wtorek, 2 lipca 2019

Denko.



Cześć Kochani! Jak tam mija tydzień? Jak minął czerwic? 
Ja ostatnio nieco "poszalałam" na "chińskim Allegro" zamówiłam kilka rzeczy i niesamowicie jestem ciekawa co też przyjdzie do mnie. Wydalam jakieś kilkanaście złociszy za które to spodziewam się uświadczyć trzy rzeczy. Każda z nich z myślą o moim blogu i Instagramie. Na chwilę obecną pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość gdyż szacowana dostawa szacowana jest na końcówkę sierpnia.... 
Początek czerwca to pobyt w Katowicach, drugi weekend pod rząd:) Byłam w Rybniku na spotkaniu blogerek które mile wspominam. Fajnie poznać blogujące osoby.
      Poznawanie ludzi wiąże się z różnymi sytuacjami. Po powrocie czekała na mnie niespodzianka nie miła. Cieszę się że nie mam messengera w telefonie. Na wyjazd nie brałam laptopa i jak sie okazało była to dobra decyzja. Wiadomość będąca skutkiem nieporozumienia, może złego przepływu informacji mogłaby popsuć mi wyjazd. 
Pobyt na Śląsku wspominam miło, nawet ciut pewniej poruszam się po Katowicach. Topografia miasta bywa nawet dla niektórych miejscowych problematyczna. Wszystko to za sprawą przebudowy miasta. Zaistniałe zmiany są znaczące podobno do tego stopnia że niektóre osoby maja problem z poruszaniem się po tej największej aglomeracji w Polsce. 

   Po powrocie ze Śląska rozpoczęłam w Uzdrowisku w Sopocie rehabilitacje, zabiegi miałam trzy: masaż, hydromasaż (takie dżakuzi) i lampa solux. Przyznam że może i małe porównanie mam bo wcześniej byłam tylko w Busku Zdroju dwa razy jako pacjentka pełnopłatna. W Sopocie byłam na NFZ. Różnica była w ilości zabiegów i... tego jakie to były zabiegi... w Busku miałam masowane całe plecy, zawijanie borowinowe na cały kręgosłup, masaż podwodny (wchodzi sie do takiej 
wanny i fizjoterapeutka masowała taką rurką z wodą pod ciśnieniem), kąpiel siarczkowa, tlenoterapia. Dziennie miałam 4-5 zabiegów. W Sopocie trzy:  masaż części lędźwiowej kręgosłupa, hydromasaż (taka wanna z dżakuzi) i lampa Solux. Różnica była też w podejściu personelu... w Sopocie Panie często były zwyczajnie nie miłe.... Przykład: idę na zabieg, na drzwiach wejściowych do gabinetu pisze żeby sie zgłosić do gabinetu (podano numer). Zgłaszam się i za każdym razem obrażona inna osoba każe czekać pod drzwiami... ton, niezbyt wysoka kultura osobista większości personelu nie budzi zbyt miłych skojarzeń z tym miejscem. Porównując Sopot a Busko w którym po prostu czułam że jestem ważna, tam każdy od recepcji, sprzątaczek.... zdecydowana większość osób była dla mnie bardzo miła, a wszystko uporządkowane: godziny, zabiegi miałam wrażenie że w Marconim najważniejszy jest Pacjent. W Sopocie też nie każdy był niemiły. Masażysta mój to bardzo asertywny  i dyplomatyczny człowiek. Zapytałam jaka jest różnica pomiędzy pacjentem na NFZ a pełnopłatnym. Różnica w cenie - bo na NFZ uzdrowisko nie dostaje zbyt wiele za swoje usługi, papierologia jest, no i dana placówka czeka dość długo na pieniądze. Pacjent pełnopłatny to większy, szybszy zysk z świadczonych usług. Zadałam pytanie czy dla pracownika świadczącego bezpośrednio pacjentowi usługę to jest jakaś różnica? Pan powiedział że żadna. 
Swoją drogą zastanawiam się nad tym czy tak samo mile wspominałabym Busko gdybym tam pojechała na NFZ....

    Koniec czerwca to także zużycia. Oznaczenia są cztery, wprowadziłam nowe, brązowe. Do tej pory były trzy: czerwony dla produktów do których chętnie wrócę, różowy oznacza że może wrócę. Czarny zarezerwowany dla bubli, brązowy to produkty które nie są może i złe ale nie są dobre na tyle by ponownie zagościły na mojej półce. 
Co trafiło do której kategorii i co zużyłam? Zapraszam do dalszej części... 



1) Alfaparf - olejek do włosów, wrcam do niego systematycznie - fajnie nabłyszcza, szybko działa, świetnie wygładza włosy, pomaga rozplątać błyskawicznie włosy po umyciu, szybko sie spłukuje, kosztuje około 8 złotych i starcza na kilka razy, na wypady świetna sprawa:) 

2) Provag emulsja do mycia, ciężko coś wnioskować na podstawie próbki, ale nie wykluczam zakupu.

3) Jakaś saszetka z żelem pod prysznic, przyjemny żel ale chyba nie do zakupu;)

4) i 6) Rosadia Odżywczy krem na noc i rozświetlający krem na dzień. Sama nie wiem ale jak na razie nie kusi mnie pełnowymiarowa wersja.

5) Sylveco szampon pszeczniczno owsiany.... saszetka fajna na wyjazd, ale akurat ta nie przekonała mnie do zakupu wersji pełnowymiarowej. 

7) Swiss Image - szampon do włosów, miałam kiedyś pełnowymiarową butelkę i może wrócę do tego szamponu. 



