więc wiem co to znaczy. Szkoda, że tyle ludzi bagatelizuje problem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię popatrzeć na fajerwerki, ale jednak bardzo szkoda mi zwierzaków i wolałabym je przed tym uchronić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój piesek mieszka na dworze, ma ocieplaną budę. I nawet na mrozy go do domu nie zabieram dlaczego? Dla jego dobra serio.. ma podszerstek i grune futro.. w domu byłoby mu za gorąco, zaczął by zrzucać dodatkową sierść.. i co minęły by duże mrozy.. wróciłby na powietrze i dopiero wtedy byłoby mu zimno. Ma zawsze wodę, dostaje ciepłe jedzenie i biega sobie po podwórku.
    Co do petard.. ja lubię pokazy fajerwerków, te zorganizowane i profesjonalne. I takie jestem wstanie zaakceptować... tylko takie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi jest zawsze szkoda tych zwierząt. U mnie na szczęście przestają już strzelać na sylwestra i jest spokojnie. W zimie mało kto na mojej wsi trzyma zwierzaka na zewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ma się psy to są i obowiązki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.
    Psychopatów ci u nas dostakek. Mówiąc kolokwialnie ja bym takch za ch... i w piz... za burtę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmmm.... a jeśli taki jest przydatny społecznie bo jest świetnym lekarzem, prawnikiem?

      Usuń
  15. Moje kotki, które każdy dzień spędzają na zewnątrz, właśnie siedzą pod kaloryferkiem, a na noc trafią do piwnicy obok pieca. Nie miałabym serca, żeby w taki mróz mogły zostać na zewnątrz. A co do nocy Sylwewstrowej to znajomego kot dziś właśnie przez to musiał zostać uśpiony. W Nowy Rok dostał migotania przedsionków i niestety nie udało się go uratować. Niby taka tradycja, ale mało kto myśli wtedy o zwierzakach, które nie mają się gdzie ukryć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiem co masz namyśli. Najlepiej spróbować uspokoić psa tak, żeby wiedział, że nie jest to nic groźnego. Po żadnym pozorem nie zostawiać go samego w domu na Sylwestra. Myślę, że jeśli ktoś poważnie traktuje swojego czworonoga to nie będzie popełniał głupich błędów jak trzymanie psa w nieocieplonej budzie. Ja pamiętam jak nawet łapki psa w zimie smarowaliśmy aloesem, żeby nie zostały podrażnione przez sól na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wiele osób nie traktuje pupili poważnie: "to tylko zwierze"... lub nie mają wyobraxni po prostu.... nie pisałabym gdyby problem nie istniał... za każdym razem gdy widzę zdjęcie ośnieżonego zwierzaka coś we mnie pęka... pies na łańcuchu zamarznięty straszne...
      A już smarowanie łapek to już przepaść:) super że dbasz o psa:)

      Usuń
  17. Niektórzy ludzie są bardzo nieodpowiedzialni a cierpią zwierzaki, przykre

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój pies nigdy nie bał sie fajerwerków, zupełnie je ignorował zawsze. Natomiast rozumiem i zauważyłam nieraz, że zwierzaki czesto się boją. Biedne te, które nie przeżyły stresu w noc sylwestrową, ale naprawdę nie rozumiem dlaczego do tego dopuszczono. Fajerwerki były i będą, ale przecież są środki uspokajające, które powinny być podane. Myślę, ze na przyszłość raczej warto uświadomić wcześniej właścicieli psów i schronisk, jak uchronić psy przed stresem bo walka o Sylwestra bez fajerwerków to jak walka z wiatrakami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok są środki ale co z dzikimi zwierzętami, co z takimi co uciekły, z trzymanymi na dworze?

      Usuń
  19. Nie lubię takich wpisów, bo zaraz serce ściska żal... Moja psina dostała ataku padaczkowego przez te fajerwerki jednego dnia... na klatce schodowej musiałam ją wziąć na ręce, bo jak weszła do klatki to przed schodami tylko spojrzała na mnie i drgawki... najgorsze są te szczyle co chodzą już grubo przed sylwestrem po parku i rzucają tymi hukami. Ile ja w tym roku nazwracałam uwagi takim jak szłam z psem na spacer...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masakra.... nie wiem co pisać...
      Co do tematu to niestety ale trzeba maglować pewne tematy, pisać, mówić może coś sie zacznie zmieniać...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!