Obserwatorzy

środa, 12 lutego 2014

Ciało pamięta II

U osób w dzieciństwie wykorzystywanych seksualnie pojawia się zwiększona podatność na wiele problemów zdrowotnych. Profesjonaliści potrafią po objawach i chorobach rozpoznać z pewnym prawdopodobieństwem doznaną przemoc seksualną. Nawet gdy zdarzenia zostały wyparte.
„to dziecko jest w zasadzie bez powodu bardzo niespokojne i często płacze, jakby zahamowane w rozwoju. Ma trzy lata i jeszcze wcale nie mówi, jest wycofane i nie chce bawić się z rówieśnikami. Pojawiły się kłopoty z jedzeniem i straciło na wadze. Ale gdy wyjdziemy z domu (w którym mieszka sprawca) znowu odzyskuje apetyt.” – mawiają mamy lub wychowawczynie zaniepokojone zachowaniem niemowląt i małych dzieci które doznały nadużyć seksualnych.
Taida jako dziecko była wykorzystywana seksualnie przez wujka. Wspominała: „jakbym cofnęła się w rozwoju – zaczęłam moczyć się w nocy, chociaż wcześniej nie miałam takich kłopotów i ssałam palec. Czułam przymus drapania się, ponieważ swędziała mnie skóra. Ciągle bolała mnie głowa i żołądek, straciłam apetyt i spadłam na wadze miałam mdłości i nudności. Bardzo często musiałam chodzić do ubikacji, ciągle podejrzewano u mnie zapalenie pęcherza. Długotrwałe konsekwencje bólu mogą rozwijać się po upływie dwóch lat od doznanej przemocy lub później. Niektóre z nich pojawiają się a potem wycofują, by niespodziewanie pojawić się ponownie w stresowej sytuacji. Badane kobiety skarżą się że objawy związane z doznaną krzywdą pojawiają się najczęściej w klatce piersiowej, ustach, pośladkach, kościach czy genitaliach w postaci dyskomfortu, chronicznego bólu, infekcji, niespodziewanego uczucia stymulacji, lęku o funkcjonowanie narządów rodnych. Niektóre osoby tak wstydzą się ciała że nie chcą dotykać siebie, nie zgadzają się na opiekę medyczną szczególnie ginekologiczne zabiegi.
Badania naukowe oraz doświadczenie klinicystów wskazują duży związek między doznaną przemocą seksualną a zaburzeniami jedzenia, szczególnie na wzrastającą rolę przemocy seksualnej w genezie bulimii (ale nie anoreksji). Jako ucieczkowej reakcji na chore relacje rodzinne związane z przemocą seksualną i uwodzeniem dziecka przez rodzica.
O problemach z jedzeniem  czy z wagą ciała mówi około 82% kobiet, które doznały przemocy seksualnej , w tym 57%  skarży się na problemy z kompulsywnym jedzeniem, zwłaszcza uzależnieniem od słodyczy. Wiele z nich doświadczyło nagłego wzrostu wagi ciała w dzieciństwie, w momencie pojawienia się przemocy seksualnej lub w tedy gdy przemoc była nasilona. Niektóre kobiety zauważyły przybranie na wadze po spotkaniu z oprawcą, nawet po wielu latach nagle przybierały na wadze. Ola w trakcie terapii uświadomiła sobie na przykład że jej nadmierna tusza była ochroną przed zagrażającymi jej mężczyznami dla których nie chciała być atrakcyjna. Gdy odkryła inny sposób przed agresywnie zachowującymi się osobami, stopniowo zrzuciła wagę. Zofia zrozumiała że za pomocą tuszy radziła sobie z poczuciem winy i oskarżaniem siebie za doznaną krzywdę od ojca. To poczucie winy wzmacniane było jej uwodzicielskimi zachowaniami w życiu dorosłym. Tusza miała ją powstrzymać przed kontaktami z mężczyznami. Gdy Ola i Zofia są już dorosłe znalazły inny sposób na uzyskanie bezpieczeństwa, opieki i miłości lub na wyrażenie złości, ich waga ciała spadła samoistnie. Nudności wymioty, reakcje dławienia się, niechęć do czyszczenia zębów – również kojarzone są przez kobiety jako łamanie intymnych granic.
Problemy ginekologiczne zgłaszane są przez 75% kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej. Wymienia się tu bolesne menstruacje aż do utraty przytomności, z zachowaniami agresywnymi i utratą kontroli, problemy z zajściem w ciążę, bóle w narządach rodnych bez podstaw somatycznych, częste poronienia, operacje ginekologiczne, brak dzieci, lub zrzekanie  się ich, niechciane lub zbyt wczesne ciąże. Kobiety od dzieciństwa cierpią z powodu chorób przenoszonych drogą płciową. Ala pamięta na przykład że już jako pięciolatka miała problemy ginekologiczne: mama robiła coś ze mną domowymi sposobami, ale nigdy nie poszła ze mną do lekarza. Może nie chciała tam pójść. Teraz mam kłopoty ginekologiczne. Mam poczucie, że moje cierpienie nie ma końca”
Kobiety które doświadczyły w dzieciństwie przemocy seksualnej uskarżają się na wielogodzinne lub wielodniowe migrenowe bóle głowy z towarzyszącymi im wymiotami i nudnościami, na zaburzenia widzenia, obniżony nastrój i zaciśnięte zęby. Narzekają również na kaszel chroniczny lub sytuacyjny. Mają cichy głos a w dzieciństwie częściej zapadają na zapalenie płuc. Cierpią na bóle kości, stawów i pleców. Z badań wynika że 87% dorosłych kobiet molestowanych w dzieciństwie boryka się z poważnymi problemami seksualnymi. Problemy takie pojawiają się tylko u 20% kobiet, które nie miały podobnych doświadczeń jako dzieci. Łączy się owe problemy z lękiem przed bliskością i intymnością oraz z winą związaną z zachowaniami seksualnymi.
Beata wspomina: „najpierw ufałam ojcu, ponieważ to on zajmował się mną dzieciństwie. Potem wykorzystywał mnie seksualnie, myślałam że zrobiłam coś złego i on mnie za to karze. A potem poczułam się zdradzana. Gdy miałam 35 lat czułam niechęć do seksu. Bez powodzenia przez lata leczyłam się na oziębłość płciową. Sex kojarzył mi się z moją własną winą. Bałam się że bliskość ponownie doprowadzi do bólu. Miałam przymus kontrolowania otoczenia po to by ochronić siebie, a zwłaszcza zagrożone kiedyś części ciała. Ciągle w napięciu czekałam co złego mi się przydarzy. Teraz wiem, że łączył się z tym odczuwany przeze mnie ból, a nawet zamrożenie w seksualnych częściach ciała i w całym ciele. Całe lata chorowałam na nerki:. Beata dodaje: „on rozbudził mnie seksualnie, gdy byłam dzieckiem zaniedbanym przez rodziców i czułam wtedy coś w rodzaju bliskości. A potem ciągle czując nadmierne pobudzenie, za pomocą kompulsywnego seksu z nieznajomymi szukałam miłości i bliskości. I oczywiście nigdy jej nie otrzymałam.”
Wiedza o tym, że niektóre nasze dolegliwości wynikają z trudnych doświadczeń doznanych w dzieciństwie umożliwia dokonywanie diagnozy medycznej i psychologicznej. Daje osobom cierpiącym nadzieję na to że proces terapii jest sposobem powrotu do zdrowia.
Autorka tekstu z którego skorzystałam Pani Doktor psychologii Agnieszka Widera – Wysoczyńska jest adiunktem w Zakładzie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Od 15 lat prowadzi terapię dla osób, które doznały urazu chronicznego w dzieciństwie, a także szkoli profesjonalistów w zakresie diagnozy i terapii. Jej pasją są podróże.
Ból samotność niezdolność do nawiązywania zdrowych relacji i ciągły wstyd, dylemat czy powiedzieć komuś bliskiemu. Niestety nie zawsze zawierzenie osobie z dyplomem to dobry pomysł:

