Obserwatorzy

piątek, 11 października 2013

Ludzie "Morsy"

Jednym z  miejsc gdzie nigdy się nie zapiszę to klub „Morsów”. Choć naprawdę podziwiam ich to nie wyobrażam sobie siebie…nie potrafiłabym się przemóc. 
Kim są?
Mężczyźni i kobiety w różnym wieku kąpiące się w odkrytych zbiornikach wodnych... w lodowatej wodzie. Robią to by zachować sprawność ciała, zdrowie a także dostosować organizm do zimnej pory roku. Dzięki takim praktykom morsy zapadają na przeziębienia 60% rzadziej niż ci którzy nie podzielają ich praktyk czynnie. A podatność na inne choroby spada do 30%. Zimowe kąpiele nie tylko hartują ciało ale i psychikę stymulują zwiększając zdolność przetrwania w niewygodnych warunkach. Mówią, że sami się o tym przekonują wielokrotnie sprawdzili to na sobie. „Dają możliwość odczucia pewnych subtelnych, odmiennych stanów świadomości, w których dystansujemy się od obiektywnych, szokujących doznań termicznych. Jednoczymy się z naturą.” – czytamy.


Warto?
"Morsowanie" mobilizuje układ odpornościowy. Intensywnie pracują naczynia krwionośne, krew zwalnia, przyśpiesza a co za tym idzie poprawia się wydolności układu sercowo-naczyniowego, a także lepsze ukrwienie skóry.
 Metabolizm wzrasta, bo człowiek dużo spalił , zużył nagromadzonej energii, wydalił trucizn i substancji szkodliwych. Odświeża zapasy energetyczne i ciało oczyszcza  się.
Czy są przeciw wskazania?
Nie istnieje oficjalna lista przeciw wskazań.
Choroby związane z układem krwionośnym wymagają konsultacji z lekarzem, również i inne choroby przewlekłe…

Kiedy zacząć?
Można przez cały rok. Jedni zaczynają późną jesienią inni zimą, nie ma reguły. Ale myślę, że stopniowo przygotowując się do coraz niższych temperatur…  Sezon Morsów rozpoczął się jak co roku w październiku.

Jak wyglądają takie kąpiele?
Przed wejściem do wody należy się zastanowić nad samopoczuciem, i czy nic nie przeszkadza i na pewno jesteśmy gotowi na lodowatą kąpiel? Czy jesteśmy wypoczęci? A od posiłku minęło kilka godzin? Tego dnia powinniśmy unikać kawy papierosów i alkoholu.
Ważne by umieć zaplanować i ocenić długość kąpieli i moment wyjścia z wody.
Bezpieczniej kąpać się w grupie. Każdy klub ma swoje spotkania które zaczynają się od rozgrzewki, 