 Maski z Mediheal pisałam o nich tu Pierwsza i druga nawilżają ale nie jest to taki efekt by wrócić ponownie. Akupunkturowa ma taki zapach który średnio mi odpowiadał. Trzecia to takie trzy w jednym: oczyszczenie i nawilżenie, jak dla mnie to niezła opcja pod kątem wyjazdów. Może wrócę do niej.


1) i 2) maseczki z Dermaglinu wracam do nich systematycznie, kolejne już czekają na swoją kolej:)
3) Bevola maska peel off - od lat do niej wracam:)
4) Fresh&Natural peeling malinowy. Może kupię, ale najbardziej kusi mnie wersja Mokka:)
5) Płatki do demakijażu z Isany. Mało używam płatków, tonk rozpylam z psikacza bo wygodniej i ekologiczniej. Płatki stosuję do zmywania paznokci:) Do tych pewnie czy później wrócę, bo drogeria zawsze gdzieś po drodze, a sam produkt ok.


1) Dezodorant w Kulce Mineral Invisible, całkiem spoko sie sprawował więc już mam kolejny:)
2) BasicLab Dermocosmetics - Szampon Stymulujący przeciw wypadaniu włosów i Odżywka Basiclab przeciw wypadaniu. Szampon fajny, rzeczywiście widzę że włosów na głowie jest więcej. Kolejne opakowanie, bywały momenty że jakby produkt mniej działał... może warto zrobić przerwę?
3) Bielenda, Body Booster, Olejek w kremie do ciała kokosowy, ujędrniający całkiem przyjemne mazidło, nie wykluczam powrotu
4) Olej lniany moje włosy go polubiły więc może wrócę do niego:)

No i to by było na tyle, buziole:****

57 komentarzy:

  1. Muszę się wreszcie zabrać za swoje próbki i saszetki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dezodorant w kulce od Garniera zawsze jest w mojej kosmetyczce. Mam na jego punkcie obsesję i zawsze kupuję kilka na zapas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA ostatnio podobnie, znaczy sie wracam do tej serii:)

      Usuń
  3. Sporo zużyłaś, osobiście znam tylko maseczki z Dermaglin. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj muszę wykończyć probeczki, bo trochę mi się ich nazbierało. Maski znam dermaglin, ale nie zrobiły na mnie super wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezłe zużycie. Trzeba wykańczać takie próbki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Saszetki to mega opcja na wyjazdy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Interesting beauty products. We keep in touch. xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda że jakoś usług na NFZ jest tak żenująco niska, bo przecież co miesiąc na to płacimy i to sporą ilość pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... dla tego wiele osób wybiera prywatną opcje.

      Usuń
  9. czerwiec był dla mnie bardzo ciężki, pracowity i cieszę się, że już minął.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na ten peeling Mokka też mam ochotę, choć w sumie oba mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszy mnie to ż,e ten miesiąc minął, bo naprawdę nie był to mój najlepszy czas. Bardzo ciekawe zużycie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przetestuję ten olejek do włosów, lubię kiedy fajnie się błyszczą

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę się w końcu zaopatrzyć w olej lniany ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też często wracam do tej kulki z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo próbek i saszetek Ci się udało zużyć :) Świetnie Ci poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  16. widzę tutaj wiele znajomych opakowań

    OdpowiedzUsuń
  17. Próbki zawsze kolekcjonuję i używam w czasie krótkich wyjazdów :) dawno nie byłam w Sopocie i teraz zatęskniłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja na razie w sanatorium byłam dwa razy i zawsze z NFZ, ale w dużym odstepie czasu. I musiały sie w tym czasie bardzo zmienić zasady na niekorzyśc pacjenta - zapewne z braku funduszy. Za pierwszym razem miałam po sześć - siedem zabiegów dziennie. Nie miałam kiedy oddychać. A teraz trzy lub cztery. Służba zdrowia po prostu cierpi na niedofinansowanie. A tak w ogóle to ciesz się, że w ogóle miałas jakiś masaż, bo to jest zabieg, za który NFZ najbardziej nieproporcjonalnie w stosunku do wysiłku płaci i w moim mieście na NFZ masaż wykonuje... jedna poradnia...
    Natomiast to, co mówisz o uprzejmości i traktowaniu pacjenta to myślę głównie jednak zalezy od ludzi. Porównując moje dwie rehabilitacje, dwa miejsca rehabilitacji w moim miescie, to uważam, że gorzej byłam traktowana tam, gdzie poszłam odpłatnie, niż tu, gdzie byłam z NFZ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sześć - siedem zabiegów dziennie - to sporo naprawdę intensywnie.
      Nie łatwo mi było znaleźć miejsce w którym mogłabym skierowanie zrealizować, no i czas oczekiwania.... prawie rok.

      Usuń
  19. ja mam tych prób i próbeczek masę...

    OdpowiedzUsuń
  20. Znam część z tych produktów i najmilej wspominam maski od Mediheal i szampon z odżywką Basic Lab - pięknie pachniał i fajnie nawilżał włosy, a maski super są.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzisiaj zauważyłam, że antyperspiranty Garniera są bardzo popularne, a u mnie totalnie się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie również kończy się zestaw basiclab mam do włosów farbowanych, polubiłam się z tą firmą :)

    OdpowiedzUsuń
  23. NIe znam tych produktow. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. dobrze ci poszło, u mnie też sporo było

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubie denka :) u mnie tez duzo pustych opakowan

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!