Obserwatorzy

sobota, 4 lipca 2015

Zemsta Stalina.




Podczas prac ogrodowych 67 letnia mieszkanka Jeleniej Góry oparzyła się barszczem Sosnowskiego, ale dopiero po kilku dniach gdy zmiany pogłębiały się kobieta poszła do szpitala, miała poparzone 5% ciała niby nie wiele, jednak kobieta zmarła. „Powodem zgonu była niewydolność wielonarządowa która pojawiła się w przebiegu choroby oparzeniowej” – tłumaczy dr Justyna Glik z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
Barszcz Sosnowskiego miał być roślin pastewną ze względu na szybki wzrost, i dużą zawartość składników odżywczych w latach 50. XX wieku barszcz został sprowadzony do Polski początkowo był przedmiotem badań nad właściwościami leczniczymi, prowadzonych w Ogrodzie Roślin Leczniczych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W latach 60. XX wieku barszcz trafił w Polsce do uprawy, głównie w państwowych gospodarstwach rolnych. Po zaniechaniu upraw porzucano je.
Ze względu na wielką liczbę kwiatów wytwarzanych przez rośliny i odkryte, łatwo dostępne krążki miodnikowe, barszcz Sosnowskiego, podobnie jak i inni przedstawiciele tego rodzaju, dostarcza pożytków pszczelich. Wydajność miodowa tego gatunku sięga 300 kg/ha. Zastosowanie barszczu Sosnowskiego jako rośliny miododajnej było promowane równocześnie z rozpowszechnianiem jej jako rośliny pastewnej. Rozsiewanie tych roślin przez pszczelarzy należy zresztą do jednej z przyczyn rozpowszechnienia tego gatunku w środkowej Europie.
Pokładane w roślinie nadzieje jako paszy dla bydła zostały szybko boleśnie zawiedzione, z powodu problemów z uprawą i zbiorem, głównie ze względu na zagrożenie dla zdrowia nie tylko ludzi ale także zwierząt, a w dodatku mięso i mleko bydła karmionego tą rośliną miało nieprzyjemny posmak anyżu toteż uprawy były porzucane. Jednak roślina naturalnie nawykła do cięższego Kaukaskiego klimatu u nas poczuła się nader dobrze co sprzyjało i dalej sprzyja jej szybkiemu rozprzestrzenianiu. Wytwarzane w wielkich ilościach nasiona opadają zwykle w pobliżu rośliny macierzystej (60–90% w promieniu do 4 m). Na większe odległości nasiona przenoszone są wraz z wodami cieków, zwłaszcza podczas wezbrań. Za rozprzestrzenianie w skali lokalnej odpowiedzialny jest także wiatr, zwłaszcza w okresie zimowym, przemieszczając nasiona po zmarzniętej lub zaśnieżonej powierzchni. Nasiona bywają także roznoszone przez ludzi (przyczepione do ubrań) i zwierzęta.
W Polsce występuje na terenie całego kraju, najczęściej w górach w pobliżu strumieni, na nieużytkach rolnych. mapa klik
Wydziela olejki skutecznie broniące roślinę przed patogenami. Ale najgorsza dla nas są furanokumaryny gdyż to one wywołują zwiększoną wrażliwość komórek na światło słoneczne objawiając sie oparzeniami


.  Wspomniane wcześniej substancje w niewielkich ilościach wykorzystuje się do leczenia niektórych schorzeń skóry np. bielactwa oraz w nowoczesnej terapii przeciwnowotworowej (w terapii fotodynamicznejźródło). Jednak w kontakcie z tą rośliną aplikowana dawka wywołuje zmiany skórne które w kontakcie ze światłem słonecznym powodują rany drugiego i trzeciego stopnia!. Pierwsze symptomy są zauważalne po 30 minutach.
W gorące wilgotne gorące dni barszcz jest szczególnie niebezpieczny! Furanokumaryny uwolnione do powietrza mogą osadzić się na wilgotnej od potu skórze osoby przechodzącej koło tej rośliny upalnego dnia….