po niej (lepiej jeszcze przed rozgrzewką ubrać kąpielówki i przygotować sobie czepek, ręcznik) po ewentualnym wytarciu się do sucha- wejście do wody powinno być pewne i odważnie (podziwiam) napinając mięśnie i wdychając powietrze oswajając ramiona, szyje z zimną wodą. Należy pamiętać by nie wykonywać żadnych intensywnych ruchów, gdyż grozi to uszkodzeniem skóry.
Zanurzenie po szyje i zaleca się aktywne pływanie. Nurkowanie w specjalnym stroju.  Po wcześniejszym posmarowaniu powiek, uszu i nosa w środku, oliwką w żelu. Można wchodzić do wody w czapce. Używanie półbutów i rękawic neoprenowych z dobrą gumową podeszwą jest wskazane i zapobiega nie tyle wyziębieniu palców, co okaleczeniom podczas biegania po kamieniach i lodzie, w mroźne zimowe dni, kiedy nie mamy czucia w stopach.
Po wyjściu z wody nie czujemy zimna, ani wiatru. Rozgrzewka: skakanka, biegi, i ponownie do wody. Powinniśmy czuć pokrzywkę na całym ciele (brrrr…) wejście powinno trwać maksymalnie minutkę. Należy pamiętać by zawsze wychodzić z popychającą falą a jak fala wraca stać lub iść bokiem do niej.
No i ubieramy się. Najpierw ubieramy czapkę, wycieramy się do czerwoności i szybko ubieramy skarpety (najlepiej wełniane przygotowane wcześniej) oraz pozostałe ciepłe rzeczy.
Gorąca herbatka jako kolejny punkt spotkania to okazja do zacieśniania relacji miedzy klubowiczami.  Na koniec intensywny bieg mobilizujący serce do wpompowania krwi z powrotem do naczyń krwionośnych i kończyn.
Sławek Kaszuba pisze: „Hartowanie to nie łażenie nago po dworzu i zgrywanie bohatera. Fizyki się nie oszuka, albo organizm zdoła podtrzymać temperaturę ciała albo zabraknie mu ATP i glukozy i się wychłodzi do granic ryzyka. Żeby było jeszcze trudniej, to pozwolę sobie skomplikować temat i dodać iż człowiek ma przynajmniej dwa rodzaje odporności: swoistą i nieswoistą. Na tę drugą ? nieswoistą, olbrzymi wpływ ma wiele innych czynników jak choćby nasze samopoczucie, stresy, przygnębienie dym papierosów kac itd. Czyli wszystko to co wpływa na nasza powłokę energetyczna. To tak jakbyśmy mieli dziury w swoim ciele energetycznym i nic tu po zimnych kąpielach, chyba, że kąpiele te i bieganie uspakajają nas i pozwalają wyłączać te negatywne czynniki - zapomnieć o problemach.. Podobnie ma się sprawa z naszą zdolnością do przepuszczania wirusów i bakterii przez błony śluzowe i skórę. A więc na to czy ktoś zachoruje na chorobę wirusową (np.Grypę) czy bakteryjną - składa się wiele czynników , nie tylko hartowanie. Nie mniej jednak mamy duży wpływ na funkcjonowanie naszego systemu odpornościowego swoistego, a że w zdrowym ciele zdrowy duch, również nieswoistego Aha, i nie polecam Morsom noszenia szalika ani zakrywania ust ... Zaznaczam iż są to moje własne przemyślenia nad fizjologią człowieka-morsa i mimo że celowo starłem się pisać językiem prostym, liczę na włączenie się do dyskusji fachowców zwłaszcza lekarzy-naukowców . Bo jakże ważne byłoby zachęcanie do morsowania, jako szeroko rozumianego zdrowego sportowego stylu życia, przez lekarzy.”
Na koniec wierszyk:D

Znalazłam nawet wiersz:

U nas w Gdyni proszę pana
jest tradycja od lat znana:
wiatr zacina i deszcz siąpi(e),
publiczności, aż mózg staje,
a nasz MORS się w morzu kąpie!
Takie u nas obyczaje!

Z brzegu patrzy gapiów kupa
(taki widok to rozrywka)
w falach błyska sina pupa
i tors Morsa- też, jak śliwka!

A przechodzień szepnie:
Boże! Do omamów jam nieskory!
Pełne jest potworów morze!
Skąd się biorą te potwory?
Drugi na to: ależ Panie!
Toż to nasi są Gdynianie!
Gdy mróz chwyci, Gdynia w bieli
zażywają tu kąpieli

autorka: Teresa Szydłowska



fotografie "wygooglałam", źródło 1źródło 2

14 komentarzy:

  1. Oooo NIE! Po moim trupie! Never!
    Zmarzlak jestem i na takie rzeczy sie nie pisze.

    OdpowiedzUsuń
  2. nigdy w życiu :D! nie znoszę wody, nie potrafię pływać, a zimna woda to już w ogóle..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie woda jest ok, ale nie w ekstremalnych temperaturach...

      Usuń
  3. ...i pomyśleć, że Rodziciel ma zdjęcie z woja gdzie w zimie, w samych kąpielówkach nacierają się śniegiem, brrrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie brrr... ja bym tak nie mogła, choć zdrowo ponoć.

      Usuń
  4. Ja bym spróbowała. Lubie wyzwania!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zimą, zdecydowanie wolę herbatę z rumem, ciepły pled i bambosze na nogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ojej ja jestem bardzo wrażliwa na chłód, niezahartowana i szybko łapię choroby, to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne i zdrowe, ale chyba bym się nie odważyła... brrr :) :)
    szacun dla nich :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!