Obserwatorzy

czwartek, 3 września 2015

Rozmaitości...


Ciekawe po co te badania? Co ankieta ma na celu, czyżby poprawę jakości obsługi.... jakość obsługi w PUPie.... dobre sobie... to miejsce kojarzy mi sie ino ze smrodem... przepierdziaanych stołków i bab doń przyklejonych tak mocno że gdyby ktoś chciał podziękować za pracę musiałby z owym stołkiem....usunąć... wyrywał kto kiedy kleszcza? Rusza łapkami.... - tak widzę większość pracownic tego dobytku.... jakosć obsługi.... toć one chyba nawet nie do końca wiedzą co to kultura osobista... no tak nie muszą... mają pracę w PUPie...
Urzędniczka nie jest od tego żeby była uprzejma, ani kompetentna... to rola petenta który musi wiedzieć by go nie gonili zanadto gdyż jak wiadomo mają urzędasy maksymę: "goń petenta niech sie nie pałęta".
Z iloma osobami nie gadałam większość zdecydowana narzeka na swój pośredniak... nieskromnie przyznać mogę że korzystałam z różnych urzędów i takich (....brak mi słów) to nie znalazłam nigdzie... niedouczone, pieniaczki... kobita tłumaczy mi o tym że mogę zgłosić "brak gotowości" to ja pytam gdzie i jak przesłać informacje a ona do mnie: "internetem".
Od tak dawna zajmują swoje stołki że niektórych z Was pewno na świecie jeszcze nie było jak one już tam siedziały...
Zdarzyło się razu pewnego że z racji zmiany miejsca zamieszkania wyrejestrowałam sie z jednego urzędu i zarejestrowałam sie we właściwym dla miejsca zamieszkania; miałam jakieś zaświadczenie donieść coś co od ręki sie wystawia... jednak nie w tym urzędzie...
Gdy to powiedziałam o odmowie panie kręciły głowami... że przez brak dobrej woli oni jako urząd będą musieli występować do nich jako do urzędu o coś co normalnie powinny mi wydać... tłumaczyły nie mogąc sie nadziwić...no cóż...
      W sklepie w którym kupowałam boczniaki nie było ich... już kolejny raz wyszłam zawiedziona... okazało sie że nie schodzą... ludzie nie kupują... potwierdził to inny handlarz z pewnego kramiku.... Powiedział że były czasy gdy boczniak bardzo dobrze sie sprzedawał ludzie sporo kupowali jak kosztował 5zł/kg a teraz gdy kosztuje jakieś 20 to zakup do odsprzedaży jest nieopłacalny...
Na szczęście znalazłam miejsce gdzie kupiłam pakowane w tackach...
Przepis na ten rarytas znajdziecie tu klik




Mniam! Polecam spróbować.

60 komentarzy:

  1. Ale pyszności na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aż chcę sie jeść :) w PUPie nigdy nie byłam ale z opinii innych lepiej jak nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaiste nie polecam korzystania z pośredniaka... to przymus...

      Usuń
  3. w pupie nie byłam na szczęście jeszcze xd jeden wielki syf tam panuje jak moi znajomi mówią...

    OdpowiedzUsuń
  4. No ale co sie dziwić- w koncu w pupie pracują. Ale powaznie - znam ta organizację i rzeczywiscie zastanawiałam sie nawet kiedyś, czy w wymogach rekrutacyjnych do tej placówki nie stoi "brak dobrej woli, empatii, totalna nieżyczliwość i niechęć do drugiego człowieka".
    Boczniaków nie znam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że na pewne stanowiska kluczową sprawą są układy. Boczniaki polecam.... uwielbiam....

      Usuń
  5. Nie widziałam nigdzie takich ulotek. Ale urzędy to nie są miejsca do których lubię chadzać :)

    Zapraszam na rozdanie
    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ludzie nie lubią urzędników może ankieta wynika z chęci zmiany w postrzeganiu pracowników aparatu państwowego

      Usuń
  6. To wszędzie są takie same urzędy pracy? a myślałam że tylko w moim tak jest , hahahha

    OdpowiedzUsuń
  7. Smakowicie wyglądają.
    Nic tylko pałaszować.
    Serdecznie pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już mam smaka na nową porcje tych rarytasów.

      Usuń
  8. Tom się uśmiała z ankiety w PUP-ie ;))) To zdanie jest oczywiście ironią do bólu, której nie widać w języku pisanym.

    Mój mąż hoduje sobie boczniaki w pracy - kupili jeden balocik, gdzieś tam go trzymają i nawet im te grzybki rosną.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak słyszę PUP to mnie ściska w żołądku... Właśnie walczę ze swoim, bo odebrali mi status bezrobotnego dlatego, że nie chciałam stażu kompletnie niezwiązanego z moim kierunkiem studiów -.-. Tyle z tym papierologii, że mam nadzieję że szybciej znajdę samodzielnie pracę niż mi ten urząd odpisze..
    Bardzo lubię boczniaki, ale faktycznie teraz ciężko je znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to co oni robią to ściema aż po oczach kłuje... włos sie jeży i ciśnienie rośnie...

      Usuń
  10. Z urzędnikami wszelakimi to jest dziwna sprawa, ja spotykam albo osoby super miłe i pomocne, albo totalne ich przeciwieństwo, które ma pretensje do świata że musi pracować. Na szczęście do urzędu pracy nie muszę zaglądać, ale wszelkie zusy i inne takie to nie zawsze jest przyjemna wyprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat w Zusie to na miłe panie trafiałam raczej.