Pierwsze symptomy  ((klik fotografie ludzi i zwierząt) to zaczerwienienie, bąble surowicze, po około 3 dniach stan zapalny ustępuje, po tygodniu zmiany ciemnieją, a nadwrażliwość na słońce może trwać nawet kilka lat!

źródło2,

więcej na stronie fundacji Palący Problem Heracleum

W Pruszczu Gdańskim zwalczaniem zajmują sie pracownicy wyposażeni w maczety ścinają naziemne części roślin filmik co ma zapobiec rozsiewaniu sie rośliny.


Fundacja na swojej stronie przestrzega:

Koszenie nie usuwa barszczu i może powodować efekt jo-jo (wzrost żywej masy oraz wzrost stężenia związków toksycznych w reakcji na wycinanie) oraz rozsiewanie. więcej klik



O występowaniu tej rośliny możemy powiadomić Straż Miejską. W walce z rośliną możemy ubiegać sie o środku z Urzędu Marszałkowskiego.

grupa na fB

Jak leczyć zmiany skórne?

Przemyj wodą z mydłem
Zabezpiecz przed promieniami słonecznymi
Udaj sie do lekarza
Przy oparzeniu barszczem Sosnowskiego warto stosować maści przeznaczone do leczenia suchych i łuszczących się zmian skórnych, które przeciwdziałają reakcjom alergicznym. Można sięgnąć także po krem, który przyspiesza gojenie się oparzeń, owrzodzeń, likwiduje ból i uczucie swędzenia. źródło klik na przykład aqua gel o którym pisałam tu klik

48 komentarzy:

  1. Ta franca przedostala sie juz do Europy zachodniej, u nas tez ostrzegaja przed jej niebezpiecznym dzialaniem. Nazywa sie tu Bärenklau (stopa niedzwiedzia).

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że ta roślina występuje od dawna, ale jakoś ostatnio jest o niej głośno... w poprzednich latach nie specjalnie o niej się mówiło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz kilka lat temu słyszałam o tej roślinie, wydawało mi sie że pisałam o niej, szukałam w postach i nie ma... to dziś poruszyłam temat.

      Usuń
  3. O barszczu mówią co roku, szczególnie w okolicach wakacji. Często o tym słyszę i nie raz też miałam niestety okazję to widzieć...

    OdpowiedzUsuń
  4. pieprzony prezencik radzieckiej propagandy.. :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem tak wystraszona, ze teraz kazdy krzak ogladam jak ide! :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ostatnio o tym paskudztwie, na szczęście nigdy nie spotkałam się z tą rośliną, ale warto wiedzieć jak wygląda na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio dużo o nim słyszałam..

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanuję temat, bo barszcz jest faktycznie dość niebezpieczny, aczkolwiek nie można aż tak wyolbrzymiać tematu, Mieszkam na wsi w centralnej części Polski, gdzie barszcz występuje od dawien dawna, usuwamy go jak zwykłe zielsko i nikogo on tutaj nie dziwi, ani też nikt nie przebywa w jego otoczeniu w kombinezonach, o zgrozo! Wystarczy troszeczkę zdrowego rozsądku, żeby uniknąć poparzeń, które są niesamowicie abstrachowane przez media, jak to dobrze ktoś wcześniej zauważył, głównie w okresie wakacyjnym. Mój ojciec też ma problemy z sercem oraz z układem krążenia, smutnym trafem został lekko poparzony jakiś czas temu, ale do dziś nie ma już prawie śladu po tym incydencie. Media uwielbiają straszyć jak nie wojną to barszczem, jest to bardzo zauważalne i jednocześnie niepokojące, bo jak w tym cel? Nasuwa się jedna myśl, tak jak praktycznie przy każdym niewielkim zagrożeniu; mniej paniki, więcej zdrowego rozsądku. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no cel taki że ludzie lubią emocje. Co do barszczu to myślę że ciut więcej ostrożności niż w przypadku pokrzywy nie zaszkodzi, toteż wyłuszczenie pewnych jej właściwości nie zaszkodzi a i ludzie mają o czym rozmawiać...