„ (…) chcę żyć pełną piersią. Próbowałam psychoanalizy… spotkałam się z czymś niewiarygodnym. Moja terapeutka próbowała przerzucać odpowiedzialność za o co się stało na mnie. To ja dziecko rzekomo prowokowałam, więc to On był ofiarą. Złość, poczucie poniżenia, samo obwinianie. Przez to przeszłam po terapii. Potem jeszcze drobna próba. Szok na treningu grupowym. Kolejna terapeutka,  która nie udźwignęła tematu, choć pewnie się starała. Efekt. Kosmiczny lęk. Więcej nie chcę ryzykować, a jednocześnie chcę żyć… czy jest w Warszawie ktoś, kto potrafi mi pomóc. Ktoś kto nie zachłyśnie się na hasło byłam dzieckiem wykorzystywanym. Proszę o pomoc. Chcę zacząć życie od nowa” – pisze forumowiczka Onetu. Myślę że wiele jest osób potrzebującej fachowej pomocy niestety nie zawsze są na tyle silne by prosić o pomoc. Uważam że „fachowcy” których efektem „pomocy” dokładanie cierpień powinni ponosić konsekwencje. Na każdym stanowisku jest odpowiedzialność: gdy sklepowa pomyli się w rozliczeniu, gdy kierowca spóźni się ponosi konsekwencje żaden błąd nie pozostaje niezauważony wiec dlaczego „terapeuci” mają zostać bezkarni? Zawód który wybrali jest nie wątpliwie trudny i niesamowicie wymagający wiec tym bardziej powinni ponosić surowe konsekwencje tego co robią! Po pierwsze: nie szkodzić! To niezwykła podłość krzywdzić już skrzywdzonych. Zwłaszcza tak bardzo poranionych którzy nie mieli możliwości się normalnie rozwijać, a w życiu dorosłym ponoszą konsekwencje tego na co nie mieli wpływu, teraz gdy proszą o pomoc zamiast leczenia serwowane są kłamstwa wiec tym bardziej potępiam „specjalistów” takich!


