
Gdy przypominają mi się oblicza @D47 robi mi sie dziwnie. Fascynujące że jedna osoba jest w stanie pomieścić tyle cech.... może od początku. Pierwszy raz robiłam zimne nóżki, wywar gotowałam ze 4 godziny. Obiadek taki keto zjadłam: gotowane mięso i warzywa. Jak @D47 dzwonił to powiedziałam że gotowałam wywar na te zimne nóżki, oczywiście w odpowiedzi usłyszałam że passe bo on wolałby na kurczaku. Powiedział którą kolejką będzie jechał i uzgodniliśmy gdzie sie widzimy. Spotkaliśmy się w piątek na dworcu, przywitałam go uśmiechem, przytulasem. Naprawdę go polubiłam, ale ten osobnik ma też nie miłe zachowania i to mi przeszkadza. Częsta krytyka i narzekanie oraz despotyzm to nie wszystkie mankamenty. Przypominam sobie że chyba pierwszą niemiłą uwagą była ta dotycząca makijażu, zbyt mocnego. Nie jestem mistrzynią wizażu, nawet po moich denkach i zakupach widać że nie często się maluję, staram sie bardziej podkreślać, tuszować no ale mój towarzysz widzi i komentuje. Ja staram się nie dawać kuksańców, dopiero jak mi coś mocno przeszkadza to staram sie grzecznie, potem bardziej dobitnie z kulturą powiedzieć. Poszliśmy na Klif Orłowski, służył ramieniem to było miłe, pogoda dopisała





Miło że dba by mi sie nic nie stało, kupił dla mnie małą wodę kokosową, częstował jakimś jedzeniem ale mój keto obiadek dobrze trzymał, mimo wszystko miło że pyta, szkoda że po kilka razy. Trochę mnie wytresował jak podawał mi mineralną to już później nie odmawiałam a dla świętego spokoju brałam łyka wody. Podobnie pytania cz jestem głodna, powiedziałam że jak będę to powiem. No jeść pić na zawołanie to chore. Przeszliśmy się do Sopot. Miłe było jak przy potoku usiedliśmy naprzeciwko siebie i pełni uważności rozmawialiśmy na totalnym luzie. Uwielbiam te chwile, też przytulać się... no ciągnie mnie, cóż mam... no chcę być szczera. Od siebie daję przestrzeń by druga osoba czuła się swobodnie no i słuchałam o jego byłej z którą rozstał się w styczniu, po 2 latach związku, nie mieszkali razem. Gdy nadszedł czas mojej kolacji i poczułam że muszę zjeść, towarzysz nie okazał się przesadnie empatyczny. Kupiłam krówki cytrynowe, oczywiście była krytyka że je jadł i były niedobre. Połowę mojej zjadł chętnie i tym razem smakowała. Dziwne.
Źle się czułam, dodatkowe przytyki @D47 nie były niczym miłym, w pewnym momencie tak jakby próbował sie obronić, zapytałam o co chodzi a on że myślał że chcę go uderzyć. Dziwne ma doświadczenia z kobietami, dziwne te końskie zaloty... To co wspominał o byłej i ich relacji, to też nie moje wartości, nie mój świat, wysokie progi jak na moje nogi...
W restauracji on zamówił sobie filet z kurczaka /patatki/ sałatka z kolorowych pomidorów /sos ziołowy
Ja zdecydowałam sie na halibuta / risotto z czosnkiem niedźwiedzim i szparagami/ oliwa szczypiorkowa/fenkuł marynowanywy
Była krytyka jedzenia które zamówiłam, sposobu siedzenia... dzwonka w telefonie...
Po wyjściu z lokalu szliśmy laskiem i oszczędzę szczegółów ale festiwal żenady był tak ogromny że zamiast kolejnych odmów specyficznych aktywności - zaproponowałam przelew za ten posiłek. Odmówił on. Było zdumiewająco niefajnie. Tak, to kolejna z jego twarzy, creepy.
Gadaliśmy jeszcze w piątek. Dzwonił w sobotę, chciał gadać na kamerce bym patrzyła jak działa z pewnym tematem. To był ostatni raz jak rozmawialiśmy, nie odbierałam, prosił o rozmowę ale ja już nie miałam ochoty. Tęsknię za tym co fajne ale inne jego zachowania dominują to co dobre...
Hmm twoja relacja zupełnie odrzuca mnie do tego mężczyzny.
OdpowiedzUsuńSmutny wpis, jak trudno jest sie dopasowac dwom osobom, ale na szczescie jest tyle innych osob...
OdpowiedzUsuńŁadne widoki. Keto nóżki bardzo chętnie bym zjadła.
OdpowiedzUsuńJa właśnie zawsze jestem zdziwiona różnicą smaku, jak robi je moja teściowa, bo u mnie w domu galaretki zawsze były po prostu "na rosole". Mąż też był zaskoczony w drugą stronę :)
UsuńWygląda na to, że masz wyjątkowego pecha jeśli chodzi o randkowanie.
OdpowiedzUsuńWyjęłaś mi to z ust. Mój spacer z takim facetem byłby o wiele krótszy...
UsuńŁadne widoki, Ja byłam nad morzem
OdpowiedzUsuńJa już bym go dawno rzuciła w cholerę. Jak można się do wszystkiego przypierdalać?
OdpowiedzUsuńBardzo mądra i dojrzała decyzja o postawieniu granicy, bo relacja powinna dawać poczucie bezpieczeństwa, a nie ciągły stres i potrzebę obrony przed krytyką. Smutne, że chwile bliskości i uważności były przeplatane zachowaniami, które budziły Twój niepokój i dyskomfort. To fascynujące, jak bardzo chcemy widzieć w kimś tylko to, co dobre, ale Twoja intuicja słusznie zareagowała na ten "festiwal żenady" i brak empatii. Masz pełne prawo oczekiwać szacunku dla swoich wyborów, przestrzeni i po prostu świętego spokoju, dlatego odcięcie się od kogoś, kto próbuje Cię "tresować" i krytykuje na każdym kroku, to wyraz ogromnej troski o samą siebie. Dobrze, że zaufałaś swoim odczuciom.
OdpowiedzUsuńOdważne, że odpowiedziałaś tę historię na blogu , ale decyzja faktycznie dojrzała.
OdpowiedzUsuńZa dużo tej krytyki.
OdpowiedzUsuńTy masz być sobą, a jak mu się nie podoba Twój makijaż, to co jesz, kiedy pijesz itd to na co Ci taka relacją? On Cię chce zmienić w jakiś swój wymyślony wzór.