      Usuń
  11. Wygląda niezwyyyykle smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiedzmy sobie szczerze, a kto jest zadowolony z tego co nam oferuje kraj? Szczególnie jeśli mowa o PUPie, o już żenada, osobiście również nie znam osoby, która by była zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak komu dobrze sie powodzi to może i zadowolony zwłaszcza jak ma dobre koligacyje...
      miałam na 12 spotkanie, mam numrek i czekam czekam.... miło sie dziewuszce gadało z tą pipą do której ja musiałam czekać... jakieś 15 po podeszłam i powiedziałam że czekam a urzędniczka "wszyscy czekają". Ale najbardziej chamskie jak sobie przerwę zrobiła, czy szła gdzieś tak mnie złapała że paznokcie mi wbiła trochę zabolało.... nie wiem nie ma nad nimi naprawdę żadnej kontroli?!

      Usuń
  13. Ja już w Urzędzie Pracy nie byłam kupę lat i nie wybieram się tam za szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam przyjemność brać udział w tej ankiecie ;) Pracownicy sami się cieszą że nie siedzą po drugiej stronie biurka ;) Ja na szczęście nie mam problemów z doradcą, pewnie dla tego że to facet ;) siedzę tam najwyżej 5 minut, podpiszę listę i do domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a o co pytali w owej ankiecie jak to wyglądało?

      Usuń
    2. Jak czekałam w kolejce podeszła do mnie jakaś pani z tą ankietą i po prostu zadawała pytania. Pytała np. o moje oczekiwania wobec urzędu, typu znalezienie pracy, stażu, pracy z zagranicą. Pytała o pracowników, na ile wg mnie powinni być: kompetentni, coś z kulturą osobistą i takie tam. O stronę internetową, co tam powinno się znaleźć. Czy dostawałam jakieś oferty pracy, stażu i na ile je oceniam. Czy byłam poinformowana o czymś i inne podobne. A jak podeszłam do swojego doradcy od razu pytał o czym była ankieta - pewnie się bał że coś na niego naopowiadałam ;) Okazuje się, że to nie oni przeprowadzają tą ankietę, tylko Lublin, czyli moje miasto wojewódzkie, a oni nawet nie wiedzą o czym ona jest ;)

      Usuń
    3. aha. Ciekawe czy cokolwiek to zmieni na plus.

      Usuń
  15. Ktoś wymyślił ankietę, wziął za to grubą kasę i teraz się śmieje, a ankieta nic im nie da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na to wygląda... może ewentualnie sie polepszyć lub zaowocuje kolejnymi absurdami.

      Usuń
  16. Znam to, znam wszystko o czym piszesz! Wspomniałabym jeszcze przerwy co dziesięć minut! A ci na korytarzu niech czekają pół dnia, w końcu nie pracują to mogą. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałam przedłużać pisząc o tym że umówiona byłam na 12 przyszłam i czekam... a urzędniczka gaworzy sobie z uśmiechnięta petentką. jakiś kwadrans po dwunastej podeszłam i przypomniałam że jestem umówiona na 12 i że czekam a ona: "każdy czeka".
      A gdy przechodziła to mnie złapała za rękę tak że pazury mi wbiła... nie wiem czy nie ma nad nimi żadnego naprawdę zwierzchnika?!
      koleżanka jechała na konsultacje lekarską do szpitala i miała pecha bo termin stawienia w szpitalu zbiegł sie jakoś z wizytą w PUPie... wyobraź sobie że kazały sie jej wyrejestrować, nie chciały uwzględnić "braku gotowości" czyli przysługujących dni... koszmar jakiś... z nimi... kolezanka napisała pismo... ciekawam odpowiedzi...

      Usuń
  17. Był czas, że tez byłam petentem tego urzędu, ale na szczęście wyzwoliłam się z bywania tam...
    A boczniaki znam, lubię i kiedyś często robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy mam wyznaczony termin w urzedzie pracy to szlak mnie trafia bo mam wrażenie, że te urzędasy jedną wielką kpinę robią z petentów poszukujących pracy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię taki "kotleciki" :) Ankieta? Padłam... i tak nic się nie zmieni...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie byłam tam jeszcze nigdy, a co do takich badań to czasem naprawdę mogą pomóc coś zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Och! 100 lat nie jadłam takich specjałów! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Urząd Pracy :< ehhh szkoda mówić - pracy dla kobiet mało - generalnie 1 % . Pomocy zero :< nie wiem po co oni są
    Ciekawie, smakowicie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urząd Pracy, jak sama nazwa wskazuje jest po to by pracujące w nim osoby miały pracę, a ich znajomi i rodzina kursy i szkolenia.

      Usuń
    2. Dokładnie! :D
      A te ich oferty: murarz, kierowca, a dla kobiet praca w sklepie spożywczym jedynie.

      Usuń
  23. uwielbiam maseczki ;) Oj tak takie jedno razowe są bosskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Co do boczniaków to faktycznie nie ma ich w sklepach, a jak są to za 2 albo 3 kapelusze 10zł. Dla mnie to jakaś pomyłka dlatego wolę kupić pieczarkę i zrobić ją jak kotleta. Równie dobrze smakuje ;)

    Co do UP miałam do czynienia z dwoma, ale nigdy nie miałam żadnych problemów zawsze załatwiłam co chciałam.
    Niestety trzeba pamiętać, że urzędnicy budżetowi mają się za święte krowy więc różnie z nimi bywa. Niestety nie raz urzędnicy z prywatnych spółek są milsi i przydatniejsi, a to dlatego że mają bliżej szefostwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nacisk na jakość obsługi wynika z chęci pozyskania klienta; jeśli chodzi o PUP, MOPS... to wiesz.... nie ma sie co czarować... im mniej ludzi będzie zainteresowanych tym lepiej dla nich... "niższe bezrobocie" lepsze statystyki, więcej kasy zostaje dla nich...

      Co do grzybów... pieczarka to nie to samo dla mnie co boczniak <3 szkoda że to takie drogie...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!