10 komentarzy:

  1. Cialo pamieta, swiadomosc pamieta, nie da sie podobnych przezyc wyrzucic z siebie. Siedzi to w czlowieku do konca zycia, chocby nie wiem jak chcial te wspomnienia z siebie wyrzucic, stlumic i zapomniec.
    Psycholodzy na ogol odwalaja obowiazek, zeby postawic kolejnego "ptaszka" na kartce i skasowac naleznosc. Nie ma po co sie starac, obciazac cudzymi tragediami. Jest moze jeden na dziesieciu, ktoremu zalezy nie na kasie, a na pacjencie, ale znalezc takiego nielatwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda że ze świecą szukać dobrego specjalisty! Ja jednak uważam że czlowiek ma prawo i powinien szukać pomocy. W końcu ją znajdzie - wierzę w to i życzę ulgi ofiarom przemocy sexualnej.

      Usuń
  2. Współczuję , dobrze,że mnie coś takiego nie spotkało.
    Biedne kobiety ,
    ale żeby ich zrozumieć to trzeba samemu być w takiej trudnej sytuacji,
    dlatego pewnie terapeutki nie umieją im pomóc i jeszcze szkodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że nieco empatii wystarczy. Rozumiem że ciężko sobie to wyobrazić jakie cierpienie zafundowali rodzice...
      Co do terapeutek uważam że nie po to idą w pewnym kierunku następnie podejmują sie pracy i jeszcze krzywdzą.... nigdy tego nei zrozumiem przecież czegoś tam w szkole uczą za coś dostaje dyplom ktoś przyjmuje do pracy (wiem wiem, znajomość ponad wszystko.... a ostatnich gryzą psy)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Zdumiewające jak okrutni potrafią być rodzice dla własnych dzieci....

      Usuń
  4. jestem zaskoczona terapeutami... to smutne, że fachowcy okazują się szkodnikami:(

    pozdrawiam serdecznie
    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, ja bym bardzo chciała pomagać innym, nie przeraża mnie pomoc kobietom wykorzystywanym, a wręcz przeciwnie, sądzę, że bym to udźwignęła i nigdy w życiu nie potraktowałabym nikogo źle. Dlategot też marzy mi się bycie teraupetą, może dzieci, może kobiet.. Sama nie wiem. Bycie terapeutą to nie tylko zawód, trzeba mieć odpowiednie umiejętności żeby robić to dobrze. Jest mi żal osób, które miały/mają cięzkie życie, ja miałam fajne dzieciństwo i ogólnie nigdy mi się żadna większa krzywda nie działa... Ale mam serce aby pomagać, kto ktoś cierpi ja cierpię z nim, za dużo jest kobiet, które przechodzą takie piekło, nie powinno tak być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Empatia to wspaniała cecha u terapeuty. Ja jednak twierdzę że jeśli chcesz być dobrym terapeutą powinnaś wgryźć się w temat. Na przykład uważam że nie ma lepszego terapeuty dla alkocholika niż trzeźwy alkoholik po terapii.
      Teoretyka myślę że łatwiej oszukać praktyk od razu się orientuję. To piękne z Twojej strony że chcesz pomagać życzę by starczyło Ci siły gdy juz dojdziesz do upragnionego celu. Pisząc o alkoholikach miałam na myśli pewną wiedzę której być może nie uczą w szkole dlatego dobrze pochodzić sobie posłuchać poobserwować jak to wygląda w praktyce.
      Terapeuta musi być mądry niezwykle, musi posiadać wiedzę ogromną by pomagać.

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!