      Usuń
    2. No właśnie to jest ciekawe, że gdy się pisze o przeszłych badaniach nad barszczem, to wygląda na to, że nikt nie zauważył tak dramatycznego zagrożenie tworzonego przez tę roślinę. Mógł poparzyć, ale nie byłą to jakaś plaga. A teraz to brzmi niemalże jakby barszcz był zabójczy z odległości kilku metrów ... nie wiem jak ludzie mogą zrobić sobie tak rozległe poparzenia, podcierają się nim czy jak??

      Usuń
    3. kiedyś była hodowana to jest była jakaś kontrola.... głupio zrobili że nie zniszczyli tych roślin, teraz można ją spotkać i warto by ludzie wiedzieli że nie należy wchodzić w bliższy kontakt z tym gatunkiem.
      Osobiście nie miałam wątpliwej przyjemności z tym przedstawicielem flory i mam nadzieje że tak pozostanie.

      Usuń
  9. ojoj będę więc unikać tego jak ognia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak jeździłam pociągiem nad morze, to przez okno widziałam całe połacia tego świństwa. Wielkie to, niebezpieczne i niezbyt ładnie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda że tak trudno to wyplewić... jeszcze w ogóle "pracownicy wyposażeni w maczety" śmieszą mnie troche bo to zgoła prymitywny sposób jak na nasze czasy...

      Usuń
  11. Ja miałam przyjemność z tą rośliną, kiedyś podczas wypadu w Bieszczady, na poboczu spotkałam b.s, ale już suchy. Wyglądał tak ładnie, że wzięłam sobie jednego suszka (a miał chyba ponad metr) do domu, jako ozdobę. Nie miałam pojęcia, że to taka trucizna. Na szczęście, suchy nie powoduje oparzeń. Dopiero jakaś dobra dusza, widząc go u mnie w domu, uświadomiła mi, co to za jegomość. Zdecydowanie uważam, że należy o b.s wspominać w szkołach, bo te oparzenia są potworne:(

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja jeszcze kilka dni temu nie miałam pojęcia o tej trującej roślinie. Muszę się mieć na baczności.

    OdpowiedzUsuń
  13. wychodzi niewiedza z zakresu szkoly podstawowej:) ja ta rosline znam od lat:) plus kilka innych groznych :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.
    Rzeczywiście teb barszcz jest niebezpieczny. Stalin miewał różne pomysły...
    Pozdrawiam serdecznie i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety jest już wszędzie i na wsiach i w miastach :/

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie też wywołuje strach. Mam obawy, że go nie rozpoznam a dziecko tym bardziej. Dobrze, że o tym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w na ogół nie mam zwyczaju dotykania roślin, zawsze sie jakoś z dala od nich trzymałam,

      Usuń
    2. A ja niestety nie. Jestem taką wielbicielką przyrody, że każda roślina wzbudza we mnie zachwyt, nawet jeśli jest chwastem:) lubię sobie wsadzić do wazonu, czy choćby powąchać, albo zwyczajnie przyjrzeć się jej budowie. Obym na taki barszcz nie natrafiła. Muszę być ostrożniejsza.

      Usuń
    3. Nawet ja trafisz to już będziesz wiedziała co to za gagatek.

      Usuń
  17. O tym paskudztwie trzeba mówić. Ta roślina jest szkodliwa.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  18. Paskudztwo, aż strach podejść.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakie wysokie to dziadostwo na tym gifie! Dużo ostatnio mówią o niej w telewizji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Koło mojego domu pełno tego;/

    OdpowiedzUsuń
  21. u mnie jest to wszędzie.... teraz chodzę sobie dorabiać na plantacje truskawek to trzeba kurde na każdy krok uważać żeby w to nie wleźć :/

    OdpowiedzUsuń
  22. Poczytałam sobie o barszczu po wiadomości o śmierci tej kobiety i nie mogłam uwierzyć- pasza dla zwierząt??? Ale jak one miały to jeść, trudno mi sobie wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!