Obserwatorzy

wtorek, 14 stycznia 2014

Wiem co jem!

Pogarszająca się jakość wędlin zachęca do zmiany, czego dowodem jest rosnąca liczba osób które cenią sobie wędliny własnego wyrobu. Wokół sporo jest sklepów oferujących rozmaite pomoce do domowego wyrobu. Toteż coraz większym zainteresowaniem cieszą się wyjazdy na wieś po całego czy pół świniaka.
Cena żywego tucznika to w zależności od rejonu 4,9-5,3 zł/kg. Najlepszy tucznik to taki w granicach 110-120 kg. 120*5,3=636 +20 zł dacie rolnikowi za fatygę i jeszcze wam powie gdzie takiego świniaka wam ubiją. Ubicie i rozprowadzenie mięsa 50-60 zł. Policzmy koszty. Tucznik z ubiciem 705 zł, ze 120 kg po rozprowadzeniu zostanie gdzieś 95 kg co mam daje 7,5 zł/kg mięsa z kością. I cała filozofia. – pisze Mariuszek na forum bioslone.pl.
Jeśli nie ma warunków na ubój, dobrym sposobem jest też przywiezienie świnki od gospodarza do małego zakładu i ubicie jej na usługę. U nas kosztuje to 60zł, a świnka zbadana, wystudzona poćwiartowana i git majonezJ Niektórzy nawet stoją przed zakupem świń w zakładzie i wybierają sobie sztukę dla siebie, a potem idzie na usługę – pisze dalej PawelM, który dzieli świnki na:
1. Od chłopa karmiącego góra kilka sztuk tym co ma;
2. Od chłopa mającego troszkę więcej świnek - on już dodaje mieszanki;
3. Mały hodowca - świnki tylko na firmowych mieszankach z dodatkami;
4. Średni i duży hodowca - prócz mieszanek dodaje różne rzeczy, np. mączkę z zakładów utylizacyjnych.
Forumowiczka Zuza pisze: Mieszkam na Podkarpaciu, (…) i jeśli chcę, to nie mam kłopotu kupić np. pół świni dobrej jakości. Kupuję u rzeźnika, który ma małą masarnię w przybudówce koło swojego domu i raczej nie skupuje świń z dużych hodowli. Byłam zresztą świadkiem, kiedy kupował 2 świnie przywiezione przez rolników traktorem w małej przyczepce (każdy przywiózł po jednym zwierzątku).

Przeglądając oferty sklepów internetowych, czy np. allegro możemy zaopatrzyć się chyba we wszystko co potrzebne jest do wyrobu: od przypraw do szynkowarów, czy domowych wędzarni:


Przyznam, że jestem laikiem w tym temacie i przymierzam się dopiero do zrezygnowania ze sklepowych „smakołyków”, które nie zawsze są dobrej jakości. Najśmieszniejsze, że potrafią cenić się jak za nie wiem co. Owszem jest sklep z dobrymi wyrobami w dobrych cenach ale każdorazowa wycieczka…
Po za tym ten kto sam robi wie najlepiej co je! Patrząc na szerszą ofertę pewnego sklepu internetowego można nabyć chyba wszystko do osobistej produkcji: chleba, wina, piwa. Dzięki zakupom sami decydujemy co jemy i pijemy i nie jesteśmy skazani na to co oferują ci których celem jest zarobek na czymś co nie zawsze jest warte naszego zdrowia. 

12 komentarzy:

  1. Ja na razie tylko ciacha i chlebek sama pieke. Ale za wedline to ja sie nie biore. Zostawie to prawdziwemu wedzarzowi :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko trzeba wędzić na przykład pasztet... i znalazło by się jeszcze, o: piwa też nie trzeba wędzić...
      Albo jak kto ma znajomego czy w rodzinie co mu uwędzi...

      Usuń
  2. jestem ze wsi i u nas odkad pamietam sami robilismy wedliny :) nie ma to jak swojska wedzona szynka i kielbaska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jestem w podobnej sytuacji. mój tata wędzi szynki ale już baaardzo rzadko. wygodniej jest kupić w sklepie ale różnica jest ogromna.

      Usuń
    2. To prawda... właśnie ta różnica budzi coraz większe zainteresowanie tą tematyką...

      Usuń
  3. ...od jakiegoś czasu sami wyrabiamy wędliny, niestety kupujemy tuczniki w większych ubojniach. Pamiętam czasy kiedy się świnki hodowało...

    OdpowiedzUsuń
  4. To, co markety maja w ofercie, nawet nie lezalo kolo wedliny. Tania szynka to szynka "ekonomiczna", z kilograma miesa wychodza dwa kilogramy gotowego wyrobu nastrzykanego woda i chemia, ze o braku wedzenia nie wspomne. Niedlugo bedziecie mieli w sklepach to, co my, czyli niejadalne gowno o dumnej nazwie kielbasa wedzona, ktora wedzarni nie widziala i ktora nawet nie zzielenieje, bo wiecej w niej konserwantow od miesa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty Panterko sama robisz wędliny? Czy unikasz? Ja sama przymierzam się bo niektóre kiełbasy są tak ohydne, że tylko smażyć z cebulą i przyprawami by zabić smak... Wędliny papierowe wszystko na jedno kopyto... chyba kolorami i cenami się różnią bo na pewno nie smakiem; a z mięsa to widziałam jak w jednym mięsnym "delikatesie" za wieprzowe gnaty otłuszczone gdzie znikoma ilość mięsa chciał tyle co za kurczaka, chciwość zwykła.

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!